wtorek, Sierpień 21, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Luty 7

Dzienne archiwaLut 7, 2018

Lekarze będą mogli wystawiać zwolnienia tylko elektronicznie – na zawsze zniknie papierowe L4. Zastąpi je tzw. formularz e-ZLA, który pracodawca otrzyma przez internet.

Czasowa niezdolność do pracy spowodowana chorobą pracownika nakłada na niego obowiązek dostarczenia zwolnienia lekarskiego(L4) za czas choroby. Pracownik w tym czasie jest zwolniony z obowiązku świadczenia pracy. Zmiany spowodują, że dokumentem potwierdzającym czasową niezdolność do pracy z powodu choroby będzie elektroniczne L4, które wystawi lekarz. Cały proces ma na celu usprawnienie przepływu dokumentów między pracownikiem, pracodawcą oraz Zakładem Ubezpieczeń Społecznych.

E-zwolnienie będzie również trudniejsze do sfałszowania, zatem możliwości nadużyć staną się mniejsze. Pracodawca niemal natychmiast będzie mógł, również drogą elektroniczną, wystąpić do ZUS z wnioskiem o kontrolę prawidłowości wystawienia tego zwolnienia.

 

Rada Polityki Pieniężnej postanowiła utrzymać stopy procentowe na niezmienionym poziomie – poinformował w komunikacie Narodowy Bank Polski po zakończonym w środę dwudniowym posiedzeniu.

RPP zdecydowała, że stopa referencyjna pozostanie w wysokości 1,50 proc., stopa lombardowa 2,50 proc., stopa depozytowa 0,50 proc., a stopa redyskonta weksli 1,75 proc.

Decyzja Rady Polityki Pieniężnej jest zgodna z oczekiwaniami analityków. Obecnie większość ekonomistów spodziewa się, że w 2018 roku nie dojdzie do żadnej podwyżki stóp procentowych – taki scenariusz przewiduje 12 ośrodków analitycznych. W styczniu stabilne stopy do końca tego roku prognozowało jedynie 3 ekonomistów.

Ponad 22 mld złotych – nawet tyle mogli Polacy zaoszczędzić na odsetkach od kredytów hipotecznych dzięki utrzymywaniu stóp procentowych na najniższym w historii poziomie. Prognozy sugerują, że eldorado trwać może jeszcze od kilku do kilkunastu miesięcy.

Przynajmniej 36 miesięcy będą „nad Wisłą” panowały rekordowo niskie stopy procentowe dzięki lutowej decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Do poziomu 1,5% podstawowa stopa procentowa została bowiem obniżona w marcu 2015 roku i od tego czasu nie była zmieniana. Stan ten cieszy kredytobiorców zadłużonych w złotym, którzy od 2012 roku, jeśli obserwowali zmianę poziomu comiesięcznej raty, to jedynie w dół.

Przykład? Zadłużony na 200 tys. zł i 30 lat miał w 2012 roku ratę na poziomie około 1350 zł miesięcznie. Średnia marża kredytu udzielonego w czerwcu 2012 roku wynosiła bowiem 1,99%. Po spadkach stóp procentowych oprocentowanie tego długu zmalało z ponad 7,1% do około 3,7% obecnie. Skutek? Ten sam kredytobiorca cieszy się dziś ratą na poziomie niewiele ponad 920 zł miesięcznie.

Skala oszczędności jest tym większa, gdy pochylimy się nad sytuacją wszystkich osób zadłużonych w rodzimej walucie. Pod koniec 2017 roku Polacy byli zadłużeni tytułem kredytów mieszkaniowych na kwotę 257,4 mld zł – wynika z danych NBP. Łączne odsetki od tej kwoty można oszacować na bez mała 9,5 mld zł rocznie, czyli około 790 mln zł miesięcznie. Kwota ta napęczniałaby do ponad 17,8 mld zł rocznie i prawie 1,5 mld zł miesięcznie, gdyby stopy procentowe były na poziomie z połowy 2012 roku. W sumie przez trzy lata obowiązywania 1,5-proc. stopy referencyjnej Polacy zapłacili aż 22-23 mld zł mniej odsetek od kredytów mieszkaniowych, niż gdyby stopy procentowe pozostały na poziomie sprzed cyklu obniżek rozpoczętego jeszcze w 2012 roku.

Eldorado nie potrwa wiecznie

Przykład ten powinien być bardzo wyraźnym ostrzeżeniem dla kredytobiorców, którzy dziś cieszą się niskimi ratami. Trzeba przecież mieć świadomość, że oprocentowanie kredytów mieszkaniowych może rosnąć. Chyba wszyscy zgodni są, że okres najtańszego długu w historii nie powinien trwać dłużej niż przez kilka-kilkanaście miesięcy. Ze strony RPP pojawiają się sugestie, że do podwyżek dojść może dopiero w 2019 roku, ale prognozy rynkowe są bardziej zachowawcze i mówią raczej o końcówce roku bieżącego. Trzeba mieć świadomość, że te przewidywania z łatwością mogą się zmienić, ale dziś sugerują, że pod koniec 2019 roku raty kredytów hipotecznych mogą być o 8% wyższe niż dziś.

Warto pokusić się też o rozważenie jeszcze bardziej ekstremalnego scenariusza. Co prawda, prawdopodobieństwo jego realizacji, nie jest wyższe niż kilka procent, ale liczby dają do myślenia. Gdyby ktoś zadłużył się dziś na 200 tys. zł na 30 lat z oprocentowaniem na poziomie 4,39% (średnia dla nowych kredytów wg. NBP w grudniu 2017 r.), to cieszyłby się ratą na poziomie 1000 zł miesięcznie. Musi jednak mieć świadomość, że powrót stóp procentowych do poziomu z połowy 2012 roku, może oznaczać podwyżkę miesięcznie raty o ponad 41%.

Lokaty będą lepsze, a i tak przegrają z inflacją

Na drugim biegunie są deponenci. Ci zanosząc dziś do banku pieniądze na przeciętną roczną lokatę, muszą liczyć się z tym, że wyciągną za rok kwotę o mniejszej sile nabywczej. Wszystko dlatego, że banki na większości lokat naliczają odsetki wolniej niż inflacja pochłania ich wartość. Próżno liczyć na dynamiczną zmianę tej sytuacji. Deponenci mają marne szanse na to, że ich oszczędności pokonają panującą inflację i to mimo potencjalnego wzrostu oprocentowania lokat bankowych w nadchodzących miesiącach.

 

Ponad dwie trzecie badanych Polaków w wieku 18-69 lat deklarowało znajomość jakiegokolwiek języka obcego, spośród których najliczniejszą grupę stanowili respondenci umiejący posługiwać się tylko jednym językiem (44,7% ogółu badanej populacji). 

Z badania GUS „Kształcenie Dorosłych” w 2016 roku wynika, że przeważająca część deklarujących posługiwanie się jednym językiem obcym osób (66,5%) opanowała go na poziomie podstawowym. Respondenci potrafiący posługiwać się więcej niż jednym językiem obcym stanowili 22,8% badanej populacji i największy odsetek spośród nich (39,7%) określił swój poziom kompetencji odnośnie pierwszego znanego języka obcego również jako podstawowy.

Relatywnie wyższy poziom kompetencji językowych odnotowano wśród respondentów znających dwa i więcej języków obcych, gdzie 26,8% procent tej grupy osób twierdziło, że prawie całkowicie opanowało jakiś z nich, niż wśród respondentów znających tylko jeden język obcy, spośród których 9,8% zadeklarowało jego biegłą znajomość.

Obok dużej liczby osób nie posługujących się żadnym językiem obcym (prawie jedna trzecia ankietowanych), 57,4% respondentów znających język obcy określało swoje umiejętności językowe na poziomie zaledwie podstawowym.

Niecałe 30% całej badanej populacji oceniało posiadane kompetencje w zakresie języków obcych na poziomie co najmniej średnim, którego osiągnięcie wydaje się być dzisiaj niezbędne, aby sprostać wymogom współczesnej gospodarki opartej na wiedzy, jak również do rozwoju kontaktów społecznych, oraz pełnego korzystania z osiągnięć i zdobyczy światowej nauki i kultury.

Zdecydowanie największa liczba osób deklarowała znajomość któregoś z trzech języków obcych: angielskiego, rosyjskiego i niemieckiego.

Spośród nich najbardziej rozpowszechniony był język angielski, którym potrafiło posługiwać się na różnym stopniu zaawansowania 42,7% dorosłych Polaków.

Znajomość języka rosyjskiego deklarowało 24,2% respondentów, natomiast języka niemieckiego 18,5%. Mniej popularne były pozostałe języki międzynarodowe, takie jak francuski czy hiszpański (odpowiednio 2,1% i 0,7% respondentów deklarowało ich znajomość).

Stosunkowo najwyższym poziomem umiejętności, wykazały się osoby posługujące się językiem angielskim, gdzie 53,9% tej grupy respondentów osiągnęło co najmniej średni poziom kompetencji oraz hiszpańskiego (51,6%).

Średni i najwyższy stopień zaawansowania uzyskało 37,8% osób używających języka francuskiego i 34,3% niemieckiego. Zwracają uwagę niskie kompetencje językowe osób deklarujących znajomość drugiego pod względem popularności języka rosyjskiego (zaledwie 20% osób w tej grupie respondentów potrafiła posługiwać się nim na poziomie co najmniej średnim).

Oprócz omawianych powyżej pięciu najważniejszych języków obcych, stosunkowo dużą popularnością cieszył się język włoski, którego znajomość była nawet bardziej rozpowszechniona niż znajomość jednego z języków międzynarodowych jakim jest język hiszpański. Językiem włoskim posługiwało 0,9% dorosłych Polaków (o 0,2 p. proc. więcej niż językiem hiszpańskim).

 

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Trwają także prace analityczne zmierzające do wdrożenia do polskiego prawa tzw. pakietu odpadowego (waste package).

Scenariusze wprowadzenia systemu kaucyjnego w Polsce

System oparty o automatyczną zbiórkę

Pierwszy ze scenariuszy zakłada funkcjonowanie systemu opartego w całości o automatyczną zbiórkę za pomocą specjalnych urządzeń rozmieszczonych w punktach handlu detalicznego. Koszt pięcioletniego funkcjonowania takiego systemu wyniósłby ok. 24 mld zł. Na tę kwotę w dużej mierze składa się cena urządzenia: 75 000 zł za automat mały 120 000 zł za automat średni i 160 000 zł za automat duży. Łącznie należałoby zakupić ok. 118 000 takich urządzeń.

System mieszany

Drugi z przedstawionych scenariuszy zakłada system mieszany, czyli połączenie zbiórki w automatach w większych jednostkach handlu detalicznego z możliwością zwrotu opakowania w mniejszych jednostkach. Pięcioletni koszt funkcjonowania takiego systemu to ok. 19 mld zł.

– Systemy kaucyjne mogą być skutecznym sposobem w pozyskiwania surowców, jednak rozważając korzyści z ich wprowadzenia, pod uwagę należy brać także koszty ich funkcjonowania – podkreśla wiceminister Sławomir Mazurek.

Obowiązujące przepisy dot. opakowań

Obecnie obowiązujące przepisy umożliwiają przedsiębiorcom dobrowolne stosowanie instrumentów wspomagających pozyskiwanie opakowań i odpadów opakowaniowych. Tak się też dzieje w przypadku niektórych napojów. Ich producenci ustalają i pobierają kaucję za opakowania od jednostek handlowych, która jest pobierana przez te jednostki od ostatecznego nabywcy.

Zasady pobierania kaucji ustalają więc między sobą wprowadzający produkty w opakowaniach oraz sprzedawcy tych produktów.Przedsiębiorcy wprowadzający produkty w opakowaniach mogą zawierać porozumienia z Ministrem Środowiska w zakresie utworzenia i utrzymania systemu zbierania, transportu, odzysku lub unieszkodliwiania odpadów opakowaniowych, w którym już teraz może zostać zastosowany mechanizm kaucji.

Porozumienia takie mogą być zawierane również w przypadku produktów w opakowaniach jednostkowych jednorazowego użytku w zakresie utworzenia i utrzymania systemu zbierania tego typu odpadów (np. butelek PET, szklanych).

Ustawa nakłada też na przedsiębiorcę prowadzącego jednostkę handlu detalicznego o powierzchni powyżej 2000 m2 obowiązek prowadzenia na własny koszt selektywnego zbierania odpadów opakowaniowych po produktach w opakowaniach, które znajdują się w ofercie handlowej tej jednostki, wg rodzajów opakowań, z których powstały te odpady. Oznacza to, że musi on wyznaczyć na terenie tej jednostki miejsce do selektywnego zbierania odpadów opakowaniowych, gdzie konsumenci będą mogli oddać odpady opakowaniowe.

Ponadto w ramach opłaty, którą mieszkańcy uiszczają na rzecz gminy, za odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych wytwarzanych na nieruchomości, mogą oni przekazać gminie odpady opakowaniowe po napojach, w tym wykonane ze szkła bądź z tworzywa sztucznego.

 

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Nowelizacja prawa telekomunikacyjnego nie przyczyni się do efektywnego wykorzystania nowoczesnych technologii w sektorze telekomunikacyjnym – uważa Konfederacja Lewiatan.

– Nowe prawo telekomunikacyjne może utrudnić upowszechnienie udziału elektronicznego obiegu dokumentów w obrocie gospodarczym. Dziwi wprowadzanie dodatkowych utrudnień, poprzez np. zniesienie wygodnego i  chętnie wybieranego przez klientów trybu zmiany umowy przez telefon czy wprowadzenia obowiązku przekazywania regulaminów i cenników w formie papierowej każdorazowo, gdy klient zawiera umowę w formie pisemnej – mówi dr Aleksandra Musielak, radca prawny, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Oznacza to, że nawet jeśli klient zawierający w ten sposób umowę zażyczy sobie  cennika i regulaminu na e-mail, nie będzie mógł dostać tych dokumentów elektronicznie, jako że nowela przewiduje, że musi otrzymać je w formie papierowej.

Propozycje zmian w ustawie dotyczące Premium Rate (chodzi o usługi telekomunikacyjne o podwyższonej opłacie: konkursy i loterie SMS, pobieranie gier) nie rozwiążą rzeczywistych problemów konsumenckich na rynku takich usług.

– Wynika to głównie z tego, że przewidziane mechanizmy de facto nie obejmują i nie sankcjonują działań rzeczywistych oszustów, a wręcz przeciwnie pozwalają im nadal bezkarnie funkcjonować – dodaje dr Aleksandra Musielak.

Projekt przewiduje odpowiedzialność dostawcy usług telekomunikacyjnych  za umożliwienie świadczenia usługi o podwyższonej opłacie. Konfederacja Lewiatan uznaje za prawnie i logicznie niedopuszczalny mechanizm , w którym za naruszenie przepisów prawa odpowiedzialność (łącznie z karami) ponosić będzie podmiot inny niż sprawca naruszenia.

Planowana nowelizacja umożliwia w razie wykrycia przez prezesa UKE nieprawidłowości w działaniu danego operatora telekomunikacyjnego lub innego podmiotu podlegającego kontroli UKE, nałożenie kary niezależnie od zakończenia postepowania kontrolnego. Oznacza to, że usunięcie przez przedsiębiorcę nieprawidłowości w trakcie postępowania kontrolnego nie będzie chroniło przed karą.

Konfederacja Lewiatan proponuje zapewnienie odpowiedniego vacatio legis dla wprowadzanych przepisów, w szczególności okres 9 miesięcy na dostosowanie systemów IT dla potrzeb wdrożenia nowych rozwiązań z obszaru Premium Rate.

Liczba bezrobotnych wyniosła 1 milion 134 tysięcy – podała  minister Rodziny Pracy i Polityki Społecznej Elżbieta Rafalska. Jak dodała, w porównaniu z grudniem 2017 r., o 47 tysięcy wzrosła też liczba wolnych miejsc pracy.

– Tym razem mamy wzrost bezrobocia. Odnoszę się do tych szacunków, które przygotowuje mój resort. Są to dane odnoszące się do danych styczniowych. Bezrobocie wzrosło o 0,3 punktu procentowego, liczba osób bezrobotnych w końcu stycznia wyniosła 1,134 mln i wzrosła o ponad 52,9 tys. – powiedziała na konferencji  Elżbieta Rafalska.

Samochody autonomiczne czy car-sharing, czyli współdzielenie aut to zjawiska, które mają i będą mieć coraz większy wpływ na kształt rynku motoryzacyjnego. Auta wyposażone w szereg czujników bezpieczeństwa mogą obniżyć liczbę wypadków nawet o 90 proc. Zmiany te mają coraz większy wpływ na rynek ubezpieczeń komunikacyjnych. Jak wynika z analizy firmy doradczej Deloitte, firmy ubezpieczeniowe muszą przygotować się na wprowadzenie fundamentalnych zmian w ofercie ubezpieczeń komunikacyjnych, a także w obszarze oceny ryzyka, wyceny składki i modeli biznesowych.

 Ubezpieczenia komunikacyjne mają najwyższy udział w ubezpieczeniach majątkowych. W 2015 roku w skali globalnej wygenerowały one około 200 mld dolarów, czyli jedną trzecią wszystkich składek płaconych za ubezpieczenia majątkowe.

– Również w Polsce rynek ubezpieczeń komunikacyjnych jest jednym z wiodących. Jak wynika z raportu Deloitte dla Polskiej Izby Ubezpieczeniowej, po polskich drogach jeździ ponad 23 mln aut, a w 2016 roku wypłaty z tytułu OC i AC wyniosły 12 mld zł – mówi Krzysztof Stroiński, Partner, Lider Praktyki Ubezpieczeniowej w Europie Środkowej, Deloitte.

Jak samochody autonomiczne mogą wpłynąć na sytuację na drogach? Z szacunków wynika, że najeżone czujnikami auta mogą ograniczyć liczbę wypadków nawet o 90 proc.

– Co więcej w wielu krajach obserwujemy rosnące postawy proekologiczne, które wiążą się ze wzrostem awersji do posiadania własnego samochodu, a w konsekwencji z popularyzacją współużytkowania pojazdów i współdzielenia podróży, czyli tzw. car- i ride- sharingu. Jest to widoczne szczególnie w miastach. To wszystko nie pozostaje bez wpływu na rynek ubezpieczeń – mówi Krzysztof Stroiński.

Nowe oblicze składki ubezpieczeniowej

Pojawienie się na drogach pojazdów autonomicznych i coraz większa popularyzacja car-sharingu wpłynie na wysokość składki ubezpieczeniowej płaconej przez kierowców. Z jednej strony zminimalizowanie błędów ludzkich, a co za tym idzie mniejsza liczba wypadków samochodowych mogą wpłynąć na zmniejszenie składek ubezpieczenia. Z kolei współdzielenie samochodów może zwiększyć składkę, ponieważ komercyjne wykorzystanie auta będzie negatywnie wpływało na jej wysokość.

 

 

Projekt ustawy o państwowym ratownictwie medycznym, nad którym pracuje Sejm,  eliminuje z rynku usług medycznych prywatnych przedsiębiorców. Konfederacja Lewiatan uważa, że żadne kontrole, w tym NIK, nie wykazały nieprawidłowości w  udzielaniu pomocy pacjentom w prywatnych placówkach. Nie ma też zastrzeżeń do pracy pracowników medycznych.

Po upaństwowieniu ratownictwa medycznego konieczne będzie odtworzenie całej jego struktury (zapewnienie lekarzy, zakup ambulansów, wyposażania), zbudowanej i utrzymywanej przez podmioty prywatne w ostatnich kilkunastu latach. Niestety, nie dokonano oceny faktycznych kosztów całej operacji, co jest sprzecznie z zasadami gospodarowania środkami publicznymi. Nie wskazano również na realne zagrożenie wypłaty odszkodowania  na rzecz firmy Falck na podstawie umowy miedzy rządami Polski i Danii.

Prawo międzynarodowe, w tym prawo UE chroni przed wszelkimi działaniami państwa polegającymi na „wywłaszczeniu pośrednim” oraz przed „działaniami równoznacznymi z wywłaszczeniem”. Sąd arbitrażowy rozstrzygający spór Ronald S. Lauder przeciwko Republice Czeskiej uznał że „pośrednie wywłaszczenie, albo nacjonalizacja jest środkiem, który nie wiąże się z przejęciem majątku, ale skutecznie uniemożliwia jego wykorzystanie. Przyjmuje się, że co do zasady, działania mogące skutkować pośrednim wywłaszczeniem stanowią szeroki wachlarz i każdy przypadek powinien być rozstrzygany na podstawie zaistniałych okoliczności”.

Nowe przepisy doprowadzą do sytuacji, w której podmioty prywatne nie będą mogły korzystać z majątku w celu przystąpienia do konkursu i ubiegania się o zawarcie umowy – prowadzi zatem do wywłaszczenia (nacjonalizacji).

 

8 marca ruszy nowy system komunikacji miejskiej we Wrocławiu. Zgodnie z umową miasta Wrocław z Mennicą Polską S.A na przystankach pojawi się 170 nowoczesnych biletomatów, a w pojazdach zostanie zainstalowanych 3300 inteligentnych kasowników. Wielofunkcyjna aplikacja mobilna pozwoli pasażerom nie tylko na sprawne kupienie biletów z pomocą smartfona, ale także zaplanowanie całej podróży.

Innowacyjny system dystrybucji biletów przyniesie szereg zmian, które mają na celu przede wszystkim podniesienie komfortu podróżowania i uproszczenie procesu nabywania biletów różnego typu. Najistotniejsze dla pasażerów będzie wprowadzenie nowych sposobów zakupu biletów.

Na pokładach pojazdów komunikacji miejskiej, w miejsce 820 mobilnych biletomatów pojawi się 3300 inteligentnych kasowników, działających w ramach Open Payment System. Udogodnieniem będzie obecność kilku takich kasowników w każdym pojeździe komunikacji. Nowe urządzenia integrować będą funkcje:

  1. Wnoszenia opłat za jednorazowe bilety za pomocą zbliżeniowej karty płatniczej (nie będzie możliwości zapłaty tradycyjną kartą płatniczą),
  2. Płatności za jednorazowe lub czasowe bilety z użyciem Elektronicznej Portmonetki,
  3. Kasowania biletu tradycyjnego (do nabycia w biletomatach, kioskach lub sklepach),
  4. Sprawdzania ważności biletu okresowego i stanu Elektronicznej Portmonetki,
  5. Doładowania Elektronicznej Portmonetki.

 

 

 

  • Możliwość transakcji przez Internet w innym kraju UE nie będzie mogła być blokowana, nie będzie automatycznego przekierowania.
  • Sprzedawcy będą musieli traktować osoby dokonujące zakupów transgranicznych tak samo jak nabywców krajowych: te same warunki sprzedaży, te same ceny.
  • Aż 63% stron internetowych nie pozwala kupującym z innego państwa UE na dokonywanie zakupów, wynika z badań.

Klienci kupujący przez inernet uzyskają szerszy dostęp do produktów i usług takich jak rezerwacje hotelowe, wynajem samochodów, bilety na festiwale muzyczne lub do parków rozrywki w UE.

Nowe przepisy zapewnią konsumentom większą możliwość wyboru strony internetowej, na której chcą kupować towary lub usługi. Znacznie ograniczone zostaną bowiem praktyki handlowe polegające na blokowaniu dostępu do serwisu lub automatycznym przekierowywaniu na inną stronę klientów przebywających stale lub  czasowo w innym państwie Unii Europejskiej. Geoblokowanie jest technicznie możliwe dzięki lokalizacji klienta na podstawie używanego przez niego adresu IP.

W szeregu przypadków przedsiębiorcy będą mieli obowiązek zapewnić internetowym nabywcom zza granicy taką samą cenę i takie same warunki sprzedaży jak klientom lokalnym. Ułatwienia dla konsumentów dotyczyć będą między innym następujących sytuacji:

  • zakup towaru (np. urządzenia gospodarstwa domowego, elektroniki, odzieży) i jego dostarczanie do państwa członkowskiego, do którego przedsiębiorca gwarantuje dostawę (na ogólnych warunkach lub z możliwością odebrania zakupu w miejscu uzgodnionym przez obie strony, w państwie UE, w którym przedsiębiorca oferuje taką możliwość);
  • nabycie usług świadczonych drogą elektroniczną, które nie są chronione prawem autorskim (np. usługi w chmurze, hurtownie danych, hosting stron internetowych i dostarczanie zapór sieciowych);
  • zakup przez internet usług świadczonych w miejscu, w którym przedsiębiorca prowadzi działalność (np. pobyt w hotelu, imprezy sportowe, wypożyczanie samochodów, festiwale muzyczne lub bilety wstępu na parkingi).

Przepisy nie dotyczą treści chronionych prawem autorskim

Cyfrowe treści objęte prawami autorskimi, takie jak książki elektroniczne, muzyka do pobrania, gry online, nie będą na razie objęte nowymi przepisami. Nie dotyczą też one usług audiowizualnych i transportowych. Negocjatorzy Parlamentu Europejskiego wprowadzili jednak do ustawy „klauzulę przeglądową”, która zobowiązuje Komisję Europejską do dokonania w ciągu dwóch lat oceny, czy zakaz geoblokowania powinien zostać rozszerzony.

 

To pytanie z początkiem każdego roku zadają sobie wszyscy inwestorzy. Po okresie wieloletniej hossy na rynkach akcji odpowiedź na to pytanie jest szczególnie istotna. Dzisiaj inwestorzy krajowi bez większych trudności mogą lokować kapitał na rynkach światowych, nie są więc ograniczeni tylko do warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Powinniśmy zatem poznać główne globalne trendy inwestycyjne, aby efektywnie alokować swój kapitał.

Przez ostatnie 2 lata w gospodarce światowej dokonało się wyraźne i szerokie przyspieszenie wzrostu gospodarczego, co znalazło odzwierciedlenie we wzrostach na rynkach akcji. Odbyło się ono w otoczeniu niskiej inflacji, przy silnym wsparciu polityki banków centralnych tak w USA, jak i w Europie, a w USA dodatkowo w efekcie impulsu fiskalnego. Od dłuższego czasu utrzymuje się też rekordowo niski poziom zmienności indeksów rynków akcji.

– Porównanie atrakcyjności indeksów rynków światowych wypada na korzyść indeksów europejskich, a w tym obszarze, dużych spółek vs. małe. Ponadto uwagę przyciągają wyśrubowane wyceny amerykańskich indeksów, co znajduje odzwierciedlenie w wysokich odczytach wskaźników: cena do zysku (C/Z) i cena do wartości księgowej (C/WK).  Implikują one wysokie prawdopodobieństwo ruchów korekcyjnych. W związku z czym osiąganie zadowalających stop zwrotu będzie wymagało bardziej selektywnego podejścia do inwestycji zarówno na poziomie branż jak i konkretnych spółek – mówi Paweł Jackowski, Dyrektor Departamentu Zarządzania Aktywami DM TMS Brokers.

Sektor technologiczny to o wiele więcej, niż Amazon, Facebook i Alphabet

Rosnące wyceny technologicznych mega capów, mają silnie umocowanie w poprawie wyników tych spółek, lecz przestrzeń do kontynuacji tego procesu jest ograniczona. Dzieje się tak ze względu na bariery makroekonomiczne dla konsumpcji w USA, czyli rosnące stopy procentowe, wieloletnie minimum stopy oszczędności i wysokie zadłużenie netto wśród 20% najmniej zarabiających.

Dlatego znacznie większe możliwości oferują spółki z wcześniejszych etapów łańcucha dostaw. Na uwagę zasługują  m.in. takie firmy jak producenci półprzewodników i układów scalonych –  np. BE Semiconductor Industries, czy Cypress Semiconductor Corp.; dostawcy usług IT – Salesforce.com, SAP i Tencent Holdings. W kręgu zainteresowań inwestorów nastawionych na wysokie stopy zwrotu powinni znajdować się także producenci gier komputerowych, przykładowo takie spółki jak: Ubisoft Entertainment i Activision Blizzard.

Czy to już koniec hossy na światowych rynkach obligacji?

Na rynku obligacji wyraźne są dwie tendencje. W USA postępuje wypłaszczenie krzywej dochodowości w efekcie wzrostu kosztu finansowania krótkoterminowego. Proces ten przyspieszył w II półroczu 2017 r. i historycznie jest sprawdzonym prognostykiem kłopotów i wzrostu zmienności na amerykańskim rynku akcji z uwagi na pogorszenie warunków finansowania i co za tym idzie płynności na rynku. W Europie, natomiast od kilkunastu miesięcy stabilnie rosną stawki swapów na stopę procentową, które są dobrym miernikiem oczekiwań rynku w zakresie przyszłej ścieżki stóp procentowych. Wzrost kosztu pieniądza zarówno na rynku amerykańskim jak i na rynku europejskim mogą przybrać na sile i wywierać presję na rynki akcji w sytuacji, gdy przyspieszy inflacja.

– W obliczu globalnie rosnących rentowności, podnoszenia stóp przez Fed i inne banki centralne kluczową kwestią staje się zarządzanie ryzykiem stopy procentowej w portfelach dłużnych, a jednocześnie uzyskiwanie stabilnego realnego dochodu z portfela obligacji. Portfel obligacji korporacyjnych w obecnej sytuacji wymaga szerokiej dywersyfikacji, w celu ograniczenia ryzyka związanego z ich bieżącymi wysokimi wycenami. W naszej ocenie modelowy portfel długu korporacyjnego powinien być przeważony w obligacjach amerykańskich o ratingu inwestycyjnym, charakteryzować się relatywnie krótkim terminem do wykupu, a dodatkowo powinien zawierać instrumenty dające ekspozycję na wzrost rentowności na rynku – wyjaśnia Paweł Jackowski, DM TMS Brokers
S. A.

Metale szlachetne – czy będą błyszczeć w 2018 r.?

Ceny metali szlachetnych w ciągu najbliższych 12-tu miesięcy będą wspierane wieloma czynnikami: stopniowym wzrostem oczekiwań inflacyjnych w głównych gospodarkach, stabilnymi napływami do ETF-ów surowcowych, wzrostem deficytu fiskalnego w USA, wzrostem zmienności na rynkach akcji oraz relatywnie słabym dolarem amerykańskim. Dodatkowo cykl podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych historycznie wspierał ceny kruszców, a potencjalne odbicie inflacji utrzyma stopy realne na poziomach bliskich zeru lub ujemnych.

 

 

 

 

 

 

Gwałtowna wyprzedaż akcji przyczynia się do obniżek cen kryptowalut. Bitcoin spadł właśnie do najniższego poziomu od połowy listopada. Panika na rynku akcji raczej nie zapowiada poważnego kryzysu finansowego. Czy jednak to samo da się powiedzieć o kryptowalutach? 

Indeks 30 największych amerykańskich spółek spadał w poniedziałek najgwałtowniej od ponad sześciu lat. Wyprzedaże akcji zaczęły się już w piątek po publikacji raportu z rynku pracy, w którym okazało się, że wynagrodzenia Amerykanów wzrosły w styczniu o 2,9 proc., czyli najszybciej od niespełna dekady. Takie dane zwiększają prawdopodobieństwo wzrostu stóp procentowych w USA, dlatego wywołują obawy inwestorów, że kończy się czas tzw. taniego pieniądza.

Spokojnie, to tylko odreagowanie

Wyprzedaż akcji, mimo że gwałtowna, nie zapowiada jednak poważnego załamania rynku. Wręcz przeciwnie – gospodarka w USA, to samo dotyczy też strefy euro, rozwija się w coraz szybszym tempie. Bieżące spadki są zatem raczej odreagowaniem silnych wzrostów, które – szczególnie w USA – odbywały się w ostatnich miesiącach bez naturalnej korekty. Krwawy poniedziałek nie niesie obaw o kolejny kryzys finansowy czy załamanie gospodarki.

Recepta na spadki kryptowalut

Czy to samo możemy powiedzieć o kryptowalutach, obserwując równie gwałtowne spadki ich cen? W ostatnich tygodniach kryptowalutom zdecydowanie brakuje pozytywnych bodźców. Zapowiedzi coraz surowszych regulacji wywołują z kolei negatywny efekt. W ostatnich dniach szczególną rolę odegrał temat wstrzymania możliwości dokonywania zakupów kryptowalut za pośrednictwem wiodących banków w USA (m.in. Bank of America, JP Morgan czy Lloyds). Szefowie banków tłumaczą decyzje ochroną swoich klientów przed stratami wynikającymi z gwałtownych zmian cen czy wyłudzeń. W efekcie jednak zmniejsza to popyt na kryptowaluty, a zwiększa obawy, że coraz więcej banków na świecie ograniczy handel powiązany z kryptowalutami.

Dodajmy do tego plany Chin, by blokować wszystkie strony internetowe powiązane z handlem kryptowalutami i ICO (oferty publiczne oparte o kryptowaluty). Dochodzą też kwestie dwóch regulatorów w USA (SEC oraz CFTC), którzy wg Bloomberga planują prosić Kongres o nadzór federalny nad giełdami kryptowalut. I w sumie mamy receptę na gwałtowne spadki.

Trzeba też pamiętać o możliwości krótkiej sprzedaży (short sellingu), np. bitcoina.

Przynosi ona zyski posiadaczowi takiej strategii, gdy spada cena danej kryptowaluty. Część giełd w USA umożliwia takie transakcje poprzez kontrakty terminowe na bitcoina, co także prawdopodobnie przyczynia się do przyspieszenia tempa i zwiększenia skali spadków cen.

Ostrożności nigdy za wiele

Bitcoin kosztował we wtorek poniżej 6 tys. USD, czyli najmniej od połowy listopada i o ok. 70 proc. poniżej grudniowych szczytów. Od początku stycznia z rynku wyparowało ok. 500 mld dolarów wartości kryptowalut.

Jeżeli przyjrzymy się jednak notowaniom bitcoina, jego wartość cofnęła zyski wypracowane w ostatnich miesiącach w związku ze zwiększoną ekspozycją w mediach. Perspektywa wprowadzenia regulacji może jednak równocześnie pomóc użytkownikom uzyskać więcej ochrony przed wyłudzeniami, a także zapewnić więcej stabilizacji na wciąż “dzikim zachodzie” kryptowalut.

Ostatnie spadki wartości kryptowalut, podobnie jak w przypadku rynku akcji, mogą sprawić także, że potencjalne inwestycje dokonywane będą z zachowaniem większej ostrożności, co na dłuższą metę może wyjść pozytywnie dla obu rynków.

 

 

autor: Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl

Eksperci

Letnia „hossa”

Za oknem piękna pogoda, sezon wakacyjny w pełni, a na giełdzie długo wyczekiwany wzrost. Z czysto se...

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

AKTUALNOŚCI

Gospodarka rozpędzona na piątkę

W drugim kwartale br. PKB wzrósł o 5,1 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. W p...

Obrót energią możliwy tylko przez giełdę – rząd ustabilizuje ceny?

Ministerstwo Energii chce, żeby już we wrześniu zostały uchwalone zmiany, które podniosą obligo gieł...

Rosyjskie embargo nie działa – mamy alternatywne rynki zbytu. Eksport żywności rośnie

Bilans handlowy Polski po wprowadzeniu rosyjskiego embarga systematycznie się poprawia. Struktura ek...

Polskie startupy z szansą na udział w pierwszym programie grantowym dla państw Grupy Wyszehradzki

Do 24 sierpnia polskie startupy mają szansę aplikować do programu V4 Startup Force - pierwszego proj...

Niską inflację czas pożegnać

Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen ...