wtorek, Luty 20, 2018
Home Archiwa 2018 Luty 6

Dzienne archiwaLut 6, 2018

Wielka szansa dla instytucji administracji centralnej – w marcu i kwietniu ruszają nabory wniosków o finansowanie projektów IT ze środków unijnych. W spełnianiu formalności kompleksowo pomagają eksperci Centrum Kompetencyjnego „POPC Wsparcie”. Centrum powołane zostało przez Ministerstwo Cyfryzacji, a jego zadaniem jest m.in. zwiększenie efektywności pozyskiwania środków Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa (POPC). 

Unijne fundusze na projekty informatyczne liczone są w setkach milionów złotych. Z zapowiedzi Centrum Projektów Polska Cyfrowa wynika, że już w marcu tego roku ogłoszony zostanie kolejny konkurs w ramach działania „Cyfrowa dostępność i użyteczność informacji sektora publicznego w administracji rządowej”. Kwota przeznaczona na dofinasowanie projektów to ok. 230 mln. Miesiąc później dowiemy się szczegółach naboru  dot. działań „Wysoka dostępność i jakość e-usług publicznych” (720 mln zł) oraz „Cyfryzacja procesów back-office”  (130 mln zł).

Już teraz, część instytucji które będą się starać o te środki POPC wspiera Centrum Kompetencyjne „POPC Wsparcie”. Eksperci Centrum pomagają m.in. przygotować dokumentację aplikacyjną, w dalszej perspektywie – po uzyskaniu finansowania – pomóc w rozliczeniu projektu, w organizacji postępowania przetargowego, organizacji odbiorów oprogramowania.

Aktualnie specjaliści Centrum pomagają w realizacji 16 projektów o łącznej wartości 440 mln zł. Cztery projekty finansowane z II osi POPC zyskały już finasowanie. W ten sposób resorty zdrowia oraz cyfryzacji zyskały z UE w sumie 180 mln zł.

 

 

 

 

Europejski Komitet Regionów zaapelował do państw członkowskich UE, by zwiększyły wkład do unijnego budżetu do poziomu 1,3 proc. dochodu narodowego brutto (DNB). Miałoby to m.in. pomóc w uzupełnieniu luki finansowej spowodowanej Brexitem.

Podwyżka składki, która obecnie wynosi 1,04 proc. DNB, miałaby jednocześnie wesprzeć realizację nowych zadań, takich jak migracja, kontrola granic i obrona.

Komitet Regionów UE, unijny organ doradczy, w którym zasiadają przedstawiciele samorządów, przyjął w czwartek opinię w sprawie przyszłości finansów UE, autorstwa marszałka województwa wielkopolskiego Marka Woźniaka. Poparto w niej wezwanie Parlamentu Europejskiego do zwiększenia poziomu wydatków budżetu UE i zaapelowano, aby państwa członkowskie rozważyły zwiększenie składki.

Komitet opowiedział się przy tym za zniesieniem wszystkich mechanizmów rabatowych. Samorządowcy oczekują również, że unijny budżet zasilą nowe źródła przychodów, takie jak europejski podatek dochodowy od osób prawnych, podatek od transakcji finansowych oraz zreformowany system VAT.

Komitet powtórzył też swój postulat, by po perspektywie finansowej 2014-2020 polityka spójności, w ramach której realizowane są m.in. inwestycje w miastach i gminach, miała ten sam co obecnie udział procentowy w unijnym budżecie.

Jak podkreślił marszałek Woźniak podczas czwartkowej debaty w Komitecie Regionów, „potrzebna jest zasadnicza reforma unijnego budżetu”, który powinien mieć wyższy poziom finansowania z różnych źródeł.

„W opinii wskazujemy też, że budżet powinien być prostszy, bardziej przejrzysty, sprawiedliwszy i zgodny z zasadami demokracji. Opowiadamy się za tym, żeby był to budżet 7-letni albo 10-letni z podziałem na okresy +pięć plus pięć+ ze średniookresowym przeglądem” – zaznaczył Woźniak. „Liczymy, że budżet zostanie przyjęty przed europejskimi wyborami w 2019 roku” – dodał.

Woźniak powiedział też, że Komitet Regionów preferuje scenariusz piąty z białej księgi Komisji Europejskiej – znacznie więcej wspólnych działań – jako ambitny scenariusz dla Wspólnoty. „Nie mówimy tylko o budżecie, ale o scenariuszu dla Unii Europejskiej” – podkreślił.

Przewodniczący Komitetu Regionów Belg Karl-Heinz Lambertz powiedział natomiast, że finansowanie nowych priorytetów UE, takich jak bezpieczeństwo i obrona, jest konieczne, ale musi się odbywać za pomocą nowych środków, a nie kosztem rozwoju regionów, miast i obszarów wiejskich.

„Następny budżet UE zadecyduje o przyszłym kształcie Europy, jakiej chcemy. Jeżeli zależy nam na sprzyjającej zatrudnieniu i włączeniu społecznemu, sprawiedliwszej i bardziej ekologicznej Europie, musimy nadal inwestować we wszystkie regiony i społeczności, we wszystkich obywateli” – podkreślił Lambertz.

Opinia Komitetu Regionów odnosi się bezpośrednio do dokumentu analitycznego Komisji Europejskiej na temat przyszłości unijnych finansów. Dokument jest jedną z kilku analiz poświęconych zagadnieniom, które będą miały kluczowe znaczenie dla przyszłości UE, opublikowanych przez KE w ślad za białą księgą z pięcioma scenariuszami dla Wspólnoty.

W maju KE przedstawi projekt przyszłych wieloletnich ram finansowych, czyli budżetu unijnego na okres po 2020 roku. Prace nad nim są szczególnie trudne w kontekście wyjścia Wielkiej Brytanii z UE i pojawienia się wydatków na nowe cele związane m.in. z migracją i obronnością. KE szacuje, że w wyniku Brexitu w rocznych dochodach UE będzie brakowało 12-13 mld euro, natomiast nowe zadania miałyby kosztować budżet 10 mld euro każdego roku.

Opinia Komitetu Regionów trafi teraz do unijnych instytucji jako stanowisko władz lokalnych i regionalnych UE.

 

 

 

 Źródło: www.kurier.pap.pl

Głównym źródłem incydentów i zagrożeń pozostaje bezpośrednie otoczenie firmy. Zgodnie z deklaracjami respondentów, aż w 1/3 ich źródłem były osoby obecnie zatrudnione w firmach.  13% badanych w raporcie na temat stanu bezpieczeństwa informacji w Polsce przeprowadzonego przez PWC  – wskazało na byłych pracowników, zaś 6% na aktualnych usługodawców, konsultantów lub wykonawców. Co ciekawe tylko 4% za źródło uznało klientów, zaś po 2% wskazało na byłych usługodawców i dostawców. 

PWC przeanalizowało też okoliczności, w jakich dochodziło do naruszeń bezpieczeństwa  teleinformatycznego. Aż 41% respondentów zadeklarowało, że były one następstwem błędów popełnionych przez użytkowników systemów. 24% uczestników badania wskazało na wykorzystanie wcześniej wykradzionych danych lub informacji, zaś 21% na błędy w konfiguracji komponentów.

Ataki phishingowe pozostawały w czołówce stosowanych scenariuszy ataków – wciąż co piąty ankietowany deklarował, że jego organizacja padła ofiarą tego prostego mechanizmu.

Poważną sytuację pogarsza dodatkowo fakt, że , większość firm nie próbuje się ubezpieczać od ryzyk cyberbezpieczeństwa. Jedynie co dziesiąta badana przez  PWC spółka posiada polisę ubezpieczeniową od ryzyk cyberbezpieczeństwa. Należy jednak także zauważyć, że oferta tego typu ochrony na rynku polskim nadal jest dosyć ograniczona.

Cyberzagrożenia to nie tylko problem IT, ale poważne ryzyko biznesowe. Prezesi z prawie wszystkich regionów świata zaliczają je do 5 najważniejszych ryzyk dla swojej firmy. Tylko w Europie Środkowo-Wschodniej i Ameryce Łacińskiej obszar ten wciąż nie stanowi priorytetu. Również w Polsce często obserwujemy cyber-ruletkę, liczenie na szczęście i fałszywe przekonanie, że „moja firma jest dobrze zabezpieczona”. Tymczasem, jak od 5 lat pokazują wyniki naszego badania, mamy sporo do nadrobienia. Budżety bezpieczeństwa stanowią średnio zaledwie 3% całkowitych budżetów IT, a blisko połowa firm nie posiada procedur reakcji na incydenty. Czynnikiem, który popycha nas do działania są dopiero wymogi regulacyjne i konieczność dostosowania się do nich. W tym roku wyzwaniem – i jednocześnie szansą – będzie RODO oraz Dyrektywa NIS – komentuje Piotr Urban Partner, Lider usług cyberbezpieczeństwa w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Fundacja Polska Bezgotówkowa przekazuje przedsiębiorcom pierwsze terminale płatnicze dofinansowane w ramach Programu Wsparcia Obrotu Bezgotówkowego „Polska Bezgotówkowa”.

Do Programu przystąpiło już sześciu agentów rozliczeniowych, z którymi przedsiębiorcy mogą podpisywać umowy, aby korzystać z bezpłatnych terminali. Detalistom, którzy kwalifikują się do udziału w Programie, oferuje on możliwość finansowania do 3 terminali płatniczych przez okres roku. Dzięki inicjatywie Fundacji i przeznaczeniu ok. 600 mln zł, w ciągu 3 lat w Polsce może przybyć około pół miliona nowych terminali płatniczych. Pomoże to przedsiębiorcom z sektora handlowo-usługowego unowocześnić ich biznes oraz przyciągnąć nowych klientów, co
w konsekwencji może stymulować wzrost całej gospodarki.

Według ekspertów Fundacji Polska Bezgotówkowa w Polsce brakuje kilkuset tysięcy terminali płatniczych – wskazuje na to zarówno porównanie liczby terminali do liczby kas fiskalnych, jak i porównanie nasycenia terminalami na rynku w Polsce i w innych krajach UE. Jednocześnie jedną z głównych barier zgłaszanych przez przedsiębiorców, która zniechęca ich do zainstalowania terminali płatniczych, jest koszt tych urządzeń. Oferta Fundacji odpowiada na to wyzwanie zapewniając pokrycie kosztów użytkowania terminali przez przedsiębiorców oraz kosztu transakcji przez okres jednego roku.

Do Programu „Polska Bezgotówkowa” mogą zgłaszać się mali i średni przedsiębiorcy, którzy chcą rozpocząć przyjmowanie płatności bezgotówkowych za swoje towary i usługi, a w okresie ostatnich 12 miesięcy w swoim punkcie handlowo-usługowym nie akceptowali płatności bezgotówkowych. Do udziału w Programie uprawnieni są  chętni przedsiębiorcy, którzy posiadają maksymalnie 5 placówek detalicznych.

Przedsiębiorca, który zdecyduje się przyłączyć do Programu, otrzyma wsparcie ze strony Fundacji polegające na pokryciu kosztów związanych z otrzymaniem terminala do akceptacji kart oraz kosztów obsługi płatności bezgotówkowych przez okres 12 miesięcy. Detalista może otrzymać maksymalnie trzy terminale, w tym jeden terminal mPOS. Dla każdego terminala okres dofinansowania jest liczony przez 12 miesięcy osobno, od momentu jego instalacji.

 

 

 

Fundacja Polska Bezgotówkowa została powołana przez Związek Banków Polskich.

Zły czasy dla deponentów trwa już od ponad roku. Niestety wszystko wskazuje na to, że przeciętna lokata bankowa nie da realnie zarobić także w 2018 i 2019 roku. 

Znamy już komplet danych na temat lokat zakładanych przez Polaków w 2017 roku. Najnowsze statystyki udostępnione przez NBP nie napawają optymizmem. Wynika z nich bowiem, że roczne lokaty zakładane w poszczególnych miesiącach ubiegłego roku dadzą realne straty na poziomie od 0,5 do ponad 1%. Rok 2017 nie był pod tym względem ewenementem, bo straty dawały też depozyty zakładane w 2016 roku.

Chodzi o to, że inflacja pochłania wartość oszczędności dwa razy szybciej niż banki dopisują do nich odsetki. Wszystko przez to, że dziś przeciętna nowo założona lokata roczna była w grudniu 2017 roku oprocentowana na niewiele ponad 1,6% (dane NBP), a od tego wyniku należy odjąć podatek (19%), co daje odsetki „na rękę” na poziomie niewiele ponad 1,3%. Efekt jest więc zbyt mizerny, aby pokonać inflację, która zgodnie z ostatnią projekcją inflacji NBP ma być pod koniec 2018 roku na poziomie około 2,4%.

Niestety w 2018 roku szanse na poprawienie tego bilansu są bardzo nikłe. Co prawda oprocentowanie lokat ma w najbliższym czasie rosnąć, ale najpewniej zwyżki nie będą miały takiej skali, aby deponent wyszedł na realny plus. Z szacunków Open Finance wynika bowiem, że lokaty zakładane w grudniu 2018 roku mogą być oprocentowane na około 1,8%. Wciąż po potrąceniu podatku od zysków kapitałowych będzie to za mało, aby pokonać inflację wynoszącą 2-3%.

Symulacje te dotyczą statystycznego Kowalskiego zakładającego przeciętną roczną lokatę. I choć polowanie na dobrze oprocentowany depozyt jest obecnie nie lada sztuką, to nawet dziś dokładne przeanalizowanie bankowych ofert pozwala wyłuskać takie, które dają szansę na pokonanie inflacji przy pomocy lokat lub kont oszczędnościowych.

Trzy lata strat na lokatach

Dostępne dane i prognozy pokazują, że bieżący okres realnych strat na lokatach może trwać przynajmniej trzy lata. Dotyczy to rocznych lokat zakładanych w latach 2016-2018, a więc tych, z których deponenci będą mogli podjąć pieniądze w latach 2017-2019. Tym samym możemy mieć do czynienia z najdłuższym okresem nieatrakcyjnych depozytów od przynajmniej 2005 roku. Efekt? rachityczne oprocentowanie lokat i inflacja coraz mocniej drenująca oszczędności Polaków skłaniają do coraz bardziej ryzykownych inwestycji. Zyskują na tym niemal wszystkie inne aktywa. Polacy chętnie kupują nieruchomości na wynajem, akcje, obligacje czy certyfikaty funduszy inwestycyjnych.

 

W latach 2016-2017 Poczta Polska uruchomiła ponad 200 nowych placówek, a w tym roku otworzy ich 105. Otwiera je także w tych miejscowościach, w których wcześniej swe punkty zamykała.

5 lutego Poczta Polska otworzyła swą pierwszą w tym roku nową placówkę – w Rymanowie-Zdroju. W miejscowości, w której punkt pocztowy zniknął w 2013 r. Przy okazji tego otwarcia przedstawiciele poczty poinformowali, że w latach 2013-2015 zlikwidowała ona 1482 swych placówek w całym kraju.

Ten trend udało się zatrzymać w 2016 r., gdy sieć Poczty Polskiej przestała się kurczyć i firma zaczęła intensywniej inwestować w nowe placówki. Jej przedstawiciele zapewniają jednak, że każdą decyzję o uruchomieniu nowej placówki pocztowej poprzedzają szczegółowymi analizami, biorąc pod uwagę nie tylko „udogodnienia dla społeczeństwa”, ale również możliwości biznesowe. Jak twierdzą, „spółka, podobnie jak inne podmioty sieciowe stara się lokować swoje punkty sprzedaży w miejscach biznesowo atrakcyjnych”.

Poczta Polska bardzo dużą część swych nowych punktów otwiera w galeriach i centrach handlowych – ma już w takich miejscach 180 swych punktów. Zarówno w dużych miastach, jak i mniejszych miejscowościach, np. w Węgrowie, Kędzierzynie-Koźlu, Tarnowskich Górach, Sochaczewie, Mielcu i od 5 lutego także w Rymanowie-Zdroju. W swych nowych placówkach oferuje nie tylko klasyczne usługi pocztowe, ale też bankowe i ubezpieczeniowe.

Poczta Polska obecna jest w każdej polskiej gminie, a w skali kraju dysponuje największą siecią sprzedaży, liczącą około 7 500 placówek.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

O wpływie światowych tendencji na krajowe ceny żywności mogliśmy się boleśnie przekonać w ostatnich kilkunastu miesiącach w przypadku masła i jaj, choć przykładów może być znacznie więcej. W styczniu liczony przez FAO indeks cen żywności spadł o prawie 3 proc. Wkrótce przekonamy się, czy ta tendencja dotrze także do nas i czy odczujemy ją w naszych portfelach.

Ubiegły rok zafundował nam mocne zwyżki cen sporej części artykułów spożywczych. Przyczyniły się do tego zarówno lokalne warunki, głównie o charakterze pogodowym, jak i tendencje na rynkach światowych. Te pierwsze skutkowały skokiem cen owoców i warzyw, sięgających w niektórych przypadkach kilkudziesięciu procent. Czynniki światowe wpłynęły zaś przede wszystkim na szalejące ceny masła i niektórych przetworów mleczarskich, a pod koniec ubiegłego roku także jaj. W efekcie wzrost cen żywności w październiku 2017 r. przekroczył 5 proc., a w listopadzie sięgnął 6 proc. Wcześniej eksperci spodziewali się zwyżki o około 4 proc. Obecnie także przewidują wolniejszy wzrost cen. Wiele wskazuje na to, że o ile nie dojdzie znów do meteorologicznych anomalii, tym razem mogą mieć rację.

Świadczą o tym tendencje na rynkach światowych. Wyliczany przez działającą przy ONZ agendę FAO (Food and Agricullture Organisation) indeks cen żywności obniżył swoją wartość w grudniu ubiegłego roku o 0,6 proc., a w styczniu spadł już o 2,9 proc. Być może wpływ tej tendencji odczujemy także w kraju. Choć trudno liczyć na spadek ogólnego wskaźnika cen żywności, to przynajmniej powinna wyraźnie spowolnić dynamika jego wzrostu, a ceny niektórych produktów, szczególnie tych, które wcześniej mocno poszły w górę, mogą być niższe. Warto bowiem zauważyć, że w przeszłości z pewnym opóźnieniem, wskaźnik krajowych cen podążał za indeksem światowym. Na przełomie lat 2014-2015, a więc w czasie gdy w Polsce notowaliśmy największe nasilenie deflacji, a ceny żywności spadały o 3-4 proc., indeks FAO zniżkował nawet o ponad 20 proc. Późniejszemu wzrostowi cen produktów żywnościowych i powrotowi inflacji w latach 2016-2017 towarzyszyła zwyżka indeksu cen światowych o 10 do 17 proc. Po raz ostatni jego 10 proc. zwyżkę notowano w lipcu ubiegłego roku, po czym jej skala systematycznie się zmniejszała, w odróżnieniu od wskaźnika krajowych cen żywności.

Za co możemy w tym roku płacić mniej? Sądząc po zmianach poszczególnych składowych indeksu FAO, mocno potanieć powinien cukier. Wskaźnik jego światowych cen zniżkuje już od połowy ubiegłego roku o około 30 proc. W styczniu o ponad 12 proc. spadał też indeks cen olejów i tłuszczy, a o prawie 7 proc. w dół idzie ostatnio indeks cen produktów mleczarskich i nabiału. A więc potanieć powinny masło i jaja. Niestety nie mamy raczej co liczyć na niższe ceny mięsa i przetworów zbożowych. Indeks światowych cen mięsa był styczniu o 7,4 proc. wyższy niż przed rokiem, a podobny wskaźnik dla zbóż rósł o 6,3 proc. Te tendencje znajdują też potwierdzenie w obserwacji sytuacji na światowych giełdach towarowych, na których w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy notowania cukru spadają o ponad 30 proc., a mleka o ponad 20 proc., pszenica jest droższa o 7 proc., a wołowina o ponad 20 proc.

W podobnym kierunku idą także prognozy ekspertów z Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Zakładają one że w czerwcu ceny pszenicy i żyta będą wyższe niż pod koniec ubiegłego roku od 4 do 12 proc., żywiec wieprzowy może zdrożeć od 3 do 10 proc., ceny żywca drobiowego mają zaś pozostać na podobnym poziomie jak w listopadzie 2017 r., czyli około 3,4 zł za kilogram. Z prawie 24 do 18,4-19,8 zł za kilogram, czyli o 17-23 proc. potanieć powinno masło. W porównaniu do czerwca 2017 r., w połowie obecnego roku ceny pszenicy i żyta mogą być wyższe o maksymalnie 2-4 proc., a mleka o 6 proc. Żywiec wieprzowy powinien być tańszy o 9-14 proc., a masło w blokach od 7 do 14 proc. Nadal należy się liczyć z utrzymywaniem się wysokich cen warzyw i owoców, co wiąże się z kłopotami z przechowywaniem zbiorów, które w wyniku niekorzystnych warunków pogodowych charakteryzowały się niższą jakością.

 

 

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

 Może uzupełnić lub zastąpić ochronę fizyczną budynku, oferując najwyższe standardy zabezpieczeń.

Usługa wideo obchodu, realizowana przez Stację Monitorowania Alarmów Konsalnet, jest uzupełnieniem i wsparciem systemów bezpieczeństwa na chronionym obiekcie. Polega na okresowej weryfikacji obrazu z kamer i realizacji scenariuszy i procedur ustalonych z klientem.

Wideo obchód opiera się o kamery zewnętrzne oraz wewnętrzne w chronionym budynku. Procedura, którą wykonuje agencja ochrony Konsalnet:

  • odbywa się w określonych interwałach czasowych, obejmując obraz ze wszystkich kamer w obiekcie,
  • polega na dokładnym weryfikowaniu obrazu z każdej kamery osobno – pracownik musi potwierdzić kontrolę w systemie,
  • obejmuje podejmowanie działań prewencyjnych i interwencji, gdy dojdzie np. do niepożądanej wizyty, włamania, zagrożenia pożarowego i innych,
  • optymalizuje ochronę, zapewniając klientowi pełną kontrolę nad bezpieczeństwem budynku.

Zaletą tej usługi od Konsalnet jest możliwość weryfikacji wnętrza obiektu oraz terenu zewnętrznego z zachowaniem najwyższego stopnia dyskrecji. Osoby obce nie są w stanie stwierdzić, kiedy usługa jest wykonywana.

Specjalny system gwarantuje weryfikację obrazu z każdej kamery objętej usługą oraz realizację ustalonych procedur. Obraz rejestrowany podczas weryfikacji jest archiwizowany, a klienci otrzymują raport z wykonanej usługi.

Konsalnet zapewnia pełną elastyczność i dobór rozwiązania optymalnego do zagrożeń. Zarówno przedział czasowy wykonywania wideo obchodu, częstotliwość oraz ilość i wybór kamer można ustalić indywidualnie na podstawie audytu bezpieczeństwa. Usługę wideo obchodu realizowane jest dla klientów z każdej branży, dostosowując rozwiązanie do jej specyfiki. Można też dobrać do niej odpowiednie systemy alarmowe, które integrują się z innymi oferowanymi przez Konsalnet rozwiązaniami.

 

więcej:

konsalnet.pl

Głównym celem ustawy jest upowszechnienie w Polsce elektromobilności oraz transportu z wykorzystaniem paliw alternatywnych.

Ma to nastąpić poprzez stworzenie systemu zachęt do zakupu aut elektrycznych, rozwój infrastruktury do ładowania, wsparcie tych technologii w transporcie publicznym. Stworzenie podstaw przełoży się na szanse biznesowe dla polskich przedsiębiorców, wykorzystanie potencjału sektora badawczo-rozwojowego, wzrost innowacyjności gospodarki, w szczególności sektora energii.

To był świetny początek roku na globalnych rynkach kapitałowych, indeks MSCI World, odzwierciedlający koniunkturę na giełdach w kilkudziesięciu krajach o różnym poziomie rozwoju, wzrósł o +5,6% – najwyżej od niemal dwóch lat. Na warszawskiej GPW początek roku również był udany. Indeks szerokiego rynku WIG zyskał +3,6%. Warto zwrócić uwagę na fakt, że był to drugi miesiąc z rzędu, w którym rosły indeksy zarówno blue chipów (WIG20), jak i średnich (mWIG40) oraz małych spółek (sWIG80).

Po świetnym 2017 roku, pierwszy miesiąc bieżącego wszystkie OFE także zakończyły z zyskiem, wynoszącym średnio +2,9%. To wynik nieco słabszy od uzyskanego przez realizujące podobną strategię fundusze akcji polskich uniwersalnych, które w tym samym czasie zyskały średnio +3,0%. Osiągnięte w styczniu wyniki zawarły się w przedziale od +2,5% (Generali OFE) do +3,2% (MetLife OFE).

W styczniu pałeczkę lidera przejął OFE PZU „Złota Jesień”, który jako jedyny – drugi miesiąc z rzędu – otrzymał najwyższą ocenę 5a w obu zestawieniach (12- i 36-miesięcznym). Fundusz ten osiągnął najwyższy wynik w skali ostatnich 12 miesięcy (+19,4%), istotnie przewyższający średnią (+16,6%), ale i swoich (depczących mu po piętach) konkurentów (drugi najlepszy wynik nie przekracza +18%). Na drugie miejsce w rankingu awansowało AXA OFE, którego nota krótkoterminowa wzrosła w styczniu z 3a do najwyższej 5a. Ostatnie miesiące nie są natomiast zbyt udane dla Generali OFE, którego nota 12-mies. spadła do 3a (po wcześniejszym wzroście do 5a) oraz OFE Pocztylion – którego ocena spadła do najniższego poziomu 1a.

Pierwszy miesiąc roku przyniósł wzrost wartości zarządzanych przez OFE aktywów. Dzięki korzystnej koniunkturze na warszawskiej giełdzie, wynik zarządzania przekroczył +5,3 mld zł. Jednocześnie aktywa zostały uszczuplone przez przelew środków z OFE do ZUS w ramach tzw. suwaka o -798 mln zł, podczas gdy ZUS przelał na konta OFE zaledwie 227 mln zł. W sumie wartość aktywów OFE wzrosła w skali miesiąca o +4,7 mld zł, czyli +2,6%.

12 sekund – tyle wystarczy żeby zapłacić za paliwo. Od lutego zmotoryzowani przedsiębiorcy ominą uciążliwe kolejki do kas na stacjach benzynowych. Za paliwo mogą zapłacić telefonem już przy dystrybutorze.

Każdy z nas zna ten scenariusz – jedziemy na ważne spotkanie biznesowe, a tu nagle zapala się rezerwa. Co zrobić? Podjechać na stację benzynową i nerwowo stać w kolejce za osobą, która właśnie zamówiła 3 hot-dogi czy ryzykować jazdę na oparach?

Pojawiło się rozwiązanie, które z pewnością przypadnie do gustu zmotoryzowanym przedsiębiorcom – aplikacja JustDrive, dzięki której za zatankowane paliwo zapłacimy bezpośrednio przy dystrybutorze, z poziomu naszego smartfona.

Po zatankowaniu wybranego paliwa wystarczy zeskanować kod QR umieszczony na dystrybutorze, zaakceptować kwotę, która wyświetli się na ekranie i gotowe – można jechać dalej. Z rozwiązania możemy skorzystać na dowolnej stacji Orlen i Bliska, a w planach jest już współpraca z kolejnymi sieciami. Płatność pobrana zostanie z karty kredytowej podanej podczas rejestracji.

W poniedziałek amerykański indeks giełdowy Dow Jones Industrial zanotował największy w historii spadek liczony w punktach. 

Dow Jones spadał nawet o ponad 6 proc. – czyli 1500 punktów, a S&P 500 o ponad 5 proc. Skasowany został cały tegoroczny wzrost. Ostatni raz tak gwałtowne spadki na amerykańskiej giełdzie obserwowane były na przełomie 2015 i 2016 roku.

Ubiegły tydzień był też bardzo nieudany dla nowojorskiej giełdy i innych rynków kapitałowych świata. W ciągu pięciu dni indeks S&P 500 spadł o prawie 4 procent i był to najgorszy tygodniowy wynik od dwóch lat.

KOMENTARZ EKSPERTA:

Pogrom na globalnym rynku akcji dławi apetyt na ryzyko, ciągnąc kapitał do bezpiecznych przystani. Zyskuje złoto, jen i frank, a tracą waluty surowcowe. Dolar korzysta na domykaniu krótkich pozycji po fatalnym dla niego styczniu. Start wtorkowego handlu przynosi uspokojenie, ale trzeba pozostać czujnym, czy czasem nie jesteśmy w oku cyklonu.

Rynek jest pełen teorii, co stało za nagłym tupnięciem indeksu S&P500 wczoraj po południu: handel algorytmów, zbyt wysokie rentowności długu i wzrost oczekiwań inflacyjnych, podwojenie wartości „indeksu strachu” VIX, przecena Bitcoina, albo po prostu nagromadzenie negatywnych informacji wokół zbyt wielu spółek? Prawdopodobnie to suma wszystkich czynników wywoła efekt kuli śnieżnej. Pisałem w ostatnich dniach, że przełom miesiąca zadziała otrzeźwiająco na inwestorów, którzy zaczęli sie zastanawiać, na ile ślepe, zakupowe podążanie za tumem ma sens?

A wątpliwości i pytania działają jak kropla, która drąży skałę. Ale spokojnie, dwa dni silnych spadków na giełdach nie oznacza od razu kryzysu, a rynki potrzebują zdrowej korekty. Jak zwykle w takich sytuacjach ciężko jest stwierdzić, czy najgorsze już minęło, czy nowy trend zostanie podtrzymany? Wczoraj sygnał dało Wall Street, Azja poszła tym śladem, a dziś europejskie giełdy świecią na czerwono. To skłania do taktycznego trzymania się z daleka od ryzykownych aktywów.

Na rynku walutowym widać więcej powściągliwości w zachowaniu inwestorów, choć zmienność skoczyła. W defensywnie są waluty surowcowe, a zyskują bezpieczne jen i franka.

Prawdziwym wygranym jest dolar – nie dość, że stoją za nim lepsze dane makro (w piątek NFP, wczoraj ISM), to z racji swojej roli chłopca do bicia w styczniu, teraz rynek najwięcej krótkich pozycji ma właśnie w USD i ucieczka z nich wzmacnia walutę. Nie jest to zbyt sensowny argument w pełni neutralizujący fundamentalne podstawy słabości dolara z przełomu roku (czyli: Fed może zaoferować mniej w podwyżkach, niż inne banki centralne), ale perfekcyjnie sprawdzi sie, kiedy inwestorzy masowo chcą opuszczać rynek.

 

Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

 

 

Rada nadzorcza PKN Orlen odwołała ze stanowiska prezesa Wojciecha Jasińskiego, wiceprezesa Mirosława Kochalskiego oraz Marię Sosnowską, która pełniła funkcję członka zarządu ds. inwestycji i zakupów. Na stanowisko prezesa powołany został Daniel Obajtek, który w poniedziałek złożył rezygnację z pełnienia funkcji prezesa Energi.

Kim jest Daniel Obajtek:

Od lutego 2017 roku sprawuje funkcję prezesa Energi SA, kierując spółką w zakresie finansów, zarządzania ładem korporacyjnym, audytu i kontroli, zarządzania ryzykiem, bezpieczeństwa, polityki personalnej, polityki prawnej, polityki wizerunkowej i dialogu społecznego.

Przed objęciem stanowiska prezesa zarządu Energi SA sprawował funkcję prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, gdzie zarządzał 11 tys. pracowników i odpowiadał za budżet w wysokości 27 mld zł.

Eksperci

Lipka: Gospodarcza potyczka Warszawy i Berlina. Wygrywamy!

Porównaliśmy PKB europejskich stolic, bezrobocie i wynagrodzenia. Z zestawienia wynika, że Warszawa ...

Grejner: Obcy kontra Bitcoin

Kryptowaluty odbijają się od dna, bitcoin odzyskał poziom 10 tys. dolarów. Jednak szał na kryptowalu...

Mordasewicz: Warto wykorzystać potencjał powszechnych towarzystw emerytalnych

W tym tygodniu rząd ma zaprezentować projekt ustawy o pracowniczych programach kapitałowych. Warto w...

Starczewska-Krzysztoszek: Wzrost PKB na piątkę z małym plusem

W 4. kwartale 2017 r. PKB wzrósł o 5,1 proc. r/r, a PKB wyrównany sezonowo - o 4,3 proc. - podał GUS...

Bugaj: Prawdziwe przyczyny ostatniego „krachu”

Jedna z rynkowych zasad głosi, że spadki na giełdach kończą się w momencie, kiedy dobrze zostaną poz...

AKTUALNOŚCI

Szkolnictwo zawodowe: pracodawcy chcą współpracować z rządem

Bardzo pozytywnie przyjmujemy deklarację współpracy rządu z pracodawcami w celu budowy systemu kszta...

Orange ostrzega przed oszustami

Orange Polska ostrzega przed SMS-ami od oszustów. "Absolutnie nie klikajcie w załączony w treści lin...

Podwyżki opłat na A2

Od 2 stycznia 2018 roku zmieniły się stawki za przejazd płatnymi odcinkami A2 między Nowym Tomyślem ...

Orlen rozwiązuje umowę z Just Drive

W związku z niewywiązaniem się przez firmę ITMAGINATION AUTOMOTIVE Sp. z o.o. (Just Drive), z postan...

Kopalnia Ruch Śląsk zostanie zlikwidowana

Likwidacja ruchu Śląsk kopalni Wujek, przekazanego do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, będzie realizo...