piątek, Czerwiec 22, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Styczeń 11

Dzienne archiwaSty 11, 2018

Konieczność posiadania przy sobie oryginału dowodu rejestracyjnego pojazdu uniemożliwia rozwój przyjaznych środowisku inicjatyw – apeluje Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

  • Po co własny samochód, skoro można skorzystać z car-sharingu? To przecież sensowniejsze, tańsze i bardziej ekologiczne.
  • Tylko że przepisy za tym rozwiązaniem  nie nadążają. Jeśli wypożyczysz w tym systemie samochód, nie dostaniesz dowodu rejestracyjnego. A za brak dowodu jest mandat.

RPO zwraca uwagę na potrzebę unowocześnienia przepisów Prawa o ruchu drogowym głównie z powodu stanu środowiska w Polsce. Na stan środowiska ludzie skarżą się rzecznikowi praw obywatelskich na spotkaniach regionalnych w całym kraju.

– Skala zagrożenia dla zdrowia i życia obywateli wymaga przy tym systemowych działań, albowiem obecnie istniejące mechanizmy nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Potwierdzają to wyraźnie, występujące w bieżącym roku wielokrotne przekroczenia dopuszczalnych stężeń szkodliwych substancji w powietrzu w wielu miejscach w kraju – podkreśla Adam Bodnar.

Jednym z pomysłów na poprawę sytuacji jest ułatwienie rozwoju car-sharingu, czyli systemu wspólnego użytkowania samochodów osobowych, w którym samochody udostępniane są za opłatą na krótki czas.

Ta usługa nie może się jednak upowszechniać z powodu przepisów, które przyjęliśmy ponad 20 lat temu. Pokazała to opisana w mediach historia z Wrocławia: użytkownikom miejskich wypożyczalni samochodów elektrycznych grożą mandaty, bo do wypożyczonego samochodu nie dostaje się dowodu rejestracyjnego. Wypożyczalnia tłumaczy, że nie może każdemu dawać oryginału dowodu, bo samochód zmienia użytkownika  kilka razy dziennie i szybko skończyłoby się to zgubieniem albo zniszczeniem dowodu. A odtwarzania dokumentu to skomplikowany, żmudny proces.

To, jakie dokumenty musi mieć przy sobie kierowca, określa art. 38 Prawa o ruchu drogowym z 20 czerwca 1997 r. (Dz.U. z 2017 r. poz. 1260, z późn. zm.). Wymaga ono (w pkt 2), by kierowca miał przy sobie dokument stwierdzający „dopuszczenie pojazdu do ruchu” – czyli prawo jazdy albo pozwolenie czasowe. Brak dokumentu jest karany jako wykroczenie, a „podejrzany” samochód może zostać odholowany na depozytowy parking strzeżony.

Te przepisy powinny być poprawione – zauważa RPO – zgodnie z wytycznymi zawartymi w Konstytucji.

Według  danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych składki do polskiego systemu odprowadzało na koniec trzeciego kwartału 2017 roku 307,8 tys. Ukraińców. Jeszcze 12 miesięcy wcześniej było to 172 tys. osób.

– Wzrost liczby obywateli Ukrainy ubezpieczonych w ZUS jest konsekwencją zarówno narastającego napływu pracowników z tego kraju do Polski, a ichh zatrudnienie ma coraz trwalszy i bardziej formalny charakter, czego konsekwencją jest również objęcie ich ubezpieczeniem społecznym. To pozytywne zjawisko, świadczące o coraz bardziej unormowanym charakterze zatrudniania Ukraińców w Polsce –  oceniają specjaliści.

Rozwój technologiczny, który z roku na rok nabiera tempa, coraz bardziej wpływa na życie każdego z nas. Centrum cyfrowego świata staje się smartfon, który pełni rolę nie tylko telefonu, ale również coraz częściej osobistego komputera, odbiornika telewizyjnego oraz routera. Zdaniem ekspertów Deloitte trendy, które są widoczne na całym świecie, takie jak rozwój mediów cyfrowych, czy internetu mobilnego, widoczne są również w Polsce.

Kiedyś prenumerata, dziś subskrypcja serwisu online

Raport Deloitte przewiduje, że do końca 2018 roku połowa dorosłych osób w krajach rozwiniętych będzie posiadać co najmniej dwie subskrypcje mediów w kanałach online, a do końca 2020 roku liczba ta wzrośnie do czterech. Koszt tych subskrypcji, obejmujący głównie telewizję, filmy, muzykę, wiadomości i prasę, w 2018 roku będzie wynosił średnio poniżej 10 dolarów miesięcznie za subskrypcję. W tym roku liczba subskrybentów na świecie wyniesie 350 mln osób, w których posiadaniu będzie 580 mln subskrypcji. Większość z nich będą stanowiły subskrypcje VoD (375 mln).

Aż 20 proc. osób dorosłych w krajach rozwiniętych wykupi lub będzie miało dostęp do co najmniej pięciu płatnych subskrypcji mediów online, a do 2020 roku aż dziesięciu.

– Model subskrypcji znany jest od dawna w kontekście mediów tradycyjnych. Wystarczy wspomnieć prenumeratę prasy. Obecnie jednak obserwujemy popularyzację subskrypcji również w internecie. Wpływa na to szereg czynników – mówi Jakub Wróbel, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte. – Jest to przede wszystkim coraz bardziej atrakcyjna treść, którą możemy odtworzyć na wielu urządzeniach a zainteresowana nią jest rosnąca liczba klientów, gotowych również za nią zapłacić– dodaje.

Seryjne oglądanie Polaków

Trendowi temu sprzyja również rozwój technologii i większa przepustowość połączeń do internetu. W Polsce w ostatnich kilkunastu miesiącach obserwujemy rozwój rynku serwisów video, takich jak np. Netflix, Player.pl czy ShowMax, które inwestują również w rodzime produkcje. Obserwujemy także zjawisko „binge-watching”, czyli seryjnego oglądania seriali czy programów telewizyjnych. Niejednokrotnie platformy udostępniają swoim odbiorcom całe sezony swoich produkcji naraz, co sprawia, że widzowie mogą spędzić przed ekranem swoich telewizorów, komputerów lub telefonów nawet kilka godzin bez przerwy. Z badania Deloitte wynika, że zjawisko to dotyczy przede wszystkim przedstawicieli pokolenia milenialsów, wśród których aż 90 proc. przyznaje się do takiego sposobu oglądania, a 38 proc. robi to regularnie (dotyczy widzów w USA).

– Przy dalszej popularyzacji tego trendu, dostawcy treści i reklamodawcy będą się starać go wykorzystać, aby lepiej docierać do klientów. Jednocześnie należy się spodziewać rosnącej podaży treści, które można oglądać seryjnie – mówi Jakub Wróbel.

Domowy internet mobilny

Rozwój serwisów płatnej treści online nie byłby możliwy, gdyby nie intensywny rozwój infrastruktury sieci telekomunikacyjnych, w tym internetu stacjonarnego i mobilnego.

Raport Deloitte przewiduje, że w 2018 roku jedna piąta mieszkańców Ameryki Północnej z dostępem do internetu będzie korzystać jedynie z sieci mobilnej. W 2022 roku takich osób może być już 30-40 proc. Osoby te w ogóle zrezygnują z internetu stacjonarnego. Ludzie, którzy korzystają z sieci mobilnej w miejscach publicznych, w szkole i czasem w pracy przeniosą ten zwyczaj również do domu. Istnieje wiele powodów takiego podejścia, zarówno o charakterze demograficznym, społecznym, jak i ekonomicznym. Niejednokrotnie jednak internet mobilny jest jedyną dostępną opcją transmisji danych, zwłaszcza poza miastami.

 

 

W nadchodzących miesiącach firmy będą mierzyć się z rosnącym niedoborem specjalistów IT. Dla najlepszych pracowników oznacza to atrakcyjne oferty pracy oraz wzrost wynagrodzeń. Płace rosną najszybciej w przypadku programistów zajmujących się popularnymi technologiami. Nie bez znaczenia jest również forma współpracy – specjaliści pracujący w ramach kontraktu mogą zarobić nawet o 20% więcej niż w oparciu o umowę o pracę. Jednocześnie na znaczeniu zyskują posiadane przez kandydatów umiejętności interpersonalne, które w coraz większym stopniu warunkują zainteresowanie firm.

Kontrakting usług IT to forma współpracy, w której specjalista z branży nowoczesnych technologii pracuje dla firmy na zasadzie B2B – świadczy usługi jako jednoosobowa firma. Specjaliści IT podejmują współpracę na określony czas i zazwyczaj są rekrutowani do pracy przy konkretnym projekcie. W dobie rosnącego braku kompetencji z obszaru IT i silnej pozycji kandydatów na rynku pracy jest to rozwiązanie korzystne dla obu stron.

Zatrudnianie specjalistów IT na podstawie kontraktu staje się trendem wyraźnym już nie tylko na rynkach zachodnioeuropejskich, ale również w Polsce. Utalentowani programiści, testerzy i developerzy coraz chętniej decydują się na podjęcie pracy kontraktowej, ponieważ w tej formie współpracy dostrzegają korzyści, których nie gwarantuje etat. Zalety dostrzegają także firmy, które cenią sobie elastyczność i szybki dostęp do kompetencji, co niesie za sobą współpraca z kontraktorami – podkreśla Arkadiusz Wargin, dyrektor dywizji IT contracting w Hays Poland.

Doświadczenie w pracy kontraktowej miało już 26% pracowników działów IT. Mowa głównie o osobach z kilkuletnim doświadczeniem w branży i wykształceniem kierunkowym w zakresie nowych technologii. Opcję współpracy z kontraktorami bierze pod uwagę natomiast 58% firm. Tego typu współpraca najczęściej realizowana jest z osobami posiadającymi albo wąskie albo najbardziej rozchwytywane na rynku specjalizacje. Z punktu widzenia pracowników motywatorem do takiej formy zatrudnienia są przede wszystkim atrakcyjne wynagrodzenie, elastyczny czas pracy, możliwość pracy zdalnej i uczestnictwa w ciekawych projektach. Większość kontraktorów dobrze ocenia warunki pracy w oparciu o umowę B2B.

KOMPETENCJE, KTÓRE DECYDUJĄ O WSPÓŁPRACY

W związku z napotykanymi wyzwaniami rekrutacyjnymi, pracodawcy coraz częściej określają umiejętności techniczne jako minimalny wymóg, kładąc większy nacisk na posiadane przez kandydatów kompetencje miękkie oraz potencjał do dalszego rozwoju. Oprócz wykształcenia, doświadczenia zawodowego i umiejętności technicznych, ważny w pracy specjalisty IT jest dziś zestaw kompetencji miękkich. Podczas rozmów kwalifikacyjnych, kandydaci ubiegający się o pracę w firmach są coraz częściej szczegółowo weryfikowani pod względem posiadanych umiejętności społecznych.

Kompetencje „miękkie” koncentrują się na sposobie, w jaki pracownik zachowuje się podczas pracy zarówno indywidualnej, jak i zespołowej. Są to umiejętności osobiste, takie jak zdolność do motywowania samego siebie, inicjowania nowych rozwiązań, sprawne zarządzanie swoją pracą, a także umiejętności interpersonalne, które obejmują komunikowanie się z ludźmi, przekonywanie ich do swoich racji, motywowanie, inspirowanie, a także zarządzanie zespołem. Od kompetencji twardych (do których należą np. umiejętność programowania w C#, konfiguracja sieci, administrowanie systemem Linux itp.) odróżnia je to, że stanowią one pochodną charakteru.

Pracownicy i kontraktorzy IT starają się poprawiać przede wszystkim swoją skuteczność w komunikacji z innymi – kluczową umiejętność zdaniem niemal wszystkich pracodawców. Ponad 30% kontraktorów stara się także zwiększać swoją pewność siebie oraz asertywność, choć są to umiejętności oceniane przez pracodawców jako mniej istotne niż np. umiejętność szybkiego rozwiązywania problemów czy proaktywna postawa i podejście do pracy – podkreśla Arkadiusz Wargin.

Warto jednak podkreślić, że pracownicy i kontraktorzy IT mają coraz większą świadomość, że posiadane przez nich umiejętności miękkie wpływają na decyzje firm o podjęciu lub przedłużeniu z nimi współpracy.

Przedstawiciele zarządów spółek górniczych i energetycznych podpisali w Katowicach list intencyjny, który pozwoli na rozwój programu Geo-Metan. Współpraca pomoże zwiększyć krajowe wydobycie gazu ziemnego, zmniejszyć koszty wydobycia węgla i poprawić bezpieczeństwo górników pracujących pod ziemią.

Celem programu Geo-Metan jest rozwijanie i udoskonalanie krajowych technologii poszukiwania i wydobycia metanu z pokładów węgla przed rozpoczęciem eksploatacji górniczej. Dzięki współpracy Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa SA, Polskiej Grupy Górniczej, Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA i Tauron Polska Energia SA możliwe będzie przeprowadzenie prac poszukiwawczych i wydobywczych na terenach górniczych, na których planowane jest wydobycie węgla.

– Metan z pokładów węgla może stać się ważnym elementem bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju. Jednocześnie odmetanowanie kopalń znacznie poprawi bezpieczeństwo pracy górników i może przyspieszyć tempo wydobycia węgla. Cieszę się, że wspólnie z innymi polskimi spółkami górniczymi i energetycznymi PGNiG będzie rozwijać technologie pozwalające na pozyskiwanie metanu z pokładów węgla – mówi Piotr Woźniak, Prezes Zarządu PGNiG SA.

PGNiG wraz z Państwowym Instytutem Geologicznym – Państwowym Instytutem Badawczym prowadzi już testowe wydobycie metanu z pokładów węgla w Gilowicach (woj. śląskie). W ciągu trwającej od lutego 2017 r. próbnej produkcji uzyskano blisko 900 tys. m³ gazu ziemnego o wysokiej zawartości metanu. Według szacunków PIG-PIB wydobywalne zasoby metanu w złożach węgla na terenie Górnośląskiego Zagłębia Węglowego wynoszą ok. 170 mld m³.

Od 8 sierpnia wejdą w życie przepisy zobowiązujące wszystkie banki i SKOK i do oferowania tzw. rachunku podstawowego. Za korzystanie z takiego konta oraz za wydaną do niego kartę nie będzie można naliczać opłat. Dodatkowo, za darmo będzie można wykonać co miesiąc 5 wypłat z bankomatów, nawet z tych, które nie należą do danego banku. 

Banki w ostatnich latach podnosiły opłaty za konta i karty. Część zaczęła nawet naliczać prowizję za wypłaty niskich kwot z darmowych dotychczas bankomatów. Już niedługo takich opłat będzie można jednak łatwo uniknąć otwierając tzw. rachunek podstawowy. Darmowe rachunki nie będą oczywiście pozbawione pewnych ograniczeń. Najważniejszym będzie to, że w trakcie jego zakładania i przez cały czas kiedy będziemy go posiadać nie możemy mieć innego konta. Wyjątkiem są te walutowe, które nie będą zabronione. Wystarczy więc zamknąć stary rachunek i już będzie można otworzyć nowy – bezpłatny. Należy jednak dodać, że umowy rachunków mają zwykle miesięczny okres wypowiedzenia. Żeby więc skorzystać z takiej oferty w sierpniu, to w lipcu trzeba złożyć wypowiedzenie umowy starego konta.

Darmowe nie tylko konto, ale też karta

Podstawowy rachunek będzie miał wiele zalet. Bank nie może naliczać opłat ani za jego prowadzenie, ani za wydaną do niego kartę. Ustawa pozwala naliczyć prowizję tylko w trzech przypadkach. Po pierwsze – za transakcje transgraniczne, czyli np. wypłatę pieniędzy z zagranicznego bankomatu. Po drugie – za szóstą i kolejne w miesiącu wypłaty z bankomatów lub wpłaty do wpłatomatów. Trzeba jednak dodać, że nie dotyczy to maszyn należących do banku, w którym mamy rachunek. Z tych można bezpłatnie korzystać bez ograniczeń. Po trzecie – możemy zapłacić prowizję za szósty i kolejne przelewy w miesiącu.

Prowizje za szósty przelew czy wypłatę nie będą wysokie

Nawet jeśli zdarzy się tak, że będziemy musieli zapłacić za którąś z wymienionych usług, to prowizja nie będzie szczególnie wysoka. Ustawa regulująca kwestie rachunków podstawowych mówi bowiem, że opłaty nie będą mogły być wyższe od najczęściej stosowanych stawek przez ostatnie 12 miesięcy. Tymczasem, w wielu bankach przelewy internetowe są wykonywane bezpłatnie. W takiej sytuacji na rachunku podstawowym również będą musiały być one darmowe.

To wszystko sprawia, że konto podstawowe wydaje się niemal idealnym rozwiązaniem, gdyż z łatwością będzie można z niego korzystać zupełnie za darmo. Dla niektórych wadą może być jedynie to, że z takim rachunkiem nie może być powiązany żaden produkt kredytowy.

 

 

Autor: Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Adviso

Jedno ze słynnych powiedzeń Warrena Buffetta głosi, że inwestorzy powinni być bojaźliwi, gdy inni są chciwi oraz chciwi, gdy pozostali są bojaźliwi.

Warto w tym kontekście porównać nastroje panujące obecnie z tymi sprzed roku. Otóż przełom 2016 i 2017 roku charakteryzował się niemałą dozą niepewności. Inwestorzy wciąż dochodzili do siebie po wcześniejszym referendum w sprawie brexitu oraz wygranej Donalda Trumpa w amerykańskich wyborach prezydenckich. Krajowe duże spółki wychodziły w tym czasie z dłuższego okresu dekoniunktury, a inwestorzy dopiero przekonywali się, że wcale nie jest tak, że polskie blue chipy są nieinwestowanlne, jak niemalże powszechnie sądzono w 2016 roku. Jeszcze ciekawiej prezentowała się koniunktura gospodarcza. Otóż drugie półrocze 2016 roku stało pod znakiem zauważalnego spowolnienia aktywności gospodarczej. Dynamika krajowego wzrostu PKB spadła poniżej 3% i wyroki na nowy rok wcale nie były hurraoptymistyczne. Wiele osób obawiało się serii wyborów na Starym Kontynencie, które mogły przynieść populistyczne zmiany, wcześniej widoczne w Wielkiej Brytanii i USA.

Rzeczywistość okazała się bardzo łaskawa. Polityka w minionym roku praktycznie nie odegrała znaczącej roli, gdyż pierwsze skrzypce odgrywała zsynchronizowana faza wzrostu gospodarczego, której doświadczył niemalże cały świat. W ten oto sposób wraz z wyraźnymi wzrostami cen akcji dotarliśmy do początku kolejnego roku. Jakie nastroje panują obecnie? Hurraoptymistyczne. Ze świecą szukać osób, które sądzą, że wzrost gospodarczy w Europie czy USA napotkać może jakiekolwiek problemy. Jedynie co do Chin panuje pewna niepewność, ale to pewien wyjątek, gdyż w przypadku pozostałych azjatyckich gospodarek panuje raczej zgodny pozytywny konsensus. Mało kto przejmuje się polityką, mimo że wielkimi krokami zbliżają się wybory we Włoszech.

Nastroje wśród inwestorów są wyśmienite, a zaangażowanie amerykańskich inwestorów indywidualnych jest najwyższe od czasu bańki internetowej z 2000 roku. Zresztą obserwujemy pewne echa internetowego boomu, które aktualnie przyjmują zabarwienie kryptowalutowe. Cały ten ogromny optymizm kontrarianinowi nie może się podobać. Owszem, niemała rzesza osób zdaje sobie sprawę z czających się ryzyk, ale panuje powszechne przeświadczenie, że większe niebezpieczeństwo inwestorom w 2018 roku nie grozi. Zgodnie z maksymą Buffetta wymusza to ostrożniejszą postawę, szczególnie że w tym roku zbraknie poduszki bezpieczeństwa, która była obecna przez większość ostatnich lat – Rezerwa Federalna zamiast skupować aktywa, sprzedaje je.

 

 

Autor: Łukasz Bugaj,  Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska SA

W 2017 roku deweloperzy sprzedali za gotówkę rekordową liczbę mieszkań. Wszystko dlatego, że rodzimi inwestorzy poszukują alternatywy dla rachitycznie oprocentowanych depozytów bankowych. Dobra passa może trwać też w 2018 roku.

Łącznie nawet 50 tysięcy mieszkań mogli sprzedać za gotówkę deweloperzy jedynie w 7 polskich miastach (Warszawa, Wrocław, Kraków, Poznań, Gdańsk, Gdynia i Łódź) – wynika z szacunków opartych o dane z najświeższego raportu NBP.

Wynika z niego, że w trakcie trzeciego kwartału 2017 r. tylko w 7 miastach, i tylko w biurach sprzedaży deweloperów, upłynnionych za gotówkę zostało ponad 11 tys. mieszkań. Warto dodać, że publikacja banku centralnego jest udostępniana z opóźnieniem – dane dotyczą trzeciego kwartału minionego roku. Rynek mieszkaniowy charakteryzuje się jednak bardzo wyraźną sezonowością. Zawsze szczyt sprzedaży przypada na ostatni kwartał roku. Dotyczy to także zakupów gotówkowych, które przez ostatnie 5 lat w czwartym kwartale zawsze opiewały na wyższe kwoty niż w trzecim kwartale (średnio o 24%).

Jeśli tak samo było w 2017 roku, to może się okazać, że przez ostatnie trzy miesiące deweloperzy upłynnili za gotówkę nawet ponad 14 tysięcy mieszkań, a w całym roku około 50 tysięcy – wynika z szacunków Open Finance opartych o dane NBP.

Gdyby tego wszystkiego było mało, to dane banku centralnego sugerują, że w ostatnim czasie zakupy gotówkowe stanowiły dwie trzecie zawartych transakcji. Reszta to transakcje zawarte z udziałem finansowania kredytowego, ale i w tych przypadkach 10-20% wkładu własnego to niezbędne minimum. To znaczy, że większość pieniędzy (ponad 70%) trafiających na rynek mieszkaniowy to gotówka.

Miliardy trafiają na rynek

O jakich kwotach mówimy? W trzecim kwartale na nowe mieszkania w największych miastach Polacy wydali prawie 4,3 mld złotych. Mamy więc do czynienia już z czwartym z rzędu kwartałem, w którym skala zakupów gotówkowych przekracza 4 miliardy. Dotychczasowy rekord padł pod koniec ubiegłego roku. Wtedy – przez trzy miesiące Polacy wydali na nowe mieszkania ponad 4,6 miliardów. Jeśli i w 2017 roku ostatni kwartał był ponadprzeciętnie dobry, to może się okazać, że zakupy gotówkowe opiewały na ponad 5 miliardów- wynika z szacunków Open Finance.

Żeby pokazać jak duża jest obecnie skala zakupów gotówkowych trzeba cofnąć się o kilka lat. Na przykład w całym 2012 roku do biur sprzedaży deweloperów w 7 polskich miastach trafiło 6,1 mld zł gotówki. Wtedy podstawowa stopa procentowa była na poziomie nawet trzykrotnie wyższym niż dziś (4,75% wobec 1,5% obecnie). W efekcie można było w banku założyć lokatę oprocentowaną nawet na 6-7% w skali roku. Dziś znalezienie oferty na ponad 2-3% nastręcza nie lada problemów. Efekt? Skala zakupów gotówkowych jest trzykrotnie wyższa niż 5 lat temu.

 

 

Autor: Bartosz Turek, analityk Open Finance

Wzrost oczekiwań konsumentów i rozwój mediów społecznościowych sprawiły, że obsługa klienta jest obecnie bardziej kompleksowa niż kiedykolwiek i w jeszcze większym stopniu wpływa na wizerunek marki. 6 propozycji zmian w funkcjonowaniu call center.

  • Odpowiednio nazywaj stanowiska

„Przedstawiciel klienta” brzmi lepiej niż „pracownik ds. reklamacji” i z pewnością lepiej wygląda w CV. Odpowiednio nazywając stanowisko, dajesz pracownikowi sygnał, że to, co robi, jest ważne dla firmy. A zadowolenie pracownika przekłada się na jego zaangażowanie.

  • Przestań mierzyć średni czas rozmów (AHT)

Klientom zależy na tym, by szybko się dodzwonić i rozwiązać swój problem podczas pierwszej rozmowy. Rozliczaj pracowników z efektów, szczególnie że często mają do czynienia ze złożonymi kwestiami, a nie z długości rozmów.

  • Pozbądź się „ściany płaczu”

Często podsumowania sprowadzają się do podkreślenia, że nikt nie wyrobił jakiegoś targetu, który w rzeczywistości nie ma żadnego znaczenia dla klienta. Zamiast skarg i zażaleń podawaj przykłady dobrych praktyk, które zainspirują pracowników.

  • Popraw akustykę

Całkowita zmiana akustyki to duże przedsięwzięcie, można jednak podjąć małe kroki, które przyczynią się do jej polepszenia. Zamontowanie na suficie płyt pochłaniających dźwięk czy wyłożenie ścian panelami akustycznymi to nie taki duży wydatek.

  • Zmień słuchawki na bezprzewodowe

Złożone zapytania klientów często wymagają konsultacji z ekspertem. Konieczność współpracy z osobami z innych działów wymaga od przedstawiciela contact center przemieszczania się po biurze. Dzięki bezprzewodowym słuchawkom może to robić pozostając na linii ze swoim rozmówcą.

  • Wyposaż pracowników w dwa monitory

Pracownicy często korzystają z 12 do 15 różnych programów na raz i przełączanie się pomiędzy oknami w poszukiwaniu tego, czego potrzebują, zajmuje im dużo czasu. Dwa monitory pomogą skrócić czas rozmowy i uniknąć frustracji oczekujących na odpowiedź rozmówców.

 

 

 

 

Źródło: Plantronics

Interpretacja ogólna Ministra Finansów w sprawie VAT od usług ściśle związanych z profilaktyką, zachowaniem, poprawianiem i przywracaniem zdrowia jest korzystna zarówno dla szpitali, jak wykonawców usług.

Interpretacja ogólna pozwoli obniżyć koszty szpitali, ponieważ do tej pory niektóre decyzje wydawane przez różne urzędy kontroli skarbowej nie uwzględniały specyfiki usług bezpośrednio związanych z opieką nad pacjentem w procesie jego leczenia a podstawowymi usługami sprzątania. To często skutkowało nakazem zmiany stawek VAT ze stawki „zw” na 23% VAT w przypadkach usług utrzymania czystości i 8% VAT w przypadku usług cateringowych.

Interpretacja ogólna wprowadza jasne zasady klasyfikacji czynności bezpośrednio związanych z procesem leczenia, co oznacza, że outsourcing usług wspierających proces leczenia będzie konkurencyjny cenowo wobec realizacji własnej szpitala, a także wygeneruje oszczędności dla szpitali. Ponadto interpretacja ogólna wprowadza porządek prawny i gwarantuje przedsiębiorcom działającym w tym obszarze pewność stosowania przepisów związanych z podatkiem VAT.

Ze względu na szczególne wymogi sanitarne i epidemiologiczne słusznym jest potwierdzenie zawarte we wcześniejszych stanowiskach, że zwolnienie to dotyczy NZOZ-ów (niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej), ZOZ-ów (publicznych zakładów opieki zdrowotnej) oraz innych podmiotów świadczących usługi w zakresie opieki medycznej. Interpretacja ogólna wyraźnie zrównuje możliwości wykonywania usług zarówno przez szpitale i inne zakłady opieki zdrowotnej, jak również funkcjonujące w przestrzeni prywatnej niezależne podmioty świadczące usługi w zakresie opieki medycznej. Takie podejście jest zgodne z dyrektywą unijną nr 2006/112/WE.

Bardzo dobrze, że Ministerstwo Finansów określiło precyzyjnie kwestię VAT odnośnie usług profilaktyki, zachowania, poprawiania i przywracania zdrowia. Interpretacja ogólna potwierdza wydawane wcześniej interpretacje indywidualne. Absolutnie błędem jest wnioskowanie, jakoby szpitale musiały wykonywać te usługi we własnym zakresie. Wręcz przeciwnie – nowa interpretacja MF jednoznacznie ułatwi szpitalom funkcjonowanie, bo potwierdza, że wszystkie czynności wymienione podlegają zwolnieniu z VAT. Dzięki temu nie ma żadnych wątpliwości, że dotyczy to także outsourcingu tych usług – zwłaszcza że Ministerstwo podało przykłady, jakie usługi wykonywane w otoczeniu pacjenta powinny być zwolnione z VAT. Należy podkreślić, że są to usługi świadczone przez wyspecjalizowane, profesjonalne podmioty, doskonale przygotowane do tego typu zadań na najwyższym poziomie.

 

Autor:  Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Od początku 2018 roku zniknęła konieczność opłacania składek ZUS na trzy lub cztery (wraz ze składką na Fundusz Emerytur Pomostowych) różne rachunki.

Od 1 stycznie każdy przedsiębiorca ma do dyspozycji swój indywidualny numer rachunku składkowego, na który wpłaca składki bez podziału na poszczególne fundusze. Przelewy nie muszą już być dodatkowo opisywane identyfikatorem płatnika (np. NIP) oraz wskazaniem, za który miesiąc jest opłata.

Po otrzymaniu składek zadaniem ZUS jest rozdysponowanie środków pomiędzy fundusze oraz ich dysponentów za pomocą algorytmu podziału wpłaty. Następnie ZUS księguje wyliczone wartości na koncie płatnika składek. Rzecznik ZUS poinformował, że z nowych przepisów skorzystało już 800 tys. przedsiębiorców. Z tego tytułu do Zakładu trafiło ok. 1,9 mld zł.

 

Poczta Polska zawarła porozumienie z Krajową Administracją Skarbową Ministerstwa Finansów dotyczące współpracy w zakresie odprawy celnej przesyłek pocztowych. Usprawni ono obsługę celną rosnącej liczby przesyłek w pocztowym ruchu międzynarodowym.

Ustalone nowym porozumieniem zmiany we współpracy dostosowują obszar formalności celnych w obrocie pocztowym do unijnych oraz krajowych przepisów prawa celnego, związane są też z koniecznością dostosowania do zmian organizacyjnych wynikających z przepisów ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej.

– Celem podpisanego porozumienia jest zapewnienie sprawnej realizacji obrotu pocztowego z krajami spoza Unii Europejskiej oraz doprecyzowanie zasad dokonywania zgłoszeń celnych w tym obrocie. Ścisła współpraca organów KAS i pocztowych jest niezbędna do osiągnięcia tego celu, zwłaszcza w dobie nowych wyzwań, jakie niesie ze sobą rozwój zamówień internetowych i związany z nim wzrost liczby przesyłek sprowadzanych z zagranicy. Wspólnie musimy dbać o ochronę rynku, eliminując zagrożenia i potencjalne nieprawidłowości, ale także usprawniając procedury, tam gdzie jest to możliwe  – powiedział wiceminister Marian Banaś.

Od 1 stycznia 2018 r. stroną internetową właściwą do zamieszczania przez wnioskodawców zapytań ofertowych w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój, Programu Operacyjnego Polska Wschodnia oraz Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój jest strona https://bazakonkurencyjnosci.funduszeeuropejskie.gov.pl/.

Wszystkie postępowania przeprowadzane zgodnie z zasadą konkurencyjności, które będą ogłaszane od 1 stycznia 2018 r. powinny być publikowane na powyższej stronie.

EraCoin wkracza do realnego świata. Użytkownicy aplikacji już od 11 stycznia będą mogli dokonywać płatności tokenami EraCoin. Posiadacze EraCoin’ów zapłacą nimi również w dedykowanym sklepie internetowym. To pierwszy etap rozwoju projektu, który ma doprowadzić do przekształcenia EraCoinów w kryptowalutę oraz wprowadzić ją na polski rynek.

Spółka BitEvil, twórcy EraCoin, rozpoczęli kolejny etap na drodze prowadzącej do wprowadzania kryptowaluty na polski rynek. Od 11 stycznia, użytkownicy aplikacji będą mogli płacić tokenami EraCoin w wybranych punktach obsługujących płatności Snipay (terminal płatniczy umożliwiający łatwe przyjmowanie płatności Bitcoinem i innymi kryptowalutami) lub wymienić wykopane EraCoiny na produkty w dedykowanym sklepie platformy EraCoin.

Pierwszym miejscem na gastronomicznej mapie Polski, które obsługuje nowoczesną formę płatności jest warszawski coctailbar Woda Ognista. Oprócz tego, posiadacze EraCoin’ów będą mogli je wymienić na produkty z internetowego sklepu Fuki Stuff.

Jak działa aplikacja EraCoin

Tokeny EraCoin „kopie się” zużywając jedynie czas. Twórcy programu przekazują użytkownikom punkty (tokeny) tylko za to, że ci drudzy zdecydowali się na zainstalowanie aplikacji.

Czas to najcenniejsze dobre jako posiadamy – dlatego naszym celem jest umożliwienie użytkownikom EraCoinów wymiany swojego czasu na wymierne korzyści. – powiedziała Maria Belka, prezes spółki BitEvil.

Użytkownik pozyskuje tokeny dzięki algorytmowi, który przelicza jednostki czasu od momentu zarejestrowania się w aplikacji. Wydobyte tokeny EraCoin wydaje się na proporcjonalne rabaty względem ceny wybranych produktów ze zniżką. Ponadto aplikacja pozwala pozyskiwać dodatkowe EraCoiny poprzez interakcje z innymi użytkownikami
i elementy grywalizacji. Aby EraCoin były naliczane nie jest wymagane połączenie z Internetem, ani bezpośrednie zaangażowanie użytkownika. Aplikacja działa w „tle”.

Interakcje w aplikacji zwiększają szybkość „kopania” tokenów, bądź bezpośrednio wpływają na liczbę posiadanych EraCoinów, ale głównym założeniem jest wynagradzanie użytkowników za to, że po prostu mają zainstalowaną aplikację.

Jeszcze w tym roku planujemy wykorzystanie mechanizmów blockchain do zwiększenia elastyczności, bezpieczeństwa i zaufania do kryptowaluty EraCoin. – dodała Maria Belka

 

 

Negatywne opinie na temat publicznej służby zdrowia przeważają niemal we wszystkich elektoratach, w tym wśród sympatyków Prawa i Sprawiedliwości  (60%), ale najbardziej sceptyczni są zwolennicy Nowoczesnej (84%) oraz Platformy Obywatelskiej (72%).

Niemal połowa badanych (46%) negatywnie ocenia dotychczasowe działania rządu Zjednoczonej Prawicy w dziedzinie publicznej opieki zdrowotnej w Polsce. Najwięcej krytyków jest wśród zwolenników Nowoczesnej (89%) i PO (73%), lecz nie brakuje ich także w elektoracie Kukiz’15 (43%), a nawet PiS (22%).

Najbardziej oczekiwane działania ze strony rządu to zmniejszenie biurokracji w systemie ochrony zdrowia (42%), zwiększenie liczby lekarzy specjalistów (39%), podniesienie nakładów na służbę zdrowa pod warunkiem, że nie będzie się to wiązało z podniesieniem podatków lub składek zdrowotnych (37%), a także podwyższenie wynagrodzeń lekarzy, by nie musieli szukać pracy za granicą (31%). Jedynie 8% badanych zgodziłoby się na podniesienie podatków lub składek, jeśli wiązałoby się to z podniesieniem nakładów na ochronę zdrowia i jednoczesnym jej usprawnieniem.

– Wyniki te niekoniecznie są przejawem roszczeniowości Polaków i przywiązania do wizji socjalnego Państwa. Mogą także świadczyć o oczekiwaniu by zoptymalizować i usprawnić działanie publicznej służby zdrowia w ramach obecnych nakładów. Tak jakby Polacy w większości przestawali wierzyć, że zwiększanie nakładów bez poważnych zmian organizacyjnych może cokolwiek naprawdę tutaj zmienić – komentuje dr Tomasz Baran z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Polacy są dość niechętni wprowadzeniu dodatkowych opłat za korzystanie z publicznej opieki zdrowotnej w celu jej usprawnienia. Tylko 22% jest w stanie zaakceptować dodatkową opłatę za przyspieszenie wizyty u lekarza specjalisty lub za badania, 15% zgodziłoby się na zasadę, że innego, a za każdą kolejną trzeba zapłacić  20-30 zł. 13% zaakceptowałoby wprowadzenie dopłat za wyżywienie podczas pobytu w szpitalu. 32% badanych nie zgodziło się na żadne z proponowanych rozwiązań, a 27% nie miało zdania w tej sprawie.

Jednocześnie 40% deklaruje, że w ciągu ostatniego roku płaciło „z własnej kieszeni” za usługi medyczne lub korzystało z prywatnej opieki medycznej w abonamencie wykupionym przez swojego pracodawcę. Najmniej takich osób było wśród sympatyków Kukiz’15 (21%), następnie PiS (39%), a najwięcej wśród sympatyków Nowoczesnej (61%) i PO (62%).

Nakłady na ochronę zdrowia w Polsce w 2016 r. wyniosły 4,4% PKB. Wynik ten stawia nasz kraj na 31. miejscu wśród 35 krajów OECD. W Polsce na 1000 mieszkańców przypada zaledwie 2,3 lekarza. To najniższy wskaźnik w całej Unii Europejskiej, dla której średnia za 2014 r. wyniosła 3,5 lekarza.

– W dyskusjach dotyczących poprawienia systemu ochrony zdrowia wciąż brakuje konkretnych propozycji. Samo zwiększenie nakładów do 6,8% PKB nie rozwiąże problemów, jeśli wkrótce nie będzie miał nas kto leczyć. Większość Polaków źle ocenia publiczną służbę zdrowia, dlatego nie dziwi fakt, że aż 40% musi dodatkowo płacić za usługi medyczne –  mówi Alicja Defratyka, autorka projektu ciekaweliczby.pl.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Według badań, przymierzalnie w sklepach odzieżowych w dużym stopniu przyczyniają się do zwiększenia sprzedaży, stanowiąc jeden z najważniejszych atutów placówek stacjonarnych. Jednak tworzą one także „bezpieczną przystań” dla nieuczciwych klientów, którzy planują kradzież.

Najnowszy  Globalny Barometr Kradzieży w Handlu Detalicznym wskazuje właśnie na branżę odzieżową jako tę, która najbardziej cierpi z powodu strat towaru, które stanowią aż 1,8% całej sprzedaży. Aby zminimalizować ryzyko kradzieży, Checkpoint Systems wprowadza na rynek nowe rozwiązanie – ApparelGUARD.

ApparelGUARD jest częścią platformy rozwiązań połączonych EVOLVE-Store™, a samo urządzenie instalowane jest w pojedynczych przymierzalniach. W momencie wejścia do kabiny, system sprawdza (wykorzystując technologię wykrywania magnesów), czy klient posiada przy sobie nielegalne urządzenie do usuwania klipsów zabezpieczających. Następnie rejestrowany jest charakterystyczny ruch, towarzyszący próbie usunięcia zabezpieczenia. Alarm (powiadomienie wysyłane za pomocą aplikacji do upoważnionych pracowników) jest wszczynany w przypadku zarejestrowania obu wydarzeń, minimalizując ryzyko pojawienia się fałszywych ostrzeżeń.

Rozwiązanie jest proste w implementacji i może chronić do 10 przymierzalni jednocześnie– zarówno jako samodzielny system, jak i element istniejącej infrastruktury EAS, wykorzystując specjalne API.

– ApparelGUARD reprezentuje nowy sposób myślenia o zabezpieczeniu przymierzalni – mówi Michał Wesołowski z Checkpoint Systems – Sieci detaliczne są świadome zagrożeń związanych z możliwością wypróbowania towaru w sklepie, lecz godzą się na to w imię zwiększenia sprzedaży, mimo strat związanych z ewentualnymi kradzieżami. Nasze rozwiązanie to nie tylko technologia, ale także wizualny środek odstraszający, który ma dać do myślenia wszystkim nieuczciwym klientom.

Polacy pożyczają pieniądze poza bankami. Z takich pożyczek w zeszłym roku skorzystało już 1,5 mln osób. Taka forma jest szczególnie popularna wśród klientów, którzy chcą pożyczyć niskie kwoty, czyli do 4 tys. złotych. Wartość niskokwotowych pożyczek wyniosła w zeszłym roku 10 mld zł, z czego jedna czwarta przypada na firmy oferujące chwilówki. 

Pożyczki pozabankowe to często jedyne rozwiązanie dla grupy ponad miliona osób, nie mających zdolności otrzymania kredytu w bankach, tzw. „wykluczonych finansowo”. Surowe wymagania, brak pracy „na etat” czy raczkująca własna działalność gospodarcza jest poważną przeszkodą dla uzyskania kredytów bankowych w Polsce. Z jednej strony – dzięki niskiemu wskaźnikowi niespłaconych kredytów, związanemu z wysokimi wymaganiami – polskie banki należą do najsprawniej działających w Europie. Z drugiej strony spora grupa osób jest odcięta od możliwości wsparcia się kredytem bankowym.

Niemal ¾ badanych Polaków uważa, że ich obecna kondycja kredytowa jest bardzo dobra i dobra, co motywowali tym, że są w stanie bez większego problemu spłacać obecne zobowiązania kredytowe.

Jednak, gdy w grę wchodziłyby kolejne kredyty, to optymizm znacząco spada. Możliwość zaciągnięcia kolejnej pożyczki i jej regularnej spłaty ostrożnie szacuje 33% osób, a  kolejne 28% potwierdziło, że wręcz nie byłoby w stanie poradzić sobie z nowym zobowiązaniem.

 

Już nie Millenialsi czy pokolenie Y – w 2018 roku rynek pracy coraz bardziej zasiedlany będzie przez pracowników urodzonych nie wcześniej niż w 1995 roku. Jacy są 22-letni pracownicy? Czego oczekują i czym przyciągnąć ich do firmy? 

– Urodzeni po 1995 roku to osoby, które wyjeżdżały zagranicę już od dziecka, więc świat pojmują nie jako tajemnicze miejsce, do którego trudno się dostać, ale jako otwartą przestrzeń, która niesie ze sobą wiele możliwości. Brak przywiązania rozumiem tutaj zarówno w skali makro, jak i mikro, bo nie chodzi tylko o wyjazdy zagraniczne, ale także o zmiany mieszkań w zależności od potrzeb, zmianę pracy czy choćby… biurka w pracy – zauważa Robert Strzelecki – z firmy TenderHut.

Biurka bez właściciela

Wędrowanie w skali mikro może dotyczyć miejsca pracy nawet w obrębie jednej firmy.  Nie jest żadną nowością przemieszczanie się pracowników między oddziałami firmy, ale nowością z pewnością jest wędrowanie między biurkami. Model pracy zmienił się w ostatnich latach w sposób bardzo znaczący: teraz to nie miejsce determinuje realizowany projekt, a odwrotnie. Zależnie od tego, co mamy robić wybieramy miejsce pracy. I tak do zadań grupowych wybiera się przestronną salę konferencyjną, a do zrealizowania czegoś w skupieniu zaciszny gabinet. Zespół projektowy na czas realizacji wspólnego projektu pracuje w jednym pokoju, a po jego skończeniu wszyscy rozsiadają się w innych lokalizacjach, przy innych biurkach, przy innych projektach, z innymi ludźm.

Trend nosi nazwę desk sharingu i z roku na rok zyskuje coraz większą popularność w firmach. Odpowiada to bowiem stylowi pracy, w jakim najlepiej czują się młodzi ludzie: ciągle nowe wyzwania, zmienność sytuacji i zwiększona integracja pracownicza, bo zmieniając miejsce pracy mamy szansę na zapoznanie się z większą ilością osób z firmy. To także sposób na oszczędność przestrzeni, bowiem wewnętrzne badania firm pokazują, że w firmie prawie nigdy nie ma 100% pracowników, a codziennie używane jest średnio ok. 40% biurek, ponieważ reszta pracowników z różnych powodów pozostaje poza firmą.

Czym przyciągnąć zetki do pracy

Coraz większą popularność zyskuje np. forma pracy zdalnej i przychodzenie do biura tylko na konkretne spotkania, kiedy projekt wymaga naszej obecności. To odpowiada młodym z generacji Z, bo jedną z ich aspiracji jest samodzielne decydowanie o czasie spędzanym na pracy. Nie należy się bać tej formy, ponieważ, jak pokazują badania, praca zdalna wcale nie oznacza zmniejszonego zaangażowania w wykonanie powierzonych zadań. Pokolenie Z z pewnością okaże się wyzwaniem dla HR-owców, ale zmiany w zarządzaniu są nieuniknione – podążanie za trendami wyznaczanymi przez młodych jest najlepszą drogą do sukcesu.

Konsolidacja to połączenie posiadanych zobowiązań w jedno. Z technicznego punktu widzenia instytucja, z której usług korzystamy spłaca nasze długi, udzielając nam jednego, większego kredytu.

Zwykle rozkładany jest on na większą liczbę lat, przez co miesięczna rata jest niższa niż w przypadku kilku mniejszych pożyczek. Zarządzanie finansami i planowanie budżetu staje się łatwiejsze, bowiem uwzględnić trzeba w nim tylko jedną płatność dotyczącą kredytu. Na dodatek jej wysokość jest ustalana na poziomie, który nie powinien stanowić zbyt dużego obciążenia dla dłużnika.

– O konsolidacji pożyczek czy kredytów możemy pomyśleć zanim jeszcze pojawią się problemy ze spłatą czy opóźnienia – mówi Krzysztof Rabe, analityk MEDFinance. – Dzięki temu będziemy mogli negocjować lepsze warunki umowy. Większe będą też szanse na pozytywną decyzję kredytową i konsolidację wielu zobowiązań. Ewentualne opóźnienia w spłacie obniżają bowiem naszą wiarygodność i mogą stanowić trudność w uzyskaniu satysfakcjonującej oferty.

Jak wybrać najlepsze rozwiązanie

Podobnie, jak ma to miejsce w przypadku innych kredytów, szukając najlepszej oferty powinniśmy wziąć pod uwagę koszty. Porównywać powinniśmy nie tylko te wynikające z poszczególnych ofert kredytów konsolidacyjnych, ale również te dotyczące spłacanych obecnie zobowiązań. Nierzadko w przypadku dużych kredytów, np. hipotecznych, których oprocentowanie jest stosunkowo niskie, może się okazać, że konsolidacja ich z innymi, drobniejszymi zobowiązaniami okaże się nieopłacalna.

– Jeśli w ramach oferty, oprocentowanie kredytu konsolidacyjnego zdecydowanie podniesie łączny koszt w stosunku do dotychczasowych zobowiązań, okaże się, że po prostu przepłacimy – mówi Krzysztof Rabe. – Może dojść do takiej sytuacji, jeśli będziemy chcieli połączyć spłatę nisko oprocentowanych kredytów długoterminowych i np. pożyczek pozabankowych, o maksymalnym dopuszczalnym oprocentowaniu. W takiej sytuacji konsolidacja może nam przynieść szkody, dlatego warto przeliczyć sobie wszystkie koszty i różne dostępne warianty.

Konsolidacja sposobem na dodatkowe środki

Na koniec warto przypomnieć, że w ramach kredytu konsolidacyjnego możliwe jest uzyskanie dodatkowych środków, które możemy przeznaczyć na dowolny cel. Taka gotówka, co prawda, podnosi stan naszego zadłużenia, jednak niekiedy okazuje się niezbędna. Wiele osób o konsolidacji długu myśli dopiero w sytuacji, kiedy banki czy inne instytucje finansowe odmawiają pożyczenia pieniędzy. Jeśli są one potrzebne np. do zakupu niezbędnego wyposażenia czy opłacenia rachunków, sama konsolidacja i obniżenie raty nie jest dostatecznym rozwiązaniem. Nadal problemem pozostaje brak wolnych środków. W takim przypadku możliwość uzyskania dodatkowych pieniędzy może okazać się optymalnym rozwiązaniem.

– Konsolidacja może dać nam dodatkową gotówkę również, jeśli zdecydujemy się połączyć posiadane zobowiązania przy zachowaniu dotychczasowej raty. Wydłużenie okresu spłaty i zmiana warunków finansowania sprawią, że bez podnoszenia comiesięcznych kosztów, uzyskamy dodatkowe środki, dzięki którym zrealizujemy nasze plany.

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Uwaga na fałszywe e-maile o zwrocie podatku

Ministerstwo Finansów ostrzega przed fałszywymi e-mailami z informacją o „zwrocie podatku". Wiadomoś...

Split payment od 1 lipca – czy będą problemy z płynnością?

Split payment wchodzi w życie dla wszystkich firm w Polsce, obligatoryjnie dla dużych od 1 lipca br....

62% firm z sektora MSP finansuje rozwój ze środków własnych

Jak wynika z raportu prezentowanego dziś podczas konferencji prasowej ZPP pt. „Finansowanie biznesu ...

Wiemy, które marki wydają najwięcej na reklamę w branży handlowej

Jak donosi Instytut Monitorowania Mediów, w badaniu analizującym wydatki na reklamę w maju, najwięks...

Więcej oddanych mieszkań niż przed rokiem – inwestorzy i spółdzielnie mieszkaniowe mają

GUS poinformował o statystykach oddanych do użytku mieszkań - w okresie pierwszych pięciu miesięcy 2...