piątek, Czerwiec 22, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Styczeń 8

Dzienne archiwaSty 8, 2018

Parlament Europejski uruchomił nową platformę internetową z materiałami audiowizualnymi – Centrum Multimedialne.  Zastąpi ono dotychczasową stronę serwisu audiowizualnego.

Na nowej platformie multimedia.europarl.europa.eu znajdą się nagrania wideo, audio, zdjęcia i transmisje na żywo.

Znalezienie potrzebnych materiałów ułatwią: najnowocześniejsza wyszukiwarka, pakiety tematyczne i codzienny grafik produkcji serwisu prasowego Parlamentu. Nowe, elastyczne projektowanie w technice RWD poprawi komfort korzystania z platformy poprzez automatyczne dostosowanie się strony do korzystanego urządzenia.

Centrum Multimedialne umożliwi oglądanie, pobieranie i udostępnianie multimediów jednym kliknięciem. Możliwe będzie także pobieranie wszystkich rodzajów plików bez konieczności wcześniejszej rejestracji. Rejestracja umożliwi jednakże bezpłatny dostęp do wielu ważnych udogodnień, takich jak:

•           dostosowanie profilu i kolejności wyświetlania według własnych preferencji (wideo, audio, obraz);

•           tworzenie koszyków umożliwiających pobieranie kilku plików jednocześnie;

•           otrzymywanie newsletterów;

•           dla profesjonalistów: lepsza organizacja i wsparcie podczas korzystania z serwisu.

Z uwagi na ochronę danych osobowych istniejące konta z serwisu audiowizualnego nie będą automatycznie przenoszone do Centrum Multimedialnego.

Wartość BIK Indeks – Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM), który informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych, wyniosła + 33,7% w grudniu 2017 r. Oznacza to, że w grudniu 2017 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 33,7% w porównaniu z grudniem 2016 r. Średnia wartość indeksu w 2017 r. wynosi 14,2%.

W grudniu, po słabszym listopadzie (+4,3%), zaobserwowano wysoki wzrost wartości indeksu, do poziomu (+33,7%), jednak niższego od odczytu styczniowej dynamiki wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych (+41,5%). Łącznie o kredyt mieszkaniowy zawnioskowało w grudniu 2017 r. 40,64 tys. osób w porównaniu do 33,58 tys. rok wcześniej. Średnia kwota wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w grudniu 2017 r. wyniosła 221,92 tys. zł, podobnie jak w ubiegłym roku.

– Popyt rósł w kolejnych tygodniach grudnia i najwyższy był w okresie pomiędzy świętami a Sylwestrem, co można wiązać ze składaniem wniosków pod ostatnią już pulę środków z programu MdM, która została rozdysponowana od razu w pierwszych dniach stycznia 2018 r. – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

Środowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej z pewnością nie przyniesie zmiany stóp procentowych, a z dużym prawdopodobieństwem także nowych sygnałów w tej kwestii. Choć nadal obowiązuje deklaracja o utrzymaniu stóp na dotychczasowym poziomie do końca roku, opinie i oczekiwania ekonomistów są dość zróżnicowane.

Z opublikowanej w pierwszych dniach stycznia przez Reuters ankiety wynika, że uczestniczący w niej analitycy spodziewają się wzrostu stóp procentowych do 2 proc. na koniec pierwszego kwartału 2019 r. i oceniają, że do pierwszej podwyżki dojdzie w czwartym kwartale 2018 r. Z kolei eksperci Goldman Sachs, po zaskakującym dla nich grudniowym spadku inflacji do 2 proc., szacują, że RPP zdecyduje się na podwyżkę stóp dopiero w pierwszym kwartale przyszłego roku. Część ekonomistów wskazuje jednak, że do pierwszej podwyżki mogłoby dojść już w trzecim kwartale 2018 r., ale są oni w zdecydowanej mniejszości. Morgan Stanley przewiduje, że na koniec 2018 r. stopa referencyjna NBP będzie wynosiła 2 proc., a na koniec 2019 r. wzrośnie do 2,5 proc. Najbardziej radykalne stanowisko, zakładające rozpoczęcie cyklu podwyżek stóp już na początku 2018 r, zaprezentowali ekonomiści OECD, podwyższając pod koniec listopada ubiegłego roku prognozy dla polskiej gospodarki.

Szczególnie interesujące, ze względu na wpływ na zachowania inwestorów, mogą być opinie agencji ratingowych. W komunikacie po grudniowej aktualizacji ratingu Fitch ujawniła, że spodziewa się rozpoczęcia cyklu podwyżek stóp procentowych w 2018 r., w wyniku czego stopa referencyjna dojdzie w 2019 r. do poziomu 3 proc. Oznaczałoby to sześć podwyżek po 0,25 punktu w ciągu dwóch lat. Biorąc pod uwagę prognozowane spowolnienie dynamiki PKB do 3,6 proc. w 2018 r. i 3,2 proc. w 2019 r., podwyżki stóp powinny rozpocząć się stosunkowo szybko i koncentrować się w 2018 r., osiągając poziom 2,5 proc., co wyraźnie kontrastuje z deklaracjami RPP. Analitycy Standard & Poor’s w trakcie grudniowej prezentacji ocenili, że polska gospodarka weszła w fazę przegrzewania się, a mocny wzrost oparty jest głównie na konsumpcji. Choć nie pojawiły się prognozy dotyczące stóp procentowych, konstatacja mówiąca o przegrzaniu sugeruje możliwość ich podniesienia. Już w październiku 2017 r., przy okazji przeglądu ratingu, agencja zwracała uwagę na ryzyko nadmiernego stymulowania polskiej gospodarki w wyniku utrzymywania realnie ujemnych stóp procentowych, szczególnie w kontekście szybkiego wzrostu płac.

Rada Polityki Pieniężnej nie kwapi się do podwyższania stóp. Jej przewodniczący, prezes NBP Adam Glapiński od dłuższego czasu deklaruje, że nie widzi potrzeby, by podejmować taką decyzję w 2018 r. Pogląd ten podziela większość przedstawicieli Rady, a niektórzy idą nawet dalej, sugerując że byliby skłonni poczekać nawet do połowy 2019 r., ale stanowisko części z nich ulega zmianom, pod wpływem danych makroekonomicznych. Łatwiej określić warunki, których wystąpienie mogłoby doprowadzić do sytuacji, że wniosek o podwyżkę stóp poparłaby wymagana większość. Przede wszystkim, inflacja musiałaby w sposób trwały zbliżyć się do celu, przyjętego przez NBP na poziomie 2,5 proc., z możliwością odchylenia o 1 punkt procentowy w górę lub w dół. W praktyce, musiałaby ona zbliżyć się do górnej granicy tego celu, czyli 3,5 proc. Zazwyczaj władze monetarne decydują się na podwyżkę wcześniej, starając się nie dopuścić by inflacja przekroczyła wspomniany cel. Jednak jak wynika z licznych wypowiedzi, przedstawiciele RPP nie widzą zagrożenia inflacją, a zdaniem Kamila Zubelewicza, w Radzie panuje „duża tolerancja” wobec inflacji, co sugeruje, że stopy mogą pozostać na niezmienionym poziomie nawet do końca 2019 r. Na razie nic nie wskazuje bowiem na to, by inflacja podskoczyła do 3,5 proc. w dającej się przewidzieć przyszłości. Drugim warunkiem jest utrzymanie się wysokiego tempa wzrostu gospodarczego, przez co należy rozumieć dynamikę PKB powyżej 3,5 proc. Biorąc pod uwagę nastawienie większości członków RPP, mało prawdopodobna wydaje się podwyżka stóp w warunkach wzrostu inflacji i jednoczesnego słabnięcia dynamiki PKB, a więc uwzględniając prognozy wzrostu gospodarczego, trudno się spodziewać podwyżki stóp nawet w 2019 r., chyba że inflacja wyraźnie przekroczyłaby górne ograniczenie celu lub takie zagrożenie byłoby realne. Czynnikami dodatkowymi, mogącymi skłonić RPP do podwyżki stóp, mogą być wyraźne osłabienie złotego, na co się na razie nie zanosi oraz postępujące zaostrzanie polityki pieniężnej przez główne banki centralne świata, a w szczególności przez Europejski Bank Centralny. Według obecnych szacunków, EBC gotów byłby podnieść stopy procentowe prawdopodobnie około połowy 2019 r.

Perspektywa kolejnych kilkunastu miesięcy rekordowo niskich stóp procentowych cieszyłaby posiadaczy kredytów i skłaniałaby do ich zaciągania, podtrzymując jednocześnie boom na rynku mieszkaniowym. Z punktu widzenia posiadaczy oszczędności oznaczałaby kontynuację „ciężkich czasów”, charakteryzujących się niskimi odsetkami i inflacyjną erozją realnej wartości kapitału oraz konieczność poszukiwania bardziej atrakcyjnych sposobów jego inwestowania.

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Markit Economics podał, że w grudniu 2017 r. wskaźnik PMI dla niemieckiego przemysłu znalazł się na najwyższym w historii poziomie 63,3 pkt. To mocny zwiastun, że niezła koniunktura z ostatnich miesięcy utrzyma się w Niemczech również w tym roku, przynosząc wzrost PKB o co najmniej 2 proc. Gratulujemy sąsiadowi świetnych nastrojów i optymistycznych prognoz, ale też sami się cieszymy. Nadchodzi bowiem dobry czas dla polskich eksporterów. Przedstawiciele Banku Zachodniego WBK wskazują, że to okazja, aby umocnić relacje z niemieckimi odbiorcami.

Komisja Europejska przewiduje, że wzrost PKB Niemiec w 2018 r. sięgnie 2,1 proc., Bundesbank mówi o 2,5 proc., instytut Ifo o 2,6 proc. Co ważne, tegoroczne wzrosty wskaźników, zgodnie z analizami, dotyczyć będą i konsumpcji, i inwestycji. Dalej powinna poprawiać się też sytuacja w eksporcie oraz kondycja rynku pracy, w tym wynagrodzenia.

– Dobre wiadomości dla niemieckiej gospodarki to dobre wiadomości dla polskiej gospodarki, co wynika przede wszystkim z silnych relacji handlowych – wskazuje Piotr Bielski, szef Departamentu Analiz Ekonomicznych Banku Zachodniego WBK. Zgodnie z danymi GUS za okres styczeń-październik 2017 r. udział Niemiec w polskim eksporcie, wyniósł 27,4%.  W tym okresie wartość towarów sprzedanych przez polskie firmy na tym rynku wyniosła prawie 46,1 mld EUR.

 – Wiele krajowych firm jest włączonych w łańcuch dostaw niemieckiego przemysłu, więc bardzo szybko i bezpośrednio odczuwa efekty zwiększenia obrotów na tamtejszym rynku. Co ciekawe, dane pokazują, że stan koniunktury za granicą jest dla polskich eksporterów znacznie ważniejszym czynnikiem niż kurs złotego, determinujący ich konkurencyjność cenową – dodaje Piotr Bielski.

 

  • 70% światowych firm zacznie eksperymentować ze sztuczną inteligencją, w Polsce od 20 do 25%.
  • Outsourcing analizy danych zdominuje globalny krajobraz biznesowy
  • Badacz danych stanie się najbardziej poszukiwanym zawodem w branży IT.
  • Wzrośnie znaczenie “jezior danych”

Sztuczna inteligencja, outsourcing procesów analitycznych, szerokie zastosowanie tzw. data lakes – to główne trendy, które w 2018 roku zdominują analitykę danych – jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się gałęzi IT. Zdaniem ekspertów epoka zachwytu i rozpływania się nad możliwościami Big Data w 2018 roku minie. Przedsiębiorstwa zafascynowane perspektywami związanymi z tą analizą danych będą musiały przystąpić do działania. 

Analiza danych pod znakiem outsourcingu

Wiedza o zarządzaniu danymi i ich monetyzacji okazuje się motorem napędowym zysków w firmach. Jak wynika z badania „Going beyond the data. Turning data from insights into value”, przeprowadzonego przez firmę KPMG International, 8 na 10 (82%) przebadanych przedsiębiorstw twierdzi, że dzięki zrozumieniu mechanizmów z zakresu analityki wielkich zbiorów danych, udało im się lepiej zrozumieć potrzeby swoich klientów i skuteczniej reagować na nie ofertowo. To jednak działanie wymagające zatrudnienia wykwalifikowanych specjalistów w tej dziedzinie. Dlatego alternatywą względem wewnętrznych komórek funkcjonujących w firmach i wyspecjalizowanych w działaniach z zakresu data analytics, mogą okazać się zewnętrzni badacze danych, którzy w swojej pracy na co dzień mają styczność ze strumieniami danych i je analizują. Eksperckie usługi doradcze, które pomogą w uporządkowaniu oraz zrozumieniu zebranych danych, będą stanowić rozwijającą się część rynku. Według raportu Forrestera w 2018 roku aż do 80%. firm skupi się na outsourcowaniu procesów analitycznych (o 20%. więcej niż w 2017).

 

Około sześć miesięcy temu media informowały, że pod koniec 2017 roku w budowie będzie 10 000 lokali z programu Mieszkanie Plus. Tego ambitnego celu nie udało się jednak zrealizować. O opóźnieniach w realizacji nowego programu mieszkaniowego, mówią nawet przedstawiciele sejmowej większości. Spekuluje się, że problemy z Mieszkaniem Plus, mogą doprowadzić do zmian personalnych w rządzie. Z punktu widzenia osób zainteresowanych tanim wynajmem mieszkania, stan realizacji rządowego programu jest ważniejszy od roszad politycznych. Na lokale z niskim limitem czynszu, niestety przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Komercyjna część programu jest realizowana znacznie szybciej …

W nawiązaniu do realizacji Mieszkania Plus, warto zwrócić uwagę na ważną kwestię, o której zapominają nawet analitycy rynku nieruchomości. Chodzi o funkcjonowanie rządowego programu w ramach dwóch modeli – komercyjnego i regulowanego. Model komercyjny jest realizowany pod nazwą „Mieszkania dla Rozwoju” przez spółkę BGK Nieruchomości. Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl komercyjny model realizacji Mieszkania Plus zakłada uzależnienie poziomu czynszów od kosztu budowy lokali i ustalenie kryteriów naboru najemców we współpracy z lokalnym samorządem. Tylko lokale budowane w ramach drugiej części Mieszkania Plus (tzn. części regulowanej), będą musiały posiadać stawki czynszu nieprzekraczające limitów z ministerialnego rozporządzenia. Regulowany model Mieszkania Plus przewiduje również zastosowanie zasad wynajmu określonych w ustawie o Krajowym Zasobie Nieruchomości (KZN) i użycie gruntów oraz budynków pozyskanych przez tę instytucję (np. od Poczty Polskiej). Takie rozróżnienie dwóch ścieżek realizacji nowego programu jest bardzo ważne, gdyż po publikacji proponowanych limitów czynszu w modelu regulowanym, wiele osób mogło pomyśleć, że wspomniane limity będą dotyczyć wszystkich „mieszkań plus”.

Trzeba również zdawać sobie sprawę, że dotychczasowe doniesienia mediów o rozpoczęciu kolejnych inwestycji w ramach Mieszkania Plus, dotyczyły komercyjnej części programu, która jest realizowana znacznie szybciej. Na początku stycznia 2018 r. budowa Mieszkań dla Rozwoju miała miejsce w Białej Podlaskiej, Gdyni, Jarocinie, Katowicach, Kępnie, Pruszkowie i Wałbrzychu. Poniższa tabela prezentuje dokładniejsze informacje na temat wszystkich rozpoczętych inwestycji. Nietrudno zauważyć, że łączna liczba budowanych „mieszkań plus” (ok. 1800), mocno rozmija się ze wcześniejszymi doniesieniami o 10 000 lokali w budowie pod koniec 2017 r. Według informacji uzyskanych od spółki BGK Nieruchomości, w ramach komercyjnej części programu Mieszkanie Plus (Mieszkania dla Rozwoju), przygotowywana jest budowa kolejnych 10 000 lokali.

Rząd chce wykorzystać nie tylko grunty należące do PKP i poczty

Zdaniem ekspertów portalu RynekPierwotny.pl realizacja regulowanej części programu Mieszkanie Plus, została opóźniona przez konieczność uchwalenia odpowiednich przepisów dotyczących Krajowego Zasobu Nieruchomości (KZN). To zła wiadomość dla osób, które liczyły na szybkie wynajęcie lokali z czynszem limitowanym przez rządowe rozporządzenie.

Ważnym etapem w realizacji programu Mieszkanie Plus przez Krajowy Zasób Nieruchomości, ma być pozyskiwanie gruntów i budynków od Poczty Polskiej oraz Polskich Kolei Państwowych. Do zasobu trafią również nieruchomości Skarbu Państwa znajdujące się obecnie w zarządzie starostów, prezydentów miast na prawach powiatu, Dyrektora Generalnego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, Prezesa Agencji Mienia Wojskowego i Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych. Na stronie internetowej KZN, znajdziemy wykaz gmin, w których ma powstać około 6000 rządowych lokali z limitem czynszów.

Prezydent Andrzej Duda skierował do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy dotyczącą zniesienia górnego limitu składek na ZUS. Konfederacja Lewiatan, chociaż liczyła na weto, cieszy się, że prezydent podzielił jej opinie dotyczącą trybu prac nad ustawą.

Pracodawcy i związkowcy z ‘Solidarności” apelowali do prezydenta o zawetowanie ustawy, która była forsowana w trybie ekspresowym, bez odpowiednich konsultacji społecznych. W pracach nad ustawą nie zachowano terminów wynikających z ustaw o związkach zawodowych oraz o organizacjach pracodawców, obowiązków związanych z procesem opiniowania. Naruszono też kompetencje Rady Dialogu Społecznego.

– To dobra decyzja. Cieszę się, że nasze argumenty dotyczące braku konsultacji społecznych znalazły uznanie w oczach prezydenta. Chociaż liczyliśmy na więcej, czyli na weto – mówi Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan.

– Mieliśmy nadzieję, że prezydent podzieli też nasze zastrzeżenia dotyczące negatywnego wpływu tej ustawy na system ubezpieczeń społecznych i rynek pracy – dodaje Robert Lisicki, radca prawny, dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan.

Pracodawcy podkreślali, że rząd w pracach nad ustawą naruszył elementarne  zasady dotyczące właściwego procesu legislacyjnego oraz dialogu społecznego. Stanowiło to dowód, że nie czuł się zobligowany do wysłuchania stanowiska partnerów społecznych oraz uwzględnienia ich wniosków. Tempo i sposób procedowania projektu podważyły podstawowe zasady zaufania do państwa prawa i jego instytucji.

Pracodawcy ostrzegali również, że nowe przepisy doprowadzą do dalszego zwiększania kosztów związanych z zatrudnianiem osób w ramach umów o pracę. Obecnie osoby zatrudnione na podstawie stosunku pracy i ich pracodawcy ponoszą zdecydowanie największe koszty z tytułu  utrzymywania systemu ubezpieczeń społecznych.

 

Nadmorskie regiony z krajów nadbałtyckich, w tym z Polski, wybudują trasę rowerową wzdłuż Morza Bałtyckiego. Będzie ona miała 7,9 tys. km długości. Jej część jest już gotowa.

Trasa rowerowa wzdłuż Bałtyku to część unijnego projektu EuroVelo, zakładającego stworzenie sieci dwunastu wysokiej jakości międzynarodowych tras rowerowych o łącznej długości ponad 60 tys. km, z czego przez Polskę będą biec odcinki pięciu z nich (m.in. Szlak Bursztynowy R-9 i Szlak Rowerowy wokół Bałtyku – R-10).

Dotychczas zbudowano 22 tys. km tych tras (oddano już m.in. do użytku, jako pierwszy kompletny, szlak nr 12 – rowerową Obwodnicę Morza Północnego o długości 5932 km, przebiegającą przez 7 krajów: Belgię, Holandię, Wielką Brytanię, Danię, Szwecję, Norwegię, Niemcy).

Szlaki te – wyznaczane i budowane według jednolitych kryteriów technicznych – mają sprzyjać rozwojowi turystyki rowerowej na całym kontynencie. Budowane są w oparciu o już istniejącą sieć lokalnych ścieżek i dróg, łącząc je w jeden system. Sieć ma połączyć duże miasta i atrakcyjne tereny turystyczne wszystkich krajów Europy. Autorem projektu jest Europejska Federacja Cyklistów, a patronat nad nim objęła Komisja Europejska.

Trasa rowerowa wokół Bałtyku to szlak R-10 o łącznej długości 7,9 tys. km. Połączy on najważniejsze nadbałtyckie miasta: Gdańsk, Kaliningrad, Kłajpedę, Rygę, Tallinn, Sankt Petersburg, Helsinki, Vaasa, Oulu, Sundsvall, Sztokholm, Ystad, Malmö, Kopenhagę, Odense i Rostock. Polski odcinek szlaku będzie przebiegać przez tereny województw zachodniopomorskiego, pomorskiego i warmińsko-mazurskiego.

Na jego trasie znajdą się m.in. Świnoujście, Międzyzdroje, Kołobrzeg, Mielno, Darłowo, Ustka, Łeba, Władysławowo, Gdynia, Sopot, Gdańsk, Elbląg, Frombork i Braniewo. Polska część szlaku jest już częściowo gotowa (m.in. w okolicach Kołobrzegu), a kolejne odcinki są w budowie lub planach.

Teraz jego tworzenie powinno przyspieszyć. W związku z tym, że wiceminister rozwoju Adam Hamryszczak podpisał właśnie, w imieniu instytucji zarządzającej unijnym programem Interreg Południowy Bałtyk 2014-2020, projekt porozumienia z regionem stołecznym Brukseli (Bruxelles-capitale). W programie Południowy Bałtyk uczestniczą instytucje z nadmorskich regionów Niemiec, Danii, Szwecji, Litwy i Polski.

Porozumienie z regionem stołecznym Brukseli wiąże się z tym, że główną siedzibę w nim ma Europejska Federacja Cyklistów, która jest autorem EuroVelo i uczestniczy w projekcie, polegającym na tworzeniu, promowaniu i rozwoju trasy rowerowej wokół Bałtyku. Dzięki podpisanemu w tym tygodniu porozumieniu federacja będzie mogła sięgnąć po środki na ten cel z unijnego programu Interreg Południowy Bałtyk 2014-2020.

Projekt, oprócz opracowania dokumentacji i prac budowlanych, obejmie m.in. stworzenie bazy atrakcji turystycznych oraz produktów i usług rowerowych oferowanych na trasie. Powstaną także punkty informacji turystycznej. Uczestniczący w projekcie partnerzy opracują razem strategię zrównoważonego rozwoju szlaku oraz będą wspólnie promować trasę.

– Bogate doświadczenie partnera projektu – Europejskiej Federacji Cyklistów – będzie szczególnie przydatne przy działaniach promujących i rozwijających Trasę Rowerową Morza Bałtyckiego – powiedział wiceminister rozwoju Adam Hamryszczak.

Europejska Federacja Cyklistów jest organizacją non-profit, zrzeszającą 78 członków w 42 krajach i będącą właścicielem marki EuroVelo. W projekcie zapewni metodologię i szkolenia niezbędne do wytyczenia Trasy Rowerowej Morza Bałtyckiego. Stworzy również międzynarodową stronę internetową trasy i będzie promować trasę na poziomie europejskim.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Z danych Analiz Online wynika, że wyniki funduszy emerytalnych prezentują się bardzo atrakcyjnie. 

Wynik OFE osiągnięty w 2017 roku był znacznie wyższy od wypracowanego przez fundusze akcji polskich o uniwersalnej strategii, które zarobiły średnio 13,8 proc. Wszystkie fundusze emerytalne zarobiły więcej, w tym najwyższą stopę zwrotu dla klientów wypracował OFE PZU „Złota Jesień” (aż 20,9 proc.).

Na koniec grudnia 2017 roku aktywa OFE warte były 179,5 mld zł, czyli o 26,1 mld zł więcej rok do roku. Analizy Online podają, że największa w tym zasługa dobrej koniunktury na warszawskim parkiecie i pracy zarządzających.

Najczęściej wybieranym przez milenialsów źródłem środków finansowych na założenie firmy były własne oszczędności – tak wskazała ponad połowa przedsiębiorczych „Igreków” (52 proc.).

Co ciekawe, wśród najmłodszych szefów do 24 r.ż. ten odsetek wyniósł aż 94 proc. 4 na 10 milenialsów wzięło w tym celu pożyczkę z banku, a co czwarty zapożyczył się u rodziny lub znajomych – wynika z raportu EFL „Milenialsi w MŚP. Pod lupą”. W tym kontekście słabo prezentuje się publiczne wsparcie finansowe – tylko co dziesiąty milenials skorzystał z dotacji z Urzędu Pracy lub rządowego dofinansowania na rozpoczęcie działalności gospodarczej.

Najczęściej wskazywanym źródłem informacji na temat możliwości finansowania są rodzina i znajomi – 41 proc. oraz przedstawiciele instytucji finansowych – 32 proc., co wskazuje na wciąż ogromną siłę marketingu szeptanego, a także nawiązania i utrzymywania bezpośrednich kontaktów pracownika instytucji finansowej z klientem. Co czwarty milenials uzyskał informacje z reklam, a co piąty z programów lub artykułów poradnikowych.

Biorąc pod uwagę wiek milenialsa, przedstawiciele najmłodszej grupy w zdecydowanej większości deklarują korzystanie z różnych form i źródeł informacji na temat ofert instytucji finansowych. Wyjątkiem są „reklamy w telewizji, radiu, prasie, internecie i bilbordów”, na które wskazało jedynie 13 proc. osób do 24. roku życia, podczas gdy w grupie osób od 25 do 30 lat ten odsetek wyniósł 34 proc., a wśród przedsiębiorców powyżej 31 lat – 25 proc.

Wśród czynników zachęcających do korzystania z usług instytucji finansowej oferującej wsparcie dla MŚP, milenialsi najczęściej wskazywali na konkurencyjne warunki, np. niskie oprocentowanie – 55 proc., wiarygodność instytucji oraz kompleksowe doradztwo – po 54 proc. Relatywnie najmniej istotne okazały się dostępność lokalizacyjna placówki instytucji i reklama – po 44 proc. wskazań.

Od 1 marca 2018 r. będą dwie niedziele handlowe w miesiącu, w 2019 r. – jedna, a od 2020 r. ma obowiązywać zakaz handlu w niedziele. Sprawdź, w które niedziele w tym roku –  zrobisz zakupy!

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z harmonogramem – ustawa o zakazie handlu szybko trafi do podpisu Prezydenta. I wtedy z zakazu wyłączone zostaną tylko placówki, w których handel prowadziłby wyłącznie przedsiębiorca wykonujący działalność we własnym imieniu, a także m.in. stacje paliw, apteki i punkty apteczne. Do tego dochodzą m.in. kwiaciarnie, saloniki prasowe, placówki handlowe w hotelach, sklepy z pamiątkami, placówki handlowe na dworcach czy sklepy internetowe.

Niedziele handlowe 2018 roku:

Marzec 2018

4 marca

25 marca

Kwiecień 2018

29 kwietnia

Maj 2018

6 maja

26 maja

Czerwiec 2018

3 czerwca

24 czerwca

Lipiec 2018

1 lipca

29 lipca

Sierpień 2018

5 sierpnia

26 sierpień

Wrzesień 2018

2 września

30 września

Październik 2018

7 października

28 października

Listopad 2018

4 listopada

25 listopada

Grudzień 2018

2 grudnia

16 grudnia

Tomasz Szymanik: Celem jakie sobie postawiłem przychodząc do Funduszu to przede wszystkim wzrost udzielanych pożyczek poprzez zwiększenie oferty produktowej oraz  pozyskanie dzięki temu większej ilości klientów.  Poza tym chcę przeprowadzić optymalizację organizacji Spółki w celu poprawy jej efektywności.  Ważnym elementem, na którym również chcę się skupić  jest pozyskiwanie zewnętrznych źródeł  finansowania.

Czym różnią się pożyczki z MRFP od pożyczek bankowych?

Tomasz Szymanik: Mazowiecki Regionalny Fundusz Pożyczkowy udziela tanich pożyczek na założenie lub na rozwój firmy. Klientami są zarówno firmy, które są dopiero na etapie zakładania, jak też doświadczeni przedsiębiorcy. Współpracujemy z małymi i średnimi przedsiębiorstwami bez względu na to, czy są to spółki, czy osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą. Ponieważ właścicielem funduszu jest województwo mazowieckie, interesują nas tylko te firmy, które prowadzą lub chcą prowadzić działalność na terenie Mazowsza.

W odróżnieniu od banków, nasza działalność nastawiona jest na rozwój przedsiębiorczości, pozostawiając kwestie komercyjne na drugim planie. Staramy się, żeby udzielane przez nas pożyczki były tanie i nie ciążyły klientom. Udaje nam się to dzięki pozyskiwanemu wsparciu ze środków unijnych, rządowych i samorządowych. Pozyskany w ten sposób tani kapitał przeznaczamy na udzielanie pożyczek. Oprocentowanie roczne naszych pożyczek waha się od 2,83% do 6,33%, maksymalny okres spłaty to 5 lat, a wysokość pożyczki do 120 tysięcy złotych dla start-upów i 500 tysięcy złotych dla firm działających dłużej niż rok.

Analizując koszt kredytu bankowego pamiętajmy, że oprócz oprocentowania liczy się wysokość prowizji, marż i innych opłat, które często opisane są małym drukiem. Niektóre banki wymagają także wykupienia innych produktów – na przykład ubezpieczeń – co może istotnie wpłynąć na koszt pożyczki. Dlatego, szukając ofert na rynku, warto zawsze wziąć pod uwagę całkowity koszt. W przypadku funduszu pożyczkowego głównym kosztem jest oprocentowanie pożyczki, które i tak jest bardzo niskie. Dodatkowe koszty są z reguły niewielkie. W efekcie pożyczki udzielane przez fundusze pożyczkowe są bardzo tanie.

Podsumowując, można powiedzieć, że sam mechanizm pożyczki jest taki sam, jak w przypadku kredytu bankowego. Różnicą jest niższy koszt pożyczek udzielanych przez fundusz. Drugą ważną różnicą jest sposób podejścia – fundusz będzie gotowy do bardziej elastycznego podejścia, chętniej poświęci czas na dopracowanie dokumentacji pożyczkowej i przeanalizowanie biznesowego sensu finansowanego przedsięwzięcia. Należy także pamiętać, że fundusz pożyczkowy nastawiony jest na tworzenie i rozwój firm, a to znaczy, że nie finansuje ani działalności pozabiznesowej, ani nawet działalności bieżącej przedsiębiorstw. Cel pożyczki musi wiązać się z szeroko rozumianym rozwojem firmy.

Czy łatwiej jest pozyskać  fundusze z MRFP niż w bankach?

Tomasz Szymanik: Bank to instytucja, która chętnie współpracuje ze stabilnymi firmami, które mają długą historię kredytową. Najlepiej, jeśli firma jest duża i ma od wielu lat rachunek w banku, w którym stara się o kredyt. Dobrze też, żeby na tym koncie były systematyczne duże wpływy. W takim przypadku uzyskanie finansowania w banku jest dość proste.

Gorzej, jeśli dopiero zakładamy firmę i potrzebujemy kredytu na rozpoczęcie działalności. Firma dopiero powstaje, więc nie ma mowy o historii kredytowej, a przychody… dopiero mają być. Nie ma się czym wykazać i z reguły nie ma mowy o kredycie w banku. Start-upy i małe przedsiębiorstwa potrzebują większego zaufania i mniej rygorystycznego podejścia. W takiej sytuacji do gry wchodzi Mazowiecki Regionalny Fundusz Pożyczkowy. Powstające przedsiębiorstwa i małe lub krótko działające firmy są typowymi klientami dla funduszy pożyczkowych. Jeśli tylko firma wykaże, że z biznesowego punktu widzenia jej projekt ma szanse powodzenia, na pewno pożyczkę otrzyma.

Można powiedzieć, że oferta bankowa jest dobra dla stabilnych przedsiębiorców, którzy swoje biznesowe dorastanie przeszli współpracując z funduszem pożyczkowym.

Jakie warunki należy spełnić, aby uzyskać pożyczkę z MRFP?

Tomasz Szymanik: Aby rozpocząć starania o pożyczkę należy złożyć wniosek, biznesplan i tabele finansowe. Dokumenty można złożyć osobiście lub wysłać przez internet za pomocą strony internetowej funduszu (pozyczkimazowieckie.pl). W trakcie rozpatrywania wniosku – oprócz powyższych trzech dokumentów – należy złożyć jeszcze inne dokumenty, których wybór zależy od firmy i planowanego przedsięwzięcia. Po zgromadzeniu kompletnej prawidłowej dokumentacji wniosek jest oceniany i ustalane jest oprocentowanie pożyczki. Na ocenę składają się: analiza finansowa, analiza zabezpieczeń i analiza jakościowa. Wysokość rocznego oprocentowania pożyczki w zależności od wyników oceny waha się od 2,83% do 6,33%. Po zaakceptowaniu warunków pożyczki przez klienta podpisywana jest przez obie strony umowa pożyczki, ustanawiane są zabezpieczenia i wypłacana jest kwota pożyczki na konto wskazane przez klienta. Fundusz nie pobiera prowizji za udzielenie pożyczki. Pobierana jest jedynie niewielka opłata za rozpatrzenie wniosku pożyczkowego w wysokości od 100 do 200 złotych w zależności od wielkości pożyczki.

Jakie znaczenie maja fundusze dla przedsiębiorców?

Tomasz Szymanik: Fundusze pożyczkowe mają wiele zalet. Oferują pożyczki na bardzo konkurencyjnych warunkach. Nie boją się współpracy z małymi podmiotami i osobami stawiającymi dopiero pierwsze kroki w biznesie. Są także wyrozumiałe w razie konieczności restrukturyzacji pożyczki. Dla małych firm to niewątpliwe zalety. Należy jednak pamiętać, że proces rozpatrywania wniosku jest dość długotrwały – trwa około miesiąca, a konieczna „papierologia” nie jest może trudna, ale jest jej dość dużo. Na dodatek przeznaczenie pożyczki trzeba bezwzględnie udokumentować fakturami. To wszystko niewygody wynikające z tego, że fundusz pożyczkowy musi sam rozliczyć każdą pożyczkę przed organami kontrolującymi wydatkowanie środków unijnych.

Dlatego w przypadku większych firm o bogatej historii kredytowej i stabilnych przychodach może okazać się, że proces udzielania i rozliczania pożyczki będzie szybszy i prostszy w banku niż w funduszu pożyczkowym. Niestety, w przypadku podmiotów małych, a zwłaszcza tych początkujących, współpraca z bankiem z reguły zakończy się niepowodzeniem. W takim przypadku aplikowanie o pożyczkę w funduszu pożyczkowym jest jedyną szansą na uzyskanie potrzebnego finansowania dla przedsiębiorców.

Dziękujemy za rozmowę.

Więcej:

Tomasz Szymanik, (doktor nauk społecznych – specjalizacja zarzadzanie, magister prawa, specjalista ds. audytu i kontroli wewnętrznej).  Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego na kierunku Prawo. Uzyskał tytuł doktora nauk społecznych, specjalizacja – zarzadzanie na Akademii Obr. Narodowej Wydziału Dowodzenia i Zarzadzania. Ukończył również̇ studia podyplomowe w Szkole Głównej Handlowej – audyt wewnętrzny oraz na Uniwersytecie Łódzkim na Wydziale Zarzadzania na kierunku – zarządzanie zasobami ludzkimi. Uzyskał certyfikat z metodyki PRINCE 2 (zarządzanie projektami).

Od wielu lat prowadzi kluczowe projekty w przedsiębiorstwach i instytucjach, w których pracował lub z którymi współpracuje. Jako specjalista prowadził liczne szkolenia branżowe. Jest również doradcą biznesowym.

Pracował m.in. w Wojskowej Agencji Mieszkaniowej, Banku Millenium i Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych S.A.

Liczba robotów na tysiąc pracowników w naszym kraju wynosi 1,05, podczas gdy w Czechach jest to 3,75, a na Słowacji 3,52. Tymczasem zdaniem ekspertów Banku DNB, automatyzacja produkcji jest szansą dla polskich przedsiębiorstw, nie tylko na zdobycie przewagi konkurencyjnej, ale jest także antidotum na coraz większe problemy z dostępem do siły roboczej. Jej rozpowszechnienie zależy jednak, zarówno od czynników ekonomicznych, jak i społecznych.

Barierą rozwoju firm staje się nie brak kapitału, ale właśnie niedobór odpowiednio wykwalifikowanych pracowników.

– Jednym z rozwiązań tego narastającego problemu może być automatyzacja procesów i produkcji. Z punktu widzenia polskiej gospodarki większa automatyzacja oznacza większą efektywność gospodarczą. Na ostatecznie tempo wdrażania automatyzacji wpłynie jednak popyt, korzyści związane z wydajnością, zmiany regulacyjne, ale również społeczna akceptacja dla tego typu rozwiązań – mówi Marcin Prusak, Członek Zarządu ds. Bankowości Korporacyjnej w DNB Bank Polska S.A.

Polska z tyłu peletonu

Z najnowszego raportu OECD wynika, że średnia liczba robotów na tysiąc pracowników we wszystkich krajach OECD wynosi 6,23. Na tym tle najbardziej wyróżniają się Niemcy ze wskaźnikiem 14,45, Japonia (27,99) oraz Korea Południowa (25,65). Z krajów naszego regionu, oprócz Czech i Słowacji zadowalającym wskaźnikiem automatyzacji może pochwalić się jeszcze Słowenia z wynikiem 4,86 robotów na tysiąc pracowników. OEDC wyróżnia Czechy, Słowację, Słowenię oraz Węgry jako kraje, w których intensywność robotyzacji wzrosła od 2005 do 2015 roku od trzech do sześciu razy. Jeżeli nawet w ostatnich kilkunastu miesiącach polskie firmy zrobiły duży postęp w zakresie automatyzacji produkcji, to nadal dzieli je dystans nie tylko od liderów, ale też od najbliższych sąsiadów.

Inwestycja w automatyzację

We wszystkich państwach, podobnie jak w Polsce, w automatyzację produkcji inwestują przede wszystkim największe przedsiębiorstwa, w tym duże międzynarodowe koncerny i globalni gracze. Zazwyczaj wynika to z konieczności poniesienia dużych inwestycji. Z badania Deloitte wśród największych globalnych przedsiębiorstw wynika, że ich dotychczasowe koszty z tego tytułu wyniosły średnio 3,5 mln dolarów, a 78 proc. oczekuje zwiększenia nakładów finansowych na ten cel w ciągu kolejnych trzech lat. Natomiast ci, którzy są w fazie pilotażu automatyzacji planują wydać średnio 1,5 mln dolarów.

– Dla globalnych graczy takie sumy być może nie są przeszkodą, ale dla polskich firm koszty automatyzacji, nawet biorąc pod uwagę dopłaty unijne, są niewątpliwie sporą barierą w jej wdrażaniu. Jednak bez poczynienia koniecznych inwestycji, trudno mówić o zyskaniu przewagi konkurencyjnej. Automatyzacja wpływa na efektywność, ale też jakość produktów – mówi Marcin Prusak.

Roboty w roli głównej

Najwięcej robotów w skali globalnej wykorzystywanych jest w sektorze wyrobów  gumowych i plastikowych, branży elektronicznej, transportowej i wytwórczej. Z kolei najmniejsze zastosowanie mają   w rolnictwie, górnictwie oraz energetyce. Czynności najbardziej podatne na automatyzację obejmują aktywności fizyczne, a także gromadzenie i przetwarzanie danych. Dlatego w przyszłości automatyzacja najprawdopodobniej najbardziej rozpowszechni się w produkcji, handlu oraz usługach hotelarskich.

Z danych Międzynarodowej Federacji Robotów wynika, że w 2016 roku sprzedaż robotów wzrosła o 16 proc. do 294 312 sztuk, co stanowi nowy rekord. Głównym motorem wzrostu był ponownie, podobnie jak rok wcześniej, przemysł elektryczny i elektroniczny, w których zapotrzebowanie na roboty wzrosło o 41 proc. rok do roku. Z szacunków wynika, że w 2020 roku w użyciu będzie ponad trzy milionów robotów  w skali globalnej.

 

 

Niestety nie wszyscy skorzystali na poprawie koniunktury gospodarczej i towarzyszącemu jej spadkowi bezrobocia. Największy udział w strukturze bezrobotnych nadal mają osoby długotrwale pozostające bez pracy. Martwi także fakt, że najliczniejszą grupą są osoby młode do 30 roku życia oraz z niższym wykształceniem. Aktywizacja tych grup wymaga rozwiązań systemowych nie tylko na rynku pracy, ale także w obszarze edukacji – wynika z dzisiejszych danych opublikowanych przez GUS.

Opublikowane przez GUS dane dotyczące bezrobocia wskazują, że główną jego przyczyną jest brak kompetencji przydatnych na rynku pracy. Świadczy o tym wysoki udział wśród bezrobotnych osób młodych – 26,9% poniżej 30 roku życia oraz starszych mężczyzn. Aż 63,7% zarejestrowanych bezrobotnych mężczyzn stanowiły osoby z wykształceniem zasadniczym zawodowym, gimnazjalnym, podstawowym i niepełnym podstawowym. Oznacza to, że  nie brak miejsc pracy, a brak kwalifikacji decyduje o pozostawaniu wielu osób poza rynkiem pracy. Dlatego też niezwykle ważne są działania wspierające idę kształcenia ustawicznego, przez całe życie. Poprawa koniunktury gospodarczej i rosnące zapotrzebowanie na pracowników nie naprawi głównego problemu rynku pracy – braku systemowego kształcenia i szkolenia kadr na potrzeby gospodarki.

Rozwiązanie tego problemu nie jest zadaniem łatwym, bo wymaga współpracy wielu partnerów, a przede wszystkim zaangażowania pracodawców w proces kształcenia i szkolenia. Dlatego pozytywnie oceniamy list w tej premiera Mateusza Morawieckiego oraz Anny Zalewskiej, minister edukacji narodowej do pracodawców. Jednocześnie zwracamy uwagę, że za deklaracjami powinny iść dodatkowe działania ułatwiające zaangażowanie się firm w tworzenie dualnego systemu kształcenia zawodowego. Palącą potrzebą jest stworzenie korpusu fachowców, facylitatorów współpracy szkół z firmami, ale pracujących w organizacjach pracodawców. Tylko dzięki zaangażowaniu organizacji pracodawców, rozumiejących wyzwania stojące przed firmami działającymi w branżach i regionach możliwe jest inicjowanie i animowanie współpracy. Niestety, w Polsce mamy dużo średnich i małych firm, dla których włączenie się w proces tworzenia podstaw programowych, zakładania klas patronackich, czy w praktyczną naukę zawodu jest nadal zbyt kosztowny.

Niezwykle ważnym narzędziem walki z bezrobociem jest także Krajowy Fundusz Szkoleniowy, bardzo popularny wśród pracodawców, którzy chcą dostosowywać kwalifikacje pracowników do szybko zmieniającego się zapotrzebowania. Niestety, w planie wydatkowania Funduszu Pracy na 2018 kwota przeznaczona na ten instrument została zmniejszona o ponad połowę w stosunku do roku ubiegłego, pomimo uchwały Rady Dialogu Społecznego rekomendującej systematyczne zwiększanie udziału do 4% w 2018, 5% w 2019 i 6% Funduszu Pracy w 2020 r. Obecnie zaakceptowany plan wydatkowania Funduszu Pracy na 2018 przewiduje udział KFS w wysokości 1,29%, co jest także niezgodne z ustawą o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (w ustawie jest zapisane 2%).

 

Komentarz Jakuba Gontarka, eksperta Konfederacji Lewiatan

Paliwo, kawa i batonik – to mogą być wkrótce tylko dodatki do tego, czym może się zajmować i co oferować paliwowy gigant. Wszystko zgodnie ze starą strategią.

W detalu stawiamy na silną orientację na klienta i na podążanie za jego oczekiwaniami i potrzebami – mówił w grudniu 2016 roku prezes PKN Orlen Wojciech Jasiński. Wszystko może się zmienić, gdy wejdzie w życie zakaz handlu w niedzielę (a to już w marcu). Stacji benzynowych nie obejmuje, ponieważ ustawa nie przewiduje ograniczenia powierzchniowego dla stacji benzynowych, dlatego też można sobie wyobrazić, że na stacjach będzie można znaleźć szeroki asortyment, porównywalny do takiego, który jest w sklepie, i w ten sposób deklasować konkurencję.

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Uwaga na fałszywe e-maile o zwrocie podatku

Ministerstwo Finansów ostrzega przed fałszywymi e-mailami z informacją o „zwrocie podatku". Wiadomoś...

Split payment od 1 lipca – czy będą problemy z płynnością?

Split payment wchodzi w życie dla wszystkich firm w Polsce, obligatoryjnie dla dużych od 1 lipca br....

62% firm z sektora MSP finansuje rozwój ze środków własnych

Jak wynika z raportu prezentowanego dziś podczas konferencji prasowej ZPP pt. „Finansowanie biznesu ...

Wiemy, które marki wydają najwięcej na reklamę w branży handlowej

Jak donosi Instytut Monitorowania Mediów, w badaniu analizującym wydatki na reklamę w maju, najwięks...

Więcej oddanych mieszkań niż przed rokiem – inwestorzy i spółdzielnie mieszkaniowe mają

GUS poinformował o statystykach oddanych do użytku mieszkań - w okresie pierwszych pięciu miesięcy 2...