wtorek, Wrzesień 25, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Styczeń 3

Dzienne archiwaSty 3, 2018

Jeśli spojrzeć na ilość i jakość wydawanych orzeczeń w sprawach tzw. kredytów frankowych, to 2017 rok należał niewątpliwie do tzw. frankowiczów. Miniony 2017 był rokiem, w którym znacznie więcej osób zdecydowało się na rozpoczęcie spraw sądowych niż w 2016 roku, a jednocześnie rok, w którym w I instancji skończyły się pierwsze sprawy frankowiczów. Poprawie uległa również jakość orzeczeń sądowych.

Coraz lepsza jakość orzeczeń i „burza mózgów” w sądach

W 2017 roku zaczęły pojawiać się orzeczenia sądów, w których sądy dostrzegły, że nieuczciwość postanowień umownych nie polega tylko na tym, że bank ustalał dowolnie kursy kupna/sprzedaży ale, że sam mechanizm indeksacji jest nieuczciwy. W tym zakresie głównym argumentem było to, że bank stosował dwa rodzaje kursu (do przeliczenia kredytu – kurs kupna, do spłaty kurs sprzedaży), a także to, że taka konstrukcja wystawiała kredytobiorcę na nieograniczone ryzyko, a jednocześnie służyła zabezpieczeniu interesów banku tudzież wynikała z przyjętego przez bank sposobu zabezpieczenia finansowania pod akcję kredytów denominowanych. Sądy uznawały też, że konstrukcja kredytu indeksowanego nie została dostatecznie klientowi wyjaśniona.

Wyrazem tego, że sądy poza abuzywnością postanowień umownych zaczęły zastanawiać się głębiej nad konstrukcją tego typu kredytów w ogóle, są ciekawe orzeczenia stwierdzające np., że:

  • przy kredycie denominowanym w CHF strony od początku powinny rozliczać się w CHF, zatem skoro klient spłacał w PLN to należy mu się zwrot tych kwot
  • w tego typu umowach nie określono głównego świadczenia stron, a więc są one nieważne
  • tego typu umowy są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i przez to nieważne, gdyż klient został wprowadzony w błąd co do rzeczywistych kosztów kredytu
  • pomimo określenia głównego świadczenia stron umowy umowa po wykreśleniu klauzuli indeksacyjnej powinna być oceniana w świetle ogólnych zasad prawa cywilnego, a ponieważ w takiej kadłubowej postaci jest sprzeczna z zamierzonym celem i wolą stron oraz naturą umowy kredytu, którą strony zamierzały zawrzeć, to należy ją uznać za nieważną.

W kredycie denominowanym z kolei pojawiły się orzeczenia, że bez postanowień odsyłających do kursu kupna/sprzedaży umowa jest niewykonalna, a przez to nieważna.

– Różne zapatrywania sądów wzbogacają orzecznictwo i wiedzę sądów na temat umów kredytów powiązanych z walutą. Różnorodność orzeczeń należy oceniać pozytywnie, gdyż powoduje, że każdy sąd orzekający może dostrzec inną wadliwość tego typu umów – komentuje mec. Barbara Garlacz.

Co może przynieść 2018 rok?

– Ponieważ pierwsze sprawy trafiły już do sądów II instancji, na pewno pojawi się znaczna liczba orzeczeń prawomocnych, ale raczej w drugiej połowie 2018 roku. Sprawy zaczynają też dopiero docierać do Sądu Najwyższego, dlatego kształtowania się tam linii orzeczniczej i to nie na bazie jednego, lecz kilkudziesięciu wyroków należy spodziewać się dopiero w 2019 roku – wskazuje mec. Barbara Garlacz.

Na pewno będzie bardzo dużo orzeczeń sądów I instancji, gdyż wiele spraw rozpoczętych w 2016 roku i z początkiem 2017 roku zakończy się w tych sądach. Co ważne, rozstrzygnięciu będą podlegać sprawy, w których sądy rejonowe zasądziły tzw. nadpłaty – czyli uznały istnienie kredytu w PLN ze stawką LIBOR. Orzeczenia te pozwolą być może na wykrystalizowanie się przeważającej linii orzeczniczej, tj. idącej w kierunku nieważności lub utrzymania kredytu ze stawką LIBOR. Niemniej ostatecznie nie należy się spodziewać jednolitej linii orzeczniczej i wiele będzie zależało od jakości podniesionych argumentów prawnych, a przede wszystkim tego, czy konkretny kredytobiorca w sprawie będzie się godził na stwierdzenie nieważności umowy.

Podsumowując, jeśli porównać przygotowanie sądów do tego typu spraw w 2014 roku i 2017 roku, to miniony rok wypada bardzo pozytywnie.

 

 

Autor: Barbara Garlacz – radca prawny specjalizujący się w sprawach sądowych tzw. kredytów powiązanych z walutą

Moc, elastyczność, wydzielona przestrzeń oraz wysoka dostępność i technologie Software-Defined – dostępne w jednym rozwiązaniu.

OVH Private Cloud SDDC (Software-Defined Data Center) – jedno z wiodących rozwiązań globalnego dostawcy cloud – jest już dostępne w ofercie polskiego centrum danych OVH.

Chmura prywatna jest kolejną po chmurze publicznej usługą cloud uruchomioną w Warszawie. Oferuje skalowalność i elastyczność usługi chmurowej, przy wykorzystaniu dedykowanej klientowi infrastruktury sprzętowej. Wirtualizacja infrastruktury jest realizowana za pomocą technologii VMware i jest w pełni zarządzana przez OVH, co oznacza nieograniczone możliwości tworzenia wirtualnych maszyn z poziomu interfejsu vSphere.

Software-Defined Data Center to centrum danych w pełni definiowane programowo. W tym modelu warstwy środowiska są projektowane, uruchamiane i kontrolowane przez specjalny system, który zarządza każdym elementem składowym centrum (w tym także serwerami, pamięcią i siecią). Software-Defined Data Center ułatwia wdrożenie usługowego modelu dostarczania zasobów IT oraz zwiększa efektywność i zwinność biznesową poprzez:

– uwolnienie od konkretnego sprzętu, pozostawiając go w sferze abstrakcji;

– skupienie się na pracy w infrastrukturze, a nie nad nią;

– umożliwienie dodawania zasobów na bieżąco i w sposób transparentny;

– upraszczanie budowania chmury oraz złożonych środowisk IT.

Zaletą korzystania z modelu SDDC jest eliminacja silosów, a także ułatwienie firmom wdrażania wirtualizacji oraz infrastruktur, w ramach których wszystkie zasoby są odseparowane i centralnie organizowane.

OVH Private Cloud SDDC, dostępne z systemem vSphere 6.5 oraz z nowym portfolio konfiguracji sprzętowych, jest zarazem najnowszą wersją nagradzanego rozwiązania. Jego premiera w warszawskim centrum to następny etap realizacji planu inwestycyjnego grupy – powiedział Robert Paszkiewicz, dyrektor sprzedaży OVH Polska. – Warszawskie centrum danych OVH powstało, aby wzmocnić pozycję OVH na rynkach Europy Środkowej. W polskiej lokalizacji są gromadzone i przetwarzane dane klientów z całego świata, a nasz region jest postrzegany jako strategiczny dla rozwoju usług chmurowych.

OVH, będąc długoletnim partnerem VMware, utrzymuje ponad 200 000 wirtualnych maszyn VMware swoich klientów korzystających z VMware vSphere Private Cloud. Dzięki współpracy obu firm w 2016 roku OVH wprowadziło na rynek rozwiązanie SDDC As a Service (centrum danych definiowane programowo w modelu usługi). SDDC jest przełomową innowacją, oferującą szerokie spektrum zarządzania infrastrukturą jak:

  • data center extension;
  • data center replacement;
  • data center recovery.

Znaczące zainteresowanie polskich klientów, już korzystających z SDDC w centrach danych OVH we Francji i Kanadzie, świadczy o konkretnej potrzebie biznesu na usługi o wysokiej wartości dodanej i prezentujących najkorzystniejszą relację jakości do ceny. Oferta warszawskiego centrum danych jest odpowiedzią na oczekiwania użytkowników z tej części regionu. OVH udostępni ponadto technologie VMware na w pełni zarządzanej infrastrukturze pozwalającej na generowanie oszczędności oraz na optymalizację kosztów posiadania (TCO) firmom planujących wirtualizację zasobów lub migrację do chmury.

 

PARP rozstrzygnęła II etap konkursu nr 4 dedykowanego miastom średnim w poddziałaniu 3.2.1 POIR Badania na rynek, w którym przedsiębiorcy złożyli 10 wniosków na ponad 87,5 mln zł. 5 projektów (2 z Chełma i po jednym z Mielca, Zawiercia i Łukowa) otrzymają 52 559 415,00 zł wsparcia z puli 400 mln zł.

Dzięki wdrożeniu prac B+R powstanie m.in. interoperacyjne, trzyfunkcyjne urządzenie biletowe o nowych parametrach użytkowych dla komunikacji zbiorowej, zostanie wdrożone obuwie specjalistyczne o podniesionych parametrach wytwarzanego w zasobooszczędnej technologii sieciowania wykorzytującej recykling kopolimerów EVA i innowacyjny dodatek stabilizujący do mieszanek asfaltowych pozyskiwany dzięki racyklingowi zużytych opon.

Program zapewnia środki na realizację wdrożeń wyników projektów badawczych, zgodnie z hasłem: „od pomysłu do rynku”. Żeby stworzyć innowację, konieczne jest przeprowadzenie lub zlecenie prac badawczo-rozwojowych (B+R). Ich efektem musi być wprowadzenie na rynek nowych bądź znacząco ulepszonych produktów (towarów, usług). Dotacje PARP można wykorzystać np. na zakup maszyn i urządzeń niezbędnych do uruchomienia produkcji nowych produktów, a także na zakup nieruchomości lub budowę nowej linii produkcyjnej oraz hal. Przedstawiciele MŚP mogą także otrzymać dofinansowanie na eksperymentalne prace rozwojowe oraz doradztwo.

Nabór wniosków dla firm z miast średnich w konkursie Badania na rynek trwa do 28 lutego 2018 r. Przedsiębiorcy mogą starać się nawet o 20 mln zł przy poziomie dofinansowania do 70%.

Ułatwienia dla przedsiębiorców

W kryteriach oceny projektów w tym działaniu wprowadzono zmiany, które powinny ułatwić aplikowanie, szczególnie mikro i małym przedsiębiorcom, dla których:

  • obniżono minimalną wartość kosztów kwalifikowanych do poziomu 5 mln zł,
  • obniżono do 600 tys. zł wymaganą kwotę przychodów ze sprzedaży przynajmniej w jednym zamkniętym roku obrotowym (trwającym min.12 m-cy) w okresie 3 lat poprzedzających rok, w którym wnioskodawca złożył wniosek o udzielenie wsparcia,
  • zastosowano preferencje (w miejsce obowiązku) dla projektów pozytywnie oddziałujących na zrównoważony rozwój,
  • zmieniono punktację w kryterium „Przygotowanie projektu do realizacji”, w którym aż 2 dodatkowe punkty mogą uzyskać projekty, które są w pełni przygotowane do wdrażania już w momencie aplikowania, tj. posiadają pozwolenie na inwestycję lub decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach albo zaświadczenie o braku konieczności uzyskania takich decyzji czy pozwoleń.

 

 

Źródło: poir.parp.gov.pl

Wiele trendów z ostatnich lat zostanie utrzymanych, ale w 2018 roku zobaczymy również nowe oblicze rynku pracy. Mniejszy spadek stopy bezrobocia i dojście do poziomów poniżej 6%, szybsza dynamika wzrostu średnich płac nawet na poziomie 7%, zmodyfikowane zasady imigracji, a także nowy kodeks pracy – to główne elementy, które zdaniem ekspertów Work Service będą kształtować polski rynek pracy w najbliższych 12 miesiącach. 

Za nami rok dużych zmian, które zredefiniowały zasady funkcjonowania polskiego rynku pracy. Niemal przez cały czas, od początku przemian ustrojowych, gospodarka działała w modelu permanentnych niedoborów miejsc pracy. Jednak w mijających latach dokonała się wyraźna zmiana i przejście do modelu niedoborów pracowników. Co istotne, jest to trend długofalowy, który będzie wpływać na otoczenie biznesowe przez najbliższe lata. Oznacza, że firmy powinny przyzwyczajać się do funkcjonowania w warunkach niskiego bezrobocia.

– Przed nami rok zapowiadanych wielkich inwestycji, które mają być motorem dla rozwoju gospodarczego. Dla ich powodzenia kluczowa będzie dostępność odpowiednich kard. Dlatego to czynniki związane z rynkiem pracy mogą odpowiadać w 2018 roku, za podtrzymanie wzrostu PKB przekraczającego 4%. Poza dużym popytem na pracowników spodziewamy się również dalszych spadków bezrobocia, które jednak będą wolniejsze niż w ostatnich latach. Mimo to zakładamy, że w 2018 roku ujrzymy wyniki poniżej 6%, a przy tym we wszystkich województwach stopa rejestrowanego bezrobocia będzie już jednocyfrowa – mówi Maciej Witucki, Prezes Zarządu Work Service S.A.

Płace przyspieszą?

Rekordowo niskie poziomy bezrobocia, a także kurczące się zasoby kadrowe na rynku będą przekładać się na wzmożoną konkurencję o pracowników i to zarówno tych obecnych, jak i potencjalnych. W ubiegłym roku już 51% firm odczuło trudności rekrutacyjne, a wiele z nich doświadczyło presji płacowej ze strony swoich załóg. Z badań Work Service wynika, że 53% Polaków oczekuje podwyżek wynagrodzeń.

– Od początku stycznia mamy do czynienia ze wzrostem płacy minimalnej o 5% r/r. Jednak w tym roku to nie zmiany legislacyjne w największym stopniu będą wpływać na poziomy wynagrodzeń. Już w ostatnim kwartale 2017 roku dynamika płac przyspieszyła i należy spodziewać się kontynuacji tego trendu. Firmy coraz częściej muszą walczyć z rotacją pracowniczą, a także chcąc przyciągać nowych kandydatów są zmuszone do poprawy warunków zatrudnienia. Dlatego, w nadchodzących 12 miesiącach można oczekiwać przyspieszenia wzrostu średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w granicach 6-7% r/r., a w niektórych branżach i specjalizacjach nawet na poziomach dwucyfrowych – mówi Andrzej Kubisiak, Dyrektor ds. Analiz Work Service S.A.

Nowe mechanizmy

Od początku roku pojawiły się zmiany dotyczące krótkoterminowej i sezonowej pracy cudzoziemców. Poza pojawieniem się możliwości zatrudniania na okres 9 miesięcy, imigracja będzie również lepiej monitorowana, co będzie wiązało się z dodatkowymi obowiązkami biurokratycznymi. Jednak, jak zaznacza Andrzej Kubisiak, kluczową zmianą wpływającą na przyszłość całego rynku pracy będzie powstanie nowego kodeksu pracy.

– Obecnie nasz rynek działa na podstawie kodeksu pracy, który powstał w połowie lat 70-tych i był wielokrotnie nowelizowany. Wiele elementów na pewno wymaga zmian, a szczególną uwagę zarówno po stronie pracodawców, jak i pracowników, będą przykuwać nowe formy umów, naliczania urlopów oraz premii – podsumowuje Kubisiak.

Regulacje zawarte w projekcie ustawy Prawo własności przemysłowej w sposób nieuzasadniony poszerzają ochronę patentową i są szkodliwe dla krajowego przemysłu farmaceutycznego. W związku z tym powinny zostać usunięte – uważają  członkowie Konfederacji Lewiatan reprezentujący branżę farmaceutyczną.

W projekcie ustawy proponuje się wprowadzenie tzw. pośredniego naruszenia.  Naruszeniem będzie zaopatrywanie klientów (w Polsce i za granicą) w substraty do syntezy chronionej patentem w Polsce substancji czynnej, nawet gdy substraty te nie są jako takie chronione tym patentem.

Zagrożeni odpowiedzialnością mogą być dostawcy takich substratów oraz gotowych już substancji czynnych jako, że podmioty korzystające z tzw. poprawki Bolara zostały wyłączone z grona osób „uprawnionych do korzystania z wynalazku” na mocy proponowanego art. 661 ust. 3. Może to skomplikować sprowadzanie substancji czynnych (API) lub substratów z krajów, w których nie obowiązują patenty (lub ich przedłużenia) na dane API, nawet jeśli substancje te służyłyby badaniom albo czynnościom mającym na celu uzyskanie pozwolenia na wprowadzenie do obrotu. Powodem komplikacji może być obawa dostawców o możliwość ich pozwania w Polsce (gdy do oferowania lub wprowadzenia do obrotu dojdzie w naszym kraju i zaistnieje możliwość pozwania takiej firmy, również w Polsce).

– Przepis ten, podobnie do krajów, w których naruszenie pośrednie od dawna funkcjonuje  w prawodawstwie, może stanowić oręż w walce producentów innowacyjnych z wytwórcami generycznymi w kontekście patentów na drugie zastosowanie medyczne. Propozycja wprowadzenia takiego rozwiązania nie znajduje żadnej podstawy w jakiejkolwiek dyrektywie UE czy konwencji międzynarodowej, której stroną byłaby Polska. Jest ona natomiast powtórzeniem zapisów istniejących w niemieckiej ustawie patentowej. Ponadto propozycja stanowi bardzo istotne ograniczenie stosowania obecnie obowiązującego prawa, które ma niezmiernie istotne znaczenie z punktu widzenia wprowadzenia nowych terapii generycznych do obrotu – mówi dr Dobrawa Biadun, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

1 stycznia 2018 r. w życie ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej.

Ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej wprowadza znacznie więcej zachęt do inwestowania w prace badawczo-rozwojowe (B+R) niż ustawa obowiązująca (z 2016 r.). Zachęcamy Państwa do zapoznania się z dokumentem i do skorzystania z możliwości, które daje. Najważniejsze z nich to:

1)  ulga podatkowa na B+R rośnie do poziomu 100% kosztów kwalifikowanych;

2)  katalog kosztów kwalifikowanych rozszerza się m.in. o:

a)    należności z tytułu wykonywania usług na podstawie umów cywilno-prawnych (umowa-zlecenie, umowa o dzieło,

b)    koszty nabycia niebędącego środkami trwałymi sprzętu specjalistycznego, w szczególności naczyń i przyborów laboratoryjnych oraz urządzeń pomiarowych,

c)    koszty związane z nabyciem przez przedsiębiorcę od jednostki naukowej jej wyników badań,),

d)    dla dużych firm – o koszty uzyskania i utrzymania patentu (MŚP już taką możliwość już mają);

3)  umożliwienie korzystania z ulgi na B+R przedsiębiorstwom działającym w Specjalnych Strefach Ekonomicznych (koszty związane z B+R nie mogą być uwzględnione w zwolnieniu podatkowym wynikającym z działania w SSE);

4)  ulga podatkowa na B+R dla Centrów Badawczo-Rozwojowych (CBR) w wysokości 150% kosztów kwalifikowanych i szerszy niż dla przedsiębiorstw niemających statusu CBR katalog kosztów kwalifikowanych, m.in. amortyzacja budynków i budowli, ekspertyzy od innych podmiot…ów niż jednostki naukowe;

5)  zmiana warunków uzyskania przez przedsiębiorcę statusu Centrum Badawczo-Rozwojowego, a tym samym możliwości skorzystania z ulgi podatkowej na poziomie 150% i szerszej listy kosztów kwalifikowanych. Status CBR będą mogły uzyskać przedsiębiorstwa, w których:

a)    przychody netto ze sprzedaży towarów, produktów i operacji finansowych za poprzedni rok  obrotowy wyniosły nie mniej niż 2,5 mln zł i były niższe niż 5 mln zł, a przychody netto ze sprzedaży własnych usług badawczo-rozwojowych i prac rozwojowych stanowiły nie mniej niż 70% przychodów netto, czyli w przypadku firm z przychodami ogółem na poziomie 2,5 mln zł – 1,75 mln zł powinno pochodzić ze sprzedaży własnych usług B+R i prac rozwojowych,

b)    przychody netto ze sprzedaży towarów, produktów i operacji finansowych za poprzedni rok  obrotowy wyniosły nie mniej niż 5 mln zł, a przychody netto ze sprzedaży własnych usług badawczo-rozwojowych i prac rozwojowych stanowiły nie mniej niż 20% przychodów netto, czyli w przypadku przychodów na poziomie 5 mln zł nie mniej niż 1 mln zł powinien pochodzić ze sprzedaży własnych usług B+R i prac rozwojowych.

6)  wydłużenie okresu, w którym spółki kapitałowe i komandytowo-akcyjne nie będą podwójnie opodatkowane przy sprzedaży udziałów (akcji) nabytych w latach 2016-2023.

 

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Informacje odnoszące się do VAT, zbierane po 1 stycznia 2018 roku będą przekazywane przez podatników na serwery Ministerstwa Finansów przy pomocy nowej wersji pliku JPK_VAT (3). Zmiany w strukturze pliku w stosunku do poprzedniej wersji (2) są znacznie mniejsze niż proponowane pierwotnie do konsultacji, w sierpniu 2017 r.

Z dotychczas obowiązującej struktury pliku usunięto część pól z informacjami uznanymi przez MF za niepotrzebne oraz dodano nowe, wymagalne  pola do wypełnienia. Gdyby podatnik skorzystał w raportowaniu ze starej struktury, przesłany plik zostanie uznany za niezgodny z obowiązującym schematem, a w efekcie może nie zostać przyjęty.

W JPK_VAT (3), obowiązkowym od stycznia 2018 r., dodano pole „Nazwa Systemu”, w które podatnik powinien wpisać nazwę programu przy pomocy którego prowadzi ewidencję VAT. Jest to konsekwencją wchodzących od 1 stycznia 2018 r. przepisów ustawy o VAT: Art. 109 ust. 8a wprowadza obowiązek prowadzenia ksiąg podatkowych w zakresie ewidencji VAT w formie elektronicznej tj. przy użyciu programów komputerowych.

Dużą zmianą w wersji (3) struktury JPK_VAT jest wprowadzenie zasady numerowania składanych korekt plików JPK. W obowiązującej jeszcze za 2017 rok wersji, wystarczyło wskazać, czy składany plik JPK_VAT jest składany po raz pierwszy lub czy jest korektą wcześniej składanego pliku. W nowej wersji przewidziano możliwość złożenia do 999 korekt. Ciekawą zmianą jest także wprowadzenie pola, w którym podatnik może wskazać adres e-mail, do przesyłania informacji zwrotnych przez służby skarbowe. Na tym przykładzie bardzo dobrze widać, że służby skarbowe stawiają na komunikację w formie elektronicznej: pozwala to skrócić czas wymiany informacji z podatnikiem i znacznie ograniczyć jej koszty. Warto w tym kontekście przypomnieć, że od deklaracji za styczeń wszyscy podatnicy będą zobowiązani do składania deklaracji VAT-7 oraz VAT-7K wyłącznie w postaci elektronicznej, kończy się bowiem okres przejściowy przewidziany w ustawie VAT.

Do obsługi nowych wzorów JPK_VAT, niezbędne jest zaktualizowanie oprogramowania. Producenci dostosowują programy finansowo-księgowe i wprowadzają do sprzedaży odpowiednie aktualizacje. Od 1 stycznia 2018 rejestrów VAT nie można już prowadzić ręcznie poza programami komputerowymi, a obowiązek składania JPK_VAT ciąży na wszystkich podatnikach VAT.  W związku z tym, wiodący producenci poza aktualizacjami udostępniają również bezpłatne wersje programów dedykowane najmniejszym płatnikom VAT. Bezpłatne aplikacje pozwalają na gromadzenie danych o sprzedaży i zakupach oraz na przygotowanie JPK_VAT w wersji (3), a także deklaracji VAT. Warto z nich skorzystać, aby działać zgodnie z prawem i w łatwy sposób zdigitalizować raportowanie do fiskusa.

 

Autor: Bogdan Zatorski, ekspert biznesowy Sage

W grudniu 2017 r. wskaźnik PMI Polskiego Sektora Przemysłowego wzrósł do poziomu 55,0 z 54,2 w listopadzie. Natomiast wskaźnik PMI Sektora Przemysłowego w strefie euro wzrósł do poziomu 60,6 z 60,1 w listopadzie – podał Markit.

Przemysł w strefie euro zakończył 2017 r. świetnymi wynikami. To, co z punktu widzenia polskiej gospodarki i polskiego przemysłu najważniejsze, najsilniejszy był w strefie euro wzrost produkcji dóbr inwestycyjnych. To oznacza, że gospodarki Austrii, Niemiec, Holandii, Irlandii, Francji, Włoch, Hiszpanii, Grecji inwestują, co świadczy dobrze o bieżącej koniunkturze gospodarczej, a przede wszystkim o prognozach na przyszłość. Dane płynące z poszczególnych gospodarek strefy euro wskazują na dalszą poprawę sytuacji właściwie we wszystkich obszarach. Rośnie produkcja, nowe zamówienia, zatrudnienie.

Z jednej strony to doskonałe informacje dla polskich przedsiębiorstw, bo strefa euro odbiera prawie 60 proc. naszego eksportu towarów. Możemy zatem liczyć na dalszy silny wzrost sprzedaży na rynki UE, w tym do krajów strefy euro. Z drugiej strony rynki krajów strefy euro, szczególnie w Niemczech i Francji, sygnalizują silny wzrost zatrudnienia, a tym samym także w przyszłości rosnący popyt na pracowników. To może niestety zwiększyć zainteresowanie Polaków pracą w tych krajach. Przy i tak już bardzo niskim poziomie bezrobocia w Polsce (4,6 proc.; BAEL), obniżeniu wieku emerytalnego, co już zmniejszyło i będzie nadal zmniejszać liczbę osób aktywnych zawodowo, polskie firmy mogą mieć coraz większe problemy z rozwojem i wykorzystywaniem szans płynących z tak dobrej koniunktury u wszystkich naszych europejskich partnerów biznesowych.

Tym bardziej, że PMI dla polskiego przemysłu przetwórczego, także bardzo dobry w grudniu 2017 r., informuje że zatrudnienie w tym sektorze w dalszym ciągu rośnie (w grudniu najszybciej od 7. miesięcy). Za chwilę nie będzie już osób chętnych do pracy. Rząd chyba nie chce tego dostrzec, bo nie pomaga chociażby przez zdecydowane uproszczenie i przyspieszenie zatrudniania cudzoziemców. Szczególnie specjalistów, osób z wysokimi kwalifikacjami i kompetencjami.

PMI sygnalizuje nie tylko ryzyko związane z brakiem pracowników w polskiej gospodarce, ale także wskazuje na konsekwencje ciągle w 2017 r. niskiej skłonności przedsiębiorstw do inwestycji – opóźnienia dostaw były jednymi z największych od 7 lat, rosnący popyt na komponenty do produkcji wpłynął na wzrost kosztów produkcji (sygnalizowany prawie w całym 2017 r.), rosły ceny wyrobów gotowych.

Grudniowy PMI tak dla polskiego przemysłu, jak i dla przemysłu w strefie euro daje powody do pozytywnych prognoz na 2018 r. Ale też wskazuje na ryzyka – brak pracowników, rosnące koszty i ceny, a tym samym inflację. To nie pozostanie bez wpływu na dochody realne gospodarstw domowych i może zmniejszyć ich skłonność do konsumpcji. Tymczasem to wysoka skłonność do konsumpcji w ostatnich 2 latach była motorem wzrostu gospodarczego w Polsce.

Aby te ryzyka nie zmaterializowały się przedsiębiorstwa muszą zacząć znacznie więcej inwestować. I to w nowe technologie, modernizować swój aparat wytwórczy, uruchamiać projekty badawczo-rozwojowe, inwestować w innowacje. A rząd musi im to ułatwiać z wyprzedzeniem prezentując swoje plany, w tym przede wszystkim plany regulacyjne. I nie ograniczając i tak niskiego potencjału kapitałowego polskich firm przez nakładanie kolejnych podatków i kolejnych obciążeń administracyjnych.

 

 

Autor: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

Bardzo często tagi są blokowane przed indeksacją lub całkowicie usuwane. Przez to może wydawać się, że tagowanie na stronach WWW jest mniej popularne.

Jednak dobrze zaprojektowana architektura informacji, uwzględniająca podstrony tagów, oraz przemyślana strategia rozwoju contentu, mogą przyczynić się do zwiększenia ruchu organicznego w serwisach. Jak zatem dobrze wykorzystać potencjał mechanizmu tagowania?

Czym są tagi i tagowanie?

Tagi to nazwy kategorii, które klasyfikują zasoby na stronach WWW. Nazwami tych kategorii są najczęściej słowa kluczowe, które prezentowane w postaci tzw. chmury tagów, pozwalają użytkownikom w łatwy sposób odnaleźć interesujące ich treści. Każdy tag powinien mieć swoją podstronę, która grupuje treści witryny pod konkretnym adresem URL. Tagowanie natomiast jest niemal tym samym co kategoryzowanie. Najlepiej jednak, gdy tagi będą uzupełnieniem kategorii, albo ich rozwinięciem (np. pod względem merytorycznym). Mogą być też powiązane tematycznie lub w ogóle nie związane z kategoriami. Wszystko zależy od kształtu architektury informacji w serwisie.

Niewłaściwy mechanizm tagowania

Często można się spotkać ze stwierdzeniem, że dodawanie tagów w witrynie to zło. Wiele osób, przeważnie nieświadomie i na własne życzenie, niewłaściwie wykorzystuje mechanizm tagowania. Nie należy generować zbyt wielu tagów, gdzie każdy ma swój osobny adres URL, ponieważ takie działanie powoduje kanibalizowanie słów kluczowych i duplikację treści. Błędem jest również dodawanie nowych tagów (w lekko tylko zmodyfikowanej formie, np. używając liczby pojedynczej i mnogiej, polskich znaków lub nie itd.), zamiast przypisywania artykułu do już istniejących.

Bardziej przyjazne adresy URL tagów

Innym ważnym tematem jest optymalizacja slugów – przyjaznych nazw w składni adresów URL występujących po domenie głównej, np. /nazwa-taga/. Najczęściej podstrony, które są tagami, wyglądają następująco: https://domena.com/tag/jeansy-z-dziurami/. Można wykorzystać potencjał tego miejsca w adresie URL, zmieniając „tag” na jakieś tematycznie zbliżone słowo kluczowe. Należy jednak pamiętać, że zmiana odbywa się globalnie, dlatego też wstawienie tam słowa, np. „spodnie” nie będzie dobrym pomysłem – ograniczy to wtedy znacząco liczbę tagów i produktów, które można nimi otagować. Pozostając przy przykładach związanych z odzieżą, warto użyć chociażby słowa „modne”. Wszystkie adresy URL tagów będą wtedy miały postać: https://domena.com/modne/jeansy-z-wysokim-stanem/ itd. Ważne, aby słowo użyte zamiast „tag”, w ostatniej fazie projektowania struktury serwisu, było jak najbardziej uniwersalne.

Podstrony tagów

W linkowaniu wewnętrznym należy uwzględniać indeksowalne podstrony tagów, które traktuje się jak kategorie. Linki do tagów mogą występować na podstronach poszczególnych produktów, ale czasami warto dodać, chociażby te najważniejsze, w menu głównym. Można również stworzyć tzw. „chmurę tagów” w atrakcyjnej dla użytkownika formie. Podstrony tagów optymalizuje się najczęściej tak samo jak podstrony kategorii i podkategorii. Warto również opisać je oraz dodać atrakcyjne grafiki, ponieważ finalnie to tutaj będą trafiać użytkownicy z wyszukiwarki.

Korzyści z tagowania generowanie dodatkowego ruchu

Generowanie tagów jest idealnym sposobem na zwiększenie ruchu na stronie. Jeśli tagów blogowych i produktowych jest bardzo dużo, na początek warto je uporządkować i zastanowić się, które z nich można skonsolidować, a które usunąć. Wymaga to jednak sporego nakładu pracy, zwłaszcza w dużych serwisach WWW. Jest to proces, w którym poprawnie realizowana polityka tagowania treści z czasem powinna zacząć przynosić korzyści w postaci dodatkowego ruchu z wyszukiwarki.

 

Źródło: www.senuto.com/blog/

Zarząd Morskiego Portu Gdańsk ogłosił przetarg na opracowanie koncepcji Portu Centralnego. Jego budowa ma kosztować od 6 do 9 mld zł i być inwestycją o równie dużym znaczeniu, jak planowane nowe centralne lotnisko między Łodzią a Warszawą.

Wcześniej, jesienią zeszłego, decyzję o budowie morskiego Portu Centralnego w Gdańsku (mającym powstać obok istniejącego już portu w tym mieście) podjął rząd. Ta decyzja ma pomóc naszemu największemu portowi w konkurencji z portami bałtyckimi w innych krajach, ale także z portami nad Morzem Północnym. Dziś jest bowiem tak, że bardzo duża część przewożonych drogą morską towarów, które Polska sprowadza z innych kontynentów lub je tam wysyła, jest ładowana na statki lub wyładowywana z nich w portach niemieckich czy holenderskich, np. w Rotterdamie.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest m.in. fakt, że te porty miały dotąd lepsze połączenia drogowe i kolejowe niż polskie. Od kilku lat nasze rodzime porty zaczynają im „odbijać” część tych ładunków, a budowa Portu Centralnego w Gdańsku, wyposażonego w głębokowodne terminale, umożliwiające obsługę największych statków wchodzących na Morze Bałtyckie, ma wzmocnić ten trend.

Pierwsza część nowego portu ma być gotowa za pięć lat.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Skok rentowności obligacji USA uratował dolara, ale dalej dominuje generalna niechęć do waluty. W ciągu dnia ISM i protokół z FOMC mogą podreperować tło fundamentalne. Złoty pozostaje mocny, choć prasowe doniesienia wskazują, że w ostatnich wzrostach pomagał BGK.

Niewiele brakowało do pogromu USD na starcie nowego roku, ale ostatecznie przecena została zatrzymana za sprawą mocnego odbicia rentowności obligacji skarbowych USA. Oprocentowanie 10-latek skoczyło we wtorek z 2,42 proc. do 2,48 proc. i dziś rano wciąż pozostajemy niedaleko kluczowej bariery 2,50 proc. Dla „zbawienia” USD istotne jest, aby rynek stopy procentowej pokazał, że ma wyższe oczekiwania odnośnie inflacji w długim terminie i perspektyw zacieśniania monetarnego. W ostatnich dniach jedną z oznak słabości dolara był rajd cen surowców (ropa naftowa, miedź, złoto, pszenica), które są wyrażone właśnie w amerykańskiej walucie. Ale z wyższymi cenami towarów idzie przeświadczenie o wyższej inflacji w całej gospodarce, a zatem w oddali tli się szansa, że USD odnajdzie argumenty za odzyskaniem siły. Tylko że wyższe ceny surowców oznaczają także potencjał do przyspieszenia inflacji w innych krajach, więc w relatywnym ujęciu coraz trudniej jest się dolarowi wyróżniać. Choć chaos pierwszych taktów nowego roku został opanowany, zagrożenie powrotu przeceny pozostaje.

W takim klimacie interesującym będzie, czy rynek będzie chciał reagować na dane z USA. Od indeksu ISM dla przemysłu oczekuje się podtrzymania listopadowego poziomu 58,2. Wczoraj odczyty z Chin i Europy pokazały, że globalna gospodarka ma się bardzo dobrze, a regionalne wskaźniki koniunktury z USA dają nadzieję na silny odczyt dziś popołudniu. Kłopot w tym, że ostatnimi czasy rynek ograniczył reakcję tylko do danych dotyczących inflacji (i płac). Stąd nawet imponujący wynik może przynieść umiarkowane zadowolenie. Wieczorem protokół z posiedzenia FOMC może zdradzić, co dalej planuje Fed w temacie tempa podwyżek. Z komunikatu i konferencji po grudniowym posiedzeniu dowiedzieliśmy się, że mimo rewizji w górę prognoz PKB po uwzględnieniu reformy podatkowej, Fed dalej widzi miejsce tylko na 3 podwyżki stóp procentowych w 2018 r. Jeśli zapiski wskażą, że Fed skłania się ku pauzie (lub odroczeniu kolejnego kroku np. do czerwca) w oczekiwaniu na odbicie inflacji, będzie to gołębi sygnał. Z drugiej strony pamiętając, że rynek na decyzję FOMC zareagował dość gołębio, mało realne jest, aby drugi raz dyskontował to samo.

Złoty rozpoczął rok od podtrzymania dobrej passy z końcówki grudnia, a wyższy od oczekiwań odczyt PMI dla przemysłu (55,0) w tym nie przeszkadzał. Dziennik gazeta Prawna donosi, że w ostatnich tygodniach 2017 r. Bank Gospodarstwa Krajowego był aktywny na rynku walutowym wymieniając waluty obce na złotego. Większość środków z 3-4 mld zł, jakie BGK wymienił na rynku, miało przypaść właśnie na koniec roku, co na niepłynnym okołoświątecznym rynku mogło mieć wymierny wpływ na kurs. Aktywność BGK nie tłumaczy całkowicie aprecjacji złotego, gdyż słabość USD miała swój korzystny wpływ na postrzeganie walut rynków wschodzących. Nie mniej jednak dodatkowy katalizator w postaci sprzedaży środków rządowych mógł zachwiać równowagą rynkową i wpłynąć na naruszenie istotnych poziomów technicznych. Z drugiej strony podkreślą to zagrożenie dla złotego i większą podatność na odbicie, jeśli zewnętrzne warunki rynkowe ulegną zmianie. Teraz niebezpieczeństwo leży w scenariuszu, kiedy bardzo dobry wydźwięk raportu z rynku pracy USA rozpędzi wzrost rentowności obligacji skarbowych USA ponad 2,50 proc., co negatywnie odbije się na sentymencie względem emerging markets. Na to jednak przyjdzie poczekać do piątku. Dziś rynek będzie patrzył na wstępny CPI z Polski za grudzień, gdzie efekty bazy zbiją inflację z 2,5 proc. do 2,2 proc., tym samym wzmacniając stanowisko gołębi w RPP.

 

Autor: Konrad Białas, Główny Ekonomista, DM TMS

Według szacunków PwC Autofacts, w 2018 r. z fabryk na świecie wyjedzie 100 mln aut. Oznacza to wzrost o ponad 7 mln sztuk w stosunku do 2016 r. Rozwój dostrzegalny ma być głównie na rynkach rozwijających się.

Jeżeli chodzi o 2018 rok, to łącznie na świecie z fabryk ma wyjechać 100 milionów samochodów (wzrost o ponad 7 milionów pojazdów w stosunku do 2016 roku), rozwój dostrzegalny przede wszystkim na rynkach rozwijających się.
Jeżeli chodzi o rynek polski, to zgodnie z prognozami PwC Autofacts w 2018 roku sprzedanych zostanie ponad 490 tysięcy nowych pojazdów, co przełoży się na wzrost o 6% w stosunku do roku 2017.

Prognozy dla rynku polskiego wskazują, że w najbliższych latach rynek będzie rósł dalej, choć wzrosty nie będą już tak dynamiczne. Wielkość rynku w 2020 roku może sięgnąć 525 tysięcy sprzedanych samochodów osobowych, co będzie stanowiło wzrost o 26% w stosunku do 2016 roku. Patrząc na prognozy rozwoju rynku, można odnieść wrażenie, że aktualna oferta jest wystarczająco bogata i w przyszłości głównym kryterium przewagi będzie poziom zaawansowania technologicznego tak w zakresie dodatkowych funkcji, ułatwień, rozwiązań chmurowych, jak i alternatywnych źródeł napędu. Coraz bardziej skomplikowane systemy elektroniczne, oraz stale rosnący poziom integracji z urządzeniami mobilnymi mające ułatwić życie kierowcom, stawiają strategiczne wyzwanie dla koncernowych działów badawczo-rozwojowych. Nowe technologie wymagają znaczących nakładów inwestycyjnych, reorganizacji tych działów, niejednokrotnie będą katalizatorem dla fuzji i przejęć.

 

Od nowego roku spółka będzie prowadzić swoje punkty w 163 urzędach skarbowych. Tym samym Monetia o blisko 43% zwiększyła liczbę obsługiwanych US w porównaniu do roku ubiegłego.

– Nowe kontrakty realizowane dla urzędów skarbowym oznaczają, że zwiększymy nasz udział w rynku outsourcingu transakcyjnego w sektorze publicznym z 30% do 40%. Niewątpliwie wpłynie to pozytywnie na wzrost przychodów i zysku generowanego przez Spółkę. W efekcie udaje nam się rozbudowywać ogólnopolską sieć naszych punktów, która będzie liczyć już blisko 800 placówek, z czego ponad 600 prowadzą nasi partnerzy – komentuje Piotr Zięba, wiceprezes Monetii.

Oferta, dzięki której Monetia wygrała przetargi na obsługę nowych US-ów, dotyczy rozliczania transakcji gotówkowych oraz bezgotówkowych realizowanych na rzecz urzędu. Dodatkowo, osoby odwiedzające okienka kasowe w urzędach będą mogły opłacić tam bieżące rachunki, jak np. czynsz, raty kredytu lub opłaty abonamentowe, a także doładować kartę telefoniczną i wypłacić gotówkę poprzez POS. Wychodząc naprzeciw potrzebom ryku w urzędach skarbowych od stycznia 2018 możliwa będzie płatność kartami oraz popularnym BILKIEM.

Monetia jest krajową instytucją płatniczą, działającą na podstawie licencji KNF. Jako firma transakcyjna wyspecjalizowała się w świadczeniu obsługi takich instytucji jak urzędy skarbowe, jednostki samorządu terytorialnego, sądy oraz banki. Spółka zarządza siecią blisko 800  oddziałów w całej Polsce, a w ciągu roku obsługuje ponad 16 mln transakcji na łączną wartość ponad 4 mld zł.

Minimalny poziom oszczędności, jaki uważamy za konieczny dla naszego poczucia bezpieczeństwa to średnio 69 tys. zł – czyli równowartość prawie 20 średnich krajowych. Czy to wystarczająco gruba poduszka bezpieczeństwa? Gdzie lokować pieniądze, aby jak najlepiej zarabiały dla nas? Start nowego roku to świetny moment, żeby rzetelnie zabrać się za zbudowanie bezpiecznego zasobu finansowego na przyszłość.

Przyjęło się, że każdy powinien mieć odłożone minimum trzy pensje na tzw. czarną godzinę, czyli na poczet nagłych i nieprzewidzianych wydatków. Natomiast za minimalny poziom rezerwy finansowej uważa się oszczędności pozwalające pokryć koszty życia przez 6 miesięcy, w razie utraty źródła utrzymania. To efekt założenia, że szukanie pracy zajmuje przeciętnie pół roku. Sześciomiesięczna poduszka to pakiet żelazny, czyli pieniądze na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Co jednak z wydatkami na pokrycie kosztów leczenia i wypadków losowych?

Gromadzenie oszczędności jest czasochłonne

Łatwo jest wskazać próg bezpieczeństwa finansowego, ale trudniej go osiągnąć. Z analizy BGŻOptima wynika, że zgromadzenie odpowiednich oszczędności wymaga czasu. W grupie najniżej zarabiających na zgromadzenie oczekiwanych 48 tys. zł potrzeba aż 27 pensji. Osoby zarabiające średnią krajową wymieniły kwotę 78 tys. zł, jako sumę którą trzeba odłożyć. Jest to równowartość 21 pensji, po 3,5 tys. zł w tej grupie badanych. Podobny dystans od pożądanego poziomu oszczędności dzieli najlepiej zarabiających. Tu poduszka uważana za bezpieczną ma wartość 105 tys. zł.

Wydawać by się mogło, że dwa lata na zebranie bezpiecznej poduszki finansowej to nie jest długo. Jednak z tego samego badania wynika, że oszczędzający najczęściej odkładają na przyszłość maksymalnie 10 proc. swoich miesięcznych dochodów. Przy takim scenariuszu, na swoje minimum bezpieczeństwa zbieramy nie przez 20 miesięcy, a nawet 20 lat! Z tego płynie prosty wniosek – jeśli nie oszacujemy precyzyjnie naszych oczekiwań wobec poduszki albo nie zmienimy strategii oszczędzania czeka nas wiele lat finansowej frustracji.

Kilka zasad budowania buforu bezpieczeństwa

Czy 100 tys. zł, które wskazuje duży odsetek badanych, to suma gwarantująca spokojny sen? Czy może trzeba zaoszczędzić więcej? Odpowiedź na te pytania zależy od naszych potrzeb. Wielkość poduszki bezpieczeństwa jest kwestią bardzo indywidualną i zależy od wielu parametrów. Jednak fundusz ratunkowy powinien być na tyle duży, żeby pokryć koszty utrzymania przez okres całkowitego lub częściowego braku przychodów. Ale trzeba też wziąć pod uwagę ekstra wydatki z tytułu choroby, wypadku, czy poważnej operacji.

Jak gruba powinna być zatem poduszka? Głównym parametrem są koszty utrzymania, a szerzej, koszty życia. Nie wystarczy zsumować wszystkich wydatków miesięcznych, bo w ten sposób uzyskamy tylko obraz bieżących kosztów. Nie obejmują one dodatkowych wydatków, takich jak np. ubezpieczenia domu, samochodu, remontów, awarii. Dopiero po dodaniu wszystkiego i podzieleniu sumy przez 12 miesięcy można uzyskać kompletny obraz obciążeń finansowych ponoszonych co miesiąc.

Dla kogo grubsza poduszka

Takie planowanie to dopiero początek. Teraz można zacząć szacować ile oszczędności potrzebujemy, żeby przeżyć w kryzysowej sytuacji. Tu znowu odpowiedzi zależą od sytuacji oszczędzającego.

Jeśli ktoś samodzielnie prowadzi gospodarstwo domowe musi zaoszczędzić więcej pieniędzy. Gdy w domu są zwierzęta, w budżecie trzeba przewidzieć środki na opiekę nad nimi np. w czasie choroby właściciela. W podobnej sytuacji są rodziny z dziećmi. W tym przypadku koszty są znacząco wyższe i rosną wraz z dorastaniem potomstwa, co również warto wziąć pod uwagę w naszych kalkulacjach. Inaczej poduszkę planują związki, w których jedna osoba pracuje, a inaczej gdy zarabiają dwie osoby.

Po pierwsze hipoteka

Niezwykle ważnym czynnikiem wpływającym na kształt planów finansowych jest kredyt mieszkaniowy. Jeśli ktoś spłaca hipotekę powinien uzbierać taką poduszkę finansową, żeby, w razie utraty źródła utrzymania mieć pieniądze na comiesięczną ratę i życie co najmniej przez 6 miesięcy. Najlepiej jednak mieć pieniądze na pokrycie kosztów co najmniej przez rok. Jeśli nie znajdziemy zajęcia możemy być zmuszeni do sprzedaży mieszkania, a to standardowo może potrwać co najmniej pół roku.

Jak rozpocząć efektywne oszczędzanie

Najprostszym sposobem jest ustalenie zlecenia stałego przelewu na wskazane konto, zaraz po otrzymaniu wypłaty. Po oszacowaniu pełnych kosztów życia w ciągu miesiąca i roku, będzie wiadomo ile wynosi nadwyżka. Jeśli nie mamy jeszcze poduszki finansowej, całość warto przeznaczyć na budowę buforu finansowego bezpieczeństwa.

Gdy poduszka jest już dobrze napompowana, wolne środki można przeznaczyć na inwestycje. Wtedy warto rozpocząć od kont oszczędnościowych oraz lokat terminowych. To strategia, którą jak pokazało badanie BGŻOptima, wybiera dziś większość oszczędzających. Kiedy poduszka finansowa daje nam już minimum komfortu należy pomyśleć o bezpiecznych, a dających większy zysk produktach: lokatach z funduszami, obligacjach, funduszach obligacji i rynku pieniężnego. Są to instrumenty bardzo płynne, umożliwiające wyjście z inwestycji w dowolnym momencie. Charakteryzują się przy tym wysokim poziomem bezpieczeństwa.

Pozwól pieniądzom pracować

Kiedy poduszka bezpieczeństwa jest już solidnie napęczniała można pomyśleć o poważniejszych inwestycjach. Każdy kto budował bufor bezpieczeństwa finansowego wie, jak mozolny i długotrwały jest to proces. Dlatego w pewnym momencie oszczędzania warto pozwolić pieniądzom, by zaczęły wypracowywać zysk. Na rynku jest mnóstwo produktów kuszących perspektywą ponadprzeciętnego zysku: fundusze, obligacje korporacyjne, akcje. Wbrew powszechnemu przekonaniu nie wszystkie muszą być niebezpieczne. Każdy klient znajdzie na rynku kapitałowym produkt, który pasuje do jego apetytu na zysk, a jednocześnie nie przekracza poziomu tolerowanego ryzyka.

 

 

Premier Mateusz Morawiecki powołał Polską Grupę Lotniczą – poinformował prezes PLL LOT Rafał Milczarski, który jednocześnie został szefem PGL. Jest to spółka akcyjna z kapitałem 1,2 mld zł; w jej skład wejdą spółki Skarbu Państwa, m.in. PPL LOT, LOT AMS, LS Airport Services.

Szefem nowopowstałej spółki skarbu państwa został prezes PLL LOT Rafał Milczarski, a Polska Grupa Lotnicza jest to odpowiedź na rosnący w rekordowym tempie popyt na przewozy lotnicze w Polsce i w Europie Środkowo-Wschodniej.

– Premier powołał do życia Polską Grupę Lotniczą. I powołał mnie na stanowisko prezesa zarządu tego podmiotu – poinformował dziennikarzy Milczarski. PGL została wyposażona w kapitał wynoszący 1,2 mld zł, wniesiony przez właściciela, czyli Skarb Państwa – powiedział. Jak zaznaczył, nową funkcję będzie pełnił pro bono i będzie ją łączył z dotychczasowymi obowiązkami.

 Polska Grupa Lotnicza docelowo skupi najważniejsze spółki Skarbu Państwa działające w branży lotnictwa pasażerskiego. Są to m.in.: Polskie Linie Lotnicze LOT, LOT AMS,  LS Airport Services.

Eksperci

Pistolet przystawiony do głowy, czyli walutowe zawirowania kluczowych rynków

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen hand...

Turek: 10 lat po upadku Lehman Brothers ceny znowu są rekordowe

Gwałtowne przeceny, a potem ożywienie na rynkach mieszkaniowych – tak prosto można podsumować ostatn...

Przasnyski: Praca jest, ale brakuje pracowników

Firmy nadal tworzą sporo nowych miejsc pracy, ale wciąż mają kłopoty z ich obsadzeniem. Problem ten ...

Kondycje gospodarek wschodzących, przyszłość wojen handlowych i odczyty infacji – zobacz n

Chociaż niepokoje o kondycję gospodarek wschodzących i przyszłość wojen handlowych powinny skraść gł...

Raport, który znaczy coraz mniej

Moment uspokojenia objął waluty rynków wschodzących, ale spadające kolejny dzień indeksy w Azji nie ...

AKTUALNOŚCI

Awans Polski do grona 25 najbardziej rozwiniętych rynków świata

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, w poniedziałek agencja FTSE Russell przekwalifikowała Polskę z gr...

Juncker o UE: potrzebujemy silnej i zjednoczonej Europy

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w swoim dorocznym przemówieniu do Parlamentu...

Podatek dochodowy i kryptowaluty – co zmienią nowe przepisy?

Od 2019 r. w polskim systemie podatkowym obowiązywać mają nowe przepisy dotyczące podatku dochodoweg...

Jak wzrost stóp procentowych i wynagrodzeń wpłynie na zdolność kredytową Polaków?

Rada Polityki Pieniężnej nie spieszy się z podwyższaniem stóp procentowych. Niemniej jednak z uwagi ...

Eksporterom coraz trudniej

Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK), informujący z wyprzedzeniem o przyszłych tendencjach w gos...