piątek, Czerwiec 22, 2018
Facebook
Home Archiwa 2017 Grudzień

Miesięczne archiwaGrudzień 2017

Apple przeprosił za spowalnianie iPhone’ów ze starymi bateriami  – Wiemy, że część z was czuje się oszukana przez Apple’a. Przepraszamy – napisała firma w swoim komunikacie.

Już od jakiegoś czasu pojawiały się komentarze dotyczące słabszej wydajności starszych modeli iPhone’ów, bo wiele osób narzekało na problemy ze swoimi telefonami. Geekbench, narzędzie analizy działania systemów operacyjnych, opublikował wyniki testów, które potwierdziły gorszą wydajność iPhone’ów 6s i 7. To oznacza, że te modele smartfonów charakteryzują się szczególnie krótkim czasem użytkowania.

Apple wydało oficjalne oświadczenie w tej sprawie, przyznając się do zabiegu obniżania wydajności procesorów za pomocą aktualizacji iOS. Koncern uzasadnia swoje działanie w ten sposób, że dzięki temu zapobiegano nagłemu wyłączaniu się iPhone’ów.

Apple obiecał, że na 12 miesięcy obniży cenę baterii na wymianę. Zamiast 79 dol. będą kosztować teraz 29 dol. Dotyczy to telefonów od iPhone’a 6 wzwyż. Prawdopodobnie ceny obniżone zostaną już w styczniu 2018 roku.

 

Laureatem Energa Open Innovation 2017 został zespół Bałtyckiej Pracowni Technologii Energoelektronicznych Zakładu Przekształtników Mocy Instytutu Elektrotechniki. Zwycięski projekt oparty jest na prototypowym urządzeniu, które naukowcy z Instytutu opracowali kilka lat temu.

– Nasza aparatura ma na celu zapobieganie skutkom zapadów i zaników napięcia w sieciach elektroenergetycznych. Zapady to częściowy, a zaniki to całkowity spadek wartości skutecznej napięcia dostarczanego do sieci odbiorczej. Zakłócenia takie są bardzo niebezpieczne dla niektórych procesów przemysłowych lub urządzeń, szczególnie tych wrażliwych i pracujących w trybie ciągłym. Dlatego też nasze rozwiązanie adresowane jest przede wszystkim do klienta biznesowego, dysponującego np. liniami produkcyjnymi, dla którego nawet chwilowe zaniki napięcia i powodowane tym nagłe zatrzymania pracy maszyn mogą oznaczać poważne straty – tłumaczy mgr inż. Piotr Bogusławski, asystent w gdyńskiej pracowni Instytutu Elektrotechniki i członek zwycięskiego zespołu.

Prototypowe urządzenie, zbudowane w oparciu o najnowocześniejsze znane branży elektroenergetycznej komponenty, znajduje się obecnie w centrali Instytutu w Warszawie. Nie miało dotąd okazji sprawdzić się w teście operacyjnym. Dlatego Pracownia poszukiwała partnera pośród operatorów sieci dystrybucyjnych, który pozwoliłby przeanalizować skuteczność działania aparatury po podłączeniu jej do realnej infrastruktury elektroenergetycznej. Konkurs Energa Open Innovation 2017 był doskonałą okazją, aby takiego partnera pozyskać.

Harmonogram projektu zakłada podłączenie kompensatora do starannie wyselekcjonowanego przyłącza. Pozwoli to określić kluczowe parametry niezbędne dla prawidłowej pracy zarówno samego urządzenia, jak i zabezpieczeń sieci. To z kolei umożliwi zaprojektowanie i wdrożenie pilotażowej instalacji, na podstawie której będą prowadzone dalsze testy operacyjne, opracowana zostanie dokumentacja aparatury, a ostatecznie – zostanie podjęta decyzja dotycząca komercjalizacji zaproponowanego rozwiązania w obszarze działania lokalnego OSD.

 

 

… oczywiście gdyby był on tańszy. 64% chciałoby za niego zapłacić maksymalnie 70 tys. zł. Do tego życzyliby sobie, aby pojazd był wyposażony w pakiet aplikacji mobilnych ułatwiających podróż. Na razie dość sceptycznie podchodzimy do współdzielenia pojazdów i podróży.
Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL przeanalizowało najnowszy raport PwC „Czym i jak chcą jeździć Polacy? Trendy w branży motoryzacyjnej”, wyciągając kluczowe wnioski dla rynku elektromobilności.

Z badania wynika, że 40% polskich kierowców jest gotowa na zakup samochodu elektrycznego, pod warunkiem, że jego cena, klasa i marka byłyby takie same, jak preferowanego auta z napędem spalinowym. 64% respondentów zadeklarowało, że za nowy samochód elektryczny byłoby w stanie zapłacić do 70 tys. zł, a 7,3% ankietowanych rozważyłaby zakup pojazdu używanego. Badani, dla których auto spalinowe obecnie wydaje się bardziej atrakcyjną opcją, rozważyliby zmianę zdania na korzyść auta elektrycznego pod warunkiem zwiększenia pojemność jego akumulatora, niższej ceny zakupu oraz niższych kosztów użytkowania. Za plus auta elektrycznego Polacy uważają mniejszą emisję zanieczyszczeń (88%) i niższy koszt paliwa (57%).

Autorzy raportu podkreślają także, że trendem wyraźnie widocznym na rynku motoryzacyjnym jest stale rosnąca liczba aplikacji adresowanych do kierowców. Według prognoz PwC do 2022 roku dwa na trzy samochody będą wyposażone w pakiet aplikacji online wspomagających podróż. W opinii polskich kierowców rozwiązania integrujące smartfon oraz samochód będą wpływać na bezpieczeństwo samochodu (59% wskazań), poprawę komfortu jazdy (59%), zwiększenie płynności ruchu w miastach (58%), a także poprawę bezpieczeństwa jazdy (55%).

Jak wynika z danych zawartych w raporcie, obecnie z rozwiązań typu ride sharing (współdzielenie podróży) korzysta 19% badanych, a 36% jeszcze tego nie robi, ale planuje w przyszłości. Ich zdaniem najważniejsze zalety tego rozwiązania stanowią cena, dostępność oraz wygoda korzystania. Jednak stosunkowo duża grupa (44%) deklaruje, że z nich nie korzysta i nie ma tego w planach. Na pytanie czy ankietowani byliby skłonni zrezygnować z kupna własnego pojazdu na rzecz alternatywnych rozwiązań, 54% respondentów stwierdziło, że nie odeszłoby od posiadania własnego samochodu.

– Sektor motoryzacyjny wciąż się rozwija, ale rynek staje się coraz bardziej wymagający dla producentów pojazdów. Rosnące oczekiwania klientów, zmieniające się regulacje prawne, coraz bardziej restrykcyjne wymogi w zakresie bezpieczeństwa, jak i ochrony środowiska powodują, że firmy muszą szybko adaptować się do zachodzących zmian. Największe wyzwania to nowe rozwiązania związane z pojazdami elektrycznymi i autonomicznymi, jak również dynamiczny rozwój rozwiązań IT dla branży motoryzacyjnej oraz współdzielenie pojazdów i podróży – mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych.

Źródło: rynekinfrastruktury.pl

Na rynku pracy mamy do czynienia z sytuacją, która nie miała miejsca od 25 lat. Dane płynące z gospodarki – rosnący PKB, spadające bezrobocie, rosnące wynagrodzenia i zapotrzebowanie na pracowników – sprawiają, że można nasz rynek pracy nazwać „rynkiem pracownika”. W 2018 roku priorytetem powinno być wprowadzenie zmian, które wpłyną na usprawnienie procesu zatrudniania cudzoziemców. Problemy kadrowe powodują, iż firmy coraz częściej muszą ograniczać swoje plany inwestycyjne, co wpływa negatywnie na perspektywę rozwoju gospodarki.

– Świadczy o tym najniższa od 25 lat stopa bezrobocia, która w listopadzie wyniosła 6,5%, rosnąca liczba wolnych miejsc pracy oraz wzrost przeciętnego wynagrodzenia o 7,4% z perspektywą jeszcze większych podwyżek w kolejnym roku. Należy jednak pamiętać, że nie we wszystkich regionach i branżach mamy do czynienia z ”rynkiem pracownika”. Takim obszarem jest ściana wschodnia i mniejsze miejscowości, gdzie nadal jest wysokie bezrobocie. Firmom brakuje przede wszystkim wykwalifikowanych pracowników w takich branżach jak ICT, budownictwo, transport oraz w pracach prostych, gdzie podaż tanich pracowników zza wschodniej granicy została praktycznie wyczerpana – mówi Jakub Gontarek, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Będzie brakowało pracowników

Dlatego wielu pracodawców informuje, że coraz silniej odczuwają presję płacową, o czym świadczy duża konkurencja o pracowników pomiędzy firmami, które często są w stanie zaoferować kandydatom o 40-50% wyższe wynagrodzenie. Problemy z pozyskaniem pracowników przejawiają się także coraz większym zainteresowaniem firm inwestycjami we współpracę ze szkołami zawodowymi i uczelniami, jako sposobem na pozyskiwanie przyszłych pracowników. Zarządzający zwiększają też budżety na wynagrodzenia w 2018 r. licząc się z koniecznością zaproponowania pracownikom podwyżek, aby utrzymać ich w  firmach.

– W perspektywie nadchodzących lat polski rynek pracy czeka strategiczna zmiana, do której już w 2018 roku powinny rozpocząć przygotowania zarówno administracja, jak i firmy. Głównym zadaniem jakie stoi przed polską gospodarką jest przygotowanie się do zmian wynikających z nadchodzącej rewolucji technologicznej i wyzwań Gospodarki 4.0. Jest to szczególnie istotne w kontekście wyrwania się z pułapki średniego dochodu, co w praktyce oznacza, że polskie firmy muszą przestać konkurować niskimi kosztami pracy, a wchodzić na ścieżkę wysokoprzetworzonych, najwyższej jakości produktów i usług – mówi Jakub Gontarek.

Gospodarka oparta na wiedzy

Aby było to możliwe tak rządzący, jak i firmy muszą rozpocząć proces tworzenia gospodarki opartej na wiedzy. A do tego potrzebni są wysoko wykwalifikowani pracownicy korzystający z najnowszych rozwiązań technologicznych. Dlatego głównym zadaniem dla administracji są zmiany w otoczeniu formalno-prawnym oraz funkcjonowaniu instytucji rynku pracy, wspierające inwestycje w kwalifikacje pracowników i nowe technologie. Dla firm kluczowe znaczenie ma zaangażowanie się w proces kształcenia przyszłych pracowników oraz szkolenia i aktualizowania kwalifikacji, tych którzy na rynku pracy już są, a potrzebują dostosowania kompetencji do dynamicznych zmian. Firmy muszą też zmierzyć się z nowoczesną organizacją pracy pozwalającą pracownikom godzić życie zawodowe z osobistym w ramach koncepcji work-life blance oraz bardziej płaskich, elastycznych, struktur organizacyjnych, angażujących i wykorzystujących potencjał pracowników.

– Dlatego negatywnie oceniam niezgodne z ustawą o promocji zatrudnienia i rekomendacjami partnerów społecznych, zarówno organizacji pracodawców, jak i związków zawodowych, zmniejszenie środków na Krajowy Fundusz Szkoleniowy o ponad 50 %. KFS jest narzędziem bardzo popularnym wśród przedsiębiorców, umożliwiającym uzupełnianie i dostosowywanie kwalifikacji pracowników do dynamicznie zmieniającego się zapotrzebowania – dodaje Jakub Gontarek.

Zgodnie z ustawą, na KFS powinno być przeznaczone 2% Funduszu Pracy. Partnerzy społeczni w uchwale RDS z czerwca 2017 r. rekomendowali podniesienie udziału KFS w Funduszu pracy do 4% w 2018, 5% w 2019 i docelowo 6% w 2020. Niestety Ministerstwo Pracy ustaliło udział KFS na poziomie 1,29%, przeznaczając ponad 3 mld złotych, niezgodnie z celem Funduszu Pracy, na wynagrodzenia dla pielęgniarek i lekarzy. O ile wzrost wynagrodzeń tej grupy pracowników jest pożądany, o tyle nie powinno się go finansować ze składek pracodawców przeznaczonych na działania poprawiające funkcjonowanie rynku pracy i jego instytucji. Dlatego wzrost kwot przeznaczanych na szkolenia w ramach KFS jest niezwykle ważną strategiczną decyzją, którą musi podjąć ministerstwo w 2018 roku, szczególnie w kontekście braku wykwalifikowanych pracowników.

Niekorzystne zmiany na rynku pracy

Obawy rodzi również brak systemowych działań, które byłyby nastawione na promocje  zatrudnienia w ramach umów o pracę oraz uatrakcyjnienie tej formy zatrudnienia. Wprowadzone zmiany w pracy tymczasowej w praktyce mogą doprowadzić do ograniczenia tej uregulowanej i znanej nam formuły zatrudnienia. Zmiany nie posłużą ani przedsiębiorcom ani lepszej aktywizacji osób na rynku pracy. Ponadto koniec roku to zapowiedź wzrostu kosztów zatrudniania pracowników w postaci przyjętego przez Sejm RP zniesienia od stycznia 2019r. limitu składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (tzw. trzydziestokrotność). Sposób procedowania ustawy (pojawienie się na 2 miesiące przed końcem roku) powoduje, że wzrasta pośród pracodawców niepewność, a to znowu negatywnie przekłada się na plany inwestycyjne oraz strategię zarządzania personelem. Kontrowersje budzi także obniżenie wieku emerytalnego, szczególnie w przypadku rosnącej długości życia. Działanie to po pierwsze wypchnęło z rynku pracy osoby, które były w stanie jeszcze pracować, a które zdecydowały się pobierać świadczenia emerytalne i pracować w mniejszym wymiarze albo w szarej strefie. Ta decyzja budzi też obawy co do stabilności systemu i zdaniem ekspertów spowoduje, że w przyszłości nie będziemy w stanie sfinansować wypłat emerytur dla ludzi z pokolenia wyżu demograficznego.

Potrzebna nowa polityka migracyjna

W 2018 roku priorytetem dla pracodawców, w zakresie obszaru regulacji zatrudnienia, jest podjęcie działań faktycznych, ewentualnie wprowadzenie zmian regulacji, które wpłynęłyby na usprawnienie procesu zatrudniania cudzoziemców. Problemy kadrowe powodują, iż firmy coraz częściej muszą ograniczać swoje plany inwestycyjne, co wpływa negatywnie na perspektywę rozwoju polskiej gospodarki. Niezwykle ważne jest przyjęcie spójnej polityki migracyjnej, która zachęcałaby do przyjazdu osoby z pożądanymi przez pracodawców kwalifikacjami oraz tych, którzy uzupełnialiby zapotrzebowanie w zawodach deficytowych. Powinniśmy poważnie zastanowić się nad otwarciem się polskiego rynku na duże rynki pracy jak Indie, Pakistan, czy byłe republiki Związku Radzieckiego, na przykład zachęcając do powrotu rodziny repatriantów.

Zaangażowanie w proces stanowienia prawa

Warto także obserwować proces legislacyjny związany z wprowadzaniem Pracowniczych Planów Kapitałowych oraz zmiany ustawy o związkach zawodowych powodującej rozszerzenie prawa do koalicji na osoby zatrudnione na innej podstawie niż stosunek pracy.  Ważne będą także zmiany przepisów, które powinny zostać przyjęte do maja 2018, nowelizujące Kodeks pracy w zakresie ochrony danych osobowych (obecnie art. 22(1) k.p.). Dlatego niezwykle ważny będzie głos pracodawców, którzy powinni aktywnie włączyć się w proces konsultacji i zgłaszania uwag do planowanych zmian.

 

 

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

1 stycznia 2018 r. wchodzi w życie ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej.

Przedsiębiorstwa działające w Polsce wydają na inwestycje w prace badawczo-rozwojowe niespełna 0,5 proc. PKB, a cała polska gospodarka mniej niż 1 proc. PKB. I to mimo sporych środków finansowych z funduszy unijnych przeznaczanych na B+R+I. Po 2020 r. pieniądze europejskie będą trudniej dostępne i na pewno będzie ich mniej niż mamy do dyspozycji dzisiaj. Dlatego tak ważna jest ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej i zawarte w niej instrumenty wspierające decyzje dotyczące inwestycji w badania i rozwój i innowacje. Dotychczasowe rozwiązania były niewystarczające o czym świadczy chociażby liczba podmiotów, które w 2016 r. skorzystały z ulgi podatkowej na B+R – 277 podatników CIT oraz 279 podatników PIT. Koszty kwalifikowane poniesione na działalność B+R przez te 556 podmiotów to 1,1 mld zł. Skutki dla budżetu państwa to brak wpływu z podatków CIT i PIT na poziomie 39 mln zł. Można powiedzieć, że to żaden koszt, ale też niewielkie inwestycje w stosunku  B+R do potrzeb polskiej gospodarki. A zaplanowaliśmy, że do 2020 r. będziemy inwestować w projekty badawczo-rozwojowe 1,7 proc. PKB.

Nowa, tzw. duża ustawa o wspieraniu innowacyjności, która wchodzi w życie 1 stycznia 2018 r., daje naprawdę duże szanse nie tylko na osiągnięcie takie poziomu inwestycji w B+R+I, ale przede wszystkim daje szanse biznesowi i nauce na budowanie skutecznej współpracy, której efektem będą innowacje – nowe produkty, procesy, technologie.

Najważniejsze z punktu widzenia przedsiębiorstw instrumenty wsparcia decyzji dotyczących inwestycji w B+R+I, to:

  • ulga podatkowa na B+R na poziomie 100 proc. kosztów kwalifikowanych,
  • rozszerzenie listy kosztów kwalifikowanych m.in. o materiały nietrwałe (nabycie niebędącego środkami trwałymi sprzętu specjalistycznego, w szczególności naczyń i przyborów laboratoryjnych oraz urządzeń pomiarowych), o koszty związane z nabyciem od jednostki naukowej wyników badań, o należności z tytułu wykonywania usług na podstawie umów cywilno-prawnych (umowa- zlecenie, umowa o dzieło), a dla dużych firm o koszty uzyskania i utrzymania patentu (MŚP już taką możliwość miały),
  • umożliwienie korzystania z ulgi na B+R przedsiębiorstwom działającym w Specjalnych Strefach Ekonomicznych (koszty związane z B+R nie mogą być uwzględnione w zwolnieniu podatkowym wynikającym z działania w SSE),
  • ulga podatkowa na B+R dla Centrów Badawczo-Rozwojowych (CBR) w wysokości 150 proc. kosztów kwalifikowanych i szerszy niż dla przedsiębiorstw niemających statusu CBR katalog kosztów kwalifikowanych,
  • poprawa warunków uzyskania przez przedsiębiorcę statusu CBR.

Do tego przedsiębiorcy mają już możliwość korzystania ze współpracy z doktorantami w ramach tzw. doktoratów wdrożeniowych, a koszty osobowe współpracy z doktorantami w takim trybie będą kosztami kwalifikowanymi w ramach ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej. Warto, aby jak najwięcej firm inwestujących w badania i rozwój z tej możliwości skorzystało.

Miejmy nadzieję, że także tworzona ustawą Sieć Badawcza: Łukasiewicz, która ma połączyć aktywa rzeczowe, osobowe i finansowe 38 instytutów badawczych, będzie kolejnym elementem wspierającym inwestycje przedsiębiorstw w B+R+I. A także, że nie wprowadzony do ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej innovation box, czyli ulga podatkowa na przychody ze sprzedaży własności intelektualnej, zostanie wprowadzony jeśli nie w 2018 r., to w kolejnym roku.

Rozwiązania wprowadzone ustawą o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej są naprawdę warte wykorzystania przez przedsiębiorców. Miejmy nadzieję, że liczba firm korzystających z ulgi podatkowej na B+R wzrośnie z 556 (2016), do kilku tysięcy. Skorzysta na tym gospodarka, nauka, biznes i my wszyscy – konsumenci.

 

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

 

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, przedłożony przez ministra energii.

Projekt ustawy proponuje regulacje, których celem będzie stymulowanie rozwoju elektromobilności w Polsce oraz zastosowanie w transporcie paliw alternatywnych, czyli głównie gazu ziemnego: skroplonego (LNG) i sprężonego (CNG) oraz energii elektrycznej.

Ustawa tworzy podstawy prawne do rozbudowy infrastruktury do ładowania samochodów energią elektryczną lub ich tankowania CNG/LNG. W praktyce nowa regulacja będzie wspierać rozwój rynku i infrastruktury paliw alternatywnych oraz innowacyjnych form transportu (wśród konsumentów powinno wzrosnąć zainteresowanie pojazdami napędzanymi energią elektryczną lub gazem ziemnym).

To pierwszy dokument, który całościowo określa zasady tworzenia i funkcjonowania rynku paliw alternatywnych w transporcie. Szersze zastosowanie paliw alternatywnych zmniejszy uzależnienie transportu od paliw węglowodorowych, a więc od ropy naftowej, i tym samym wpłynie na poprawę jakości powietrza.

Ustawa wdraża do polskiego prawa dyrektywę europejską w sprawie rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych. W Polsce infrastruktura pozwalająca ładować/tankować pojazdy wykorzystujące paliwa alternatywne jest słabo rozwinięta.

Projekt ustawy zakłada budowę sieci bazowej infrastruktury dla paliw alternatywnych w aglomeracjach miejskich, na obszarach gęsto zaludnionych oraz wzdłuż dróg należących do transeuropejskich korytarzy transportowych. Rozbudowa sieci bazowej pozwoli na swobodne przemieszczanie się samochodów wykorzystujących paliwa alternatywne – bez obawy braku możliwości doładowania.

Planuje się, że do końca 2020 r. sieć bazową stworzy 6 tys. punktów ładowania energią elektryczną o normalnej mocy i 400 punktów ładowania energią elektryczną o dużej mocy oraz 70 punktów tankowania CNG rozmieszczonych w 32 aglomeracjach miejskich i na obszarach gęsto zaludnionych.

W projekcie ustawy określono zasady rozmieszczenia, rozwoju i funkcjonowania infrastruktury służącej do wykorzystywania paliw alternatywnych w transporcie, w tym wymagania techniczne dla niej oraz zasady rozwoju infrastruktury ładowania dla drogowego transportu publicznego.

Źródło: www.kurier.pap.pl

„Zdrowie jest dla nas priorytetem, ale też szansą rozwojową” – powiedział premier Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej z wicepremierem Jarosławem Gowinem, na której przedstawili koncepcję Instytutu Biotechnologii Medycznej. W jego powstanie zostanie zainwestowane dodatkowe pół miliarda złotych.

W opinii premiera, powstanie Instytutu Biotechnologii Medycznej to milowy krok na drodze do budowy nowoczesnego polskiego przemysłu medycznego i poprawy działania polskiej służby zdrowia. Szef rządu stwierdził, że instytut badawczy ma szansę stać się bardzo nowoczesną organizacją, dzięki której poziom polskiej medycyny i biotechnologii wejdzie na zupełnie nowe i nieznane do tej pory obszary.

Premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że 70% kupowanych w Polsce leków pochodzi z zagranicy. Tymczasem w Niemczech i we Francji ponad 90% leków sprzedawanych w aptekach, są lekami niemieckimi lub francuskimi.

Zdaniem premiera pierwszy okres polskiej transformacji doprowadził do tego, że w dużym stopniu Polska uzależniona jest od zagranicznych ośrodków. Chcemy tę zależność zmniejszać. Chcemy żeby leki były coraz tańsze i coraz bardziej polonizowane – podkreślił szef rządu.

Przedsiębiorcze państwo – przedsiębiorcza nauka

Chcemy poprzez nasze działania w ramach przedsiębiorczego państwa dołączyć do przedsiębiorczej nauki, w ramach tworzonego instytutu – powiedział premier Morawiecki. Według niego, Polska już obecnie dobrze radzi sobie w dziedzinie leków, zwłaszcza generycznych.

Premier przypomniał historię polskiej noblistki Marii Curie-Skłodowskiej, która by móc się rozwijać musiała wyjechać do Francji. My nie chcemy, by nasi znakomici naukowcy wyjeżdżali. Ta instytucja w dużym stopniu ma temu służyć, by do nas przyjeżdżali najlepsi naukowcy z całego świata, abyśmy to my ściągali talenty – stwierdził.

Szef rządu podkreślił, że zależy mu, by wybitni polscy naukowcy rozwijali jak najbardziej innowacyjne technologie medyczne, które pozytywnie przełożą się na zdrowie Polaków. Nasza służba zdrowia będzie coraz bardziej nowoczesna, będzie kołem zamachowym gospodarki i będzie służyć ludziom – zaznaczył.

Pół miliarda złotych na badania

Wicepremier Jarosław Gowin podkreślił, że powstanie Instytutu Biotechnologii Medycznej to inwestycja w badania nad nowoczesnymi lekami, która ma też znaczenie gospodarcze, ponieważ pieniądze będą inwestowane w polskie firmy. Co bardzo ważne, te badania będą komercjalizowane, a środki pozyskane z komercjalizacji będą wracały do instytutów i zespołów badawczych. Będą przeznaczane na kolejne badania – podkreślił wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Operatorem 500 mln zł będzie docelowo Europejski Instytut Technologiczny we Wrocławiu, który zapewni obsługę administracyjną. Środki na badania będą przydzielane drogą konkursową. Mogą o nie zabiegać istniejące zespoły badawcze, funkcjonujące w PAN i na polskich uczelniach.

 

 

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Sroga zima w Ameryce Północnej w połączeniu z zaburzoną podażą ropy naftowej sprawiają, że rośnie cena tego podstawowego surowca energetycznego. Również paliwa drożeją na światowych rynkach. Kierowcy w Polsce mogą jednak mówić o szczęściu, podwyżki łagodzi najsłabszy od trzech lat dolar – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Pod koniec 2017 r. europejska ropa Brent przekroczyła poziom 66 dol. za baryłkę, a jej amerykańskich odpowiednik (WTI) wspiął się ponad granicę 60 dol. To najwyższe ceny od połowy 2015 r. Drożeją także paliwa na światowych rynkach, najbardziej diesla. Olej napędowy (ON) na amerykańskim rynku hurtowym wzrósł aż o 7 proc. od początku grudnia, co prawdopodobnie przełoży się także na ceny tego paliwa w Polsce.

Siarczyste mrozy i zaburzenia w produkcji

Miesiąc temu OPEC i Rosja przedłużyły porozumienie o ograniczeniu wydobycia ropy naftowej. Od tego też czasu stale napływają sygnały, które wspierają notowania surowca. Niecałe trzy tygodnie temu, ze względu na awarię, został zamknięty system ropociągów Forties. Spowodowało to ograniczenie przesyłu ropy ze złóż na morzu Północnym na poziomie ok. 450 tys. baryłek dziennie (0,45 proc. światowego wydobycia).

Negatywnie na podaż „czarnego złota” wpłynęła także informacja sprzed kilku dni o wybuchu ropociągu w Libii. Transportował on ok. 70-100 tys. baryłek ropy dziennie.

Poza wydarzeniami wyjątkowymi warto zauważyć, że według czwartkowego raportu EIA (Amerykańskiej Agencji Energetycznej) produkcja z łupków spadła w ostatnim tygodniu, a zapasy ropy naftowej oraz jej produktów obniżyły się aż o 8,8 mln baryłek. To ta informacja popchnęła notowania WTI powyżej granicy 60 dol. w piątkową noc.

Nie tylko ograniczenia w podaży są ważne dla rynku. Widać również dość silny popyt u kluczowych konsumentów. W USA zapasy oleju napędowego są o 14 proc. niższe niż rok temu, a na wzrosty ceny tego paliwa wpływają siarczyste mrozy w Ameryce Północnej.

Część gospodarstw domowych w Stanach Zjednoczonych (ok. 6 mln, głównie na Północnym Wschodzie – według EIA) do ogrzewania używa oleju opałowego. Im jest zimniej, tym popyt na to paliwo oczywiście rośnie. Akurat w ostatnich dniach w tej części kraju panuje sroga zima, a prognozy mówią o spadkach temperatury nawet do minus 30 stopni Celsjusza w kolejnym tygodniu. To także przyczynia się do silnego wzrostu cen diesla w hurcie – ok. 7 proc. od początku grudnia.

Przed większymi podwyżkami ratuje nas słaby dolar

Wysokie ceny ropy oraz paliw widoczne są również w Europie. Mieszkańców Starego Kontynentu ratuje jednak dość słaby dolar. Dodatkowo krótkoterminowe zmiany cen paliw często także mają bardziej charakter lokalny niż globalny. Diesel na rynku europejskim wzrósł mniej niż w USA – na razie srogiej zimy u nas nie ma.

W rezultacie litr oleju napędowego na rynku ARA (Amsterdam – Rotterdam – Antwerpia) jest jest tylko o 6 gr (3 proc.) powyżej notowań sprzed Świąt i wynosi 1,80 zł/litr. Rok temu przy bardzo podobnym poziomie cen ON na rynku ARA średnia cena diesla na krajowych stacjach, według cotygodniowych raportów Komisji Europejskiej, wynosiła 4,69 zł/litr (dolar wtedy kosztował 4,20 zł, a obecnie ok. 3,50 zł). Oznacza, to że wzrosty cen tego paliwa u krajowych detalistów nie powinny przekraczać 7-10 gr. w pierwszych dniach stycznia.

Za kilka miesięcy… nie powinno być drożej

Spokojne o ceny paliw powinny być osoby, które tankują benzynę bezołowiową. Na rynku ARA jej cena wyrażona w złotym praktycznie nie zmienia się od dwóch ostatnich tygodni. Nie ma więc powodów, by ona była wyższa również przy dystrybutorach.

Perspektywa kolejnych miesięcy na rynku ropy i paliw cały czas nie wygląda źle dla kierowców. Według czołowych organizacji zajmujących się monitorowaniem surowców energetycznych (EIA, IEA) podaż ropy naftowej (głównie dzięki oczekiwanym wzrostom wydobycia w USA, Kanadzie, Brazylii czy Kazachstanie) powinna nadążać za zwiększającym się popytem globalnym. Poza krótkoterminowymi zaburzeniami związanymi z nadzwyczajnymi incydentami średnioroczna cena diesla czy benzyny bezołowiowej nie powinna przekraczać tej obserwowanej obecnie, a może być nawet nieco niższa.

Kiedy kupujemy najwięcej złota? Pod koniec roku. Grudzień jest miesiącem, w którym niezależnie od ceny kruszcu kupujemy go najwięcej.

– Na rynku złota od kilku lat widzimy, że na przełomie roku wzrasta zainteresowanie kruszcem. Wynika to z kilku czynników. Oczywiście jest to grudzień i czas prezentów. Złota sztabka jest coraz popularniejszym prezentem w Polsce – mówi Marta Dębska, ekspert Grupy Goldenmark.

Jak zauważa ekspert grudzień to także czas podsumowań. To właśnie w tym czasie przyglądamy się czy mamy jakieś nadwyżki. Jest to moment, w którym podsumowujemy nasze zyski i zastanawiamy się nad dywersyfikacją. – Coraz częściej Polacy wybierają złoto jako metodę dywersyfikacji swoich oszczędności. Co ciekawe ten trend niezależny jest od cen.  Zawsze przełom roku to dobry moment na dywersyfikacje i na oszczędzanie. Polacy coraz częściej wybierają złoto jako metodę na oszczędzanie.

Z obserwacji Goldenmarkt wynika, że o 40 procent wzrosła liczba klientów, którzy regularnie kupują złoto. Dane mogą sugerować, że rynek złota w Polsce się stabilizuje.

Koniec roku to doskonała okazja do zaplanowania urlopu. Warto to zrobić rozważnie, tym bardziej, że do wykorzystania będziemy mieli aż cztery długie weekendy. Oszczędzając dni wolne, możemy wypoczywać dłużej. Z pewnością wielu z nas wybierze się za granicę, a spodziewane w przyszłym roku dalsze umocnienie złotego sprawi, że takie wyjazdy będą tańsze.

W 2018 roku święto Trzech Króli (6 stycznia) wypada w sobotę, więc na pierwszy długi weekend przyjdzie nam zaczekać aż do maja. Wprawdzie miesiąc wcześniej, w dniach 1-2 kwietnia wypadają Święta Wielkanocne, ale trudno je rozpatrywać w kategoriach długiego weekendu. Wielkanocne wyjazdy nie są tak popularne, jak chociażby dłuższy odpoczynek w okresie Bożego Narodzenia i Nowego Roku.

W maju długie weekendy będą aż dwa, pierwszy na początku, a drugi na końcu miesiąca. W 2018 roku Święto Pracy (1 maja) wypada we wtorek, a Święto Konstytucji 3 Maja w czwartek. Wystarczy więc wziąć urlop 30 kwietnia oraz 2 i 4 maja, i można cieszyć się 9-dniowym odpoczynkiem od pracy.

Drugi długi weekend rozpocznie się w czwartek 31 maja. Wówczas przypada Boże Ciało. Jeżeli zarezerwujemy sobie wolny piątek, to mamy pełne 4 dni wolnego.

Tym razem klasycznego długiego weekendu nie będzie w sierpniu, gdyż Święto Wojska Polskiego przypada w środę. Na kolejny będziemy musieli zaczekać do 1 listopada, gdy dniem wolnym jest czwartek.

Nie poświętujemy również 11 listopada. Święto Niepodległości, podobnie jak w tym roku, wypada w weekend, tym razem w niedzielę.

Doskonała okazja do długiego odpoczynku pojawi się pod koniec roku. Święta Bożego Narodzenia przypadają we wtorek i środę (25-26 grudnia), a Nowy Rok we wtorek. Stąd też 4 dni urlopu wystarczą, żeby cieszyć się aż 11 dniami wolnymi.

Odpowiednio planując swój kalendarz, możemy dłużej cieszyć się wolnymi dniami. Dlatego też warto poważnie rozważyć nie tylko termin urlopu, ale i wczasy za granicą. Jeśli wykorzystamy dni wolne tak, jak zostało wskazane, a do tego zaplanujemy standardowy wakacyjny urlop, możemy aż 3 razy w roku wyjechać na kilkudniowe wakacje do Grecji, Hiszpanii, czy jeszcze dalej. Dodatkowo, w przyszłym roku spodziewane

Wskaźnik Rynku Pracy (WRP) informujący z wyprzedzeniem o przyszłych zmianach wielkości bezrobocia, trzeci miesiąc z rzędu spada, a tempo tego spadku z każdym miesiącem przybiera na sile. Przy tak dużym popycie na pracę, jaki obecnie obserwujemy, sezonowe wzrosty bezrobocia charakterystyczne dla miesięcy zimowych, mogą w tym roku w ogóle nie wystąpić lub mieć znacznie słabszy charakter niż w latach poprzednich.

Polska należy do krajów o jednej z najniższych stóp bezrobocia w Unii Europejskiej. Według zharmonizowanej metodologii wynosi ona obecnie 4,6%. Niższa jest w Holandii – 4,5%, w Niemczech – 3,6% i w Czechach – 2,7%. Sytuacja w Polsce jest jednak daleka od ideału, z bardzo niskim współczynnikiem zatrudnienia (Polska 66%, podczas gdy Holandia – ponad 76%, Niemcy – 75% a Czechy ponad 73%), relatywnie wysokim udziałem wśród bezrobotnych osób długotrwale bezrobotnych, niemal najniższym wiekiem przechodzenia na emeryturę oraz  ograniczoną otwartością na napływ emigrantów zarobkowych.

Obecnie siedem składowych wskaźnika oddziałuje w kierunku dalszego spadku wskaźnika, a jedynie jedna – średni tygodniowy czas pracy – działa w kierunku jego wzrostu.

Ogólny klimat koniunktury w sektorze przedsiębiorstw przemysłowych był w październiku oceniany pozytywnie, podobnie jak przed miesiącem i nieco lepiej niż w analogicznych miesiącach lat poprzednich. Ocenom tym towarzyszyły pozytywne opinie dotyczące ogólnego stanu koniunktury (na poziomie wyższym niż przed miesiącem) oraz pozytywne prognozy dotyczące wielkości zatrudnienia (również na nieco wyższym poziomie niż przed miesiącem). Choć w ogólnym rozrachunku ponownie przeważyła liczba przedsiębiorstw prognozujących wzrost liczby pracowników, nad tymi zapowiadającymi głównie zwolnienia, to w ujęciu wielkościowym jedynie duże przedsiębiorstwa zapowiadają wzrost liczby pracowników, natomiast średnie i małe firmy zapowiadają zmniejszenie ich liczby. W ujęciu branżowym zwolnienia zapowiadane są głównie wśród producentów odzieży, a największe wzrosty liczby pracowników przewidywane są w przemyśle poligraficznym.

W listopadzie pracę znalazło o niespełna 4 tys. więcej bezrobotnych, niż w październiku br. (wzrost na poziomie 4%). Pomimo że listopad był jednym z trzech najlepszych miesięcy pod względem liczby osób wyrejestrowanych z bezrobocia w efekcie znalezienia pracy, to odpływ z bezrobocia do zatrudnienia pozostaje na relatywnie niższym poziomie w porównaniu do ubiegłego roku. Wśród zasobów osób bezrobotnych coraz większą grupę stanowią ci, którzy utracili kwalifikacje, oczekują wieku emerytalnego lub rejestrują się w urzędach z innych powodów niż chęć znalezienia pracy.

Generalnie w urzędach pracy rejestruje się coraz mniej bezrobotnych. W listopadzie br.  zarejestrowało się o około 3 tys. mniej osób niż w październiku br. Od początku roku napływ do bezrobocia zmniejszył się o blisko 20%.

Od blisko dwóch lat utrzymuje się bardzo wysoka podaż ofert pracy trafiających do PUP-ów. W listopadzie br. strumień ten ponownie wzrósł, a w urzędach pracy zarejestrowano o około 30 tys. ofert pracy więcej niż w październiku.

Zestawienie wybranych informacji na temat podstawowych strumieni na rynku pracy, takich jak  zmiana liczby osób pracujących, liczba osób wyrejestrowanych ze spisów bezrobotnych w efekcie znalezienia pracy oraz napływ nowych bezrobotnych pozwala przypuszczać, iż z pośrednictwa PUP-ów w znalezieniu pracy korzysta obecnie niewiele osób. Jednak dla pracodawców powiatowe urzędy pracy ciągle stanowią istotne źródło pozyskiwania pracowników, o czym świadczy rosnąca liczba kierowanych tam ogłoszeń o pacy.

Liczba bezrobotnych zwolnionych z przyczyn leżących po stronie zakładów pracy ponownie dość istotnie zmalała – w listopadzie br. o 3% w ujęciu miesięcznym, co odpowiada spadkowi o kolejne 50 tys. osób. Wśród poszczególnych frakcji bezrobotnych będących w szczególnej sytuacji na rynku w ostatnim miesiącu nie odnotowano istotnych zmian.

Wraz ze spadkiem liczby bezrobotnych zmniejsza się agregatowa kwota wypłacanych zasiłków dla bezrobotnych. Według najnowszych danych (za październik br.) zmalała ona o ponad 1%, zaś w skali ostatniego roku wydatki budżetu państwa na zasiłki dla bezrobotnych zmalały o ponad 11%.

Źródło: Biuro inwestycji i cykli ekonomicznych

Cieszy nas zainteresowanie budową nowej elektrowni, wpisanej w naszą strategię rozwoju potencjału wytwórczego i zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego – powiedział prezes Zarządu grupy kapitałowej ENERGA, Daniel Obajtek. – Rozstrzygnięcie przetargu nastąpi po ewaluacji ofert. Zależy nam na sprawnym wyłonieniu wykonawcy i rozpoczęciu kolejnego etapu prowadzącego do realizacji inwestycji, wspólnie z naszym partnerem – Eneą, która ma doświadczenie w budowie elektrowni. Realizacja tego bardzo ważnego przedsięwzięcia pozwoli na efektywne zastąpienie wyeksploatowanych mocy w Krajowym Systemie Energetycznym, przy pełnym poszanowaniu środowiska naturalnego.

Oferty w postępowaniu złożyli:

  1. China Power Engineering Consulting Group Co., Ltd. – Wykonawca zaoferował budowę Elektrowni Ostrołęka o parametrach określonych w ofercie za ryczałtową cenę 4 mld 849 mln 828 tys. 212 zł 18 gr brutto;
  2. Konsorcjum: GE Power Sp. z o. o. oraz ALSTOM Power Systems S.A.S. – Wykonawca zaoferował budowę Elektrowni Ostrołęka o parametrach określonych w ofercie za ryczałtową cenę 6 mld 23 mln 34 tys. 950 zł brutto;
  3. Konsorcjum: Polimex-Mostostal S.A. oraz RAFAKO S.A. – Wykonawca zaoferował budowę Elektrowni Ostrołęka o parametrach określonych w ofercie za ryczałtową cenę 9 mld 591 mln 540 tys. zł brutto.

Cena nie stanowi jedynego kryterium oceny ofert w postępowaniu, jest tylko jednym z jego elementów – mówi członek Zarządu Elektrownia Ostrołęka S.A., Edward Siurnicki.

Zamawiający wybierze ofertę najkorzystniejszą w oparciu o kryteria zawarte w SIWZ.

Wypowiedzenie z dniem 26 lutego 2018 roku – poinformowała ATC Cargo w komunikacie – związane jest z organizacją nowego przetargu w przyszłym roku.

Na początku 2017 roku ATC Cargo informowała o przedłużeniu współpracy z Ikea Supply AG do 15 kwietnia 2019 roku. Przedmiotem współpracy było świadczenie przez ATC Cargo usług transportowych i innych usług dodatkowych dotyczących produktów Ikea Supply AG lub innych towarów. Szacunkowa wartość kontraktu w okresie do 15 kwietnia 2019 roku miała wynieść 65 mln zł.

Najdotkliwsze braki pracowników w całej Unii Europejskiej dotyczą specjalistów z branży STEM (Science, Technology, Engineering, Maths), informatyków, położnictwa i opieki nad dziećmi, nauczycieli oraz lekarzy. Polskie serwisy pośrednictwa pracy, rekrutujące pracowników do Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Norwegii najczęściej poszukują jednak  robotników budowlanych, kierowców, operatorów maszyn, kucharzy, lub dają ogłoszenia dotyczące opieki nad osobami starszymi. Z czego to wynika?

Gdzie nas nie ma?

Według najnowszych szacunków GUS, pod koniec 2016 roku za granicą czasowo przebywało 2,5 mln Polaków, czyli o 118 tys. więcej, niż rok wcześniej. Znakomita większość z nich, jako cel pobytu wybrała Europę – 2,2 mln. Największe społeczności emigrantów z Polski to Wielka Brytania, Niemcy, Holandia i Irlandia.

Wyjeżdżający to głównie ludzie młodzi. Emigrację zarobkową wciąż rozważa 14% osób aktywnych lub potencjalnie aktywnych na polskim rynku pracy; aż 58% z nich to osoby do 34 roku życia. Preferowanym kierunkiem wyjazdu są obecnie Niemcy (32%). Pół roku ustępowały one Wielkiej Brytanii, jednak niepewność po Brexicie, znacznie osłabiła atrakcyjność Zjednoczonego Królestwa. O wyjeździe na Wyspy myśli zaledwie co piąta osoba rozważająca emigrację.

Najważniejszym powodem wyjazdu jest oczywiście kwestia finansowa: 82% badanych jako motywację wskazuje wyższe zarobki. Przed brakiem pracy chce uciekać zaledwie  24% badanych.

Różnica w zarobkach najczęstszą przyczyną emigracji

Najwięcej zarabiają Polacy w Austrii (12,2 tys. zł miesięcznie) i w Niemczech (10,9 tys.). Wielka Brytania na tym tle wypada raczej blado (5,4 tys. zł), co tłumaczyłoby rosnące zainteresowanie pracą u naszego bliskiego, zachodniego sąsiada. Jednak do tak dużych dysproporcji trzeba podchodzić z pewną rezerwą. Można przypuszczać, że mają one kilka źródeł.

Po pierwsze, pracujący w poszczególnych krajach różnią się między sobą strukturą zawodową. O ile skojarzenie Anglia – zmywak mocno straciło na aktualności, to do pewnego stopnia może tłumaczyć różnice w kwotach. Wciąż emigrują tam głównie pracownicy niższego szczebla. Austria przyciąga za to przede wszystkim lekarzy, a w Niemczech pracuje stosunkowo duża grupa wysokiej klasy polskich specjalistów, którzy nie tyle sami szukali tam pracy, co zostali do niej wysłani przez swoich pracodawców. Dekarze czy hydraulicy nie powinni jednak oczekiwać, że w Niemczech będą zarabiali dwa razy więcej, niż w Wielkiej Brytanii. Informatycy czy lekarze zresztą także nie.

Weźmy także pod uwagę fakt, że uśrednione wynagrodzenia zostały przeliczone na złotówki, a zarobki zostały oszacowane na podstawie danych klientów Euro-Tax, więc zapewne nie oddają faktycznej struktury zatrudnienia imigrantów z Polski w poszczególnych krajach. Tak więc dysproporcje w średnich zarobkach pomiędzy np. Niemcami i Wielką Brytanią przypuszczalnie istnieją, ale można oczekiwać, że są one dużo mniejsze.

Różnice w zarobkach tylko pozorne?

Argumentów za tą tezą dostarczają firmy specjalizujące się w internetowych przelewach zagranicznych, z których – ze względu na szybkość operacji oraz niskie koszty – chętnie korzystają nasi rodacy, którzy zostawili rodziny w Polsce i przesyłają część swoich pensji na ich utrzymanie.

Najwyższe przelewy klientów indywidualnych przesyłane są do Polski z Norwegii – średnia to około 900 euro miesięcznie na klienta. W przypadku przelewów z Wielkiej Brytanii do Polski jest to ok. 450 euro, a z Niemiec do Polski ok. 350 euro – podaje Magdalena Gołębiewska, country manager w TransferGo.

Oczywiście należy brać poprawkę na to, że z usług tanich przelewów nie korzystają przedstawiciele wszystkich grup wymienionych wcześniej (np. ci lepiej zarabiający zapewne częściej zabierają ze sobą za granicę rodziny, w związku z czym rzadziej mają potrzebę z nich korzystać), jednak dane TransferGo sugerują, że istotnie rynek brytyjski czy niemiecki nie różnią się między sobą aż tak silnie, jakby to wynikało z wcześniej przedstawionych danych.

Znajomość języka a zarobki

Niezależnie jednak od tego, gdzie Polacy wyemigrowali za pracą, nieocenionym i bardzo wymiernym atutem jest znajomość języka kraju, do którego się udają. Z jednej strony to oczywiste, z drugiej jednak wielu naszych rodaków bagatelizuje ten problem, uznając, że „jakoś to będzie”. I rzeczywiście, w dużych skupiskach Polaków nie znając języka gospodarzy można sobie poradzić, ale z pewnością odbija się to na grubości portfela.

Statystyki z Niemiec wskazują na przykład, że 43% imigrantów posługujących się językiem niemieckim jedynie w podstawowym zakresie, zajmuje najniższe stanowiska. Z kolei aż 30 % imigrantów mówiących płynnie po niemiecku otrzymuje stanowiska wymagające wysokich kwalifikacji i jedynie w 14% – te o niższych wymaganiach.

Pewnym powodem do dumy może być jednak to, że są sytuacje, w których liczy się nie tylko język gospodarzy. Okazuje się bowiem, że ponieważ Polacy za granicą tworzą coraz liczniejszą grupę, w wielu zagranicznych miastach pilnie poszukiwani są… nauczyciele ze znajomością języka polskiego.

Branża nieruchomości jest bardzo dynamiczna, dlatego aby sprawnie funkcjonować potrzebuje szybkiej i skutecznej komunikacji. Niezawodność, uniwersalność oraz prostota narzędzia jakimi są SMS-y powoduje, że to jedno z ważniejszych i najlepiej sprawdzających się rozwiązań komunikacyjnych w tym sektorze.

SMS a zarządzanie obiektami

Większe budynki mieszkalne lub osiedla skupiają w sobie duże społeczności. Zarządcom nieruchomości  często trudno jest skutecznie dotrzeć do wszystkich mieszkańców z komunikatem dotyczącym np. planowanych remontów, wyłączenia z użytkowania części budynku lub innych ważnych kwestii organizacyjnych. Informacje umieszczane na specjalnych tablicach ogłoszeniowych, w grupach na portalach społecznościowych, nie zawsze są odczytywane na czas lub bywają niezauważane w gąszczu innych informacji. Zdecydowanie pewniejszym kanałem komunikacji jest w tym przypadku SMS.

– Masowa wysyłka może być realizowana jednocześnie do wszystkich osób tworzących daną grupę lub jeśli zajdzie taka potrzeba, również do części, np. do mieszkańców danego piętra – mówi Daniel Zawiliński, Managing Director Platformy SerwerSMS.pl. – Możliwa jest też wysyłka cykliczna przypominająca o terminach płatności, którą można wysłać natychmiast albo wcześniej zaplanować na określony dzień – dodaje Zawiliński.

Informacja przekazana drogą SMS to bezpośrednie, szybsze, prostsze, tańsze i mniej angażujące rozwiązanie niż wykonywanie dziesiątek połączeń telefonicznych, czy prób osobistego dotarcia do każdej osoby, co zajmowałoby zbyt wiele czasu oraz generowało zbędne koszty. Automatyczne rozwiązanie systemowe w takich sytuacjach sprawdza się najlepiej. Doskonale działa zarówno w pojedynczych przypadkach, takich jak awaria instalacji, a także w stałej komunikacji z najemcami mieszkań w sprawie płatności (w tym windykacja). Co więcej, nowoczesne rozwiązania poprzez wysłanie SMS-a na określony numer i o określonej treści dają także możliwość włączenia lub wyłączenia dowolnego urządzenia czy instalacji, a także sprawdzenia jego stanu czy wykonania wielu innych, zdefiniowanych procesów.

Mieszkanie znajdzie Ciebie

Poszukiwania mieszkania lub domu często okazują się zadaniem trudnym i czasochłonnym – przejrzeć bowiem trzeba zarówno tysiące ofert spełniających kryteria co do ceny, metrażu itd., jak i później odwiedzić interesujące lokale. Kluczowe zatem ze strony np. biura nieruchomości wydaje się zadbać o oszczędność czasu klientów. Coraz popularniejsze jest wspieranie kupujących na każdym etapie transakcji – od poszukiwań po zamykanie wszystkich formalności. Tutaj również jednym ze skuteczniejszych sposobów usprawniania całego procesu jest komunikacja tekstowa wprost na ekran telefonu. Jak system działa w praktyce?

Wystarczy wypełnić formularz określając kryteria wyboru swojego przyszłego „M” (lokalizacja, metraż, standard, cena itd.), a interesujące oferty będą przysyłane SMS-em przez pośrednika na podany numer kontaktowy. Poza automatyczną wysyłką, specjalne platformy dają także możliwość samodzielnego redagowania wiadomości przez pracowników biura nieruchomości i wysyłanie indywidualnych treści do wybranych odbiorców. Wykorzystanie mobilnych technologii, w tym wysyłki SMS-ów bez wątpienia tworzą wizerunek nowoczesnego biura nieruchomości tłumaczy Edyta Godziek, PR & Marketing Manager Platformy SerwerSMS.pl.

Obok opinii podmiotu na rynku nieruchomości ważna jest także jego skuteczność, a ta w dużej mierze uzależniona jest od pracy agentów, którzy każdego dnia spotykają się z wieloma klientami. To wymaga systematycznego prowadzenia kalendarza, potwierdzeń spotkań itp. Platforma do wysyłek SMS-ów pozwala to zautomatyzować. Na dzień lub kilka godzin przed spotkaniem system może automatycznie wysłać klientowi przypomnienie o wizycie, co zmniejszy liczbę odwołanych wizyt, pozwalając oszczędzić czas i pieniądze. SMS można również wysłać podsumowanie ze spotkania wraz z najważniejszymi szczegółami i planami względem kolejnych przedsięwzięć.

Jak widać SMS daje szerokie możliwości wykorzystywania. To sposób na informowanie klientów, najemców, a nawet agentów o istotnych sprawach bieżących i planowanych. Krótka wiadomość tekstowa jeszcze długo może doskonale wspierać funkcjonowanie całej branży nieruchomości i ich administracji.

 

Z najnowszego Raportu Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o sytuacji osób starszych w Polsce, wynika że aż 80 proc. seniorów ocenia swoją sytuację finansową jako przeciętną, raczej złą lub złą. Jednocześnie 80 proc. emerytów posiada na własność nieruchomość: mieszkanie lub dom. To właśnie dlatego zainteresowanie rentą dożywotnią jest coraz większe. Fundusze hipoteczne zazwyczaj proponują seniorom dwa rozwiązania: umowę o dożywocie lub umowę renty odpłatnej. Jakie są różnice i co to jest służebność osobista mieszkania? Na te pytania odpowiada Małgorzata Rosińska, Kierownik Działu Prawnego Funduszu Hipotecznego DOM.

Istotą umowy renty odpłatnej jest przeniesienie prawa własności do nieruchomości w zamian za comiesięczne świadczenia pieniężne (w przypadku funduszu hipotecznego – rentę dożywotnią wypłacaną co miesiąc aż do śmierci seniora). W umowie dożywocia mowa natomiast o: „przyjęciu Dożywotnika jako domownika”, a sam świadczeniodawca może zobowiązać się do szeregu świadczeń na rzecz zbywcy takich jak: „dostarczać mu wyżywienia, ubrania, mieszkania, światła i opału, zapewnić mu odpowiednią pomoc i pielęgnowanie w chorobie oraz sprawić mu własnym kosztem pogrzeb odpowiadający zwyczajom miejscowym”. Strony umowy mogą jednak postanowić, że utrzymanie będzie polegało na wypłacaniu co miesiąc, aż do śmierci Dożywotnika, pewnej kwoty pieniężnej. Warto podkreślić, że umowa dożywocia jest umową wzajemną, w której każda za stron uzyskuje jakąś korzyść majątkową. Jest ona zawierana (podobnie jak umowa renty odpłatnej) w obecności notariusza i polega ujawnieniu w księdze wieczystej danej nieruchomości. W obu przypadkach emeryt  ma dożywotnie prawo mieszkania w lokalu. Gwarantuje mu to służebność osobista mieszkania, która jest częścią składową umowy o dożywocie, a także może być (choć nie musi) elementem umowy renty odpłatnej.

Służebność osobista mieszkania

Dotyczy ona przede wszystkim potrzeb mieszkaniowych osoby uprawnionej i nie obejmuje dodatkowych świadczeń, które można ustanowić w umowie dożywocia (takich jak np. pomoc w chorobie, dostarczenie ubrania, czy wyżywienia). Dzięki służebności osobistej mieszkania senior jest uprawniony do dożywotniego korzystania z lokalu czy też pomieszczeń. Senior może też przyjąć na mieszkanie dzieci (małoletnie), małżonka i inne osoby, ale w ostatnim przypadku – tylko pod warunkiem, że są przez niego utrzymywane lub niezbędne do prowadzenia gospodarstwa domowego. Co ważne, służebność osobista mieszkania jest ustanawiana również przez notariusza, a odpowiednie zapisy mogą znaleźć się w księdze wieczystej nieruchomości. Warto podkreślić, że służebność osobista nie jest prawem zbywalnym. Nie można jej zbyć (sprzedać) ani przenieść na inną osobę. Niemożliwe jest również przeniesienie uprawnień do jej wykonywania. Co ważne – służebność osobista nie wchodzi do spadku po seniorze, ponieważ wygasa z dniem jego śmierci.

Jeśli strona zaniecha obowiązków

Jeśli jedna ze stron nie wywiązuje się z obowiązków określonych w umowie (np. zbywca nie otrzymuje świadczeń pieniężnych lub innych świadczeń określonych w umowie dożywocia) to senior ma prawo wytoczyć przeciwko niemu powództwo o zasądzenie tychże świadczeń (w przypadku świadczeń pieniężnych), a nawet może wystąpić o odszkodowanie za nienależyte wykonanie umowy. W wyjątkowych przypadkach umowa ta może zostać rozwiązana przez Sąd.

 

Polskie mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa podsumowywały 2017 r. Prawie 90 proc. właścicieli oceniło minione 12 miesięcy jako udane dla firmy. Niezadowolonych z  działalności jest tylko 6 proc. firm – głównie z branży usługowej.

2017 był dobrym rokiem dla polskich mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Zadowolonych z 12 miesięcy działalności jest niemal 90 proc. właścicieli firm z tego sektora – wynika z badania Diners Club Polska. Najwięcej entuzjazmu panuje w mikro firmach – aż 98 proc. z nich pozytywnie oceniło ostatni rok. Pod względem branży, najbardziej usatysfakcjonowane są MŚP rolnicze oraz handlowe.

Nowymi etatami, powstałymi w 2017 r., pochwaliło się co piąte MŚP – z czego największy wzrost zatrudnienia zanotowały firmy średnie (46 proc.) oraz te z branży handlowej (40 proc.). Do redukcji liczby pracowników przyznał się co 10.  przedsiębiorca – najwięcej zwolnień odbyło się w firmach usługowych oraz przemysłowych.

– Okazuje się, że 2017 nie był najlepszym rokiem dla branży usług. Najwięcej właścicieli firm właśnie z tego sektora oceniło źle swoją kondycję finansową. Tylko co 10. z nich wierzy w  poprawę  sytuacji w najbliższym roku – mówi Katarzyna Fatyga, prezes Diners Club Polska.

Priorytetem były cięcia

Jak wynika  z badania, priorytetem dla firm w 2017 r. były cięcia kosztów. Stawiało na nie największa liczba przedsiębiorców – 41 proc. Na zdobycie nowych klientów liczyło 26 proc., a  na utrzymaniu obecnych skupiło się 18 proc. badanych. Zwiększenie zatrudnienia priorytetowo traktowało 8 proc. MŚP, a niewiele mniej bo 7 proc. chciało przede wszystkim inwestować w rozszerzenie działalności.

– Biorąc pod uwagę to, że aż 90 proc. właścicieli uważa minione 12 miesięcy jako udane, możemy wnioskować, że postawione cele udało się zrealizować – mówi Katarzyna Fatyga z Diners Club.

2018 zapowiada się dobrze

W 2018 r. nadrzędnym zadaniem dla ponad połowy badanych firm będzie zyskanie nowych odbiorców. Stawiają na to zarówno firmy handlowe, usługowe jak i produkcyjne. Jedynie przedsiębiorstwa rolnicze określiły inny cel na najbliższy rok. Będą nim cięcia kosztów, które zamierza wdrożyć aż 94 proc. proc. firm z tego sektora.

– W nadchodzącym roku, branża MŚP zamierza także wdrożyć więcej inwestycji rozwojowych – priorytetowo z roku na rok traktuje je coraz większa liczba przedsiębiorców – obecnie jest to 13 proc – mówi Katarzyna Fatyga z Diners Club Polska.

Poprawy sytuacji finansowej firmy w najbliższym roku możemy spodziewać się u 35 proc. przedsiębiorców. Na pogorszenie koniunktury przygotowuje się tylko 6 proc. Najbardziej pesymistycznie w przyszłość patrzą MŚP przemysłowe oraz usługowe.

  • UOKiK rozbił zmowę producentów płyt drewnopochodnych używanych m.in. do produkcji mebli. Przez prawie cztery lata ustalali wspólnie ceny i wymieniali się poufnymi informacjami.
  • Urząd nałożył kary w łącznej wysokości ponad 135 mln zł.
  • Jedna ze spółek uniknęła kary finansowej dzięki współpracy z UOKiK w ramach programu łagodzenia kar.

Niedozwolone porozumienia pomiędzy konkurentami to najbardziej szkodliwa dla gospodarki forma praktyk ograniczających konkurencję. Ich skutkiem są wyższe ceny produktów i usług. Jednocześnie ze względu na swój niejawny charakter są bardzo trudne do wykrycia, ponieważ brak jest formalnych dowodów na zabronioną współpracę, takich jak umowy czy korespondencja pisemna.

Tak było też w przypadku porozumienia pomiędzy producentami płyt wiórowych i pilśniowych, używanych m.in. do produkcji mebli. Uczestniczyło w nim od początku 2008 r. do września 2011 r. pięciu przedsiębiorców należących do trzech grup kapitałowych. Były to spółki: Kronospan Szczecinek, Kronospan Mielec, Pfleiderer Group, Pfleiderer Wieruszów oraz Swiss Krono.

Informacje potrzebne do wszczęcia postępowania urząd zdobył podczas kontroli z przeszukaniem w siedzibach przedsiębiorców. Szczegóły dotyczące porozumienia dostarczyła również spółka Swiss Krono. Skorzystała ona z programu łagodzenia kar, który umożliwia współpracę z urzędem w zamian za uniknięcie kary finansowej.

– Ustaliliśmy, że przedsiębiorcy przez prawie cztery lata ustnie uzgadniali ceny oraz wymieniali poufne informacje, np. o dacie wprowadzenia podwyżek oraz wielkości sprzedaży. Efektem tego typu działań mogą być wyższe ceny płacone przez kontrahentów. Branża meblowa generuje blisko 2 proc. polskiego PKB, dlatego porozumienie mogło mieć negatywny wpływ na krajową gospodarkę – mówi prezes UOKiK Marek Niechciał.

– Skutki zmowy mogli odczuć pośrednio też konsumenci, ponieważ wyższa cena płyt wiórowych i pilśniowych mogła wpłynąć na to, że płacili więcej za meble – dodaje prezes urzędu.

Przedsiębiorcy dokonywali ustaleń podczas spotkań lub rozmów telefonicznych. Kontakty miały charakter dwu- lub wielostronny. Prezesi, członkowie zarządu oraz dyrektorzy do spraw handlowych spotykali się m.in. w siedzibach spółek, na targach branżowych czy na lotnisku.

Praktyka została wprowadzona w życie. Zdarzało się również, że gdy któraś ze stron zmowy stosowała inne ceny, była wówczas upominana przez pozostałych uczestników porozumienia. Na skutek zmowy przedsiębiorcy wyeliminowali niepewność co do zachowań swoich konkurentów. Zmniejszyli tym samym rywalizację między sobą i zwiększyli swoją pozycję negocjacyjną w stosunku do odbiorców.

 

Źródło: uokik.gov.pl

W Polsce doczekaliśmy się groźnego konkurenta międzynarodowych potentatów mody męskiej. Klasyczne i wykonane z najszlachetniejszych materiałów garnitury wrocławskiej marki Twins Bespoke w swojej szafie mają ponoć książę William, piłkarz David Beckham czy muzyk Nick Cave. Ubrania wrocławskiej firmy to efekt połączenia tradycji polskiego krawiectwa z okresu międzywojennego i najnowszych osiągnięć technologicznych.

Aby osiągnąć najwyższą jakość szycia, Twins korzysta wyłącznie z tradycyjnej technologii – marynarki powstają na bazie naturalnych wkładów krawieckich, wykonanych z mieszanki włosia końskiego i wielbłądziego. Twins Bespoke całkowicie odrzuca powszechną dziś technikę sklejania materiałów.

Korzystają z tkanin  włoskich, angielskich i szkockich tkalni, takich jak Ermenegildo Zegna, Piacenza, Carlo Barbera, Loro Piana, Cerruti, Joshua Ellis, a także Abraham Moon.

W naszej pracowni, ekskluzywnym tkaninom towarzyszą najlepszej jakości dodatki – bawełniane podszewki Bemberg, guziki z rogu bawolego lub macicy perłowej. Wiele elementów ubrania wykonanych jest ręcznie, a produkt jest w całości naturalny. Każdy klient ma możliwość zamówienia wyjątkowego, skrojonego na miarę garnituru. Podczas pierwszego spotkania wybiera tkaninę, model ubrania, kolor podszewki i guzików, a my dodatkowo opatrujemy marynarkę ręcznie haftowanym monogramem. – czytamy w komunikacie prasowym marki.

Źródło: paih.gov.pl

Według GUS tylko w III kwartale tego roku obcokrajowcy wydali w Polsce 11,7 mld zł, czyli o 7,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Jak poinformował Główny Urząd Statystyczny szacunkowa wartość towarów i usług zakupionych w Polsce przez cudzoziemców w III kwartale 2017 r. ukształtowała się na poziomie 11,7 mld zł, natomiast wydatków poniesionych za granicą przez mieszkańców Polski – 6,8 mld zł. W odniesieniu do analogicznego okresu 2016 r. wydatki cudzoziemców były wyższe o 7,7%, a Polaków o 6,5%. W stosunku do kwartału poprzedniego wydatki cudzoziemców i Polaków również były wyższe, odpowiednio o 7,3%i o 41,7%.

W strukturze wydatków poniesionych w Polsce przez cudzoziemców przekraczających lądową granicę w III kwartale 2017 r. największy udział miały wydatki przekraczających granicę z Niemcami (46,6%), następnie z Ukrainą (20,5%), Czechami (11,8%), Słowacją (8,3%), Białorusią (7,0%), Litwą (4,3%) i Rosją (1,6%).

W przypadku mieszkańców Polski, przekraczających lądową granicę kraju, najwyższe wydatki za granicą ponieśli przekraczający granicę z Niemcami (49,2% ogółu wydatków Polaków przekraczających lądową granicę Polski w III kwartale 2017 r.), następnie z Czechami (29,9%), Słowacją (14,9%), Litwą (2,6%), Ukrainą (1,5%), Rosją (1,3%) i Białorusią (0,6%).

Zróżnicowanie wydatków, w tym także pod względem struktury asortymentowej, występowało na poszczególnych odcinkach granicy, zarówno wśród cudzoziemców, jak i Polaków. Związane jest to m.in. ze sposobem podróżowania, celem podróży, długością pobytu, czy też opłacalnością dokonywania zakupów za granicą.

Cudzoziemcy przekraczający zewnętrzną lądową granicę UE na terenie Polski w III kwartale 2017 r. na zakup towarów nieżywnościowych przeznaczyli ok. 82% swoich wydatków, na żywność i napoje bezalkoholowe ok. 12%, a na pozostałe wydatki (usługi) ok. 5%.

Spośród artykułów nieżywnościowych największym zainteresowaniem cudzoziemców cieszyły się materiały do budowy, remontu i konserwacji mieszkania lub domu (ok. 23% wydatków na towary nieżywnościowe), sprzęt RTV i AGD (ok. 19%) oraz części i akcesoria do środków transportu (ok. 13%).

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Uwaga na fałszywe e-maile o zwrocie podatku

Ministerstwo Finansów ostrzega przed fałszywymi e-mailami z informacją o „zwrocie podatku". Wiadomoś...

Split payment od 1 lipca – czy będą problemy z płynnością?

Split payment wchodzi w życie dla wszystkich firm w Polsce, obligatoryjnie dla dużych od 1 lipca br....

62% firm z sektora MSP finansuje rozwój ze środków własnych

Jak wynika z raportu prezentowanego dziś podczas konferencji prasowej ZPP pt. „Finansowanie biznesu ...

Wiemy, które marki wydają najwięcej na reklamę w branży handlowej

Jak donosi Instytut Monitorowania Mediów, w badaniu analizującym wydatki na reklamę w maju, najwięks...

Więcej oddanych mieszkań niż przed rokiem – inwestorzy i spółdzielnie mieszkaniowe mają

GUS poinformował o statystykach oddanych do użytku mieszkań - w okresie pierwszych pięciu miesięcy 2...