środa, Listopad 22, 2017
Home Archiwa 2017 Listopad 13

Dzienne archiwaLis 13, 2017

W poniedziałek, 13 listopada – Przedstawiciel Zarządu Miele Technika Sp. z o.o., odebrał z rąk Ministra Tadeusza Kościńskiego, Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Rozwoju zezwolenie do prowadzenia działalności  tj. budowy zakładu produkcyjnego koncernu  Miele na terenie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Miele, światowy lider w produkcji artykułów gospodarstwa domowego w segmencie premium dostał dziś oficjalne zezwolenie na rozpoczęcie inwestycji w pierwszy w Polce zakład produkcyjny, na terenie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Nowoczesna fabryka pralek, nieprodukowanych jeszcze w żadnym innym zakładzie, powstanie na terenie 29 hektarowej działki w Podstrefie Ksawerów pod Łodzią i stanowi pierwszy etap inwestycji niemieckiego producenta.

Region łódzki bazuje na wieloletnich tradycjach przemysłowych, dysponuje fachowymi kadrami jak i szerokim dostępem do poddostawców i partnerów biznesowych – to miało decydujące znaczenie przy wyborze lokalizacji – mówi Członek Zarządu Grupy Miele, Pan dr Stefan Breit. Jednocześnie Pan Breit wyraził podziękowania Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej za dotychczasowe wsparcie i pomoc przy realizacji projektu.

– Niemcy pozostają jednym z większych inwestorów w Polsce. W ostatnich kilku latach widać wzrost zaangażowania naszych sąsiadów w projekty lokalne oraz badawczo-rozwojowe, co jest istotne z punktu widzenia Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju i wskazuje na wielowymiarowość inwestycji niemieckich. Decyzja firmy Miele o umiejscowieniu inwestycji o tak wysokim stopniu technologicznej innowacyjności w Ksawerowie Łódzkim jest potwierdzeniem tworzenia przez nas sprzyjających i stabilnych warunków dla inwestorów podkreśla wiceminister rozwoju Tadeusz Kościński.

Firma Miele jest liderem na rynku pod względem jakości i innowacji. Wieloletnia współpraca partnerska z dostawcami i wartości oraz nastawienie na pracownika są najważniejszymi wartościami w filozofii firmy Miele. Wszystkie produkty posiadają 20 letni okres trwałości. Będzie to dotyczyło także produktów, które będą produkowane w Ksawerowie. Polski zakład będzie jednym z najnowocześniejszych w grupie Miele, mówi Członek Zarządu Grupy Miele, Pan dr Stefan Breit.

– Obecność Miele w Strefie ugruntuje pozycję klastra AGD w województwie łódzkim na rynku krajowym i europejskim – ocenia Marek Michalik, Prezes ŁSSE S.A. – Produkcja artykułów gospodarstwa domowego jest jedną ze specjalizacji Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, a w szerszym ujęciu także Łodzi i regionu.

W polskiej fabryce Miele powstawać będzie sprzęt klasy premium, którego, jak liczą inwestorzy – sprzedaż będzie rosła w skali światowej. W pierwszym etapie inwestycji zatrudnienie w nowej fabryce Miele znajdzie co najmniej 350 osób, zarówno wysoko wykwalifikowanej kadry zarządzającej, jak i wyspecjalizowanych pracowników produkcyjnych.

– Nie mam wątpliwości, że dynamika inwestycji Miele w Polsce będzie rosła ponieważ w planach są kolejne nowe projekty, uzależnione od dalszego rozwoju rynku i stale rosnącego popytu. – dodaje Zarząd Miele Technika Sp. z o.o.

Polscy konsumenci doskonale znają i doceniają najwyższą jakość urządzeń marki Miele, oferowanych w takich kategoriach: gotowanie, pieczenie, chłodzenie/zamrażanie, zmywanie, pranie i odkurzanie. Immer besser – Zawsze lepiej to niezmienne od ponad stu lat motto marki, które podkreśla najwyższe wymogi w kwestii komfortu obsługi, efektywności energetycznej, wzornictwa oraz obsługi serwisowej.

Najnowocześniejsze, często unikatowe rozwiązania technologiczne potwierdzają liczne patenty przyznane firmie, a doskonałe wzornictwo zapewnia znakomite nagrody i wyróżnienia. Firma Miele jest niezależną firmą rodzinną zorientowaną na dalekosiężne wizje, kształtowaną przez takie wartości jak szczerość, niezawodność, partnerstwo w kontaktach z klientami i  dostawcami, ale również zorientowaną na pracowników.

Od samego początku inwestycja Miele wspierana jest przez doradców z firmy Dricon Managing Consultants Sp. z o. o, którzy od wielu lat specjalizują się w kompleksowej obsłudze inwestycji przedsiębiorstw z kapitałem niemieckim na polskim rynku.

Inwestycja Miele powstaje na obszarze Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, która zajmuje powierzchnię 1339 ha. Świetna lokalizacja, ulgi podatkowe, bogate tradycje przemysłowe, profesjonalne wsparcie w procesie planowania i wdrożenia projektów inwestycyjnych sprawiają, że ŁSSE jest idealnym miejscem dla inwestorów, zainteresowanych rozwijaniem swojej działalności.

 

 

Więcej o Marce Miele:

Przedsiębiorstwo założone 1899 roku posiada 8 zakładów produkcyjnych w Niemczech oraz po jednym w każdym z następujących krajów: Austria, Czechy, Rumunia i Chiny. Obrót grupy w roku 2016/2017 wyniósł 3,19 Mld. EUR,  z czego 70% z rynków eksportowych. W prawie 100 krajach Miele posiada swoje spółki handlowe lub reprezentowana jest przez importerów. Na całym świecie przedsiębiorstwo zatrudnia ponad 19.500 pracowników, z czego 10.500 w Niemczech.

Senat przyjął bez poprawek ustawę o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne.

W najbliższych dniach ustawa zostanie przekazana do podpisu Prezydentowi RP. Uchwalone przepisy zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2018 r.

Ustawa ma na celu uszczelnienie systemu podatku dochodowego. W konsultacjach społecznych oraz w trakcie procesu legislacyjnego przedstawiciele Ministerstwa Finansów wskazywali, że wprowadzane narzędzia pozwolą na odbudowę dochodów podatkowych z tytułu podatku dochodowego oraz ograniczą agresywne planowanie podatkowe. Cel projektodawcy w dużej mierze zostanie osiągnięty, jednak niektóre z przyjętych rozwiązań będą negatywnie oddziaływać także na przedsiębiorców niestosujących agresywnej optymalizacji podatkowej. Stanowić będą istotną ingerencję w warunki prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce.

W trakcie posiedzenia senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych, 8 listopada br., Konfederacja Lewiatan zaproponowała wprowadzenie kilku zmian, które pozwoliłyby na ograniczenie negatywnych skutków ustawy, m.in. podniesienie limitu ograniczającego zaliczanie do kosztów uzyskania przychodów kosztów usług niematerialnych nabywanych od podmiotów powiązanych, odstąpienie od wprowadzenie tzw. podatku minimalnego oraz złagodzenie przepisów dotyczących limitowania finansowania dłużnego. Senatorowie nie zdecydowali się na ich wprowadzenie w formie poprawek.

W trakcie prac w Sejmie oraz na etapie konsultacji społecznych w projekcie uwzględniono jednak wiele istotnych uwag zgłoszonych przez Radę Podatkową Konfederacji Lewiatan, najważniejsze z nich to:

1)  Odstąpienie od stosowania ograniczenia w zaliczaniu do kosztów uzyskania przychodów wydatków na usługi niematerialne do transakcji pomiędzy podmiotami niepowiązanymi.

2) Podwyższenie z 1,2 mln zł do 3 mln zł progu, do którego koszty usług niematerialnych podlegać będą zaliczeniu do kosztów uzyskania przychodów w całości, bez odnoszenia ich wysokości do wskaźnika (podatkowego) EBITDA.

3) Wyłączenie z limitowania kosztów usług opłat i licencji ponoszonych w ramach podatkowej grupy kapitałowej oraz wyłączenie z limitowania usług księgowych, prawnych, rekrutacji pracowników i pozyskiwania personelu.

4) Wprowadzenie wyłączenia, zgodnie z którym dla banków, SKOKów i firm pożyczkowych, limit w zaliczaniu usług niematerialnych do kosztów uzyskania przychodów ustala się bez pomniejszenia przychodów oraz kosztów uzyskania przychodów o przychody i koszty z tytułu odsetek.

5) Umożliwienie podatnikom przenoszenia na przyszłe okresy (do 5 lat podatkowych) kwoty kosztów usług, opłat i licencji przekraczającej limit obowiązujący w danym roku.

6) Podwyższenie z 1,2 mln zł do 3 mln zł kwoty, do której nie będzie stosowane ograniczenie w zaliczaniu do kosztów uzyskania przychodów nadwyżki kosztów finansowania dłużnego (niedostateczna kapitalizacja).

7) Wyłączenie ze źródła przychodów zyski kapitałowe przychodów firm ubezpieczeniowych uzyskiwanych w celu wypełnienia przez ubezpieczycieli zobowiązań wynikających z umów ubezpieczenia.

8) Wyłączenie ze źródła przychodów zyski kapitałowe pochodnych instrumentów zabezpieczających przepływy oraz przychody i koszty z działalności operacyjnej.

9) Obniżono z 0,042% do 0,035% miesięcznie stawkę tzw. podatku minimalnego od budynków handlowo-usługowych oraz wyłączono spod nowego podatku budynki biurowe wykorzystywane na własne potrzeby podatnika (siedziba).

 

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Bain & Company, nawet połowa reklam wyświetlanych w smartfonach wpływa na to co kupujemy. Co więcej, jak pokazują dane zebrane przez firmę, na każde 100 dolarów wydanych w kanale mobilnym przypada 90 dolarów wydanych w inny sposób, ale pod wpływem reklam mobilnych. Choć te nie zawsze prowadzą do sfinalizowania transakcji za pośrednictwem telefonu, to jednak reklamy mobilne  odgrywają znaczącą rolę w całym procesie zakupowym, a przede wszystkim stanowią początek interakcji konsumenta z marką. Według Google, 70 proc. użytkowników smartfonów korzysta ze swoich telefonów, by znaleźć informacje o danym produkcie, zanim kupi go sklepie stacjonarnym.

Po telefon komórkowy sięgamy średnio 13 razy na godzinę, co oznacza, że korzystamy z niego ok. 200 razy w ciągu dnia.[ Według raportu Yieldbot i Kantar Retail, szukając informacji o produktach, które chcemy kupić, najczęściej konsultujemy się z rodziną, przyjaciółmi i… naszymi smartfonami. Wszechobecność tych urządzeń – ponad 2,5 mld użytkowników smartfonów na świecie i ok. 20 mln Polsce – przyczyniła się do tego, że reklama mobilna odgrywa coraz ważniejszą rolę nie tylko
w e-commerce, ale i w sprzedaży tradycyjnej. Jak pokazują bowiem dane zebrane przez Bain & Company, połowa reklam wyświetlanych w smartfonach wpływa na decyzje zakupowe konsumentów. Firma szacuje, że na każde 100 dolarów wydanych w kanale mobilnym, przypada prawie drugie tyle wydawanych w innym miejscu, np. w sklepach stacjonarnych, ale w powiązaniu z treściami mobile.

– Marketingowa siła reklamy mobilnej nie polega tylko na tym, że jej odbiorca zaraz po wyświetleniu treści na swoim smartfonie dokona zakupów np. w sklepie internetowym, a również na tym, że posiada ogromny wpływ na to, co kupujemy także poza kanałem mobile. Reklama mobilna jest obecna na każdym etapie consumer journey, czyli złożonego procesu zakupowego, do którego coraz więcej konsumentów podchodzi w świadomy sposób. Moment zakupu, to ostatni elementem tej drogi. Jest on poprzedzony np. zdobyciem wiedzy o specyfikacji danego produktu czy informacji, który sprzedawca oferuje go po najatrakcyjniejszej cenie. Podczas podejmowania tych kroków reklama mobilna jest niezwykle istotna, jednak skala jej oddziaływania powinna być mierzona inaczej niż w przypadku pozostałych działań marketingowych. W przeciwnym razie możemy przegapić potencjał tkwiący w tym naprawdę wartościowym narzędziu – wyjaśnia Grzegorz Chyliński, CEO Adrino, największej sieci reklamy mobilnej w Polsce.

Inwestuj nie tylko w reklamę

 Tylko w Stanach Zjednoczonych w całym 2017 r. wydatki na reklamę mobilną wyniosą 40 mld dolarów, a jak szacuje branża, do 2020 r. będzie to już 65 mld dolarów. W zeszłym roku inwestycje w reklamę mobilną wzrosły także w Polsce aż o 65 proc. Jednak, aby treści reklamowe wyświetlane w smartfonach czy tabletach odnosiły skutek, czyli sprzedawały, marki nie mogą zapominać o ciągłym rozwoju kanału mobile. Chodzi m.in. o zadbanie o to, aby strona internetowa danej firmy była kompatybilna z urządzeniem mobilnym, a aplikacja e-sklepu była przyjazna użytkownikowi i skłaniała do tego, aby klient zachęcony reklamą mobilną dokonał w niej zakupu. O tym, jak jest to ważne przekonują szacunki firmy Zenith –  do końca 2017 r. już 3/4 konsumpcji treści online będzie odbywać się w urządzeniach mobilnych. 20 mln z 26,7 mln wszystkich polskich internautów korzysta z sieci na smartfonach i tabletach.

– Kanał mobilny może wspierać również sprzedaż stacjonarną. Połowa konsumentów biorących udział w badaniu Yieldbot i Kantar Retail przyznaje, że wyszłoby ze sklepu, gdyby na zakupy zapomniało zabrać ze sobą smartfona. Konsumenci podczas zakupów w sklepach tradycyjnych używają  telefonów, by ukończyć dany odcinek procesu zakupowego. Może chodzić np. o porównywanie cen – jest to ważne aż dla 75 proc. konsumentów zainteresowanych elektroniką, czy korzystanie z kuponów zniżkowych, które konsumenci mogą znaleźć w aplikacjach mobilnych (55 proc. wszystkich ankietowanych). Zrezygnowanie z kanału mobile, nawet wtedy, gdy dana marka chce, by jej produkty były dostępne głównie stacjonarnie, nie tylko oznacza, że skazuje się na brak napływu nowych klientów, ale także nie daje sobie szansy, by zatrzymać na dłużej dotychczas lojalnych konsumentów – zaznacza Dariusz Werelich, Head of Sales, Adrino.

Uwaga na millenialsów

O millenialsach, czyli o osobach urodzonych w latach 80 i 90. ubiegłego stulecia mówi się, że stanowią pierwszą generację digital natives, czyli należą do tego pokolenia, które w dużej mierze jest ukształtowane przez nowe technologie i środki komunikacji. Są jednymi z najważniejszych odbiorców reklam mobilnych nie tylko ze względu na to, że praktycznie nie rozstają się ze swoimi smartfonami w ciągu dnia, ale także na łatwość, z jaką poruszają się w cyberprzestrzeni. Co nie mniej ważne, millenialsi odpowiadają za decyzje zakupowe w swoich rodzinach.

– Ponad połowa millenialsów (52 proc.) traktuje reklamy widoczne w smartfonach jako przydatne  źródło informacji o interesujących ich produktach, a z kolei dla 48 proc. mobilna reklama wideo stanowi najbardziej znaczącą pomoc w czasie podejmowania decyzji, o tym, co kupić. Mimo że millenialsi nie są tą grupą społeczną, która statystycznie dysponuje największymi dochodami, wręcz przeciwnie, ci nie zawsze posiadają stałe źródło utrzymania, stanowią znaczącą siłę nabywczą, kształtującą trendy na rynku. Za kilka lat millenialsi będą głównym segmentem kupujących, m.in. dlatego, że jak podaje Deloitte, w ciągu dekady globalnie będą stanowić 75 proc. osób aktywnych zawodowo – komentuje Dariusz Werelich, Adrino.

Coraz ważniejszą grupą klientów będzie się stawać także pokolenie Z (osoby urodzone po 1995 r.), które w przeciwieństwie do starszych kolegów, w ogóle nie zna rzeczywistości pozbawionej Internetu czy smart-technologii. Według szacunków EY siła nabywcza Zetek już teraz szacowana jest na 44 mld dolarów i każdym rokiem będzie się zwiększać. Firmy, które nie chcą stracić tej biznesowej szansy i uczynić z pokolenia Z lojalnych klientów, muszą zacząć komunikować się z nim w sposób dla nich znajomy i zrozumiały.

Jak sprzedawać za pomocą reklamy mobilnej

W skali globalnej, ale również i w Polsce ruch internetowy generowany przez urządzenia mobilne przewyższył już ruch z urządzeń desktopowych i szacuje się, że ta różnica będzie się zwiększać na korzyść smartfonów czy tabletów. Dlatego, jak zaznacza Grzegorz Chyliński, marki planujące kampanie mobilne powinny pamiętać o kilku zasadach.

Pierwszym krokiem podczas przygotowania każdej kampanii reklamowej, także tej na urządzenia mobilne, powinno być określenie, do jakiej grupy odbiorców kierowany będzie przekaz. Innych treści na swoich komórkach szukają bowiem millenialsi, a inne wymagania przez markami stawiają użytkownicy smartfonów w wieku 55+. Ważne jest zweryfikowaniem kiedy, jak często i w jaki sposób nasza grupa docelowa korzysta ze smartfonów. Dzięki temu marka może uchwycić dokładny moment, w którym klient-użytkownik smartfona podejmuje decyzje, że jest gotowy nabyć dany produkt.

– O tym, że takie podejście się sprawdza, przekonała się amerykańska firma oferująca zdrowe przekąski. Marka opracowała mobilną strategię dotarcia do konsumentów – młodych, aktywnych kobiet – by nie przegapić ‘mikro-momentu’, w którym będą chciały sięgnąć po coś do jedzenia. W efekcie wybrane osoby znajdujące się w pobliżu punktów sprzedaży w weekendy, otrzymywały reklamę mobilną z ofertą. Aby podobne działanie było możliwe, marki powinny wdrożyć rozwiązania pozwalające na gromadzenie i analizę danych przestrzennych. Przykładowo, dzięki informacjom zebranym dzięki geotargetowaniu, dana marka może prawie bezbłędnie dopasować swoją ofertę do potrzeb potencjalnych klientów, kierując się pozostawianymi przez nich śladami w sieci, np. internetową historią zakupów lub listą odwiedzanych miejsc. Dodatkowo, dzięki odpowiedniemu wyborowi materiałów użytych w kampanii, m.in. krótkim spotom video, które były kierowane do wyselekcjonowanej grupy odbiorców, firma odnotowała wzrost sprzedaży o 25 proc.– wyjaśnia Grzegorz Chyliński, Adrino.

 

Źródło: materiały prasowe firmy.

 

Pracujemy w domu z różnych powodów. Niektórzy z nas muszą zajmować się rodziną lub nie wyobrażają sobie rozstania z najbliższymi na kilka miesięcy, by podjąć pracę z dala od miejsca zamieszkania. Inni zbyt dużo czasu spędzają w ruchu, by tracić dodatkowo czas na dojazdy do biura. Są też tacy, którzy po prostu nie potrafią skoncentrować się w biurze i panująca w nim atmosfera jest dla nich tak rozpraszająca, że nie są w stanie praktycznie niczego zrobić. Trzeba jednak być ostrożnym, bo praca w domu wbrew pozorom nie jest taka prosta.

Istnieje wiele błędów często popełnianych przez osoby podejmujące taką formę zatrudnienia. Firma Plantronics, która od dawna propaguje rozwój idei Smarter Working i tworzy rozwiązania mające ułatwiać życie mobilnym pracownikom, przygotowała zestaw porad, które pomogą uniknąć niektórych z najczęściej spotykanych problemów, z jakimi mierzą się osoby pracujące w domu.

Czego nie robić:

  • Nie wciskaj się do kąta. Potrzebujesz przestrzeni, by pracować i oddychać.
  • Nie traktuj tego jak wakacji. Jeśli narobisz sobie zaległości, praca zmieni się w nieustającą gonitwę, by je nadrobić. Nie mówiąc już o tym, że możesz po prostu ją stracić.
  • Nie śpij. Choć myśl o siedzeniu do 1 w nocy i oglądaniu 30 odcinków serialu na Netflixie może być kusząca, musisz być dostępny w godzinach pracy Twoich partnerów, klientów i współpracowników, nawet jeśli pozostajesz w domu.
  • Nie chodź cały dzień w piżamie. To prawda, że nikt tego nie zobaczy. To prawda, że możesz ustawić kamerkę internetową tak, by było widać jedynie Twoją twarz. To jednak wygląda nieprofesjonalnie. Jeśli ubierzesz się tak, jak gdybyś miał wyjść z domu, będziesz bardziej zmotywowany. Siedzenie w piżamie sprawi, że będziesz miał ochotę położyć się na kanapie i wegetować przez cały dzień.
  • Nie spóźniaj się na spotkania. Nigdy. Pierwsza rzeczą, którą ci zarzucą, będzie to, że odkąd pracujesz zdalnie, nie przykładasz się do swoich obowiązków. Nawet jeśli to nie miało bezpośrednio wpływu na twoje spóźnienie, spowoduje, że ludzie będą kwestionowali Twoją zdolność do pracy zdalnej. Jeśli podejrzewasz, że możesz się nie wyrobić, zawsze poinformuj o tym wcześniej i poproś o dodatkowy czas.
  • Nie włączaj telewizora podczas pracy. Nawet jeśli na niego nie patrzysz. Sam odgłos w tle może sprawić, że twoja praca stanie się znacznie mniej efektywna. Może to mieć również negatywny wpływ na poziom stresu i pamięć. Chyba że słuchasz muzyki. Oczywiście odpowiednio dobranej. Jazz czy muzyka klasyczna będą zawsze dobrym wyborem.

Co robić:

  • Wyznacz sobie oddzielną strefę biurową. Da ci to większą swobodę i zmniejszy poziom stresu podczas pracy. Pozwoli ci ograniczyć rozpraszające czynniki i skupić się na pracy.
  • Spersonalizuj swoją przestrzeń do pracy. Dzięki temu będziesz bardziej zrelaksowany.
  • Znajdź duży stół lub biurko. Potrzebujesz przestrzeni! Ścisk natychmiast podnosi poziom stresu, nie wspominając już o tym, że nie będziesz w stanie niczego znaleźć. Małe stanowisko pracy prowadzi do chaosu.
  • Kup sobie ładne krzesło. Jeśli zamierzasz dużo siedzieć, wybierz takie, które zapewni zdrową pozycję twoim plecom. Jeśli będzie ci wygodnie, wpłynie to na twoje podejście, a pozytywne podejście to lepiej wykonana praca. Możesz także wybrać pulpit do pracy na stojąco. W takim wypadku znajdź sobie wygodne buty.
  • Poruszaj się. Idź na spacer, ćwicz jogę lub porozciągaj się trochę. Dzięki temu pozostaniesz zadowolony, zdrowy i w dobrym nastroju. Nic tak nie pomaga uporać się ze stresem jak wysiłek fizyczny.
  • Rób sobie przerwy. To, że pracujesz w domu, nie znaczy, że nie przysługuje ci chwila wolnego. To całkowicie normalne, żeby wstać i zrobić sobie kawę czy herbatę. Od czasu do czasu dobrze jest odejść na chwilę od komputera.
  • Korzystaj z dużego monitora. Nawet jeśli twoja firma nie zgodzi się zapewnić ci takiego, warto w niego zainwestować, jeśli dużo pracujesz w domu. Zmęczenie wzroku może powodować bóle głowy, migreny i problemy z oczami w przyszłości.
  • Pozostawaj w kontakcie. Miej zawsze włączony telefon, skrzynkę e-mail, komunikator, naładowany tablet i status aktywności na Skype. Pracodawcy często niechętnie patrzą na pracę zdalną, bo mają wrażenie, że nie jesteś wówczas dyspozycyjny. Udowodnij, że zawsze jesteś w zasięgu jednego kliknięcia. Dzięki temu staniesz się godny zaufania.
  • Raz na tydzień lub raz na miesiąc organizuj zebrania, by upewnić się, że wszyscy są dobrze poinformowani i wiedzą, co robić. To poprawi pracę mobilnego zespołu.
  • Wyznaczaj cele. Ustal, co chcesz zrobić przed lunchem, a co do końca dnia, tygodnia, miesiąca. Będzie to wspomagało zarówno twój rozwój zawodowy, jak i osobisty.
  • Wypracuj nawyki. Rutyna pomoże ci skupić się na zadaniu i zarządzać swoim czasem. Bez tego skończysz śpiąc do południa, jedząc lody w piżamie w kotki i oglądając powtórki „MacGyvera”.

 

 

Źródło zdjęć: Plantronics

Mogą przynieść zysk kilka razy wyższy niż lokata. Bez trudu można znaleźć na rynku takie, które gwarantują ochronę całości lub większości kapitału. Ich konstrukcja jest prosta. Można je nabywać w banku lub na rynku kapitałowym. A na dodatek oferują ekstra bonusy. Certyfikaty strukturyzowane mogą być doskonałym instrumentem dla inwestorów poszukujących szans na ponadprzeciętny zysk, ale unikających nadmiernego ryzyka.  

Mają niejedno imię. Nazywane są strukturami, lokatami inwestycyjnymi albo trackerami (dlatego, że naśladują zachowania instrumentu bazowego, od którego zależy wartość inwestycji). Taki punkt odniesienia może stanowić przykładowo indeks giełdowy (Nasdaq, DAX), określona grupa akcji (spółki technologiczne, biomedyczne), surowiec (złoto, kakao, soja), grupa surowców (metale szlachetne, surowce rolne) albo kurs waluty.

W wielkim uproszczeniu certyfikat strukturyzowany to rodzaj umowy – „zakładu” z jego emitentem.  Sprzedawca i nabywca umawiają się, że jeśli w danym czasie zostanie zrealizowany określony scenariusz (np. wzrost lub spadek instrumentu bazowego) posiadacz certyfikatu otrzyma określony zysk. Instrument ten ma dodatkowo dwie zalety. Inaczej niż w bezpośredniej inwestycji, niezrealizowanie bazowego scenariusza nie musi oznaczać straty wpłaconego kapitału. Na rynku znajdziemy produkty z pełną lub częściową, warunkową ochroną wpłaconego kapitału. W przypadku tych drugich ograniczona ochrona wiąże się z potencjalnie wyższym zyskiem.

Dodatkowym plusem (w stosunku np. do ETF) jest to, że certyfikat może przynieść dodatkowy ekstra zysk z tytułu bonusu wypłacanego po spełnieniu określonych warunków. Jest to doskonałe narzędzie inwestycyjne w czasie umiarkowanych wzrostów na giełdach. Jeśli oparty jest o dobrze rokujący, nieprzewartościowany instrument bazowy szanse na zysk stają się naprawdę spore.

Naśladowca

 Certyfikat strukturyzowany należy do grupy instrumentów finansowych o średnim poziomie ryzyka. Polega na tym, że daje inwestorowi możliwość czerpania zysków z inwestycji w instrumenty trudno dostępne dla indywidualnej osoby, np. w zagraniczne akcje lub surowce. Certyfikat odwzorowuje zachowanie instrumentu bazowego na zasadzie 1:1. Jeśli oparty jest o rynek złota, to gdy kruszec drożeje wartość certyfikatu również rośnie. Analogicznie: gdy instrumentem bazowym jest kurs indeksu giełdowego lub grupy akcji konkretnych spółek, a ich wartość rośnie, to na wartości zyskuje również certyfikat.

Analogicznie jak w przypadku akcji, do kupna i sprzedaży certyfikatów niezbędne jest posiadanie rachunki maklerskiego. Nie oznacza to, że broker może być jedynym dystrybutorem. Certyfikaty strukturyzowane można znaleźć w ofercie banków, istnieje też obrót publiczny certyfikatami w ramach rynku równoległego na giełdzie. W zależności od oferty od inwestora mogą, choć nie muszą, być pobierane prowizje. Trzeba się też liczyć z koniecznością poniesienia opłat z tytułu świadczenia usług maklerskich oraz podatku od zysków kapitałowych.

Bezpieczny papier

Certyfikaty zazwyczaj emitowane są przez duże, wyspecjalizowane instytucje finansowe, jak banki, co w istotny sposób ogranicza ryzyko niewypłacalności emitenta. Jest to instrument przygotowywany w oparciu o fachową wiedzę, skonstruowany w oparciu o ekspertyzę i doświadczenie zespołów analityków, którzy prognozują możliwe wzrosty określonej grupy aktywów.

Certyfikat może zostać wyemitowany na określony czas, po którym przedstawiany jest do wykupu albo na czas nieograniczony – inwestor sam decyduje kiedy zakończyć inwestycję. Może mieć różne cechy w zależności o rodzaju do jakiego należy, gdyż certyfikaty to cała rodzin instrumentów finansowych.

Najprostsze są trackery, certyfikaty odzwierciedlające zachowanie instrumentu bazowego. Short trackery umożliwiają grę na spadki. Certyfikaty dyskontowe sprzedawane są po niższej cenie, przy czym wysokość zysku z inwestycji jest organiczna tzw. capem, czyli górnym limitem ceny, jaki może osiągnąć instrument.

Scenariusz inwestycyjny

 W bankach certyfikaty strukturyzowane dostępne są w ramach subskrypcji na organizowane regularnie emisje. Klient z góry zna maksymalny okres inwestycji (zazwyczaj od minimum 12 miesięcy do 3 lat) oraz warunki na jakich kalkulowany będzie jego zysk. To ile zarobi na swojej inwestycji zależy od odczytów wartości bazowego indeksu w tzw. dniach obserwacji. Dla każdej emisji są one ustalane indywidualnie.

Odczyty uruchamiają też różne mechanizmy. Przykładowo dla jednego produktu zysk będzie wypłacony w przypadku gdy indeks będzie miał wartość inna niż bazowa we wszystkich dniach obserwacji, a dla innego wystarczy, że spełni ten warunek w kilku z nich. Może się też zdarzyć, że certyfikat zostanie automatycznie wykupiony i umorzony przed zakończeniem okresu inwestycji np. w pierwszym dniu obserwacji. Taką możliwość daje przykładowo certyfikat strukturyzowany „Postaw na Banki III” emitowany przez Bank BGŻ BNP Paribas, a dostępny m.in. w BGŻ Optima. Przed podjęciem decyzji o zakupie certyfikatu strukturyzowanego zawsze trzeba dokładnie zapoznać się z informacją o produkcie, aby zrozumieć mechanizm scenariusza wpływającego na wynik inwestycji.

Ekstra bonus

Specyficzną grupą certyfikatów są tzw. certyfikaty bonusowe. Taki papier podobnie jak tracker naśladuje zachowania indeksu bazowego, ale dodatkowo umożliwia wypracowanie ekstra zysku z tytułu bonusów wypłacanych w ścisłe określonych datach trwania inwestycji, po osiągnięciu określonych parametrów przez instrument.

Przykład: certyfikat oparty o indeks banków europejskich, dzień pomiaru co sześć miesięcy, dzień automatyczny wykup po osiągnięciu zakładanych parametrów, zakończenie inwestycji po 3 latach. Założenie: jeśli w dniu pomiaru indeks, który naśladuje certyfikat znajdzie się na poziomie początkowym lub powyżej niego, inwestor otrzymuje kapitał plus kupon. Bonus jest wypłacany w kolejnych dnach pomiaru jeśli instrument bazowy będzie powyżej początkowego poziomu.

Kilkanaście procent zysku

Certyfikat jest dobrym pomysłem dla inwestorów unikających dużego ryzyka inwestycyjnego. Na liście instrumentów szeregowanych według ryzyka lokuje się tuż poniżej tradycyjnych produktów oszczędnościowych, jak lokata i obligacje skarbowe i na równi z obligacjami korporacyjnymi. Ma nad nimi jednak tą przewagę, że ryzyko niewypłacalności emitenta, ze względu na rozmiary instytucji emitujących certyfikaty jest bardzo ograniczone. Certyfikat daje szansę uzyskana zysku kilkakrotnie wyższego niż zyski z lokaty, nawet rzędu kilkunastu procent. To więcej niż zysk z obligacji korporacyjnych czy funduszy obligacji.

 

 

 

 

 

Autor: Dorota Seń, ekspertka BGŻ Optima

 

Komisja Europejska opublikowała szóstą edycję Monitora Kształcenia i Szkolenia przedstawiając  m.in. zmiany w systemach kształcenia w krajach UE28, jakie dokonały się w ostatnich latach.

Wydatki publiczne na edukację stanowiły w Polsce w 2015 r. 5,2 proc. PKB, a 12,6 proc. całości wydatków publicznych. Średnio w krajach UE było to 4,9 proc. PKB i 10,3 proc. wydatków publicznych. Wskaźniki te wskazują, że w Polsce jest pod względem publicznego finansowania edukacji nieco lepiej niż w całej UE. Pytanie tylko, czy środki te są efektywnie wykorzystywane. I tu także teoretycznie możemy mówić o lepszych wynikach niż średnia dla UE, bowiem w Polsce 14,4 proc. 15-latków miało braki w umiejętnościach w czytaniu i interpretacji, podczas gdy w UE było to średnio 19,7 proc. Problem w tym, że w 2015 r. odsetek ten był w Polsce istotnie wyższy niż w 2012 r. (o ponad 1/3). Podobnie negatywny trend obserwujemy w znajomości matematyki i rozumowaniu w naukach przyrodniczych. To, że średnio w UE jest gorzej nie powinno nas usypiać. Jeżeli bowiem rośnie odsetek młodych ludzi, którzy mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem, z matematyką i naukami przyrodniczymi, to już należy działać, aby te niepokojące zjawiska zahamować. Nie wiem, czy reforma edukacji, którą rząd wprowadził od września 2017 r. pozwoli na to. Ale 15-latkowie mają jeszcze szanse na uzupełnienie swoich umiejętności i doskonalenie wiedzy tak, aby w bardzo szybko zmieniającej się, coraz więcej wymagającej gospodarce znaleźć dla siebie miejsce. Gorzej z osobami dorosłymi.

W Polsce tylko 3,7 proc. osób dorosłych bierze udział w kształceniu ustawicznym. W krajach UE jest to średnio 3-krotnie więcej. Ponadto w Polsce i tak niewielki odsetek osób dorosłych biorących udział w kształceniu ustawicznym zmalał w 2016 r. w stosunku do 2013 r. o prawie 15 proc. Możliwe, że jest to w części efekt sytuacji na rynku pracy, która w 2013 r. była znacznie gorsza (stopa bezrobocia 9,8 proc.) niż w 2016 r. (5,5 proc.). Ponadto w 2013 r. bezrobotnych poszukujących pracy dłużej niż 6 miesięcy było prawie 1 milion. W 2016 r. już tylko 420 tys. Może nie znajdujemy w sobie motywacji do kształcenia przez całe życie, a może nie ma oferty skierowanej do osób dorosłych, która pozwalałaby im w takim procesie świadomie uczestniczyć. Zapewne działają tu obie przyczyny. Świadomości nie da się szybko zmienić, ale można na tę zmianę oddziaływać  poprzez odpowiednie impulsy. Na pewno takim impulsem mogłoby być przemyślane, dostosowane do potrzeb cyfryzującego i robotyzującego się świata i gospodarki, dofinansowywanie kształcenia ustawicznego Polaków. Dzisiaj większość osób które chcą pracować, mogą pracę znaleźć, ale „jutro” będzie to coraz trudniejsze. Przede wszystkim ze względu na brak odpowiednich umiejętności i kompetencji. A do ich budowania potrzebny jest lifelong learing.

Tymczasem rząd planując budżet państwa na 2018 r. zakłada w planie finansowym Funduszu Pracy, który ma dysponować prawie 12 mld zł, że wydatki z niego wyniosą 8,2 mld zł. Mając „rezerwę” 3,6 mld zł rząd jednocześnie obniża o 50 proc. i tak bardzo niskie wydatki na Krajowy Fundusz Szkoleniowy (z 200 mln zł do 100 mln zł). Rząd nie ma też w planach żadnego systemowego programu zapewniającego Polakom kształcenie ustawiczne. Już dzisiaj w Polsce zaczynają działać przedsiębiorstwa, w których na 1 zatrudnionego przypadają 3 roboty.  Może lepiej zamiast zwiększać wydatki społeczne do 75 mld zł zacząć znacznie więcej przeznaczać na kształcenie ustawiczne.

 

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Eksperci

Przasnyski: Produkcja stara się nadążyć za popytem

Po niewielkim wrześniowym spowolnieniu, październik przyniósł zdecydowany powrót ożywienia w przemyś...

Gontarek: Firmy dają duże podwyżki, aby zatrzymać pracowników

Przeciętne zatrudnienie w październiku br. wzrosło o 4,4 proc.  r/r, zaś wynagrodzenie aż o 7,4 proc...

Bugaj: Ikar hossy coraz bliżej Słońca

Według najnowszej ankiety przeprowadzonej wśród zarządzających przez BofA Merrill Lynch aż 48% respo...

Starczewska-Krzysztoszek: Dorośli Polacy nie kształcą się

Komisja Europejska opublikowała szóstą edycję Monitora Kształcenia i Szkolenia przedstawiając  m.in....

Lipka: Uwaga na kolejną falę podwyżek cen paliw. 5 zł znów straszy

Rosnące prawdopodobieństwo przedłużenia porozumienia o ograniczeniu wydobycia ropy naftowej nałożyło...

AKTUALNOŚCI

Kolejnych 50 zmian dla biznesu

Przedsiębiorca, któremu kontrahent nie płaci na czas, odzyska zapłacony podatek dochodowy, a dłużnik...

Deweloperzy budują dwa razy więcej niż cztery lata temu

Kolejne dane Głównego Urzędu Statystycznego znów przyniosły rekordowe wyniki aktywności deweloperów....

Przemysł rośnie jak na drożdżach

Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w październiku 2017 r. o 12,3 proc. r/r (ceny stałe). Produkcj...

Bankomaty zaczynają znikać z naszych ulic

Według danych NBP w II kwartale liczba bankomatów w Polsce spadła o 223 maszyny. Expander zwraca uwa...

Cyberbezpieczeństwo do poprawki

Projekt ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa nie gwarantuje zwiększenia poziomu cyberbezpi...