wtorek, Styczeń 23, 2018
Home Archiwa 2017 Listopad 8

Dzienne archiwaLis 8, 2017

Rosnące prawdopodobieństwo przedłużenia porozumienia o ograniczeniu wydobycia ropy naftowej nałożyło się na wzrost ryzyka geopolitycznego w Zatoce Perskiej. W efekcie zwiększają się ceny paliw na rynkach globalnych, co oznacza gwałtowne podwyżki kosztów tankowania dla kierowców również w Polsce. 

Już pod koniec minionego tygodnia cena ropy Brent wyraźne przekroczyła granicę 60 dolarów za baryłkę. Podwyżki wiązały się przede wszystkim z zaplanowanym na 30 listopada posiedzeniem OPEC. Jest prawdopodobne, że zapadnie tam decyzja o utrzymaniu ograniczeń w wydobyciu ropy naftowej do końca 2018 r.

Od poniedziałku natomiast na scenariusz związany z dobrowolnym zmniejszeniem podaży „czarnego złota” przez jego głównych producentów nałożyły się napięcia w Zatoce Perskiej. Financial Times pisał o „aresztowaniach podczas weekendu co najmniej 11 saudyjskich książąt oraz tuzinów wysokich rangą urzędników i prominentnych biznesmenów przez nową, krajową antykorupcyjną komisję”.

Arabia Saudyjska odpowiada za ok. 11 proc. globalnej produkcji ropy naftowej. W okresie, gdy zmniejszają się zapasy ropy, nawet ograniczone ryzyko zaburzeń w dostawach tego surowca powoduje tradycyjnie silne wzrosty cen. Nie inaczej było tym razem. Ropa Brent na początku tygodnia wzrosła powyżej granicy 64 dol., osiągając przy tym najwyższe poziomy od połowy 2015 r.

Kilkanaście groszy drożej już w najbliższych dniach

Rosnące ceny ropy naftowej przekładają się na wyższe notowania paliw. Na rynku ARA (Amsterdam – Rotterdam – Antwerpia) jeszcze 20 października benzyna bezołowiowa 95 kosztowała 1,58 zł/litr. Teraz jest to już 1,82 zł, czyli o 15 proc. więcej. Brakuje tylko 3 gr, by zostały osiągnięte najwyższe poziomy od wakacji 2015 r.

Warto jednak zauważyć, że ten wzrost był podzielony na dwa mniej więcej równe ruchy. Pierwszy z nich, widoczny na większości stacji, podniósł średnią cenę popularnej „95” w Polsce z poziomu 4,57 zł/litr (dane Komisji Europejskiej z 31 października) do prawdopodobnie ok. 4,70 zł.

Natomiast podwyżka cen benzyny w holenderskich oraz belgijskich rafineriach (są odnośnikiem notowań dla większości producentów paliw w Europie) widoczna od początku listopada w okolicach 10 gr (12 gr z VAT) prawdopodobnie zostanie uwzględniona w cenach detalicznych dopiero w najbliższych dniach. Oznacza to również, że w drugiej połowie miesiąca trzeba się przygotować na średnią cenę bezołowiówki w okolicach 4,80 zł/litr. Na stacjach stosujących wyższą marżę niewykluczony jest nawet powrót słynnej wartości 4,99 zł/litr.

5 zł na Święta?

Wydarzenia natury geopolitycznej, które spowodowały wzrost cen ropy od początku tygodnia, zwykle mają gwałtowny charakter, ale ich wpływ najczęściej nie jest długotrwały. Prawdopodobnie więc ten element będzie wygasać w kolejnych tygodniach.

Dostępne dziś dane nie dają podstaw, by na polskich stacjach ceny benzyny bezołowiowej wzrosły do 5 zł za litr. Wymagałoby to przekroczenia przez ropę Brent poziomu 70 USD za baryłkę i dalszego, 10 proc. wzrostu cen benzyny na rynku europejskim, co w tym momencie jest mniej prawdopodobne niż utrzymanie notowań na obecnym poziomie czy nawet lekkie spadki.

Gdyby jednak doszło do zaburzeń w wydobyciu ropy (ryzyka geopolityczne czy pogodowe) w najbliższych tygodniach, to wtedy przy stale rosnącym światowym popycie można byłoby się spodziewać kolejnej fali wzrostu cen benzyny na rynkach. Znacznie zwiększyłoby się również zagrożenie, że przy świątecznym tankowaniu kierowcy płaciliby ok. 5 zł za litr bezołowiówki.

 

 

 

Autor: Marcin Lipka, główny analityk cinkciarz.pl

Znacznie wzrósł na polskim rynku średni czas kontaktu z reklamą (do 27,5 sekundy). Średnia widoczność reklam natomiast zmniejszyła się nieznacznie (do 55 proc.). Po raz pierwszy w raporcie pojawiły się dane dotyczące średniej widoczności reklam (Viewability) wideo w Polsce. 

Meetrics jest dostawcą rozwiązań do weryfikacji i poprawy widoczności, jakości oraz skuteczności kampanii reklamowych. Firma publikuje swoje raporty dotyczące wybranych krajów europejskich od 2016 roku. Polska dołączyła do tego grona w II kwartale br., kiedy w czerwcu Meetrics uruchomiła w naszym kraju swój oddział i po raz pierwszy uwzględniła w swoim raporcie „Viewability Benchmark Report” polski rynek. Z raportu „Viewability Benchmark Report” za III kwartał wynika, że średni czas kontaktu z reklamą w Polsce wzrósł (w porównaniu z poprzednim kwartałem) z 17,4 sek. do 27,5 sek.

– Przyczynami są: mniejsze niż w poprzednim kwartale obłożenie wydawców, mocniejsze wykorzystywanie przez marketerów jakościowych powierzchni reklamowych oraz bardziej widocznych formatów reklamowych. Taki wysoki czas kontaktu z reklamą może wydawać się zaskakujący, ale trzeba pamiętać, że jest to średnia dla wielu formatów reklamowych, także tych wyświetlanych na stałe w danym okresie – komentuje Tomasz Piątkowski, Country Manager Meetrics w Polsce.

Dane dowodzą, że w zakresie reklamy typu display polski rynek reklamowy szybko dojrzewa i nadrabia zaległości względem standardów europejskich. Widzialność utrzymuje się na solidnym poziomie, a wyraźnie rosnący średni czas kontaktu wskazuje, że klienci i marketerzy bardziej starannie dobierają media i miejsca emisji swoich reklam. Walutą powoli przestaje być CPM wypierany przez vCPM. To z kolei mobilizuje wydawców do pracy nad jakością powierzchni reklamowej i w efekcie powoduje, że średnia skuteczność kampanii realizowanych w Internecie poprawia się – mówi Maciej Szymczak, Head of Campaign Management w Ströer Digital Media.

W obecnym raporcie po raz pierwszy pojawiły się również dane dotyczące kategorii video na wybranych rynkach, w tym także po raz pierwszy w Polsce.

Średnia widoczność reklam (Viewability) w tej kategorii w Polsce wyniosła 47 proc. natomiast średni czas kontaktu z reklamą wideo wyniósł 15,1 sekundy.

– W tym obszarze z kolei widać, że przewaga popytu na jakościowe video nad jego dostępnością na rynku powoduje, że klienci wyżej od jakości stawiają dostęp do powierzchni. Reklama video jest bardziej angażująca i teoretycznie czas kontaktu z reklamą powinien być wyższy niż w przypadku displayu. Dzieje się inaczej i te dane powinny stanowić mały sygnał ostrzegawczy dla wszystkich uczestników rynku – przekonuje Maciej Szymczak.

Jeśli chodzi o formaty reklamowe to najlepsze wskaźniki jeśli chodzi o średnią widoczność reklam osiągnęły na polskim rynku reklamy: Halfpage (62 proc.) i Skyscraper (58 proc.). Reklamy Billboard i Superbanner osiągnęły poziom po 50 proc., a reklamy Medium Rectangle 40 proc.

Z kolei w przypadku średniego czasu kontaktu z reklamą najlepiej wypadły formaty: Skyscraper (49,4 sek.) i Halfpage (30,5 sek.). Dalsze w kolejności były reklamy: Superbanner (27,2 sek.) oraz Medium Rectangle (22,6 sek.). Najniższymi wskaźnikami charakteryzował się format Billboard (12,7 sek.).

W III kwartale Polska znalazła się w środku stawki jeśli chodzi o wskaźnik Viewability, który plasuje się na naszym rynku na poziomie 55 proc. W Niemczech ten wskaźnik wynosi 58 proc. a we Francji 59 proc. Najniższy poziom Viewability wynoszący 52 proc. jest notowany na rynku brytyjskim, a najwyższy we Włoszech – 68 proc. i w Austrii – 67 proc.

– Viewability na poziomie 55 proc. oznacza, że 45 proc. budżetów digital jest wydawana nieefektywnie. Dlatego właśnie Viewability, czyli widoczność reklam online, jest od pewnego czasu ważnym tematem dyskusji na rynkach digital na całym świecie. W czerwcu br. organizacja IAB na poziomie międzynarodowym opublikowała projekt standardu viewability, w którym definiuje termin viewability i ustandaryzowane pomiary tego wskaźnika. Kilka dni temu standard widoczności reklam ogłosiła także IAB Polska – dodaje Tomasz Piątkowski.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

 

Od początku roku było 673 przypadków niewypłacalności przedsiębiorstw wobec 589 w ciągu trzech kwartałów 2016 r, co oznacza 14 procentowy wzrost – wynika z danych opublikowanych w Monitorach Sądowych i Gospodarczych. Spośród wielu przyczyn niewypłacalności wyłania się jedna konkluzja firmy za mało zarabiają.

Na 9 miesięcy od początku roku z mniejszą liczbą opublikowanych niewypłacalności mieliśmy do czynienia tylko w maju i wrześniu, stąd 14% wzrost ich liczby po trzech kwartałach w stosunku do roku ubiegłego. W efekcie tego w trzecim kwartale opublikowano w Monitorach Sądowych informacje o niewypłacalności aż 255 polskich firm – najwięcej od 5 lat (od końca 2012 roku – wtedy w IV kw. było to 260 firm). Spodziewamy się, że do końca roku tempo wzrostu liczby niewypłacalności polskich firm nadal będzie dwucyfrowe. Za wcześnie jeszcze na pozytywne efekty dla finansów firm z powodu wzrostu cen produkcji sprzedanej, sygnalizowanego ostatnio m.in. przez Eurostat (w naszym kraju w sierpniu jeden z najwyższych w Europie – 4,5% r/r).

– Firmy produkcyjne (a ostatnio także budowlane) musiały w końcu podnieść ceny, gdyż w ciągu ostatnich kwartałów skumulował się wzrost ponoszonych przez nie kosztów – cen pracy (od kilku do kilkunastu procent w zależności od województwa) i materiałów – zauważa Tomasz Starus, Członek Zarządu Euler Hermes odpowiadający za ocenę ryzyka. – Czy to wpłynie na trwałe podniesienie rentowności, a w ślad za tym – zmniejszenie liczby niewypłacalności polskich producentów? To zależy, na ile wzrost cen będzie akceptowany przez rynek – trzeba więc obserwować poziom zamówień… Jest to też efekt wyczerpywania możliwości łatwego zwiększania skali produkcji bez istotnych inwestycji. Ale nawet jeśli w części przypadków zamówienia spadną, to bardziej istotny od obrotu będzie zysk, który może wzrosnąć (liczy się przecież nie wolumen, ale rentowność obrotu). Firmy maja w pierwszej kolejności zarabiać, a nie sprzedawać.

Spośród wielu przyczyn niewypłacalności wyłania się jedna konkluzja… firmy za mało zarabiają (kwestia rentowności obrotu, finansowania działalności, przepływu środków).

Skąd tak duże zróżnicowanie pomiędzy województwami – w jednych wyraźny jest znaczny wzrost liczby niewypłacalności, a w innych jej spadek? Gdy zestawimy sektory, które stały za wyraźnym spadkiem lub wzrostem r/r niewypłacalności w poszczególnych regionach kraju, to zarówno w jednym jak i drugim przypadku są te same branże: budownictwo (wyraźna poprawa w 4, a pogorszenie w 6 województwach), handel (analogicznie lepiej w tym sektorze było w 7, a gorzej w 8 województwach), produkcja (tutaj poprawa w 3 a pogorszenie w 4 regionach)… Z jednym wyjątkiem – usługi, gdzie poprawa miała miejsce jedynie w Wielkopolsce (a drastycznie wzrosła liczba takich niewypłacalności na Mazowszu – o +19 przypadków r/r). Nie jest to jednak sektor odpowiedzialny za cały wzrost niewypłacalności, w innych województwach wzrosty liczby tych zdarzeń miały miejsce głównie w budownictwie (zachodniopomorskie +11 r/r czy warmińsko-mazurskie +6 r/r) jak i w produkcji (opolskie +7 r/r), a na Pomorzu rozłożyły się niemal równo pomiędzy wszystkie branże.

Skoro nie ma jasnej mapy branż ewidentnie stojącymi za niewypłacalnościami, to może wspólne, łatwe do zidentyfikowania są przyczyny tego trendu? Tutaj też jest wiele tropów, nierzadko sprzecznych – chociażby w budownictwie. Niewypłacalności następowały w nim z powody utraty rynku, braku zleceń albo… właśnie realizacji tychże zleceń, ale przy niskiej ich rentowności. Obserwować można było całe spektrum przyczyn problemów firm – popytowe (brak zleceń, duża konkurencja – stagnacja cen przy wzroście kosztów), finansowe (krótkoterminowe finansowanie, słaba akumulacja środków własnych), prawno-podatkowe (zmiana prawa naprawczego – domino postępowań restrukturyzacyjnych, luki w przepisach; obciążanie firm odpowiedzialnością za błędy lub wyłudzenia nawet odległych w ich łańcuchu dostaw kontrahentów).

– O ile w przypadku konkretnych firm łatwo zidentyfikować ich problemy lub przyczyny niewypłacalności, to jednoznaczna obecnie diagnoza w skali całego kraju nie jest łatwa. Nie stoi za tym prosty schemat podażowo-popytowy, a przy tym sytuacja dynamicznie się zmienia. Jak zatem podsumować trzy kwartały 2017 roku w temacie niewypłacalności polskich przedsiębiorstw – które wzrosły w tym czasie w tempie 14% r/r? Przy wielu przyczynach wzrostu niewypłacalności, konkluzja natury ogólnej jest taka, że nie ma jednoznacznie pewnych lub zagrożonych branż czy regionów. Najbardziej prozaiczne i wspólne dla tych wszystkich przyczyn jest to, iż firmy za mało zarabiają – mówi Tomasz Starus.

Wszystkie oczy skierowane na budownictwo – sezon budowlany nie wpłynął (jeszcze) na trwałą poprawę sytuacji.

Budownictwo – rok do roku po trzech kwartałach niewypłacalności w nim jest więcej, a sam wrzesień wiosny jeszcze nie czyni (14 niewypłacalności wobec 16 przed rokiem)… Chronologia jego problemów w poszczególnych kwartałach wyglądała następująco: w pierwszym opublikowano informacje o niewypłacalności 43 firm budowlanych (wykonawczych), w drugim 30, a w trzecim – 50. Czyli trudno mówić o trendzie spadkowym na skutek narastania zleceń wraz z rozwojem sezonu budowlanego. Nic takiego nie miało miejsca – może jest jeszcze na to za wcześnie?

Na przykładzie września potwierdzają się trendy z ostatnich miesięcy: publikowane ostatnio przypadki niewypłacalności firm budowlanych dotyczyły głównie firm ogólnobudowlanych, rzadkie w tym gronie są przypadki firm wyspecjalizowanych w konkretnych pracach (we wrześniu – dwa przypadku, które ponadto odnosiły się do małych firm). Problemy miały głównie firmy ogólnobudowlane. Charakterystyczne dla części z nich były bardzo duże wahania przychodów w ostatnich latach – gwałtowny spadek z 25 na 3 mln zł w skali roku, albo gwałtowny ich wzrost i nagłe załamanie np. rok po roku 2/26/74 mln zł, a mimo to firma upadła. Wyodrębnić można dwa scenariusze problemów w budownictwie – pierwszy to spadek obrotów, brak zleceń przy utrzymywaniu rentowności sprzedaży na poziomie od kilkunastu do kilkudziesięciu procent (40%), a drugi to realizacja zleceń, ale przy osiąganej rentowności sprzedaży w ostatnich latach zazwyczaj na poziomie poniżej 1%.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

W których inwestycjach mieszkaniowych deweloperzy oferują lokale handlowo-usługowe? W jakich cenach można je kupić?

Wioletta Kleniewska, dyrektor marketingu i sprzedaży w Polnord S.A.

Lokale usługowe oferujemy w Warszawie, Ząbkach, Gdańsku i Łodzi. W osiedlu Stacja Kazimierz na warszawskiej Woli dostępnych jest jeszcze 5 lokali o powierzchni od 149 mkw. do 187 mkw. Osiedle Neptun przy ulicy Powstańców w Ząbkach oferuje 6 lokali o metrażu od 41 mkw. do 70 mkw. Inwestorom z Trójmiasta możemy zaproponować lokale przy ulicy Guderskiego w Gdańsku Jasieniu wielkości od 91 mkw. do 101 mkw. oraz przy ulicy Myśliwskiej w Gdańsku Morenie o powierzchni od 170 mkw. do 223 mkw.  W Łodzi pozostały w sprzedaży dwa lokale przy ulicy Żeligowskiego w pobliżu Piotrkowskiej o metrażu 61 mkw. i 190 mkw. Ceny wszystkich lokali są do negocjacji.

Tomasz Sujak, członek zarządu Archicom S.A.

 Poszukujący lokalu usługowego mogą skorzystać z oferty w kilku naszych osiedlach we Wrocławiu. Do nabycia są lokale o powierzchni od 24 mkw. do 189 mkw. w osiedlu Olimpia Port, w którym docelowo zamieszka 10 tys. wrocławian, a nadrzeczna lokalizacja inwestycji przyciąga spacerowiczów z całego miasta. Warto też zwrócić uwagę na lokale usługowe w budynku Club House w apartamentowym osiedlu Ogrody Hallera, położonym przy jednej z głównych arterii miasta. W naszej ofercie znajdują się również lokale usługowe w Browarach Wrocławskich, nowoczesnej inwestycji usytuowanej na terenie dawnego Browaru Piastowskiego. Potencjał lokalizacyjny w pobliżu centrum miasta i sąsiedztwo terenów rekreacyjnych nad Odrą stwarzają tu duże szanse rozwoju dla inwestorów.

Małgorzata Ostrowska, członek Zarządu oraz dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Posiadamy lokale handlowo-usługowe w trzech inwestycjach: na Bliskiej Woli w Warszawie, Hanza Tower w Szczecinie oraz Bernadowo Park w Gdyni. Ceny lokali różnią się w zależności od miasta, lokalizacji oraz powierzchni.  W Warszawie trzeba zapłacić od 14 883 zł za mkw. W Szczecinie, ze względu na usytuowanie projektu w centrum miasta, stawki zaczynają się od ponad 9686 zł/ mkw.

Mirosław Kujawski, członek zarządu LC Corp S.A.

Lokale usługowe oferujemy przede wszystkim w inwestycjach zlokalizowanych w centrach miast lub w projektach wieloetapowych, jak na przykład Mała Praga, Korona Pragi, czy Osiedle na Woli w Warszawie. W ofercie staramy się mieć lokale o możliwie małym metrażu, tj. 60-100 mkw. z opcją ich łączenia, dzięki czemu pozostajemy elastyczni na zmienne potrzeby rynku. Ceny uzależnione są od miasta i lokalizacji, zaczynają się od 4850 zł netto/mkw.

Eryk Nalberczyński, dyrektor ds. sprzedaży Lokum Deweloper

Na terenie osiedli Lokum di Trevi i Lokum da Vinci znajdują się pasaże handlowo-usługowe, dostępne nie tylko dla mieszkańców. Doskonała lokalizacja w pobliżu terenów z wysokim zaludnieniem, nieopodal rozbudowanej infrastruktury komunikacyjnej i ośrodków biznesowych sprawiają, że pasaże to doskonałe miejsce na rozwój biznesu w różnych branżach. Na terenie Pasażu da Vinci dostępne są lokale do wynajęcia o metrażach od 42 mkw. do 182 mkw. Dla najemców i ich klientów przygotowany został parking. Na terenie Pasażu di Trevi pozostały dwa wolne lokale do wynajęcia o powierzchni 74 mkw. i 80 mkw. Wkrótce także w osiedlu Lokum Victoria powstanie centrum sportowe, powierzchnie biurowe i handlowo – usługowe, z których korzystać będą mogli nie tylko mieszkańcy osiedla, ale również wszyscy wrocławianie.

Mirosław Bednarek, prezes zarządu Matexi Polska

 Lokale użytkowe są dostępne we wszystkich naszych inwestycjach w Warszawie. Aktualnie oferujemy zakup takich lokali zarówno w inwestycji Człuchowska Bemowo, Kolska od Nowa:), jak i w drugim etapie osiedla Apartamenty Marymont. Generalnie staramy się, by w każdym z naszych projektów dostępne były lokale handlowo-usługowe, a ich funkcjonalność dopasowana do  potrzeb przyszłych mieszkańców.

Katarzyna Dąbrowska, Senior Marketing Manager w Nexity Polska

Lokale handlowo-usługowe dostępne są aktualnie w warszawskiej inwestycji SkyLife na Woli, gdzie średnia cena za mkw. powierzchni wynosi 7800 zł netto. Wśród dostępnych lokali przeważają takie o metrażu 65 mkw., usytuowane od strony ulicy Jana Kazimierza. Lokale dostępne są też w pierwszym etapie inwestycji MyBemowo na parterze budynku od strony ulicy Batalionów Chłopskich. Zgodnie z naszym planem, docelowo wspomniana powierzchnia zostanie zagospodarowane przez różne typy usług, dopasowanych do potrzeb mieszkańców. Przewidujemy również przestrzeń handlową w inwestycji NextUrsus w warszawskim Ursusie, gdzie powierzchnia będzie dostępna w cenie  od 9000 zł za mkw.

Marcin Liberski, dyrektor marketingu i sprzedaży w Atlas Estates

W ofercie posiadamy kilka lokali usługowych w warszawskich inwestycjach mieszkaniowych, których budowa została już ukończona. W Concept House Mokotów w budynku u zbiegu ulic Obrzeżnej i Cybernetyki mamy do dyspozycji ostatni lokal usługowy o metrażu 233 mkw. w cenie 7500 zł netto za mkw. Na granicy Woli i Śródmieścia, w inwestycji Capital Art Apartments dysponujemy sześcioma wolnymi lokalami, z których najmniejszy ma powierzchnię 34 mkw., a największy 266 mkw. Ceny lokali w tym projekcie kształtują się w przedziale 8000 – 9000 zł netto za mkw. Intensywna zabudowa okolicy oraz lokalizacja w pobliżu stacji metra rondo Daszyńskiego sprawia, że prowadzenie biznesu w tym miejscu jest bardzo atrakcyjnym rozwiązaniem. Ponadto na Żoliborzu w inwestycjach Apartamenty przy Krasińskiego i Apartamenty Krasińskiego II mamy w ofercie łącznie pięć lokali usługowych, które mogą być przeznaczone na sklep spożywczy, aptekę lub biuro.

Zuzanna Kordzi, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

W tej chwili mamy w sprzedaży kilka lokali usługowych i biurowych w Warszawie. Najciekawszy z nich to lokal, w którym mieliśmy biuro sprzedaży w inwestycji Hubertus. Lokal ma 232 mkw. i jest całkowicie przeszklony, dzięki temu można pracować przy biurku podziwiając zielone przestrzenie na terenie osiedla. Cena lokalu to 9800 zł netto/mkw. W tej samej inwestycji mamy także w sprzedaży biuro o powierzchni 91 mkw. w kwocie 6990 zł netto/mkw. Do kupienia jest jeszcze ponad 500 metrowe biuro przy ulicy Bukowińskiej koło metra Wilanowska i dwa lokale biurowe przy ulicy Panieńskiej w rejonie Portu Praskiego za 6500 zł netto/ mkw.

Mirosław Łoziński, prezes zarządu Waryński S.A. Grupa Holdingowa

Lokale usługowe oferujemy w obydwu naszych warszawskich inwestycjach: Miasto Wola i Stacja Kazimierz. W Mieście Wola, realizowanym z naszym partnerem Dantex, posiadamy wolne lokale o powierzchni od 54 do 100 mkw. w przedziale cenowym od 9200 zł/mkw. do 10 500 zł/mkw. Z kolei w inwestycji Stacja Kazimierz, realizowanej wspólnie z firmą Polnord, oferujemy lokale o powierzchni od około 147 mkw. do 187 mkw. w kwocie od 10 200 zł/mkw. do 12 000 zł/mkw. Podane ceny są stawkami brutto.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. sprzedaży w Wawel Service

Nie posiadamy aktualnie w ofercie lokali handlowo-usługowych. Takie nieruchomości są sprzedawane już na etapie projektowym, głównie ze względu na portfel inwestycyjny, który budują nasi klienci. Dzięki temu mogą nabyć atrakcyjny lokal usługowy w dobrej lokalizacji i konkurencyjnej cenie.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Oferujemy aktualnie dwa ostatnie lokale usługowe w inwestycji Monte Verdi, położonej w warszawskiej dzielnicy Włochy przy ulicy Popularnej w cenie od 6500 zł/mkw. netto. Lokale dostępne są w metrażach od 28 kw. do 40 mkw. Jednym z ich największych atutów jest usytuowanie na terenie osiedla, które powstało przy jednym z głównych skrzyżowań w dzielnicy Włochy. Duży ruch pieszych wokół inwestycji generuje sąsiadująca z nią stacja kolejowa, co sprawia że jest to idealne miejsce na biznes.

 

Źródło: serwis nieruchomości Dompress.pl

Nie ma żadnego uzasadnienia, aby osoby kierujące niektórymi spółkami (Skarbu Państwa, jednostek samorządu terytorialnego, państwowych i komunalnych osób prawnych) świadczyły usługi zarządzania nimi jako przedsiębiorcy – napisała Konfederacja Lewiatan, opiniując projekt ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym.

– Jeśli ustawa o zarządzaniu mieniem państwowym, dla zmniejszenia ryzyka, wyłącza akcje największych spółek należących do Skarbu Państwa z możliwości sprzedaży, to zastanawiające jest dlaczego wprowadza rozwiązania pozwalające na zarządzanie tymi spółkami przez osoby nie związane z nimi  kodeksową umową o pracę – zauważa dr Małgorzata Starczewska – Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.

Jest to działanie na niekorzyść finansów publicznych, bowiem osoby kierujące niektórymi spółkami jako przedsiębiorcy będą płacić niższą składkę na FUS (od 60% przeciętnego wynagrodzenia, a nie od otrzymywanego dochodu) oraz niższy podatek dochodowy, bo jako przedsiębiorcy mogą wybrać np. liniowy PIT (19%) i tym samym nie wpadają w drugi próg podatkowy (32%).

Konsekwencją tego, że osoby kierujące niektórymi spółkami są przedsiębiorcami świadczącymi usługi zarządzania będzie konieczność dania im urlopu w innym trybie niż gwarantuje to Kodeks Pracy.

–  Dlaczego osoby takie mają mieć gorsze warunki urlopowe niż pracownicy zatrudnieni na podstawie Kodeksu Pracy (24 dni kalendarzowe, a nie 26 dni roboczych). Jeśli urlop ma służyć odpoczynkowi pozwalającemu na regenerację zdolności do pracy, to osoba zarządzająca niektórymi spółkami potrzebuje regeneracji w takim samym wymiarze jak inni pracownicy – dodaje Małgorzata Starczewska – Krzysztoszek.

 

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

 

Zarówno w Polsce jak i na świecie utrata reputacji przez firmę to jedna z kluczowych obaw przedsiębiorców. O ile jednak na świecie to numer jeden wśród najistotniejszych ryzyk, to w Polsce plasuje się na dziewiątej pozycji. Przedsiębiorcy w Polsce przyznają, że ich firmy są coraz gorzej przygotowane na wystąpienie ryzyka utraty reputacji – na świecie odsetek ten jest wyższy i wynosi 51% – wynika z raportu Aon Polska „Zarządzanie ryzykiem i ubezpieczeniami 2017”.

Wyniki badania  przeprowadzonego w 247 przedsiębiorstwach w Polsce pokazują, że utrata reputacji dla polskich przedsiębiorców jest jednym z kluczowych ryzyk, jednak nie tak ważnym jak jeszcze 2 lata temu, kiedy to plasowała się na czwartym miejscu. W znacznie większym stopniu o swoją reputację obawiają się przedsiębiorcy z innych regionów świata: w Azji Pacyficznej czy Ameryce Łacińskiej jest to numer 1 wśród najistotniejszych ryzyk, zaś w Europie oraz Ameryce Północnej – numer 2. Utraty reputacji w najmniejszym stopniu obawiają się przedsiębiorcy z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki.

Pozycje ryzyka „Utrata reputacji” w TOP 10 najistotniejszych ryzyk dla przedsiębiorców (2009-2017)

Tylko 6% w Polsce i 10% na świecie przyznaje, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy poniosło straty z tytułu utraty reputacji. Istotnie niższy niż jeszcze 2 lata temu odsetek przedsiębiorców w Polsce przyznaje, że ich firmy są przygotowane na ryzyko utraty reputacji i posiadają w tym zakresie formalny plan działania. O ile w 2015 roku takie przygotowanie deklarowało 54% badanych, o tyle w tym roku tylko 39%. Na świecie ta gotowość też jest niższa, jednak nieznacznie – spadek o 5 punktów procentowych (z 56% na 51%).

Joanna Jakubowska, Marketing Manager w Aon Polska:

Utrata reputacji marki jest jednym z najważniejszych ryzyk w oczach przedsiębiorców. Z pewnością zdają oni sobie sprawę z wpływu tego ryzyka na działalność całej firmy. Co jakiś czas obserwujemy „wpadki” różnych marek i mozolną próbę wychodzenia z sytuacji kryzysowych. Rozwój mediów społecznościowych zdecydowanie jest tym czynnikiem, który powoduje, że coraz trudniej jest zarządzać sytuacją kryzysową i coraz trudniej jest się na nią przygotować. Specyfiką mediów społecznościowych jest dowolność kształtowania komunikatów przez ogromną grupę ludzi, którzy częściej wypowiedzą się negatywnie na temat firmy niż pozytywnie. Dlatego każdy ma możliwość wpłynięcia na reputację przedsiębiorstw. Nie dziwi więc pierwsza pozycja tego ryzyka na świecie. Polscy przedsiębiorcy wyraźnie dostrzegają to zagrożenie, jednak cały czas bliższe im są ryzyka bardziej przyziemne, związane z codzienną działalnością firmy i jej finansami. Być może kolejne nagłośnione kryzysy firm będą powodowały zmianę nastawienia przedsiębiorstw w kierunku coraz większego uznania tego ryzyka.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

W dniach 28 – 29 listopada 2017 w Katowicach odbędzie się kluczowe wydarzenie branży automotive w Polsce: International Automotive Business Meeting 2017. W wydarzeniu wezmą przedstawiciele polskich i europejskich władz, a także liderzy oraz eksperci branży samochodowej, którzy wspólnie poszukiwać będą odpowiedzi na pytanie, jak najnowsze trendy elektromobilności wpłyną na kształt polskiego sektora motoryzacyjnego.

Osią dyskusji podczas wydarzenia będą zmiany w tradycyjnym łańcuchu dostaw dla pojazdów samochodowych, a także to, jak e-mobilność i systemy wspomagania kierowcy będą miały wpływ na sektor motoryzacyjny w najbliższej przyszłości. Szeroko omawiane będą najnowsze trendy i prognozy w branży automotive oraz możliwości ich implementacji w polskiej gospodarce.

Polskę, podobnie jak całą Europę, czeka epoka elektryczności w motoryzacji. W odpowiedzi na to, jak wielkie zmiany czekają sektor motoryzacyjny w Polsce, organizujemy International Automotive Business Meeting 2017. – mówi Piero Cannas, Prezes Włoskiej Izby Handlowo-Przemysłowej w Polsce – Chcemy tym samym zainicjować dialog wszystkich stron zaangażowanych w proces przeobrażania się branży. Wydarzenie to będzie wyjątkową okazją do poszerzenia wiedzy o elektromobilności i nowych technologiach oraz znajdowania nowych partnerów biznesowych. Wierzymy, że wymiana opinii i doświadczeń realnie przełoży się na kształt czekających nas zmian w polskim sektorze motoryzacyjnym.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Nielegalne transakcje i pranie pieniędzy od lat kojarzy się bardziej z transakcjami gotówkowymi prowadzonymi przez mafię. I choć o samym problemie nie mówi się tak często i intensywnie jak w latach 90, to problem nie zniknął, a wręcz wraz z rozwojem nowych technologii nastąpiła jego eskalacja. Czy istnieje możliwość, by mu zapobiec?

Polskie prawo coraz bardziej dostosowuje się do wymogów Unii Europejskiej, która intensywnie ściga przestępczość finansową. Wydane w ubiegłym roku przez polski sejm rozporządzenie nakłada na przestępców finansowych bardzo wysokie kary, w tym pozbawienie wolności nawet do 12 lat. Odpowiedzialność za złamanie prawa spoczywa nie tylko na osobie, która takie nielegalne transakcje przeprowadzała, ale również na pracownikach bankowych i osobach trzecich, które podejrzewały niezgodność z prawem.

Ciągła ewolucja

Wyłapanie nielegalnych transakcji nie jest proste. Przestępcy dostosowują swoje metody do zmieniających się technologii, w tym także do zabezpieczeń wprowadzanych w bankach. I choć wyróżnia się 5 najpopularniejszych: smurfing (wpłacanie drobnych kwot poprzez podstawione osoby), mieszanie (polega na wrzucaniu nielegalnie pozyskanych transakcji do legalnych transakcji, najczęściej dotyczy to barów i restauracji), puste transakcje (czyli kreowanie pustego obrotu na nieprawdziwych rachunkach), fikcyjny kredyt (zaciągnięty w jednym banku, spłacany fikcyjnym kredytem zaciągniętym w innej instytucji), transferpricing (zawyżanie lub zaniżanie wartości na fakturze w handlu międzynarodowym prowadzonym pomiędzy powiązanymi przedsiębiorstwami), to wciąż pojawiają się nowe, którym uda się przejść przez zabezpieczenia.

Sposobem na ich wychwycenie, zwłaszcza w transakcjach bezgotówkowych, może być sztuczna inteligencja. Ale pomimo technologicznej ewolucji człowiek kontrolujący całą strefę jest niezbędny. W XXI wieku pranie pieniędzy jest o tyle ciężkim przestępstwem, że bardzo często powiązane jest z atakami terrorystycznymi. Nielegalne pieniądze stanowią bowiem główne źródło utrzymania grup zamachowców.

Choć terroryzm w Polsce, na chwilę obecną, wydaje się odległym problemem, to pieniądze pozyskane z nielegalnych źródeł, a następnie wprowadzone do  legalnego obiegu mogą być też przyczyną załamania gospodarczego i prowadzić do rozkładu ważnych sektorów gospodarczych, nie wspominając o ofiarach przestępstw źródłowych, które tracą swoje majątki, a niekiedy wolność czy nawet życie.

Przestępstwa finansowe w dobie cyfryzacji i bankowości mobilnej

Wykrycie nielegalnych transakcji to szansa dla analityków bankowych, których zadaniem jest kontrolować podejrzane przepływy środków pod postacią wszelkich instrumentów finansowych. O tym, jak ważne jest to działanie z punktu widzenia wizerunkowego, przekonało się wiele instytucji finansowych i nie tylko. I choć często instytucje te kategorycznie odcinają się od przestępstwa, zła sława oprócz złego PR-u może przynieść również straty finansowe w postaci kar od regulatorów rynku finansowego czy kosztów programów naprawczych adresowanych do poszkodowanych na skutek takich zdarzeń.

– Warto rozwinąć umiejętności poruszania się w środowisku międzynarodowych przepisów i wymogów regulacyjnych poprzez dostarczanie rozwiązań zgodnych z tymi regulacjami oraz oczekiwaniami regulatorów rynków finansowych. To wiedza na temat zarządzania środowiskiem Compliance, AML i przeciwdziałaniu przestępstwom finansowym. To także wiedza dotycząca budowania i zarządzania efektywnymi mechanizmami, procedurami oraz systemami Compliance, AML i przeciwdziałania przestępstwom finansowym – mówi Karol Wojtczak, specjalista Citi Service Center Poland z zakresu przeciwdziałania praniu pieniędzy, wykładający ten przedmiot w Akademii Leona Koźmińskiego.

Warte podkreślenia jest to, że ofiarą przestępstw finansowych może zostać każda firma, dlatego wszystkie sektory powinny zachować w tym względzie czujność. Owszem – bankowość i finanse mają pod tym względem trudniej. To na nich spoczywa odpowiedzialność zatwierdzenia i ewentualne wykrycie transakcji, które mogą być nielegalne.

Czy przedsiębiorca może się bronić? Jak najbardziej.  Kluczowa jest tu analiza ryzyka i adekwatne procesy  kontrolne  poparte  zgłaszaniem do właściwych organów wykrytych przypadków podejrzanych działań potencjalnie powiązanych z praniem pieniędzy pochodzących z nielegalnych źródeł.

Zjawisko prania pieniędzy w XXI wieku wkracza w nowy wymiar. W świecie szybko postępującego rozwoju technologii wykrycie przestępstw jest coraz trudniejsze. Sztuczna Inteligencja i złożone algorytmy oczywiście pomagają także w walce z praniem pieniędzy, ale pośród technicznych rozwiązań nie może zabraknąć wysokiej klasy profesjonalistów.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

Programowanie, kompetencje cyfrowe, języki obce, prawo jazdy i samoorganizacja – to umiejętności, które można nabyć w ciągu zaledwie kilku miesięcy, a zdecydowanie podniosą kompetencje zawodowe. Zacznij uczyć się już dziś, a w 2018 roku możesz liczyć na awans w pracy.

Rada dla tych, którzy chcieliby więcej zarabiać, dostać podwyżkę lub po prostu stać się bardziej konkurencyjnymi na rynku pracy – czas na zdobycie nowych umiejętności. Przed końcem roku dobrze jest rozważyć dodatkowe szkolenia, aby w ciągu kilku miesięcy zyskać nową wiedzę i więcej argumentów w rozmowach o podwyżce. Można również samemu wykazać się inicjatywą – zasugerować pracodawcy chęć udziału w szkoleniu. Oto 6 umiejętności, których nabycie nie zajmie więcej niż 6 miesięcy, a które wniosą nową wartość do firmy.

Programowanie

Podział na humanistów i inżynierów już dawno przestał być aktualny. Umiejętności programistyczne to obecnie numer jeden wśród dodatkowych kompetencji. Przydadzą się w szczególności osobom nietechnicznym, ale i znacząco podniosą kompetencje inżynierów. Jednak programowanie to pojęcie bardzo ogólne, zatem jakich konkretnych technologii należy nauczyć się, aby być konkurencyjnym na rynku pracy?

– Obecnie najpopularniejszym językiem jest Java, ale na rynku pracy ceniony jest również język JavaScript i związane z nim technologie, zarówno front-endowe, jak i back-endowe. Kursantom bootcampów informatycznych zostanie specjalistą w tych dziedzinach zajmuje 6 miesięcy. Po tym czasie nabywają wiedzę pozwalającą na ubieganie się o pracę czy awans w branży IT – komentuje Marcin Kosedowski ze szkoły programowania online Kodilla.com.

Świadomość technologiczna pracowników to dziś element niezbędny do funkcjonowania nowoczesnej firmy. Dlatego umiejętność programowania jest i będzie w przyszłości bardzo doceniana przez pracodawców z różnych branż.

Kompetencje cyfrowe

Wydaje się, że obecnie prawie każdy potrafi obsłużyć komputer i urządzenia mobilne. Jednak kompetencje cyfrowe pracowników pozostawiają wiele do życzenia, więc ich znajomość może być przewagą. Przyjmując nowego pracownika z umiejętnościami cyfrowymi, pracodawca ma pewność, że osoba ta nie będzie tracić czasu na zgłębianie podstawowych funkcji oprogramowania ani też na ręczne wykonywanie czasochłonnych operacji, które można wykonać kilkoma kliknięciami myszki.

Coraz częściej pracownicy zdają sobie sprawę z potencjału, jaki drzemie w znajomości nowych technologii i chcą ten potencjał wykorzystać. Szczególnie starsze pokolenia pracowników dążą do rozwinięcia kompetencji, także pod kątem technicznym. Potwierdzają to badania VMware: 39% badanych z grupy wiekowej 45-54 czynnie poszukuje możliwości zasięgnięcia porad lub odbywania szkoleń w dziedzinie projektowania i tworzenia aplikacji mobilnych, a prawie jedna trzecia (31%) osób z grupy 55+ podejmuje te same działania również w zakresie programowania i tworzenia treści online. Dlatego, jeśli umiejętności cyfrowe kończą się na podstawowej obsłudze komputera i Pakietu MS Office, to ostatni dzwonek, aby podnieść swoje kompetencje i nie zostać w tyle. Zacznij od nauki korzystania z narzędzi biurowych, poczty elektronicznej czy komunikatorów internetowych i rozwijaj się z zakresu bezpieczeństwa sieci i programowania. Przydaje się również Europejski Certyfikat Umiejętności Komputerowych (ECDL).

Języki obce

Angielski dominuje jako język obcy nauczany w szkołach publicznych i prywatnych, jednak według Instytutu Badawczego Ranstadt, znajomość angielskiego na poziomie dobrym lub biegłym deklaruje tylko 17% Polaków. Na rynku pracy cenione są też inne języki obce, ale ich znajomość również jest niewystarczająca.

Język niemiecki, podobnie jak rosyjski, zna dobrze co dwudziesty Polak, a francuski, hiszpański i włoski zaledwie kilka procent.  Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń (OBW) potwierdza trend znany od lat – osoby dobrze posługujące się co najmniej jednym językiem obcym są atrakcyjniejsze na rynku pracy i zarabiają więcej. Język obcy jest szczególnie przydatny w dużych firmach – międzynarodowych korporacjach, niezależnie od stanowiska.

Bardzo wartościowa dla pracodawcy jest znajomość języków niszowych. W trendach dominują: chiński, arabski, węgierski czy szwedzki.  Z uwagi na to, że w naszym kraju mało jest specjalistów posługujących się tymi językami, ich przyswojenie może otworzyć wiele możliwości, szczególnie że nauka na intensywnym kursie może zająć zaledwie kilka miesięcy.

Prawo jazdy

W Polsce prawo jazdy kategorii B posiada 80% mężczyzn i 51% kobiet. W 2016 roku wymóg posiadania tego dokumentu pojawił się w 15% ofert pracy. Według raportu Adzuna, obszary zawodowe, w których kierowcy znajdą najwięcej ofert zatrudnienia to: Logistyka i Magazyn (27%) Budownictwo (23%), Inżynieria (22%). Gdańsk, Poznań i Wrocław znalazły się na szczycie miast z największą liczbą wakatów dla posiadaczy tego dokumentu. W Logistyce przydaje się również dodatkowa kategoria prawa jazdy, np. C, C+E lub D. Kategoria B prawa jazdy jest atutem handlowców, ubezpieczycieli czy dostawców.

Samoorganizacja

Zarządzanie sobą w czasie, czyli umiejętność dobrego planowania, przewidywania, oceny sytuacji, multitasking, a także zdolność oceny swoich możliwości i radzenia sobie ze stresem. Brzmi banalnie, ale to jedna z najważniejszych cech wymienianych przez 50% pracodawców poszukujących pracowników w badaniu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Dobra organizacja to umiejętność wymagana bez względu na zawód. Rozwiązaniem mogą być szkolenia z samoorganizacji, zarządzania czasem czy efektywnej nauki.

Wśród specjalistów, np. programistów, umiejętność określenia ile zajmie dane zadanie jest często równie istotna, jak samo jego wykonanie. Bez tego kadra zarządzająca może nie być w stanie ułożyć planu działań całego zespołu, a projekty mogą się znacząco przesunąć.

Zdolność do przebranżowienia się

Zdarza się, że awans jest prawie niemożliwy na obecnym stanowisku. Można wtedy rozważyć przebranżowienie się w obrębie firmy lub całkowitą zmianę branży. Najbardziej perspektywiczne zawody 2017 r. według Hays to m.in.: programista, specjalista IT w obszarze bezpieczeństwa, inżynier (jakości, procesu), specjalista ze znajomością języków obcych, project manager, kontroler finansowy.

– Wiek i zawód w przypadku przebranżowienia się nie ma większego znaczenia. Dla przykładu wśród absolwentów szkoleń z branży IT są osoby starsze, humaniści, nauczyciele, marketingowcy, pracownicy magazynów czy urzędnicy. Poza tym pracodawcy coraz chętniej inwestują w sprawdzone osoby, oferując im dofinansowanie lub opłacenie szkolenia programistycznego, aby zyskać pracowników z nowymi kompetencjami – komentuje Marcin Kosedowski.

Przebranżowienie sprawdza się w przypadku ryzyka likwidacji obecnego stanowiska, szybkiego rozwoju firmy, ale także wypalenia zawodowego.

Awans oznacza wyższe wynagrodzenie, ale pensja jest uzależniona nie tylko od doświadczenia czy umiejętności, ale w znacznym stopniu od branży czy specjalizacji. W celu zwiększenia dochodów, można zmienić specjalizację lub nawet przebranżowić się. Osoby, które tego dokonały, są cenione przez pracodawców za determinację i motywację do uczenia się. Programistą Javy można zostać po 6-miesięcznym szkoleniu przez internet. Może to być nowy etap w życiu, ale trzeba też pamiętać, że oznacza to naukę wielu nowych rzeczy, a wyższa pensja może pojawić się z czasem.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Jakich miesięcznych dochodów oczekują milenialsi? Jaki poziom zarobków chcieliby osiągnąć podczas rozwoju zawodowego? Blisko połowa z nich prognozuje, że realnym celem jest miesięczne wynagrodzenie przekraczające 3000 zł. Podobne aspiracje posiadają przedstawiciele starszej grupy badanych – respondenci w wieku 45-60 lat.

Ile zarabiają Polacy?

Do udziału w badaniu zostały zaproszone dwie grupy ankietowanych: przedstawiciele pokolenia Y (21-35 lat) oraz generacji X (45-60 lat). Respondenci zostali poproszeni o udzielenie odpowiedzi na pytanie: „W jakich granicach mieszczą się Twoje łączne dochody netto, uzyskiwane ze wszystkich źródeł?”. Uzyskane wyniki obrazują duże rozbieżności w wysokości wynagrodzenia w obu grupach wiekowych. ¼ młodszych ankietowanych przyznała, że ich miesięczne przychody znajdują się w przedziale 2001-3000 zł. Dla 18% badanych całkowity dochód netto wynosi od 1501 do 2000 zł, a 10% wskazało odpowiedź „3001-4000 zł”. 15% respondentów oświadczyło, że zarabia mniej niż wynosi najniższa krajowa (poniżej 1500 zł), a blisko 1/5 otrzymuje ponad 4000 zł netto.

Jakich odpowiedzi udzielali starsi respondenci? Najliczniejsza grupa przedstawicieli tej grupy badawczej (21%) wskazała, że ich wynagrodzenie nie przekracza 2000 zł. Dwie odpowiedzi „2000-3000 zł” oraz „3000-4000 zł” uzyskały po 19% wskazań, podobnie jak „4000-5000 zł” oraz „powyżej 5000 zł”, z których każda określa wysokość zarobków 1 na 10 ankietowanych.

Powyższe badanie wykazało, że większe wynagrodzenie otrzymują osoby w wieku 45-60 lat. Wynika to z faktu, że przedstawiciele generacji X dłużej funkcjonują na rynku pracy, prawdopodobnie rzadziej decydują się na zmianę pracodawcy, dzięki czemu ugruntowali swoją pozycję zawodową. Natomiast młodzi ludzie, którzy stawiają pierwsze kroki na rynku pracy, często decydują się na zmianę miejsca zatrudnienia, a ponieważ rozpoczynają dopiero swoją karierę, mogą liczyć na zdecydowanie mniejszy miesięczny dochód.

Jakiego wynagrodzenia oczekują Polacy?

Respondenci zostali również poproszeni o określenie swoich preferencji dotyczących miesięcznego wynagrodzenia netto, a wyniki badania ponownie sklasyfikowano według kryterium wieku. Które odpowiedzi wskazali ankietowani, odpowiadający na pytanie: „Jaki pułap wynagrodzenia chciałbyś osiągnąć na drodze Twojej kariery zawodowej i równocześnie uznajesz go za realny do osiągnięcia”? Największa grupa badanych milenialsów, czyli reprezentantów pokolenia Y (17%), zadeklarowała, że chciałaby uzyskać wynagrodzenie na poziomie 2000-2500 zł, 14% badanych usatysfakcjonuje dochód w granicach 3000-3500 zł, natomiast 12% respondentów wybrało przedział 4000-5000 zł. Pozostałe odpowiedzi uzyskały poniżej 10% wskazań.

Wśród pokolenia X obserwujemy duże rozbieżności dotyczące oczekiwanej wysokości wynagrodzenia. 16% badanych wskazało, że w toku rozwoju zawodowego i poszerzania własnych umiejętności chciałoby osiągnąć dochód w przedziale 2500-3000 zł, a 14% oczekuje wynagrodzenia na poziomie 3000-3500 zł. 12% respondentów uzyska satysfakcję zawodową otrzymując pensję w wysokości 5000-6000 zł, 11% wierzy w dochód oscylujący wokół 3500-4000 zł, a co 10 ankietowany wskazał zakres od 4000 do 5000 zł. Pozostałe odpowiedzi wybrało od 3 do 9% badanych.

Według powyższego raportu stała praca stanowi priorytet w życiu respondentów, którzy przy wyborze miejsca zatrudnienia zwracają szczególną uwagę na satysfakcjonujące wynagrodzenie (47% ankietowanych myśli w ten sposób). Wśród milenialsów istotny element stanowi również jasno określony i atrakcyjny system premiowy, który wskazało 17% ankietowanych z tej grupy wiekowej (powyższą odpowiedź wybrało jedynie 4% reprezentantów generacji X). Możliwość otrzymania dodatkowych benefitów finansowych nie stanowi najważniejszego warunku podjęcia zatrudnienia wśród Polaków, warto jednak zwrócić uwagę na rekordową dysproporcję w obu grupach. Powyższy raport wykazał również, że jedynie 53% milenialsów i 40% osób w wieku 45-60 lat jest zadowolona z otrzymywanej pensji. Dlatego oczekują oni zwiększenia wynagrodzenia, które stanowi podstawowy wyznacznik poziomu akceptacji miejsca pracy.

Jak skutecznie oszczędzać?

Nie zawsze możemy liczyć na szybki awans zawodowy i satysfakcjonującą pensję. Jeżeli wysokość wynagrodzenia nie pozwala w pełni realizować codziennych lub dodatkowych potrzeb, a wydatki przewyższają miesięczne dochody, warto gruntownie przeanalizować swoje decyzje zakupowe. Wystarczy kilka prostych kroków, które zapewnią skuteczną kontrolę codziennych wydatków i odpowiednie planowanie budżetu. Jak to zrobić?

  • Korzystaj z możliwości bankowości elektronicznej– rozwój technologii sprawił, że posługiwanie się pieniędzmi jest dziś zdecydowanie łatwiejsze. Jeżeli często korzystasz z płatności kartą, możesz w łatwy sposób rozpocząć codzienne oszczędzanie. Banki pozwalają na odłożenie określonej sumy pieniędzy za każdym razem, kiedy dokonujemy bezgotówkowej płatności, oferując m. in. możliwość zaokrąglania sumy każdej transakcji. Jeżeli dokonaliśmy płatności za 17 zł, na osobny rachunek bankowy trafią 3 złote. Obecnie płatność kartą zdecydowanie wypiera tradycyjne formy uiszczenia należności, dlatego kiedy zdecydujemy się na takie rozwiązanie, szybko zauważymy rosnące oszczędności.
  • Oszczędzaj na lokatach – planowanie budżetu nie powinno ograniczać się do krótkiego okresu. Jeżeli wiesz, że w najbliższym czasie będziesz potrzebował większej gotówki, która np. zostanie przeznaczona na zakup prezentów z okazji rodzinnych uroczystości, zdecyduj się na tymczasowe zamrożenie pieniędzy. Z pomocą przychodzą lokaty i konta oszczędnościowe. Przy wyborze najlepszej oferty należy zwrócić uwagę na wysokość oprocentowania, czas trwania umowy oraz okres kapitalizacji odsetek.
  • Skorzystaj z pomocy specjalistów – jeżeli uważasz, że samodzielnie nie potrafisz poradzić sobie z racjonalnym konstruowaniem miesięcznego budżetu, skorzystaj z pomocy ekspertów. Na polskim rynku funkcjonuje wiele agencji i firm konsultingowych, które nie pobierają prowizji za doradztwo finansowe. Analizując twoje codzienne wydatki, specjalista wskaże płaszczyzny i sposoby, które pozwolą w łatwy sposób oszczędzać pieniądze, a ty w krótkim czasie zauważysz przypływ dodatkowych funduszy, które dotychczas przeznaczałeś na nieprzemyślane decyzje zakupowe.

Eksperci

Białas: Bank Japonii uczy ekonomii

Bank Japonii naprostował rynek, uciszając plotki o prędkiej zmianie nastawienia. JPY traci, ale po n...

Gontarek: Trzy dobre pomysły KE jak rozwijać kompetencje cyfrowe

15 stycznia Komisja Europejska przyjęła nowe inicjatywy mające na celu poprawę kluczowych kompetencj...

Grejner: Koniec silnego złotego może być bliski

Chociaż polska gospodarka utrzymuje się w znakomitej kondycji, na wzrost wartości złotego wpływają p...

Bugaj: Dobre złego początki

Jedno ze słynnych powiedzeń Warrena Buffetta głosi, że inwestorzy powinni być bojaźliwi, gdy inni są...

Kowalski: Interpretacja MF w sprawie VAT rozstrzyga wątpliwości prawne

Interpretacja ogólna Ministra Finansów w sprawie VAT od usług ściśle związanych z profilaktyką, zach...

AKTUALNOŚCI

Szczyt poszukiwań w internecie haseł typu grypa i szczepienia

Jak wynika z badań internetowych, na przełomie stycznia i lutego, przypada szczyt poszukiwań w inter...

PGNiG podpisało umowę na przesył gazu przez Baltic Pipe

Jak poinformował PGNiG, umowa z Gaz-Systemem na świadczenie usług przesyłu gazu w okresie od 1 paźdz...

Ważne zmiany dla pracowników i pracodawców. Senat przyjął ustawę o e-aktach

Senatorowie przyjęli w piatek bez poprawek ustawę dotyczącą elektronizacji i krótszego okresu przech...

Co jedzą uczniowie i pacjenci? Kontrola Inspekcji Handlowej

Inspekcja Handlowa sprawdziła 83 firmy cateringowe, które przygotowują posiłki dla szpitali, szkół, ...

Gdańskie lotnisko obsłużyło pół miliona pasażerów

W 2017 roku Port Lotniczy Gdańsk im. Lecha Wałęsy obsłużył 4.611.714 pasażerów, co oznacza wzrost na...