wtorek, Październik 24, 2017
Home Archiwa 2017 Październik 2

Dzienne archiwaPaź 2, 2017

Najnowsze dane GUS pokazują, że inflacja wzrosła do 2,2%. Przy takim poziomie zdecydowana większość lokat bankowych przynosi straty w ujęciu realnym. Z wyliczeń Expandera wynika, że aby zarabiać, ich oprocentowanie musi wynieść przynajmniej 2,72%. Tymczasem banki oferują średnio 1,47%. Nie powinno więc dziwić, że Polacy wypłacili z banków już 9% (26 mld zł) swoich oszczędności, a firmy aż 17% (16 mld zł).

Ze wstępnych danych GUS wynika, że wyraźnie przyspieszył wzrost cen w Polsce – we wrześniu były one 2,2% wyższe niż przed rokiem. To nie tylko oznacza, że musimy wydawać więcej na życie. Dodatkową konsekwencją jest również to, że pieniądze, które nie pracują, szybciej tracą na wartości. Przy wyższej inflacji rosną również wymagania w stosunku do lokat bankowych. Ich oprocentowanie musi wynieść teraz przynajmniej 2,72%, żeby zapewnić nam choćby utrzymanie realnej wartości posiadanych oszczędności.

Na przeciętnej lokacie tracimy 100 zł

Wzrost cen sprawia, że co prawda po zakończeniu lokaty otrzymujemy więcej pieniędzy niż na nią wpłaciliśmy, ale i tak możemy za te środki kupić mniej niż na początku. Dla przykładu, deponując 10 000 na lokacie rocznej z oprocentowaniem 1,5%, po roku otrzymamy 10 122 zł (odliczając podatek). Jednak ze względu na wzrost cen, za towary, które wcześniej kosztowały 10 000 zł, trzeba będzie zapłacić 10 220 zł. W rezultacie, tak naprawdę zakładając taką lokatę tracimy w ujęciu realnym prawie 100 zł.

Nie powinno więc dziwić, że Polacy wypłacają pieniądze z lokat. W sierpniu wycofali kolejny już miliard złotych, a od lutego 2016 r. – 26,6 mld zł. Firmy wypłaciły natomiast 16,2 mld zł. W ich przypadku relatywne wypłaty były jednak nawet większe w porównaniu do gospodarstw domowych, gdyż 16,2 mld zł oznacza spadek aż o 17%. Warto jednak dodać, że nie ma w tym nic złego, jeśli ktoś wypłaca pieniądze z lokaty i inwestuje je efektywniej. Niestety w wielu przypadkach zniechęcenie do lokat objawia się tym, że oszczędności trzymane są na zwykłych, nieoprocentowanych rachunkach bankowych. W takiej sytuacji tracą na wartości jeszcze bardziej.

Nowe obligacje skarbowe na 1,5%

Co ciekawe, mimo że Polacy zniechęcili się do niskiego oprocentowania, Ministerstwo Finansów zdecydowało się wprowadzić 3-miesięczne obligacje skarbowe z oprocentowaniem 1,5% w skali roku. Taki poziom jest zbliżony do przeciętnego oprocentowania w bankowych i również nie daje szansy na zysk wyższy od inflacji. Na tą ofertę powinni jednak zwrócić uwagę klienci PKO BP. Bank ten na 3-miesiecznej lokacie oferuje im bowiem 0,5%-0,8% zysku. Tymczasem, za pośrednictwem jego systemu obsługi elektronicznej, w kilka chwil można skorzystać z obligacji dającej 1,5% zarobku. Oczywiście obligacje te bez problemu mogą kupić także klienci innych banków.

Warto też dodać, że dużo wyższe oprocentowanie uzyskamy inwestując w obligacje przedsiębiorstw. Dla przykładu PKN Orlen niedawno oferował 2,81% w skali roku. Bez problemu znajdziemy też inne firmy zachęcające do swoich obligacji z oprocentowaniem 5%-6%. W przypadku tego rodzaju inwestycji trzeba jednak pamiętać, że ryzyko jest znacznie większe niż w przypadku lokat bankowych czy obligacji skarbowych. W sytuacji upadłości przedsiębiorstwa oferującego swoje obligacje, możemy nie odzyskać części lub nawet całości zainwestowanej kwoty.

 

Źródło : Jarosław SadowskiGłówny analityk Expander Advisors

Systemy typu marketing automation cieszą się cały czas sporym powodzeniem zarówno wśród dużych, jak i mniejszych spółek. Jednocześnie te same firmy korzystają równolegle z wyspecjalizowanych agencji marketingu on-line. Jak dobrze ‘zgrać’ pracę systemu i człowieka, aby zapewnić maksymalną synergię i skuteczności działań marketingowych? Odpowiedzi w poniższym artykule.

Marketing automation must have

Wielka fascynacja systemami typu marketing automation rozpoczęła się jakieś 4 lata temu. Dziś te emocje nieco ostygły, a jednocześnie marketing on-line zaliczył ogromny postęp technologiczny. Wiele zmieniło się również w samym podejściu marketerów, w tym szczególnie tych pracujących po stronie specjalistycznych agencji. Obecnie korzystają oni z różnorodnych narzędzi pracy i posiadają szeroką wiedzę, dzięki czemu są w stanie dostarczać klientowi doskonałej jakości ruch i bardzo precyzyjne leady. Firmy, które wdrożyły już u siebie system marketing automation, a jednocześnie korzystają z usług agencji marketingowych, powinny dążyć do synergii i maksymalnej współpracy tych dwóch obszarów, gdyż takie połączenie może okazać się niesamowicie skuteczne.

Zanim klient trafi do systemu MA

Czynnik ludzki okazuje się być niezastąpiony w wielu obszarach marketingu. Podobnie rzecz ma się w przypadku tworzenia ‘gruntu’ pod zintegrowane kampanie on-line angażujące wiele kanałów. Stąd już na etapie konstruowania planu komunikacji, rola agencji marketingowej jest nie do przecenienia. To jej pracownicy podejmują strategiczne decyzje dotyczące samego przekazu kampanii czy doboru narzędzi mediowych. Kiedy natomiast zostanie ona uruchomiona, agencja rozpoczyna wymagające niezwykłej precyzji i wyczucia produktu, procesy targetowania oraz mikrotargetowania. Optymalizacja jest prowadzona na bieżąco i dotyczy ona również obrazu faktycznej grupy celowej. W tym z kolei niezwykle pomocne okazują się być ‘sprinty’, czyli etapy podziału kampanii dokonywane przez agencję. Obraz odbiorców, może okazać się bowiem zupełnie inny niż założony pierwotnie przez klienta czy samą agencję.

Leady w systemie MA

Odbiorcy pochodzący z kampanii optymalizowanych przez agencję to w większości leady gotowe do zakupu. W tym momencie właśnie, wprowadzając je do systemu MA, możemy uzyskać maksymalne usprawnienie pracy handlowców oraz automatyzację procesu lead nurturing. Oczywiście rola tych narzędzi nie musi ograniczać się tylko do zbierania i porządkowania kontaktów pozyskanych dzięki kampaniom agencyjnym. W końcu ‘podgrzewają’ one leady pochodzące z innych, niż kampanie reklamowe źródeł. Jeśli jednak mówimy o pozyskiwaniu nowych leadów i przygotowaniu ich do zakupu, synergia działań mediowych, marketing automation, jak również PR jest jak najbardziej wskazana i może zapewnić bardzo dobre wyniki.

Istotna rola klienta

Nie od dziś wiadomo, że współpraca, niezależnie od obszaru o którym mówimy, częściej przynosi lepsze efekty niż działanie w pojedynkę. Nie inaczej jest w przypadku działań reklamowych prowadzonych przez agencje a system marketing automation. Wiele w tym wypadku zależy jednak od samego klienta, który powinien spojrzeć na działania marketingowe dla swojej marki w sposób holistyczny i od początku dążyć do synergii pracy specjalistów agencyjnych z wdrożonym w jego firmie narzędziem.

Autor: Anna Kacprzyk, Digital Team Leader. Z agencją Adexon związana od 2015 roku.

Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że zaproponowane rozwiązania ułatwią dostęp do leczenia specjalistycznego przy jednoczesnym zapewnieniu odpowiedniego poziomu finansowania szpitali. 

Projekt sieci szpitali obejmuje 594 placówki medyczne, w których łącznie znajduje się ponad 145 tys. łóżek. Lecznice będą zobowiązane zagwarantować pacjentom leczenie szpitalne, dostęp do poradni specjalistycznych i rehabilitację. To powinno poprawić skuteczność terapii, a pacjenci nie musieliby sami szukać opieki specjalistów.

Zmiany obejmą również organizację punktów nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, które będą funkcjonowały przy szpitalach I, II i III stopnia. W konsekwencji ten pomysł ma przyczynić się do skrócenia kolejek w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych i Izbach Przyjęć, w których ciężko chorzy pacjenci, wymagający szybkiej interwencji medycznej, czekali w jednej kolejce z osobami lżej chorymi. Teraz osobom z tej drugiej kategorii szpitale mają zapewnić pomoc w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.

Placówki medyczne zakwalifikowane do sieci mają zagwarantowaną czteroletnią umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia. Finansowane są w formie ryczałtu, wyliczanego na podstawie wykonanych i sprawozdanych świadczeń we wcześniejszym okresie rozliczeniowym.
Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia wyjaśnił, że zmiany dotyczące finansowania szpitali są dobrze przygotowane, a placówki dostaną więcej środków niż otrzymywały dotychczas. „Wydaje się, że perspektywa na przyszły rok też jest niezła, chociaż oczywiście ciągle zabiegamy o to, aby finansów w służbie zdrowia było więcej” – zauważył.
Szpitale podzielono na kilka poziomów. Do I stopnia zakwalifikowały się 283 placówki. Szpitali II stopnia, które realizują bardziej skomplikowane świadczenia, jest 96. Do szpitali III stopnia włączono 62 placówki będące wieloprofilowymi szpitalami specjalistycznymi.
Poza tym w sieci znalazło się 20 szpitali onkologicznych, 30 pulmonologicznych, 13 pediatrycznych i 90 placówek ogólnopolskich (instytutów oraz szpitali klinicznych). Według zapewnień resortu zdrowia, w sieci są szpitale mające dla pacjentów szczególne znaczenie w dostępności do świadczeń medycznych.
Źródło: www.kurier.pap.pl

Po huraganie Harvey, który zaburzył proces produkcji paliw na amerykańskim wybrzeżu, kierowcy mają kolejne powody do obaw. Silny wzrost popytu na diesla po obu stronach Atlantyku oraz rekordy pozycji spekulacyjnych nastawionych na wzrost tego paliwa mogą oznaczać wyraźny wzrost ceny oleju napędowego – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

W ostatnich tygodniach kierowcy nie mają szczęścia do wydarzeń na globalnym rynku paliw. Niszczycielski żywioł, który nawiedził południe Stanów Zjednoczonych, spowodował silne zaburzenia w produkcji benzyn i znaczny wzrost jej cen na całym świecie. Jeszcze pod koniec sierpnia litr popularnej bezołowiówki, według danych Komisji Europejskiej (KE), kosztował w Polsce średnio 4,46 zł, a w połowie września było to już 4,64 zł.

Odzyskanie mocy produkcyjnych przez rafinerie usytuowane w Teksasie czy Luizjanie pozwoliło na korektę spadkową tych wzrostów. W minionych dniach litr benzyny w hurcie na europejskim rynku ARA kształtował się blisko granicy 1,65 zł, czyli ok. 10 gr mniej niż podczas szczytu huraganowych problemów. Również dane z krajowego rynku hurtowego pokazują, że może być pole do kilkugroszowych spadków cen „95” na początku października.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja oleju napędowego (ON). Ceny na rynku ARA rosną praktycznie nieprzerwanie od miesiąca. Obecnie litr tego paliwa kosztuje 1,72 zł, czyli 25 gr więcej niż miesiąc temu i 40 gr powyżej wartości obserwowanych pod koniec czerwca. Bieżące notowania ON sugerują, że średnia cena tego paliwa na stacjach może wzrosnąć o kilkanaście gr w kolejnych dniach i utrzymywać się w przedziale 4,55-4,60 zł, czyli praktycznie zrównać się z ceną benzyny. To niestety nie koniec złych informacji.

Rośnie popyt. Spekulanci chcą zarobić

Bieżące wzrosty cen diesla coraz mniej mają wspólnego z zaburzeniami związanymi z huraganem, a coraz więcej z zaskakująco szybko rosnącym popytem, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i Europie. Według wrześniowego raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) zapotrzebowanie na ON w Stanach Zjednoczonych przekroczyło 5-letnie maksima zarówno w maju, jak i w czerwcu.

Zaskakująco mocno rośnie również popyt na diesla we Francji czy w Niemczech. W porównaniu do czerwca ub. r. zwiększył się on odpowiednio o 10 proc. i 13 proc. IEA zwraca także uwagę na silny wzrost zapotrzebowania na ON we Włoszech, w Polsce oraz w Hiszpanii, co przede wszystkim jest związane z poprawą koniunktury gospodarczej na terenie UE.

Wzrost popytu powoduje z kolei bardzo szybką redukcję zapasów. Jeszcze w połowie sierpnia, według danych agencji Bloomberg, przekraczały one o 10 proc. pięcioletnią średnią w Północnej Europie oraz w USA, a w Singapurze były wyższe o 30 proc. W drugiej połowie września już na wszystkich wymienionych rynkach zapasy są niższe od pięcioletniej średniej.

Rosnący popyt i nienadążająca za nim produkcja ON skłoniły kapitał spekulacyjny do gry na dalsze wzrosty tego paliwa. Według danych CFTC w ostatnim tygodniu liczba netto pozycji obstawiających kontynuację trendu wzrostowego cen diesla zwiększyła się o ponad 11 tys. i doszła do 62 tys. Są to najwyższe poziomy od 2006 r., czyli od momentu publikacji tych danych.

Zima kluczowa dla diesla

Poza obserwowaniem danych o popycie i podaży ON bardzo istotne mogą się okazać informacje pogodowe. Jeżeli temperatura w okresie jesienno-zimowym nie spadnie poniżej wieloletniej średniej, to prawdopodobnie spekulanci zaczną redukować pozycje nastawione na wzrosty cen diesla, co z kolei powinno szybko zatrzymać wzrost cen na stacjach.

Gdyby natomiast pogoda w Europie oraz w Ameryce Północnej nie rozpieszczała, to popyt na ON będzie rósł nie tylko z powodu wyższego zapotrzebowania w transporcie, ale również w związku rosnącą konsumpcją w celach grzewczych. Wtedy diesel na stacjach może być droższy niż „95”, i przekraczać spodziewane w najbliższych dniach okolice 4,50-4,60 zł/litr.

 

Autor: Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Eko-żywność, produkty rzemieślnicze, wsparcie młodych artystów… Na co Polacy coraz chętniej wydają swoje oszczędności? Zdecydowanie częściej przy zakupach biorą pod uwagę dobro środowiska i swoje zdrowie oraz szukają produktów dobrych jakościowo. Sprawdź, na co nie szkoda nam gotówki – niektóre wybory mogą okazać się zaskoczeniem!

Poniżej prezentujemy listę 5 grup produktów i usług, na które nasi rodacy nie żałują pieniędzy.

Domowe przetwórstwo

Domowe przetwory z owoców i warzyw znów stały się modne. Polacy coraz chętniej decydują się na wekowanie czy pasteryzację owoców, warzyw oraz gotowych potraw. W tym celu zaopatrują się w sezonowe produkty, z których później przygotowują kompoty, dżemy czy sałatki. Wszystko to po to, aby móc cieszyć się smakiem rodzimych przetworów przez cały rok.

Żywność ekologiczna

Polacy coraz większą wagę przykładają do jakości żywności. Zależy im, aby warzywa, owoce czy produkty odzwierzęce pochodziły ze sprawdzonego źródła, a ich produkcja przebiegała naturalnie i ekologicznie. Dlatego też coraz chętniej sięgają po żywność organiczną – produkty bez dodatków chemicznych, czyli pestycydów i nawozów sztucznych.

Produkty regionalne i dzieła rzemieślników

Na fali ekologii, fair trade, ruchów zero waste i powrotu do tradycji Polacy doceniają także polskie, rzemieślnicze produkty. Ubrania od projektantów w całości wyprodukowane w Polsce, meble i sprzęty wykonane na zamówienie przez regionalnych rzemieślników są unikatowe, wytrzymałe i dobrej jakości, a ich zakup wspiera krajową gospodarkę i pomaga w rozwoju rodzimego designu.

Crowdfunding

Wspieranie projektów młodych artystów, wynalazców czy inżynierów pozwala odkryć nowatorskie rozwiązania oraz rozpowszechnić unikatowe dzieła sztuki. Wszystko to za sprawą działań crowdfundingowych – czyli finansowego wsparcia danego pomysłu przez internautów w zamian za określone korzyści. Polacy chętnie pomagają artystom (coraz częściej także blogerom) w realizacji ich projektów, a dzięki temu sami stają się współtwórcami danej inicjatywy.

Akcje charytatywne

Wspieranie akcji charytatywnych staje się coraz bardziej powszechne wśród Polaków. Mowa tutaj nie tylko o wpłatach finansowych, ale również udziale w maratonach, wolontariatach, zbiórkach czy organizowaniu własnych inicjatyw. Polacy dbają o promowanie takich akcji i aktywnie zachęcają znajomych i rodzinę do pomocy.

 

Źródło; HRS

Niedawna zapowiedź aż trzech podwyżek stóp procentowych w USA w 2018 roku wyraźnie zaskoczyła rynki finansowe. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. W ostatnich dniach rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich wzrosła do ok. 2,30%, a niemieckie na moment przełamały poziom 0,5%. W ślad za rynkami bazowymi korekcie poddał się także rynek długu skarbowego w Polsce. Rentowności polskich obligacji 10-letnich przekroczyły 3,3%, chociaż jeszcze niedawno znajdowały się blisko 3,1% – tegorocznego minimum. Rzut oka na przepływy kapitału pozawala stwierdzić, że za ten ruch na polskim rynku długu są, w pewnym stopniu, odpowiedzialni amerykańscy inwestorzy. Wobec obniżenia spreadu (premii za inwestowanie w Polsce) oraz braku perspektyw na umocnienie złotego, które dałoby dodatkowy zysk z inwestycji, część z nich postanowiła wycofać środki do USA.

W najbliższym czasie uczestnicy rynku powinni zwracać szczególną uwagę na to, w jakim kierunku podąży polityka monetarna Europejskiego Banku Centralnego. Inwestorzy z krajów Europy Zachodniej posiadają obecnie największy udział w polskim długu, dlatego rentowności naszych obligacji będą wrażliwe na to, co powie Mario Draghi. Jeśli zasygnalizuje szybsze zacieśnianie polityki monetarnej niż spodziewają się tego inwestorzy, na rynku może dojść do zawirowań.

Lokalne fundamenty wciąż silne

O ile otoczenie zewnętrzne stanowi niewiadomą, o tyle krajowe fundamenty są niezmiennie solidne. Jednym z nich jest bardzo dobre wykonanie budżetu i nadwyżka, która po sierpniu wyniosła prawie 5 mld zł. Obniża to ryzyko kredytowe emitenta (Skarbu Państwa) i zwiększa atrakcyjność polskich obligacji w oczach inwestorów. Wsparciem dla obligacji, a więc i funduszy obligacyjnych, jest także stabilna inflacja. W sierpniu wzrost cen w Polsce nieco wyhamował w porównaniu do lipca, a rok do roku wzrósł o 1,8%.

Na kształtowanie się inflacji w Polsce w kolejnych miesiącach będą miały wpływ dwa czynniki. Zewnętrzny, w postaci zmian cen surowców, oraz wewnętrzny – tempo wzrostu płac. W sierpniu wynagrodzenia wzrosły o 6,6% w porównaniu do ubiegłego roku, co stanowi najwyższy odczyt od 2012 roku. Spodziewamy się, że pensje będą rosły jeszcze szybciej,  jednak dopóki gwałtownie nie wystrzelą w górę, także inflacja pozostanie w ryzach. A dopóki nie przekroczy 2%, dopóty polskie obligacje będą atrakcyjne dla inwestorów. I da się jeszcze zarobić na funduszach obligacyjnych.

 

Tomasz Pawluć, zarządzający funduszami obligacji Union Investment TFI

Powrót do wieku emerytalnego w postaci 60 i 65 lat stało się faktem. Nie oznacza to jednak, że wszyscy, którzy nabyli i w przyszłości nabędą uprawnienia do świadczeń zrezygnują z aktywności zawodowej. Z danych Kantar Millward Brown dla Work Service wynika, że blisko 54% Polaków planuje po przejściu na emeryturę dalej pracować. Powody? Przeważają te finansowe. Polacy pozostając na rynku pracy chcą albo otrzymać wyższe świadczenie albo dorobić do już otrzymywanego. Blisko 18% kieruje się jednak innymi przesłankami niż pieniądze. To dobra informacja dla pracodawców, bo masowy odpływ pracowników mógłby mocno odbić się na ich bieżącej działalności.

Od 1 października wszyscy mężczyźni, którzy mają 65 lat i kobiety, które osiągnęły wiek 60 mogą przejść na emeryturę. To efekt obniżenia wieku emerytalnego z 67 lat dla obu płci. Z szacunków Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że po zmianach prawo do świadczeń uzyska dodatkowo ponad 330 tys. osób. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że część tych osób pozostanie na rynku pracy. Podobnie będzie w przyszłości, kiedy uprawnienia będą nabywać kolejne roczniki. Potwierdzają to dane Work Service, z których wynika, że 53,7% Polaków planuje pozostać na rynku pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego.

Nasze dane pokazują, że 36% osób pracujących kieruje się względami finansowymi. Chodzi o wyższe świadczenie i dorobienie do emerytury. W obu przypadkach dłuższa aktywność zawodowa ma się przełożyć na lepszy poziom życia. Dzisiejsze świadczenie, które wynosi średnio ok. 1780 zł netto wielokrotnie nie zaspokaja potrzeb osób starszych. Tym bardziej, że mediana jest o blisko 200 zł niższa. Jednocześnie to, że Polacy chcą pracować na emeryturze jest dobrą informacją dla pracodawców. Tym bardziej, że wobec rosnących niedoborów kadrowych, każdy odpływ pracowników to dla firm ogromny kłopot – komentuje Maciej Witucki, Prezes Zarządu Work Service S.A.

Najbardziej chętni do pracy są seniorzy

Patrząc na kategorie wiekowe to największy odsetek deklarujących aktywność zawodową po przejściu na emeryturę znajduje się wśród osób powyżej 60 roku życia i wynosi 60,2%. W tej grupie 15,4% badanych uznaje potrzebę dalszej pracy, aby opóźnić pobieranie świadczenia emerytalnego i tym samym zwiększyć jego wartość. Z kolei niemal co trzecia osoba (30,3%) kieruje się dorobieniem do otrzymywanego świadczenia. Natomiast wśród Polaków między 18 a 24 rokiem życia chęć do pracy po wejściu w wiek emerytalny jest jedna z najmniejszych i wynosi 49,8%. Jest to spowodowane m.in. oddaloną perspektywą emerytury, która może nie być poważnie brana pod uwagę przez osoby dopiero rozpoczynające swoją przygodę z rynkiem pracy.

W kontekście wchodzących w życie zmian wieku emerytalnego powinna cieszyć informacja, że w grupie 60+ występuje tak duża chęć pozostania na rynku pracy. Bliska perspektywa emerytury i świadomość wysokości świadczeń na pewno działa mobilizująco, ale jest z pewnością skorelowana z większą dostępnością miejsc zatrudnienia – dodaje Maciej Witucki.

Etat i niskie zarobki zachęcają do emerytury

Polacy pracujący na pełny etat (49,3%) rzadziej myślą o aktywności zawodowej na emeryturze niż osoby, które mają inne formy zatrudnienia (60,7%). Co ciekawe jeśli przeanalizuje się deklaracje badanych pod względem płac, to najrzadziej aktywność zawodową deklarują ci, którzy zarabiają co miesiąc poniżej 2000 zł (49,3%). W ich przypadku różnica w miesięcznych dochodach z pracy i emerytury byłaby niewielka. Inaczej jest w grupach lepiej zarabiających, w których skłonność do pozostania na rynku pracy jest wyraźnie większa. W przypadku osób otrzymujących co miesiąc między 2000 a 2999 zł odsetek ten wynosi 60,3%, a wśród ludzi, których pensja przekracza 3000 zł 60,5%.

 

Źródło: Grupa Kapitałowa Work Service

Zainteresowanie promocjami wśród Polaków utrzymuje się na stałym poziomie, chociaż konsumenci dostrzegają też ciemne strony akcji promocyjnych, jak zawyżanie cen sprzed promocji czy niską atrakcyjność gadżetów. Mimo to Polacy deklarują, że w kolejnych miesiącach będą częściej korzystać z promocji niż dotychczas. Nadal to obniżki cen produktów czy usług są najbardziej atrakcyjnym typem promocji, jednak ich atrakcyjność spadła w porównaniu z ubiegłym rokiem o 10 punktów procentowych. Z kolei na atrakcyjności najbardziej zyskuje testowanie produktów i usług – wynika z Monitora Promocji 2017 ARC Rynek i Opinia.

Wzrasta znajomość różnych form promocji – więcej osób niż jeszcze przed rokiem zna promocje polegające na zaproszeniach na imprezy, jak również wydarzenia sponsorowane, konkursy czy loterie.  Największy wzrost znajomości wspomaganej odnotowany został przy degustacjach, z którymi spotkało się 2/3 badanych, a także przy zwrocie pieniędzy w przypadku braku efektów oraz testowaniu produktów, na które wskazała połowa respondentów.

Zdecydowanie najbardziej atrakcyjną promocją w opinii Polek i Polaków są obniżki cenowe. Niemniej odsetek klientów uznających je za najbardziej atrakcyjne jest niższy niż w roku ubiegłym. Konsumenci deklarują też rzadsze korzystanie z tego typu promocji (83% w 2016 roku versus 79% w 2017 roku).

Tegoroczny wzrost znajomości większości typów promocji może z jednej strony świadczyć o wysokiej intensywności działań promocyjnych producentów, dystrybutorów, sieci handlowych czy usługodawców, z drugiej zaś o coraz większej świadomości konsumenckiej w tym zakresie. To powoduje, że konsumenci są bardziej ostrożni w stosunku do promocji i mają narzędzia, aby sprawdzić, czy dana promocja jest rzeczywiście opłacalna. Wielu z nich, będąc jeszcze w sklepie, sprawdza na smartfonie, czy oferowana atrakcyjna cena rzeczywiście jest najniższa na rynku. Ponadto, konsumenci wymieniają się w mediach społecznościowych oraz na różnych forach bieżącymi informacjami na temat aktualnych promocji. Tak więc wymiana informacji jest błyskawiczna. – komentuje dr Adam Czarnecki z ARC Rynek i Opinia

W 2017 roku niemal co ósmy respondent zrezygnował z korzystania promocji polegającej na obniżce ceny produktu lub usługi, a co dziesiąty z degustacji produktów i loterii.

Respondenci jako powody rezygnacji z różnych typów promocji twierdzili, że ich zdaniem ceny są zawyżane przed promocją, a na przykład gratisy są mało atrakcyjne lub nieprzydatne. Ponadto, konsumenci wskazywali, że wydawali pieniądze na rzeczy, których nie potrzebują, tylko dlatego, że mieli do wykorzystania kupon.

  • Najczęściej wskazywane problemy związane z promocjami:
    • Zawyżanie ceny przed wprowadzeniem promocji – kupiony produkt kosztuje
      w efekcie więcej lub tyle samo co tuż przed wprowadzeniem promocji.
    • Niejasne zasady promocji – np. skomplikowane regulaminy konkursów albo brak jednoznacznej informacji, które produkty danej marki są objęte promocją.
    • Niedostępność produktów objętych promocją – dotyczy  to zwłaszcza produktów FMCG, ograniczonej ofercie czasowej czy geograficznej.
    • Niewywiązywanie się organizatorów promocji ze zobowiązań – zwłaszcza w kontekście konkursów i loterii, ale także sytuacji, kiedy rabat naliczany jest przy kasie.

Promocje, mimo iż pozytywnie odbierane przez zdecydowaną większość społeczeństwa, mają swoje ciemne strony. Jest grupa klientów, którzy mają poczucie, że są oszukiwani poprzez zawyżanie cen sprzed promocji czy też naciągani na rzeczy, których nie potrzebują. Na razie jest to niski odsetek, który w porównaniu z ubiegłymi latami nie rośnie. Dlatego tak ważne jest, aby producenci, handlowcy i usługodawcy organizowali promocje tak, by ich uczciwość nie budziła wątpliwości. Polski konsument, mający duży wybór, coraz baczniej przygląda się miejscom, w których wydaje pieniądze – dodaje dr Adam Czarnecki z ARC Rynek i Opinia.

 

Źródło: ARC Rynek i Opinia

Nie ma chyba takiej osoby, posiadającej potomstwo, która nie martwiłaby się o jego przyszłość. Odpowiednie zabezpieczenie finansowe, z którym dziecko wejdzie w dorosłe życie, może bardzo pomóc w późniejszym sukcesie. Co robić, aby odkładać pieniądze z największą efektywnością? Eksperci Esaliens TFI (dawniej Legg Mason TFI) przygotowali pięć rad dotyczących odkładania kapitału z myślą o przyszłości najmłodszych.

„Stosowanie się do pewnych sprawdzonych zasad, będących wyznacznikami naszego działania w zakresie oszczędzania i budowania kapitału zabezpieczającego przyszłość naszych dzieci może być najlepszym prezentem, jakim możemy je obdarować. Nie wiadomo, jak wyglądać będzie ekonomiczna przyszłość świata i naszego kraju. Wiadomo jednak, że wchodzenie w dorosłość, nawet w niepewnych czasach, jest z pewnością dużo łatwiejsze, jeśli posiada się odpowiednie zabezpieczenie finansowe” – wyjaśnia Łukasz Majkowski z Esaliens. 

Określ wysokości wpłacanych środków i częstotliwość wpłat

Przed rozpoczęciem lokowana środków należy przede wszystkim określić realną wysokość wpłat. Ważne, by ich dokonywanie nie obciążyło zbytnio domowego budżetu. Warto pamiętać, że nawet niewielka kwota odkładana regularnie może za kilka lat zaowocować solidnym kapitałem pozwalającym dziecku np. rozpocząć studia lub kursy językowe.

Systematycznie powiększaj wiedzę ekonomiczną

Mechanizmy inwestowania i oszczędzania rządzą się prawami o określonej specyfice. Aby móc je zrozumieć i, w dalszej perspektywie, efektywnie z nich skorzystać, warto ciągle poszerzać swoją wiedzę z zakresu ekonomii. Warto również konfrontować swoje decyzje i przemyślenia z ekspertami w momencie, kiedy nie jesteśmy pewni co do ryzyka lub specyfiki danego rozwiązania inwestycyjnego.

Zacznij jak najszybciej

Początki są zwykle najtrudniejsze. Częstym błędem popełnianym przez osoby zamierzające odkładać środki jest tzw. czekanie na dobry moment. Tymczasem właśnie dłuższy okres oszczędzania jest kluczowym czynnikiem w dużym stopniu warunkującym wysokość odłożonego kapitału i tym samym potencjalny zwrot z inwestycji. Dlatego warto rozpocząć jak najwcześniej, nawet jeśli wiąże się to z odkładaniem niewielkich kwot.

Stale analizuj i patrz krytycznie na swoje wybory

Rodzic zbierający fundusze z myślą o przyszłości dziecka na bieżąco powinien poddawać ocenie zarówno całą strategię oszczędnościową, jak i poszczególne wybory w jej ramach. Jeżeli niektóre decyzje nie przyniosły oczekiwanych efektów w zakładanym okresie, mogą zostać zastąpione innymi działaniami.

Zapoznaj się z dokładnie z ofertą dostępną na rynku

Na rynku istnieje szereg opcji, dzięki którym plan oszczędzania może zyskać na prostocie i efektywności, nie wiążąc się przy tym z wielkim zaangażowaniem czasowym. Jednym z rozwiązań  z sukcesem funkcjonujących na rynku są np. Celowe Plany Oszczędnościowe, pozwalające gromadzić środki na zdefiniowane cele. Przykładowo, w ramach tego rozwiązania pieniądze np. na wkład własny na mieszkanie lub pierwszy samochód może odkładać w prosty sposób nie tylko rodzic, ale w zasadzie cała najbliższa rodzina.

 

Źródło: ESALIENS

Korki już teraz są coraz większą bolączką miast. Szacuje się, że w 2015 r. na świecie było ok. 1,3 mld samochodów. Tylko w tym roku przybędzie ich niemal 100 mln. Londyn i Singapur pobierają opłaty za wjazd do śródmieścia, z kolei Tokio ogranicza swoim mieszkańcom możliwość zakupu samochodu. Same regulacje mogą okazać się niewystarczające, dlatego sektor przewozu osób poszerza swoją ofertę. Uber i Lyft proponują usługi taksówkarskie, rośnie popularność tzw. carpoolingu czy car-sharingu, czyli krótkoterminowego wynajmu samochodów. Polski rynek car-sharingu dopiero raczkuje, ale jego potencjał rośnie.

Pierwszą próbą ograniczenia ruchu kołowego – wówczas powozów – było uruchomienie specjalnego oświetlenia gazowego przed londyńskim parlamentem w 1868 r. 135 lat później, w 2003 r., Londyn wprowadził system płatnych stref w centrum, by ograniczyć ruch i zmniejszyć zanieczyszczenie powietrza. Bezskutecznie. Średnia prędkość przejazdu przez centrum Londynu spadła w ciągu ostatnich trzech lat do 12,5 km/h, tj. o 15 proc. Rynek potrafi być odporny na regulacje. Dlatego właśnie pojawiają się usługi, które pozwalają nam skorzystać z innych samochodów niż własny. Jedną z nich jest car-sharing – krótkoterminowy wynajem samochodu, zwykle na kilka godzin. Usługa ta jest dostępna w ponad 600 miastach na świecie. Pozwala użytkownikom, po uprzedniej rejestracji, na wynajęcie auta za pomocą smartfonu; dostęp do auta może być w wyznaczonym miejscu (tzw. car-sharing stacjonarny) lub w dowolnym (free-float). Systemy wynajmu pozwalają także użytkownikom ocenić koszt wynajmu na wybranym dystansie. Jednocześnie firmy car-sharingowe dbają o utrzymanie pojazdów, ich stan techniczny, jak również parking i paliwo.
Okazało się, że usługa ta trafia w oczekiwania konsumentów – w 2015 r. na świecie korzystało z niej ponad 7 mln osób, zaś flota liczyła 112 tys. pojazdów. Szacuje się, że rocznie liczba użytkowników będzie średnio rosnąć o 14,3 proc., zaś wolumen floty o 16,4 proc. W 2025 r. z car-sharingu będzie korzystać ok. 36 mln osób, flota obejmie ok. 430 tys. pojazdów, a wartość rynku przekroczy 16,5 mld dolarów. Światowym liderem jest Europa, gdzie korzysta z tej usługi ponad 2,1 mln osób, zaś flota obejmuje 30 tys. aut. W samych Niemczech działa ponad 140 firm car-sharingowych.

Polski rynek car-sharingu dopiero raczkuje – potwierdza to również najnowszy raport instytutu Keralla Research. Obecnie tworzy go jedynie 8 firm, z których największe to krakowski Traficar i działający w Warszawie Panek CarSharing, a ich łączna flota liczy nieco ponad 1 tys. pojazdów. Niemniej jednak, polscy operatorzy jeszcze w tym roku będą rozbudowywać swoją działalność – krakowski Traficar zadeklarował powiększenie swojej floty o 1000 samochodów, z kolei PanekCarSharing planuje podwoić liczbę aut w swojej flocie o kolejnych 300 i objąć swoimi usługami Wrocław, Łódź, Kraków, Gdańsk i Poznań. Widać więc, że gracze dopiero tworzą swój potencjał na rynku – prawdziwa walka między nimi dopiero się rozpoczyna.

Olga Plewicka, Ekspert ds. Sektora Motoryzacyjnego, DNB Bank Polska S.A.
Dynamiczny rozwój car-sharingu doprowadził do ciekawych przetasowań wśród dostawców usług transportowych. Z jednej strony pojawiają się nowe podmioty, takie jak DriveNow, ZipCAr, Autolib czy Panek, GoGet, Trafica w Polsce. Z drugiej – widać coraz mocniejszą obecność na tym rynku producentów samochodów (Daimler – Car2Go, Ford-GoDrive), zaś w Polsce – potentatów z sektora paliwowego i energetycznego (Orlen, Energa). Popyt na nowe usługi transportowe sprawia, że firmy szukają sposobów na wzmocnienie swoich dotychczasowych modeli biznesowych i w coraz większym stopniu budują swoją pozycję na nowych rynkach, by nie pozostać w tyle za konkurencją.

W konsekwencji, rynek przewozu osób czekają gwałtowne zmiany, które długofalowo wpłyną na jego kształt, a także będą stopniowo wpływać na zachowania konsumentów. Warto zwrócić uwagę na coraz większą różnorodność usług transportowych, które zaspokajają potrzeby klientów w różnych sytuacjach: Uber i taksówki jako typowy przewóz osób, car pooling, car-sharing czy tradycyjny wynajem samochodu. Należy również pamiętać, że w nieodległej przyszłości nieuniknione jest również wejście na rynek samochodów autonomicznych, poruszających się bez udziału kierowcy.

Co na to konsumenci? Jak wskazują ustalenia firmy konsultingowej McKinsey , już teraz zmieniają oni swoje zachowania. Np. w USA, procent populacji w wieku 16 – 24 lata posiadający prawo jazdy zmalał w latach 2000-2015 z 76 proc. do 71 proc. Z kolei liczba osób korzystających z usługi car-sharingu w USA i w Niemczech rosła rocznie o 30 proc. w ciągu ostatnich 5 lat. W 2030 r. jedno auto na dziesięć będzie produkowanych na potrzeby car-sharingu. Czy oznacza to, że w przyszłości zrezygnujemy z posiadania samochodu? Zdecydowanie nie. Jednak w przypadku osób, które potrzebują samochodu sporadycznie bądź też na krótkie dystanse, car-sharing będzie atrakcyjną alternatywą dla posiadania własnego auta.

 

Źródło; DNB Bank Polska S.A.

Eksperci

Bugajski: „Problematyczny” wzrost gospodarczy

Przez kilka ostatnich pokryzysowych lat wiele ekonomistów narzekało na stan globalnej koniunktury i ...

Grejner: Znów wzrosły płace w Polsce. A kiedy dogonimy Niemców?

4473 zł - tyle, wg opublikowanych we wtorek danych GUS, Polacy zarabiali we wrześniu br. Średnia pen...

Kalata: Część firm straci prawo do udzielania ulg

Zmiana ustawy z dnia 29 września 2017 roku o zmianie ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej o...

Gontarek: Pracodawcy coraz częściej zatrudniają starszych pracowników

We wrześniu br. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było wyższe o 4,5% r/r. Natomiast...

Przasnyski: Żywność drożeje najmocniej od pięciu lat

We wrześniu ceny żywności były wyższe niż rok wcześniej aż o 5 proc. To najmocniejszy wzrost od pięc...

AKTUALNOŚCI

Zadłużone e-sklepy

Aż o jedną trzecią wzrosło w ciągu roku zadłużenie sprzedawców internetowych działających na polskim...

Wybieramy płatności elektroniczne zamiast gotówki

Większość Polaków wybiera płatności elektroniczne zamiast gotówki. Cenione są za innowacyjność, wygo...

Spotkanie MŚP rozpoczęte

35 tys. m2 – właśnie tyle przestrzeni potrzeba, aby ponad 6 tys. uczestników z ponad 30 krajów mogło...

Emigrujemy do Norwegii – mieszka tam już 85 tys. Polaków

W ubiegłym roku z Polski wyemigrowało prawie 120 tys. osób. Na koniec 2016 r. poza granicami przebyw...

Najszybciej rozwijającym się regionem w UE jest Mazowsze

Mazowsze było w latach 2007-2015 jednym z czterech najszybciej rozwijających się regionów w Unii Eur...