Home Archiwa 2017 Lipiec 12

Dzienne archiwaLip 12, 2017

Już 21 września 2017 Targi Outsourcing Expo – Ogólnopolskie Spotkanie Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Dzień rozwoju dla Twojej firmy!

Podczas wydarzenia, przedstawiciele polskiego biznesu dowiedzą się jak wprowadzić innowacje do swojej firmy i zoptymalizować koszty.

Ponad 100 stoisk wystawienniczych, panele dyskusyjne, Business Speed Dating, strefa networkingu, konferencje poświęcone korzyściom, jakie daje zlecanie części zadań na zewnątrz firmy – to tylko niektóre z propozycji czekających na gości targów Outsourcing Expo.

Wydarzenie odbędzie się 21 września na PGE Narodowym – najbardziej pożądanym i luksusowym obiekcie biznesowym w Polsce.

Polska jest liderem w zakresie rozwoju outsourcingu w Europie, stąd ogromne zainteresowanie wydarzeniem i potrzeba jego tworzenia.

Targi

Podczas imprezy potencjał rynku usług zewnętrznych zaprezentują firmy z branży oustourcingowej z 12 sektorów i 150 podsektorów. Będą wśród nich firmy z obszarów: HR, wsparcie sprzedaży, IT, marketingu, TSL/usługi kurierskie, BPO, księgowość/rachunkowość, doradztwo/konsulting, call center, zarządzanie nieruchomościami, biuro. Wśród zwiedzających nie może zabraknąć przedstawicieli biznesu, w szczególności małych i średnich firm, dla których tak ważna jest optymalizacja kosztów.

– Chcemy pokazać polskim przedsiębiorcom korzyści płynące z modelu outsourcingowego.

Z doświadczenia wiemy, jak niewielu z nich uświadamia sobie, że niektóre obszary np. sprawy kadrowe, prawne, IT czy księgowe można zlecić firmom zewnętrznym i dzięki temu znacznie zredukować koszty – mówi Edyta Owczarek, Prezes IC Events – Organizatot Targów Outsourcingu Expo.

Model wydarzenia

Biznesowe spotkanie polskich przedsiębiorców i osób zarządzających. Zarówno wystawcy, jak i odwiedzający z pewnością docenią fakt, iż Targi gromadzą ponad 100 firm prezentujących swoją ofertę w wielu obszarach wsparcia przedsiębiorstw. To jedyne w Polsce wydarzenie biznesowe na tak dużą skalę.

Jednak Targi Outsourcing Expo będą mieć charakter nie tylko wystawienniczy, ale również networkingowy i edukacyjny. – Głównym celem Targów Outsourcing Expo, oprócz prezentacji innowacyjnej oferty usług outsourcingowych, jest pomoc polskim przedsiębiorcom
w bardziej efektywnym prowadzeniu biznesu poprzez dostarczanie im cennych kontaktów – podkreśla Organizator.

Wydarzenia towarzyszące

Podczas Targów odbędzie się również konferencja dla Przedsiębiorców – podzielone na bloki: podatki, motywacja, innowacja, optymalizacja z wystąpieniem czołowych Prelegentów. Wśród nich Radca prawny Krzysztof Brola – Ekspert w zakresie negocjacji i obsługi prawnej biznesu, posiadający ponad piętnastoletnie doświadczenie w bieżącej obsłudze prawnej małych i średnich firm, Michał Leszek – twórca marki Kruger&Matz, Krystian Łatka i dr Krzysztof Radzikowski – doradcy podatkowi Instytutu Studiów Podatkowych Modzelewski i i Wspólnicy Sp. z o.o., Emilia Dąbrowska – przedstawiciel Pracuj.pl oraz Marcin Sosnowski – Dyrekto Wykonawczy w Polskim Stowarzyszeniu Marketingu SMB.

Wystąpienie każdego z Wykładowców, zakończy się panelem dyskusyjnym, który umożliwi zgłębienie tematu lub zadanie dodatkowych pytań.

Kolejnym wydarzeniem towarzyszącym będzie Business Speed Dating, czyli szybkie, kilkuminutowe spotkania jeden do jednego, podczas których obie strony w zwięzły sposób wymieniają się kontaktami, przedstawiają swoją działalność i ustalają, w jaki sposób mogą współpracować biznesowo.

Następny punkt Targów Outsourcing Expo, to strefa networkingu w której Odwiedzający będą nawiązywać kolejne relacje. O ile taka strefa nie jest nowością, to warto zaznaczyć, że o jej poprawny przebieg zadbają prawdziwi Specjaliści oraz prawdziwy Ekspert w tej dziedzinie – Grzegorz Turniak. Wszystko po to, aby każdy Odwiedzający czuł sie komfortowo bez względu na jego własne cechy osobowe, które ułatwiają lub utrudniają mu nawiązywanie kontaktów.

Sprzedaż biletów na Targi Outsourcing Expo – Ogólnopolskie Spotkanie Małych i Średnich Przedsiębiorstw już trwa. Warto rezerwować swoje miejsce wcześniej i kontaktować się z Organizatorami w celu określenia swoich preferencji podczas odbywających się tam spotkań biznesowych.

Szczegółowe informacje o Targach dostępne są w stronie:  www.outsourcingexpo.pl i na profilu wydarzenia na Facebooku: Outsourcing EXPO.

 

 

Poprzeczka oczekiwań przed dzisiejszą decyzją Banku Kanady jest ekstremalnie wysoko postawiona. Naszym zdaniem dojdzie do rozczarowania i korekcyjnej przeceny dolara kanadyjskiego – w ostatnim czasie najsilniejszej z głównych walut. Poza tym: funt jest narażony na kontynuację osłabienia pod wpływem danych z rynku pracy i słabnącego poparcia dla podwyżki stóp. Mocno poobijany wczoraj dolar amerykański czeka na sprawozdanie Yellen przed kongresem, ale bardziej od słów USD potrzebuje wsparcia ze strony danych.

Gubernator Banku Kanady, Stephen Poloz i jego koledzy zrobili w ostatnich tygodniach wiele, by przygotować rynek na podwyżkę stóp procentowych. W rezultacie jest ona wyceniona w niemal 100 proc. CAD od jakiegoś czasu jest beneficjentem tego zwrotu w nastawieniu banku centralnego i teraz tylko wyraźne podbicie oczekiwań na kontynuację cyklu zacieśniania mogłoby dać silniejszy impuls do umocnienia waluty. Wydaje się to mało realne, dlatego też „sprzedaż faktów” może uderzyć w CAD.

Gubernator Poloz i wicegubernator Wilkins wyrażali wyraźny optymizm w stosunku do sytuacji w gospodarce, szczególnie jej poprawy względem 2016 r. Imponujący przyrost nowych miejsc pracy (chociażby w zeszłym miesiącu wzrost o 45,3 tys., prog. 11,4 tys.) oraz wyraźna poprawa klimatu wśród przedsiębiorstw (wskaźnik Business Outlook Survey znalazł się najwyżej od 2011 r.) są solidnymi argumentami za podwyżką.

Jednak kluczowym pytaniem jest co BoC planuje dalej? Rynek wycenia ok. 85 proc. szans na jeszcze jedną podwyżkę do końca roku i kolejne dwie na przestrzeni następnych 18 miesięcy. Takie ustawienie krzywej rentowności implikuje oczekiwania startu cyklu zacieśniana, co w środę wymagałoby jasno jastrzębiego potwierdzenia ze strony banku. Naszym zdaniem jest to mało realne. Choć gospodarka Kanady ma się lepiej, to wciąż stoją przed nią poważne wyzwania. Wśród problemów można wymienić brak oznak nasilenia inflacji, wysokie zadłużenie hipoteczne, silne fluktuacje rynku surowców (ropa naftowa) oraz niepewny finał negocjacji handlowych z USA. Obawy o wpływ tych czynników stanowiły ważny element komunikatu BoC w przeszłości i wątpimy, aby nagle zostały usunięte. Co więcej, fakt istnienia tych ryzyk powinien skłaniać Bank Kanady do utrzymania ostrożnego nastawienia, a tym bardziej powstrzymywać od zakomunikowania startu cyklu zacieśniania monetarnego.

Bardzo wyraźnie przeceniany ostatnio funt może ponownie znaleźć się pod presją danych makro, tym razem z rynku pracy. Inwestorzy szczególnie wyczuleni są na dynamikę wynagrodzeń. Jej hamowanie przy wysokiej inflacji jest bowiem złą wróżbą dla konsumpcji – motoru napędowego brytyjskiej gospodarki w poprzednich kwartałach. Funt słabnie po słabych odczytach PMI, które chłodzą oczekiwania na podwyżkę stóp. Swoją cegiełkę dokłada też wicegubernator Broadbent, który dystansuje się od konieczności zacieśniania. Nadal widzimy przestrzeń do spadków GBP/USD w kierunku 1,26.

Mocno poobijany wczoraj dolar amerykański czeka na sprawozdanie Yellen przed kongresem, ale bardziej od słów USD potrzebuje wsparcia ze strony danych. Eurodolar zbliżył się do 1,15 i tym samym znalazł najwyżej w tym roku. Tylko zakończenie dnia poniżej 1,1440 zneutralizowałoby scenariusz bezpośredniej kontynuacji zwyżki. Spodziewamy się, że w średnim terminie EUR/USD schodzić będzie na niższe pułapy a na koniec roku osiągnie 1,10. Ciekawiej wygląda rynek jena. USD/JPY ostro zawrócił od majowego szczytu w okolicach 114,40, co naszym zdaniem otwiera drogę do korekcyjnego umocnienia japońskiej waluty.

Autor: Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz DM TMS

Szef może sprawdzić gdzie teraz znajduje się auto służbowe, sprawdzić czy w baku jest tyle paliwa ile wynika z faktury, a także skontrolować czy jeździmy przepisowo np. nie przekraczamy dozwolonej prędkości i to legalnie za pomocą systemów GPS. Jak wygląda granica takiej kontroli i ile rzeczywiście pracodawca może wiedzieć o podróżach autem służbowym swojego pracownika?

Nowoczesna telematyka i systemy GPS dają możliwość pozyskiwania różnorodnych danych, nie tylko tych dotyczących pojazdu. Nawet jeśli nie jest to nadrzędnym celem pracodawcy, otrzymuje on informacje odnośnie pracownika oraz wykonywanych przez niego czynności. Na podstawie danych o dokładnej lokalizacji samochodu, można określić, w którym miejscu znajduje się kierowca i czy rzeczywiście wykonuje powierzone mu obowiązki służbowe. Nowoczesne narzędzia pozwalają na sprawdzenie informacji nie tylko w czasie teraźniejszym, ale również tych z przeszłości. Dodatkowo, po wyposażeniu pojazdu w systemy telematyczne, pracodawca może monitorować czy ilość zatankowanego paliwa nie różni się od danych, widniejących na fakturach dostarczonych przez pracownika. Kolejną  kwestią podlegającą kontroli jest przestrzeganie przepisów ruchu drogowego. Na podstawie danych generowanych przez system telematyczny czy GPS, istnieje np. możliwość weryfikacji prędkości, z jaką porusza się dany pojazd oraz czy jest ona zgodna z obowiązującymi przepisami.

Istnieją jednak dwa warunki określone prawem, których spełnienie pozwala na legalne wykorzystanie danych, pozyskanych przy pomocy systemów monitorujących, do powyższych celów.  w celach wymienionych powyżej.

– Po pierwsze, każdy pracownik, który korzysta z pojazdu wyposażonego w taki system, musi zostać o tym poinformowany jeszcze przed rozpoczęciem jazdy. Druga, bardzo ważna kwestia to zapewnienie bezpieczeństwa pozyskanych danych – mówi Kamil Korbuszewski, ekspert GBOX.

Wzrost liczby pojazdów wyposażonych w systemy telematyczne w istotny sposób wpływa na zwiększenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, pozwala także na poprawę efektywności i uzyskanie znacznych oszczędności przez przedsiębiorstwa transportowe czy firmy dysponujące flotami pojazdów. Jednak obecność narzędzi telematycznych budzi wątpliwości w związku z ochroną prawa do prywatności kierowców zawodowych oraz pracowników użytkujących pojazdy służbowe. Jak wynika z zapisów Art. 22. §1. Kodeksu Pracy, w momencie nawiązania stosunku pracy, pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju  na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem, w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym. Pracodawca zaś zobowiązany jest do zatrudnienia pracownika za wynagrodzeniem. W ramach powyższych regulacji  przełożony może sprawdzić, czy czynności powierzone zatrudnionej osobie rzeczywiście są realizowane zgodnie z określonym zakresem. Pracodawca, przy spełnieniu pewnych przesłanek zasadności takiego działania, ma możliwość legalnego zastosowania monitoringu wobec pracowników. Kontrola w tym zakresie jest uzasadniona, gdy pracodawca stosuje się do zasady proporcjonalności – a zatem w sytuacjach, kiedy użyte środki nadzoru są dostosowane do interesu pracodawcy, a  monitoring jest wykorzystywany w związku z określoną potrzebą czy w celu zwiększenia efektywności. Inną przesłanką, uzasadniającą legalność sprawdzania pracowników jest brak innych skutecznych sposobów kontrolowania pracy zatrudnionych osób.

– W odniesieniu do branży transportowej jest to o tyle istotne, że dla przedsiębiorstw najważniejszą potrzebą może być bezpieczeństwo przewożonego towaru. Dlatego też zastosowanie systemów telematycznych czy GPS do kontroli pojazdu, a tym samym miejsca, w którym znajduje się kierowca, jest w pełni legalne. Bardzo często takie narzędzia są także elementem większego procesu, służącego do zarządzania i optymalizowania funkcjonowania całej floty samochodowej  – komentuje Kamil Korbuszewski.

Jak wskazuje ekspert, zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych, pracodawca musi zapewnić pełną ochronę danych, a także zabezpieczyć je przed dostępem osób niepowołanych. W przypadku niespełnienia tych warunków, pracodawca musi mieć świadomość, że  wykorzystanie pozyskanych informacji jest zabronione, a dopuszczenie się takiej kontroli może skutkować odpowiedzialnością karną.

 

Wypowiedź: Kamil Korbuszewski, ekspert GBOX.

Czy każdy dług jest wstydliwy? Zdaniem polskich przedsiębiorców – nie. Tak odpowiedziało ponad 93 proc. właścicieli firm w badaniu przeprowadzonym na zlecenie PMR Restrukturyzacje SA.

Przedsiębiorcy, którzy na rozwój działalności swojej firmy zmuszeni są brać kredyty w bankach czy korzystać z odroczonej płatności za zakupione produkty, są przyzwyczajeni do zaciągania długów. Ich posiadanie nie jest dla nich czymś wstydliwym. Aż 93,4 proc. z nich odpowiedziało w ten sposób w badaniu. Wśród osób zatrudnionych na etacie już tylko 70,9 proc. uważało, że nie każdy długo to wstyd.

– To pokazuje, że polscy przedsiębiorcy mają naturalny stosunek do pieniędzy. W biznesie tak jest, że obraca się cudzymi pieniędzmi, finansowanie długiem jest naturalna rzeczą w całym świecie – uważa Małgorzata Anisimowicz, doradca restrukturyzacyjny z kancelarii PMR Restrukturyzacje SA. – Pieniądz na pewnym poziomie traktowany jest jak narzędzie, zasób niezbędny dla rozwoju firmy. Jest on cenny, podobnie jak ludzie, systemy informatyczne, pozycja na rynku czy wizerunek – dodaje.

Kredyty – tak, pożyczki od rodziny – nie

Najbardziej akceptowalne są dla przedsiębiorców kredyty hipoteczne – aż 79,2 proc. stwierdziło, że nie jest to powód do wstydu. Tylko 33,1 proc. osób pracujących na etacie zgadza się z tą opinią.

Niemal połowa właścicieli firm uznaje za normalne opóźnienia w płatnościach rachunków za prąd, wodę, czynsz czy internet. Inne zdanie mają nieprowadzący działalności gospodarczej – tylko 10,8 proc. z nich odpowiedziało, że do takich długów bez wstydu przyznałoby się znajomym.

Najbardziej wstydliwe z punktu widzenia osób zatrudnionych na etat są opóźnienia w płatnościach do ZUS-u i urzędu skarbowego. Nic dziwnego, bo koszty te ponoszą pracodawcy, a nie pracownicy. Zaledwie 11,7 proc. pracodawców podziela ich przekonanie.

Aż jedna czwarta biznesmenów wstydziłaby się zaciągnięcia pożyczki od rodziny (24,8 proc.). Tylko dla 7,1 proc. zatrudnionych na etacie byłoby to powodem do wstydu.

– Badania pokazują problemy polskich firm, często niedokapitalizowanych i borykających się z brakiem środków na pokrycie bieżących zobowiązań. Przedsiębiorcom trudno jest uzyskać kredyt, a niełatwe otoczenie biznesowe powoduje, że mają kłopoty z płynnością finansową – uważa Małgorzata Anisimowicz.

Chcesz wynająć swoje mieszkanie, ale nie wiesz za ile? Oferty różnią się znacznie w obszarze jednego miasta, a nawet dzielnicy. Jak ustalić cenę wynajmu, żeby na nim zarobić i jednocześnie bez problemu znaleźć lokatorów? Poznaj 5 najważniejszych czynników mieszkania, które pomogą Ci ustalić cenę jego najmu. 

Lokalizacja

O cenie wynajęcia mieszkania decyduje przede wszystkim jego położenie na planie miasta. Im bliżej centrum, tym oczywiście drożej. Duże znaczenie ma także dostęp do komunikacji miejskiej, jak i do centrów handlowych, sklepów, aptek i lokali usługowych. Jeśli w pobliżu znajduje się osiedlowy sklep oferujący codziennie świeże produkty, fakt ten także należy uwzględnić podczas opisywania nieruchomości w ogłoszeniu i ustalania ceny wynajmu. Pracujący rodzic powinien wziąć pod uwagę bliskość żłobków, przedszkoli i innych placówek oświatowych. Dla osób prowadzących aktywny tryb życia nie bez znaczenia będzie również obecność siłowni, ścieżek rowerowych, kortów tenisowych czy boisk. Jeśli Twoje mieszkanie znajduje się w pobliżu terenów zielonych, parku, to jego kolejny plus, a co za tym idzie uzasadnienie wyższej ceny wynajmu. Dobrze jest wybrać się na spacer po okolicy, by poznać wszystkie potencjalne atuty lokalizacji mieszkania.

Koszty

Z pieniędzy, które otrzymasz za wynajem swojego mieszkania, musisz regularnie pokrywać opłaty związane z posiadaniem i użytkowaniem nieruchomości. Najłatwiejszą do ustalenia kwestią finansową jest czynsz. Nieco trudniej określić wydatki związane z rachunkami za media, tj. prąd, wodę i ogrzewanie. Możesz oszacować ich wysokość na podstawie stawek dostawców albo umówić się, że lokatorzy co miesiąc lub kwartał będą płacić kwotę, która widnieje na rachunkach. Istotne jest ustalenie kwestii opłat z najemcami na samym początku, aby uniknąć nieporozumień i dopełnić terminowości regulowania zobowiązań finansowych.

Standard

Kolejnym istotnym aspektem jest stan Twojej nieruchomości. Mieszkania na nowym osiedlu, lokale o podwyższonym standardzie (np. urządzone przez projektanta wnętrz) lub w wyremontowanych zabytkowych budynkach przyciągają najemców i są więcej warte niż zwykłe, tradycyjnie urządzone mieszkanie w bloku z wielkiej płyty. Pamiętaj, że aby zysk z wynajmu mieszkania realnie przekładał się na inwestycję generującą dodatkowy dochód, należy zadbać o jak najlepszy stan wykończenia. Jeśli jesteś właścicielem nieruchomości, która nie wyróżnia się np. atrakcyjną lokalizacją, żeby móc podnieść cenę, odmaluj ściany i zrób generalne porządki.

Dodatkowe udogodnienia

Co jeszcze stanowi o poziomie atrakcyjności Twojego mieszkania? Bez wątpienia są to balkon, taras, ale także – ze względu na zwiększenie poczucia bezpieczeństwa i komfortu – strzeżone osiedle czy miejsce parkingowe w garażu podziemnym. Dodatkowymi udogodnieniami są także dostęp do Internetu, sprzęt RTV i AGD itp. Każda z tych rzeczy to wartość dodana dla Twoich przyszłych lokatorów.

– Każde dodatkowe udogodnienie przekłada się na wysokość ceny wynajmu, jakiej możemy oczekiwać od najemców. Przygotowując swoją ofertę, dobrze jest zastanowić się, czy nie warto zainwestować w coś „ekstra” w mieszkaniu, a tym samym przyciągnąć najemców gotowych zapłacić więcej – mówi Kuba Karliński z Magmillon.

Konkurencja

Kiedy określisz już wszystkie mocne i słabe strony swojej nieruchomości, zorientuj się w aktualnych trendach cenowych panujących na rynku wynajmu. Zacznij od przeglądania ogłoszeń na portalach. Jeśli nie masz doświadczenia w wystawianiu ofert, dzięki takiemu rekonesansowi zobaczysz, w jaki sposób konstruować atrakcyjne opisy. Porozmawiaj też ze znajomymi. Dzięki dogłębnemu rozeznaniu w sytuacji na rynku, ustalisz odpowiednią cenę najmu Twojego mieszkania. Powodzenia!

 

Źródło: Magmillon

Trzy lata temu ropa Brent kosztowała ok. 110 dol. za baryłkę. Obecnie jest niemal o 60 proc. tańsza. Efekt? Właściciele diesli tylko w zeszłym roku na paliwie zaoszczędzili ponad 1400 złotych, samochodów napędzanych popularną „95” prawie 1,1 tys. zł.

Według danych Eurostatu, Polska w 2016 r. sprowadziła z zagranicy ponad 177 mln baryłek ropy naftowej. Większość importu pochodziła z Rosji, skąd zakupiliśmy prawie 85 proc. niezbędnego do funkcjonowania gospodarki surowca. Rachunek, który wystawili nam eksporterzy „czarnego złota”, wyniósł 7,2 mld dol., co przełożyło się na średnią cenę baryłki na poziomie 40,64 dol.

Warto przede wszystkim zauważyć, że miniony rok był czwartym z kolei, kiedy nasz rachunek za ropę wyraźnie się zmniejszył. W 2012 r. zapłaciliśmy za nią prawie 20 mld dol. przy podobnym wolumenie importu. Dwa lata później było to 16,5 mld dol., a już w 2015 r. jedynie 9,5 mld dol.

Oszczędności wyglądają także spektakularnie, gdy wyrazimy je w złotym, nawet mimo osłabienia się w ostatnich latach polskiej waluty w relacji do amerykańskiej. W 2012 r. średni kurs dolara wynosił 3,25 zł. To oznacza, że koszt importu ropy w tamtym okresie sięgnął ok. 64 mld zł. W kolejnych latach było to 57 mld zł, 52 mld zł oraz 35 mld zł. W ub.r. natomiast za sprowadzony surowiec zapłaciliśmy ok. 28 mld zł, czyli prawie o połowę mniej niż dwa lata wcześniej.

Wiele korzyści i ograniczone straty

Bezpośrednie korzyści niższych cen ropy naftowej, a także paliw, stosunkowo szybko odczuli kierowcy. Dane Eurostat pokazują, że średnia cena benzyny bezołowiowej w 2012 r. wynosiła w Polsce 5,69 zł za litr. Trzy lata później było to 4,65 zł za litr, a w ub.r. przeciętnie gospodarstwa domowe płaciły za litr PB 95 4,34 zł.

Zestawiając informację o średniej cenie paliw z danymi GUS dotyczącymi ilości benzyny kupowanej przez Polaków (793 litry w 2015 r.) oraz posiadanej liczby samochodów napędzanych popularną „95” (7,31 mln), można obliczyć, że przeciętne korzyści na kierowcę wyniosły w 2015 r. ok. 800 zł, a rok później prawie 1,1 tys. zł.

Jeszcze więcej oszczędności uzyskało 3,3 mln kierowców, których auta są napędzane dieslem. W 2012 r. litr oleju napędowego (ON) kosztował 5,67 zł, trzy lata później 4,5 zł, a rok temu 4,11 zł. Ponieważ właściciele diesli kupują ok. 900 litrów ON rocznie, to w ich portfelach zostało w 2015 r. i 2016 r. odpowiednio po 1050 zł i 1422 zł.

Niższe koszty surowców energetycznych to nie tylko oszczędności dla kierowców oraz zwiększenie siły nabywczej gospodarstw domowych. Spadek cen ropy ma także praktycznie bezpośrednie przełożenie na poprawę bilansu handlowego, a więc i na wkład eksportu netto do PKB.

W ostatnich czterech latach rachunek Polski za ropę naftową zmniejszył się w sumie o ponad 80 mld zł w porównaniu do scenariusza utrzymania ich cen z 2012 r. Warto także zwrócić uwagę, że redukcja kosztów paliw ma szczególne znaczenie dla firm transportowych, budowlanych czy tych działających w sektorze rolniczym. Niższe ceny ropy oznaczają dla przedsiębiorców wyższe zyski i większą chęć do inwestycji.

Negatywne elementy związane ze spadkami cen surowców mogą natomiast objawiać się niższym popytem na towary i usługi ze strony państw eksportujących ropę naftową. W przypadku Polski negatywne skutki zdecydowanie ustępują pozytywnym. Na podstawie danych NBP w Raporcie o Inflacji z marca 2015 r. skumulowany dodatni efekt dla PKB w okresie 16 kwartałów, po trwałym obniżeniu kosztów ropy naftowej o 10 proc., można oszacować na ok. 0,35 pkt proc. Przy spadku w granicach 50-60 proc. powinniśmy więc otrzymać wartość ok. 2 pkt proc. PKB.

Pozytywne efekty powinny się utrzymać

Poza dotychczasowymi oszczędnościami dla krajowej gospodarki w wysokości ponad 80 mld zł, wyższymi odczytami PKB, czy wzrostem siły nabywczej gospodarstw domowych, jest też duże prawdopodobieństwo utrzymania się cen ropy na bieżących poziomach i podtrzymania pozytywnych efektów dla polskiej gospodarki.

Rewolucja łupkowa w Stanach Zjednoczonych zmieniła podział sił na globalnym rynku ropy naftowej. Kontrakty terminowe na ten surowiec wskazują, że jego cena w najbliższych kilku latach nie powinna przekroczyć przedziału 55-60 dol. Również coraz wyższa efektywność producentów w USA oraz ograniczony wzrost popytu globalnego sugerują, że koszt tego podstawowego surowca energetycznego utrzyma się blisko bieżących poziomów przynajmniej do końca obecnej dekady.

 

Wypowiedź: Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Firmowe konto bankowe połączone z wyszukiwarką nieopłaconych faktur i wygenerowanych deklaracji podatkowych? Nadal jedynie mBank i Idea Bank pozostawiają do dyspozycji mikrofirmy konto w pełni zintegrowane z usługami księgowymi online. Dodatkowy pakiet księgowy jej właściciel znajdzie aktualnie w 5 na 18 ofert banków – wynika z kolejnego zestawienia Tax Care.

Z zestawienia Tax Care wynika, że oferty rachunków firmowych banków, które współpracują z licencjonowanymi biurami rachunkowymi, można policzyć na palcach jednej ręki – na ankietę wysłaną przez Tax Care do 18 banków odpowiedziało 5. Najwyższy poziom zautomatyzowania takiej współpracy mają mBank i Idea Bank, które bezpośrednio z poziomu internetowego konta bankowego umożliwiają mikrofirmie obsługę jej dokumentów księgowych. W pozostałej trójce znajdują się PKO BP, Deutsche Bank i Alior Bank. Naszą ankietę wypełnił też ING Bank – posiada on firmowe konto bankowe zintegrowane z usługami księgowymi online, jednak oferuje je wyłącznie przedsiębiorcom prowadzącym tzw. pełną księgowość i dlatego nie znalazł się w zestawieniu.

Bank zintegrowany z „księgową” w mBanku i Idea Banku

W wielu przypadkach prowadzenia biznesu na skalę mikro, jego właściciel używa programu do wystawiania faktur, korzysta z usług biura rachunkowego, do którego kilka razy w miesiącu dostarcza osobiście lub elektronicznie dokumenty oraz posiada firmowe konto bankowe, z którego m.in. opłaca obliczone przez księgową składki ZUS i podatki. Prezentowane w zestawieniu Tax Care konta bankowe pozwalają zmodernizować ten proces i to już od kilku zł miesięcznie.

Mikroprzesiębiorca, który wykupił pakiet usług biura rachunkowego online, po zalogowaniu się do firmowego konta w mBanku i Idea Banku może 24h na dobę przeglądać i opłacać dokumenty przygotowane przez księgową – np. wygenerowane przelewy do ZUS i fiskusa. W mBanku takiej usługi dostarcza Cyber Productivity – operator platformy SuperKsięgowa, a w Idea Banku sieć biur księgowych Tax Care. Właściel firmy może też korzystać z wyszukiwarek zaksięgowanych przychodów i wydatków, szukając dokumentów po numerze, dacie wystawienia i terminie płatności, kontrahencie, wartości czy statusie płatności. Logując się do banku, wystawi też faktury (z własnym logo, zaliczkowe, cykliczne) i je ureguluje. Systemy nie przekierowują posiadacza rachunku bankowego do innego konta, chronionego drugim loginem i hasłem, zatem przemieszcza się on pomiędzy kontem bankowym a dokumentami księgowymi, bez konieczności ponownego logowania.

Na tym de facto kończą się podobieństwa. Inaczej niż w mBanku, we wszystkich pakietach Idea Banku właściciel firmy otrzymuje wsparcie indywidualnego biura rachunkowego. Ceny różnicowane są standardowo, m.in. od formy opodatkowania działalności i liczby generowanych w miesiącu dokumentów. W mBanku darmowy pakiet START oznacza samodzielne księgowanie własnych dokumentów, dopiero pakiet KOMFORT i PREMIUM zawierają obsługę biura rachunkowego. Poza tym po zalogowaniu się do konta w Idea Banku przedsiębiorca ma także pod ręką konkurencyjną w stosunku do mBanku ofertę usług dodatkowych – może zamówić naprawę usterki swojego laptopa, abonament prawny, medyczny, usługę telekomunikacyjną, a także dołączyć do programu FitSport i w ramach jednego karnetu korzystać z różnych obiektów sportowych.

mBank przypomni kontrahentowi o płatnościach

Oferty obydwu banków zapewniają mikroprzedsiębiorcy monitoring nieopłaconych faktur sprzedażowych i zakupowych. W obydwu dostanie on też alert o zbliżających się płatnościach, jednak w pakietach dostępnych w Idea Bank zarówno SMS-em jak i mailem, a w mBanku jedynie SMS-em i tylko przy wyborze pakietu PREMIUM lub po wykupieniu płatnej opcji w pakietach START i KOMFORT. We wszystkich pakietach mBanku przypomnienie pojawi się za to w serwisie transakcyjnym. W przeciwieństwie do Idea Banku, mBank daje możliwość wysłania z poziomu rachunku firmowego przypomnienia o płatnościach oraz monity do kontrahentów.

Idea Bank pozwoli zaoszczędzić

Wybierając najtańsze pakiety usług księgowych online zintegrowanych z kontem bankowym mikroprzedsiębiorca w ciągu pół roku w Idea Banku zapłaci o ok. 70 zł mniej niż w mBanku. Koszty maleją, jeśli dołożyć do tego brak opłat za prowadzenie rachunku firmowego w Idea Banku – przez 6 miesięcy konto w mBanku może kosztować właściciela firmy od 0 zł do 150 zł. Ponadto, właściciel konta w Idea Banku otrzymuje pakiet 10-ciu darmowych wysyłek dokumentów do księgowej do wykorzystania przez rok. W mBanku koszt zamówienia kuriera wynosi 10 zł. Tańsza, na korzyść oferty Idea Banku, jest też usługa kadrowo-płacowa – o ok. 120zł mniej za półroczną obsługę jednej umowy o pracę.

W PKO BP właściciel rachunku zeskanuje fakturę i wyślę ją smartfonem

Nieco inaczej w zestawieniu prezentują się PKO Bank Polski i Deutsche Bank, które wynegocjowały dla mikrofirm tańszy dostęp do zewnętrznych kont internetowych służących do prowadzenia księgowości online. Ich oferty kont bankowych nie pozwalają zatem na prowadzenie księgowości i zarządzanie finansami firmy z jednego miejsca, bo usługi księgowości online nie stanowią integralnej części ich bankowości elektronicznej.

Przedsiębiorca, który otwiera rachunek w PKO BP, zyskuje półroczny bezpłatny dostęp do platformy usług księgowych szybkafaktura.pl. Po półrocznej promocji, miesięczna opłata wyniesie od ok. 9 zł za najtańszy abonament do kwoty powyżej 149 zł za Pakiet All Inclusive. Mimo, że ta platforma nie jest zintegrowana z rachunkiem bankowym, zakres oferowanych przez nią usług nie ustępuje dwóm poprzednim – księgowa obsługa firmy odbywa się tu w pełni elektronicznie, w tym obejmuje też wysyłanie kontrahentom alertów o płatnościach, a także automatyczne zestawianie należności czy śledzenie wysłanych faktur. Co więcej, użytkownik szybkafaktura.pl wszystko to może robić to ze swojego smartfona dzięki aplikacji mobilnej. Ponadto, przekazywanie dokumentów księgowej obywa się bez kuriera, ponieważ wprowadza się je automatycznie, dzięki rozpoznawaniu skanów (OCR).

Konto w Deutsche Banku z księgową na odległość

Z kolei właściciel rachunku w Deutsche Banku w ramach Pakietu Przedsiębiorczego może przez pół roku za darmo korzystać z zewnętrznej platformy księgowości online ifirma.pl. Mikroprzedsiębiorca korzysta tu z programu do wystawiania faktur czy monitoruje te niepłacone, ma nawet – jak w mBank i PKO BP – możliwość wysyłki monitów do kontrahentów w formie SMS i e-mail. W przeciwieństwie jednak do posiadaczy kont w mBanku, Idea Banku czy PKO BP, nie ma wsparcia indywidualnej księgowej, nie może korzystać z opcji opłacania faktur, deklaracji podatkowych i ZUS oraz usług kadrowych. W samodzielnym prowadzeniu dokumentacji firmy jej właścicielowi pomagają tu jedynie eksperci księgowi dostępni bezpłatnie pod telefonem, mailem i czatem. Po zakończeniu promocji miesięczny koszt konta na ifirma.pl to 37,50 zł w pakiecie półrocznym oraz 45 zł w pakiecie miesięcznym.

Alior Bank z apetytem na więcej

Przedsiębiorcy zainteresowani e-księgowością pod uwagę powinni wziąć też interaktywny portal zafirmowani.pl, którego właścicielem jest Alior Bank. Póki co daje on dostęp do samodzielnego księgowania online działalności rozliczanych wyłącznie w formie KPiR, a wsparcie można uzyskać jedynie w formie kontaktu z ekspertami z portalu. Portal wyróżnia jednak fakt, że księgowość online stanowi integralną część większego systemu wspierającego przedsiębiorczość, bo w ramach zafirmowani.pl użytkownicy mogą korzystać także z bazy dokumentów, wirtualnych wizytówek czy ofert specjalnych partnerów portalu, np. LINK4 czy T-mobile. Co więcej, portal jest bezpłatny, nie wymaga nawet zakładania rachunku w Alior Banku, a większość jego funkcjonalności jest dostosowana do ekranów telefonów. Alior Bank w tym roku planuje poszerzyć ofertę oraz zintegrować księgowość online z systemem transakcyjnym rachunku bankowego.

 

Atorzy: Anna Olesiejuk, Katarzyna Miazek, Tax Care

Co czwarty Polak (26%) deklaruje korzystanie z pomocy finansowej państwa, a 40% badanych jest zdania, że trzeba wykorzystywać system opieki społecznej i pomoc państwa jak tylko się da – tak wynika z badania przeprowadzonego dla serwisu ciekaweliczby.pl na panelu Ariadna.

Ze wsparcia finansowego z budżetu państwa stosunkowo częściej korzystają osoby mieszkające na wsi (32%) lub w miastach do 100 tys. mieszkańców (28%), a najrzadziej – w dużych miastach liczących od 100 tys. do 500 tys. mieszkańców (15%)

Pobieranie zasiłków najczęściej deklarują osoby z wykształceniem podstawowym (32%), następnie – po równo – z wykształceniem zawodowym i średnim (26%), a najmniej z wykształceniem wyższym (18%).

Co ciekawe, przekonanie, że trzeba wykorzystywać system opieki społecznej i pomoc państwa jak tylko się da, jest najbardziej rozpowszechnione wśród mieszkańców wielkich miast powyżej 500 tys. mieszkańców (48%) oraz wsi (45%), a najmniej wśród osób mieszkających w miastach do 100 tys. mieszkańców (34%).

Ponadto, z badania wynika, że zdaniem ponad połowy dorosłych Polaków (55%) osoby korzystające z opieki społecznej to osoby zaradne, które potrafią wykorzystać okazję, by otrzymywać pieniądze i się przy tym nie napracować. Najwięcej takich osób jest wśród sympatyków Kukiz’15 (67%), a najmniej wśród zwolenników Platformy Obywatelskiej (44%).

Na pytanie sformułowane w odmienny sposób – o to, czy osoby korzystające z opieki społecznej to lenie, którym nie chce się pracować, 45% badanych odpowiedziało twierdząco. Najwięcej takich osób było wśród zwolenników Nowoczesnej (52%), a najmniej wśród zwolenników PiS (30%).

„W sytuacji, gdy tak wielu badanych uważa wykorzystywanie opieki społecznej i pomocy państwa za objaw zaradności i zgadza się ze stwierdzeniem, że należy to robić, niezwykle trudno będzie w dłuższej perspektywie rozwijać polską gospodarkę opartą na etosie pracy i przedsiębiorczości Polaków. Władza powinna tworzyć system, który promuje aktywność zawodową, a nie osobistą bierność i życie na garnuszku państwa” – mówi Alicja Defratyka, autorka projektu ciekaweliczby.pl

 

Eksperci

Starczewska-Krzysztoszek: Przemysł w Polsce Wschodniej silnie rośnie

Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w ciągu pierwszych 6. miesięcy 2017 r. o 5,7 proc. r/r. W najw...

Rozbicki: Zawirowania w polskiej polityce argumentem dla spekulantów

Cała Polska żyje zamieszaniem wokół próby dokonania kontrowersyjnych zmian w krajowym sądownictwie. ...

Sagan: Większość polskich przedsiębiorców nie dba o kondycje finansową

Z opublikowanego w lipcu badania Związku Banków Polskich (ZBP) wynika, iż kredyt bankowy jest obecni...

Sawicki: Letnia zadyszka gospodarki Eurolandu

Słabość dolara jest podtrzymywana, co obrazuje indeks dolarowy na pułapie najniższym od ponad roku. ...

Greenspan: Magia kryptowalut

Reakcja rynków po przemówieniu Mario Draghi była zaskoczeniem chyba nawet dla niego. Pomimo starań, ...

WIADOMOŚCI

Budżet na 2018 r. realny, ale obarczony ryzykami

Założenia makroekonomiczne do budżetu na 2018 r. są osiągalne, aczkolwiek obarczone wieloma ryzykami...

Dobre prognozy dla polskiej gospodarki

Na początku br. sytuacja przedsiębiorstw poprawiła się i pozostała wyraźnie powyżej swojej długookre...

Program „Rodzina 500 plus” w liczbach

Wsparciem z rządowego programu „Rodzina 500 plus” w czerwcu objęto już ponad 3,98 mln dzieci do 18 l...

Przedsiębiorcy dziękują Prezydentowi RP za weto

Doceniamy, że Prezydent wsłuchał się w głos przedsiębiorców i zawetował ustawy o Sądzie Najwyższym i...

Członkowie RDS apelują do prezydenta o weto

Członkowie Rady Dialogu Społecznego:  BCC, Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy RP, Związek Rzemiosła P...