Home Archiwa 2017 Lipiec 4

Dzienne archiwaLip 4, 2017

Firmy mają 19 mld do oddania

  • Mniej niż co drugie przedsiębiorstwo płaci w Polsce w terminie, dla porównania w Niemczech 8 na 10.
  • Zaległości firm wobec banków i kontrahentów to już 19 mld złotych.
  • Pomimo wzrostu PKB i dobrej sytuacji w gospodarce należności firm wobec ich kontrahentów rosną zamiast maleć.

Zatory płatnicze to jeden z największych problemów polskiej gospodarki. Z danych BIG InfoMonitor i BIK wynika, że zaległości firm wobec kontrahentów i banków wynoszą już 19 mld zł.

Biznes najlepiej robić z Duńczykiem

Najbardziej komfortowo (i uczciwie) według raportu Bisnode działają firmy duńskie, aż 86,5% z nich płaci zobowiązania w terminie. Robi tak też 8 na 10 przedsiębiorstw w Niemczech. Szybciej od nas płacą też Węgrzy (55% terminowych rozliczeń). W Polsce ustaleń dotyczących terminu płatności dochowuje znacznie mniej niż połowa firm (jeszcze gorzej jest we Francji, Grecji czy Portugalii). W 2016 r. nad Wisłą w terminie zapłacono 43,5 proc. faktur. To podobnie jak w 2015 roku, ale wzrosła liczba najmocniej opóźnionych płatności. W ubiegłym roku, aż 12% faktur zapłacono 120 (lub więcej) dni po terminie określonym na dokumencie. W tym zakresie „przodujemy” w całej Europie. Od Grecji, gdzie tylko 4,1% faktur jest przeciąganych ponad 120 dni, czy Portugalii (6,6%) moglibyśmy się uczyć terminowości. W Polsce w ciągu dwóch lat, od 2014 roku, zanotowano wzrost udziału płatności z najdłuższym terminem – o 4 pkt. proc.

– Nazwałbym to raczej pogłębieniem się problemów trapiących polski biznes od lat. Nie dość, że więcej niż co drugi przedsiębiorca nie płaci w terminie, to jeszcze co dziesiąty na pieniądze każe czekać ponad 120 dni. To 4 miesiące od wykonania pracy czy wyprodukowania towaru! Wiele firm, szczególnie o krótkim stażu, bez ugruntowanej pozycji i dużej ilości rezerwowych środków na rachunku, ma kłopoty z przetrwaniem w takich realiach. Dlatego coraz popularniejsze są rozwiązania finansowe – jak np. faktoring – pozwalające prowadzącym firmę znacznie szybciej otrzymać zasłużone pieniądze. Widzimy stale rosnące zainteresowanie przedsiębiorców takim wspieraniem ich rozwoju i bieżącej działalności. Ten trend pokrywa się z rosnącymi problemami z płatnościami – ocenia Piotr Gąsiorowski – Prezes Zarządu eFaktor S.A.

Firm z nieco krótszymi zobowiązaniami opóźnionymi o 60 dni (na kwotę co najmniej 500 zł) było w bazach BIG i BIK aż 183,2 tys.

Uwaga szczególnie na handel hurtowy czy transport

Nieterminowe płatności są przez przedsiębiorców wymieniane jako jedna z najpoważniejszych barier rozwoju biznesu. W dodatku problem jednej firmy przenosi się na inne, bo żeby opłacić swoich podwykonawców, zarządzający biznesem musi otrzymać należne mu pieniądze. 23,9 proc. ankietowanych przez firmę Atradius przedsiębiorstw podało, że ze względu na opóźnienia w płatnościach od kontrahentów zmuszeni byli przełożyć regulację zobowiązań na rzecz swoich dostawców.

Przeciętne terminy oczekiwania na płatności są coraz dłuższe, choć nie świadczy to o tarapatach finansowych przedsiębiorstw, bo według szacunków Atradius całkowity brak zapłaty dotyczy w Polsce tylko ok. 1 proc. wszystkich faktur z ostatnich 12 miesięcy. Opóźnianie przelewu stało się więc raczej normą i modelem biznesowym. Powody do zmartwień mają szczególnie przedsiębiorcy działający w handlu hurtowym, górnictwie i transporcie. Dla firm z tych branż to ogromny problem, a skutki są długofalowe.

Dla przykładu przedsiębiorstwa transportowe wprawdzie zazwyczaj mogą serwisować pojazdy na kredyt, ale płacąc z opóźnieniem, po otrzymaniu przelewu od klienta, wydają na te i inne usługi znacznie więcej. To zmniejsza ich zyskowność i szanse na rozwój. Dlatego z pewnością przy istniejących realiach w gospodarce warto wcześniej zabezpieczyć środki na bieżącą działalność.

– Problemem są nie tylko opóźniane płatności, ale same terminy zapłaty wpisywane na fakturach. Bardzo często to 90 czy nawet ponad 100 dni. Jeśli do tego dodamy ilość dni „przetrzymania” należności w wielu przypadkach okres oczekiwania na zapłatę wynosi nawet 8 miesięcy. Przedsiębiorcy działający w handlu hurtowym czy transporcie są naszymi częstymi klientami. Chcielibyśmy, aby wynikało to z ich dalekowzroczności i planowania rozwoju, bo w takim przypadku faktoring także spełnia swoją rolę. Częściej jednak zgłaszają się do nas, bo szukają szybszego dostępu do gotówki ze względu na brak środków. Przetrzymują je ich partnerzy biznesowi, a warto dodać, że są to należności za usługi już wykonane i do których zamawiający nie miał żadnych zastrzeżeń. mówi Piotr Gąsiorowski – z eFaktor.

W przypadku małych firm – a badania pokazują, że właśnie te z wyegzekwowaniem płatności mają największy problem – szybkie otrzymanie przelewu może oznaczać być albo nie być. Silna pozycja dużych firm powoduje, że potrafią zmienić terminy płatności na fakturze jednostronną decyzją, nawet bez konsultacji z partnerami. W takich realiach biznesowych, w Polsce lepiej wcześniej zabezpieczyć środki niż ryzykować utratę płynności.

Rusza sezon wakacyjnych wyjazdów zarobkowych. Gdzie najchętniej wyjeżdżają Polacy? Od wielu lat, najczęściej wybieranym kierunkiem emigracji zarobkowej są Niemcy. Z raportu „Praca za granicą”, przeprowadzonego przez CBOS wynika, że w 2016 roku pracuje lub pracowało tam 41 proc. Ankietowanych. Kolejne dwa najpopularniejsze kraje emigracji zarobkowej to Wielka Brytania (23 proc.) i Holandia (20 proc.). Wśród najważniejszych przyczyn wyjazdu wyliczane są niezmiennie wyższe zarobki niż w Polsce (79 proc.). Okazuje się jednak, że koszty leczenia w tych krajach są równie wysokie, a nawet wyższe niż płace. Czy pracownicy sezonowi powinni się ubezpieczać? Jak wybrać polisę do pracy za granicą?

Obecnie stopa bezrobocia jest jedną z najniższych od wielu lat. Mimo to, perspektywa płac na Zachodzie nadal przyciąga Polaków. – Podjęcie decyzji o pracy poza ojczyzną powinno być poprzedzone solidnym przygotowaniem, by wyjazd był bezpieczny i nie naraził nas na nieprzewidziane kłopoty. Przeprowadzka do innego kraju wiąże się ze zmianami właściwie we wszystkich dotychczasowych obszarach życia. Osoby wyjeżdżające do pracy za granicę planując swój wyjazd najczęściej zaczynają od znalezienia zatrudnienia, mieszkania, organizacji transportu i załatwienia wszystkich koniecznych formalności. Zbyt rzadko natomiast myślą o ubezpieczeniu, a powinny. Dzięki odpowiedniej polisie zarobkowy emigrant może uniknąć m.in. wysokich kosztów leczenia w zagranicznym szpitalu, gdyż sama Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego może po prostu nie wystarczyć – mówi Anna Materny, Dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych w Gothaer TU S.A.

Kto i dlaczego wyjeżdża?

Jak wynika z danych opublikowanych w ubiegłym roku przez Główny Urząd Statystyczny za granicą czasowo przebywało ok. 2,4 mln Polaków. Badanie „Migracje zarobkowe Polaków” wykazało, że potencjalny emigrant najczęściej nie ma wyższego wykształcenia (84 proc.), wyjeżdża z powodów finansowych (70 proc.), pochodzi ze wsi lub miasta poniżej 100 tys. mieszkańców (60 proc.), zarabia netto mniej niż 2 tys. złotych (53 proc.) i jest w wieku 18-24 (40 proc.). Polacy, którzy najczęściej emigrują pochodzą z północy kraju – 23 proc. Pośród deklarujących gotowość wyjazdu, 29 proc. osób planuje wyjechać na zaledwie około trzy miesiące, ale aż 20 proc. chce opuścić Polskę na stałe. Jednocześnie, 14 proc. osób aktywnych zawodowo rozważa emigrację zarobkową z Polski w ciągu najbliższego roku.  – Emigracja zarobkowa jest trendem, który nie prędko się zmieni, dlatego warto wiedzieć, jak odpowiednio przygotować się do takiego wyjazdu, nawet, jeżeli planujemy krótki pobyt – podkreśla Anna Materny z Gothaer.

Koszty lecenia za granicą

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Work Service wynika, że w wakacje najczęściej dorabiamy w restauracji, na plantacji (przy zbiorze owoców i warzyw), na budowie oraz przy pielęgnacji roślin. Zdarza się, że sezonowi pracodawcy oferują nam nocleg i wyżywienie, ale często nie oferują ubezpieczenia i umowy. Pracownicy rozliczani są zazwyczaj „godzinowo” lub od ilości (np. łubianki) zebranych plonów. Dlatego warto samodzielnie zadbać o ubezpieczenie zwłaszcza, że koszty leczenia np. udaru słonecznego (który może być wynikiem przemęczenia i wielogodzinnej pracy w słońcu), czy lumbago (potocznie zwanego postrzałem, czyli bólem kręgosłupa w okolicy lędźwiowej) może nas kosztować kilka tysięcy euro. – Najważniejszym elementem polisy jest ubezpieczenie kosztów leczenia za granicą oraz następstw nieszczęśliwych wypadków, które może obejmować również zdarzenia powstałe w związku z wykonywaniem pracy fizycznej za granicą – podkreśla Anna Materny z Gothaer TU SA.

Kartka EKUZ na pewno nie wystarczy

Wyjeżdżając za granicę warto zabrać ze sobą Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (w skrócie EKUZ). Jest ona bezpłatna i obejmuje każdą osobę, która posiada ubezpieczenie zdrowotne w NFZ. Dzięki niej można korzystać z opieki medycznej w krajach UE/EFTA czyli Unii Europejskiej oraz w państwach członkowskich EFTA (Islandia, Liechtenstein, Norwegia, Szwajcaria). Należy jednak pamiętać, że Karta nie zapewnia automatycznie bezpłatnej opieki, a tylko uprawnia do odzyskania części poniesionych kosztów. Pamiętajmy jeszcze o dwóch aspektach związanych z ochroną, którą gwarantuje karta EKUZ. Po pierwsze działa ona tylko w wymienionych krajach, w których obowiązują przepisy o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego. Po drugie – każdy kraj ma swoje zasady i kryteria udzielania świadczeń medycznych. Usługi, które w naszym rozumieniu są podstawowe, w innym kraju mogą być częściowo lub w całości płatne. Części świadczeń także z zasady Karta nie obejmuje, czego przykładem jest transport medyczny do Polski. Dlatego wyjeżdżając warto zdecydować się na jedną z opcji ubezpieczenia prywatnego. – Wyjazd zagraniczny do pracy to duże wyzwanie. Trafiamy do zupełnie nowego miejsca, musimy się przystosować, zapoznać ze specyfiką funkcjonowania danego kraju. W tym kontekście, zapewnienie sobie spokoju związanego z  wystąpieniem nagłych zdarzeń to duży komfort, z którego warto skorzystać. – podsumowuje Anna Materny, Dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych w Gothaer TU S.A.

Dyplomowany matematyk, informatyk lub inżynier automatyki i robotyki – czy tak wygląda profil współczesnego programisty? Zdecydowanie nie. Skoro nie wykształcenie techniczne, to jakie cechy wystarczą, aby dołączyć do jednej z najlepiej rozwijających się branż na świecie?

Dla wielu młodych ludzi bycie programistą to spełnienie marzeń. Coraz częściej też osoby niezadowolone z dotychczasowej pracy lub studiów postanawiają się przebranżowić. Zapotrzebowanie na specjalistów jest ogromne, jednak to nie oznacza, że rekruterzy biorą każdego. Prawdą jest, że niektóre umiejętności trzeba mieć we krwi, a inne można wypracować. Które 7 cech trzeba posiadać lub posiąść?

1. Chęć rozwoju

Branża IT jest dynamiczna. Nowości pojawiają się dosłownie każdego miesiąca, a technologie sprzed kilku lat uważa się za niewarte uwagi przy nowych projektach. Mimo tego na rynku wciąż jest duża liczba programistów, którzy programują dokładnie w taki sam sposób, jak wtedy, gdy zaczynali naukę programowania. Tymczasem to osoby, które są na bieżąco z nowymi technologiami i są otwarte na nowe sposoby nauki, mają zdecydowaną przewagę.

Idealny programista nie tylko chce rozwikłać problem, ale pasjonuje go rozwiązanie zagadnienia w najlepszy sposób, np. z zastosowaniem gotowej metody, która parę miesięcy temu weszła na rynek. Dlatego w branży IT trzeba być na bieżąco. To chęć rozwoju powoduje, że szybko uzupełnia się braki potrzebnej wiedzy. Nawet, jeśli programista jest początkujący i nie ma doświadczenia komercyjnego, ale udowodni pracodawcy, że chce się uczyć, jest bardzo dobrym kandydatem do pracy i będzie wzięty pod uwagę w procesie rekrutacji.

2. Lenistwo

To żaden żart! Programista powinien szukać przede wszystkim najprostszych rozwiązań. Czas jego pracy jest stosunkowo drogi, więc często bardziej opłaca się zajrzeć do baz gotowych programów i je wykorzystać (nawet za opłatą) niż poświęcać godziny na samodzielne pisanie wszystkiego od nowa.

Bardzo mile widziana jest również automatyzacja pracy. – W sieci krąży historia jednego z programistów, który zautomatyzował sobie całe środowisko pracy, łącznie z ekspresem do kawy i wysyłaniem żonie wiadomości o konieczności pozostania po godzinach. To może lekka przesada, ale np. absolwenci naszych szkoleń potrafią pisać swoje programy tak, żeby same znajdowały błędy w swoim kodzie. To pozwala znacząco podnieść efektywność programisty i oszczędzić mu frustracji – mówi Marcin Kosedowski ze szkoły programowania online Kodilla.

3. Umiejętność nauki od innych

Każdy, kto choć trochę programował wie, że kodowanie bardzo często polega na znalezieniu gotowego rozwiązania, wielokrotnie sprawdzonego w innych projektach. Jeśli programista jest gotów przełamać się i stwierdzić, że ktoś inny przed nim rozwiązał problem wystarczająco dobrze, będzie pracował znacznie efektywniej od osoby, która będzie przekonana, że wszystko musi zrobić po swojemu.

Ta sama cecha przydaje się przy współpracy z resztą zespołu – pytanie innych programistów o podsunięcie rozwiązania jest często najszybszą metodą na wykonanie zadania. Również w tym przypadku warto się przełamać i po prostu zapytać, zamiast godzinami samemu walczyć z problemem.

4. Znajomość języka angielskiego

Bierna znajomość języka angielskiego w piśmie przydaje się w zrozumieniu czytanej dokumentacji czy przy obsłudze programów. Warto jednak wiedzieć, że przy programowaniu korzysta się z branżowego żargonu, który nawet anglojęzyczni programiści poznają naturalnie w trakcie pracy.

Trzeba przy tym pamiętać, że jeżeli celem jest praca w dużych międzynarodowych firmach, w których komunikacja odbywa się po angielsku, ten język jest po prostu niezbędny, i to bez względu na to, czy staramy się o pracę programisty, czy księgowego.

5. Motywacja

Stosunkowo wysokie pensje, ładne biura, pokoje relaksu, dodatkowe atrakcje. To nie wymysły działów HR, ale dodatkowe motywatory do pracy, która wbrew pozorom jest wymagająca. Programista musi być zdeterminowany, chcąc rozwiązywać problemy, oraz zmotywowany – tak samo na początku kariery, kiedy co chwilę natrafia na przeszkody, z którymi ciężko sobie samemu poradzić, jak i po paru latach pracy, kiedy musi zgłębiać wiedzę, chcąc pozostać na topie.

Programista, który odnosi sukcesy w branży IT to osoba wykazująca olbrzymią motywację do nauki. Widzimy to po absolwentach bootcampów programistycznych, którymi często są osoby spoza branży, np. nauczyciel wychowania fizycznego, tłumaczka języka chińskiego czy operator koparki. Żadna z nich nie znalazłaby pracy w ciągu 3 miesięcy od zakończenia szkolenia, gdyby nie motywacja, intensywna nauka oraz oczywiście wsparcie mentorskie, które przydaje się szczególnie osobom dopiero zaczynającym karierę w tej branży – przekonuje Marcin Kosedowski.

6. Analityczne myślenie

Zdolności analityczne, czytanie ze zrozumieniem i umiejętność logicznego myślenia są istotne dla prawie każdego programisty, który powinien potrafić rozpoznawać składowe danego zagadnienia i znajdować zależności między nimi. Przydatna jest także zdolność abstrakcyjnego myślenia, która pomaga odkrywać optymalne rozwiązania i rozwijać się w kierunku bardziej zaawansowanych technologii, np. JavaScript lub Java. Z kolei znajomość matematyki na poziomie wyższym niż to wyniesione ze szkoły podstawowej przydaje się praktycznie tylko przy programowaniu gier komputerowych. W podjęciu decyzji czy programowanie jest dla nas i nad którymi cechami warto jeszcze popracować, aby praca w IT była łatwiejsza i przyjemniejsza, pomogą darmowe testy predyspozycji, które można znaleźć w internecie.

7. Pasja

Ostatnia i najważniejsza cecha. Trudno jest być dobrym w czymś, czego się nie lubi. Gdy programowanie staje się przyjemnością, to naturalnie pojawia się też chęć rozwoju, uczenia się, zdobywania wiedzy, rodzi się też cierpliwość, satysfakcja i zadowolenie. Tak naprawdę właśnie od tego trzeba zacząć.

Oczywistym jest, że nie dowiemy się czy lubimy coś, czego nigdy nie spróbowaliśmy. Dlatego zanim podejmie się decyzję o przebranżowieniu, należy sprawdzić, czym tak naprawdę jest programowanie. Na początek zalecane są kursy z HTML lub CSS, które pokazują ideę kodowania . Podczas takiego warsztatu można samodzielnie stworzyć prostą stronę internetową lub zająć się jej elementami. Jeśli rozwiązywanie praktycznych zadań związanych z kodowaniem sprawi przyjemność, można świadomie wybrać odpowiedni kierunek studiów lub szybki bootcamp informatyczny, czyli naukę przez internet.

Choć w Polsce programowanie może wydawać się jeszcze dziedziną skomplikowaną, wręcz nieosiągalną dla niektórych, to sytuacja, która zmienia się dynamicznie. Wszystko za sprawą rozwoju edukacji i coraz szerszej dostępności szkoleń, w tym online, pozwalających nabyć niezbędne kompetencje do rozpoczęcia kariery w IT.

IdoSell Booking jako pierwszy system rezerwacji online w Polsce umożliwia integrację z największą porównywarką miejsc noclegowych na świecie HomeToGo.pl

HomeToGo jest największą na świecie porównywarką noclegów w domkach letniskowych, domach i apartamentach wakacyjnych. Wszyscy klienci IdoSell Booking mogą teraz prezentować swoją ofertę klientom na całym świecie, obok innych kanałów, dostępnych w ramach Channel Managera. W ramach integracji z porównywarką HomeToGo oferta noclegowa dotrze do jeszcze większej liczby odbiorców w 15 krajach. Warto porównać aktywne integrację i wybrać najkorzystniejszą ofertę.

IdoSell Booking to system rezerwacji, którego zadaniem jest umożliwienie dokonania zamówienia online wprost ze strony internetowej. Uniwersalność i elastyczność systemu pozwala na jego zastosowanie zarówno w obiektach noclegowych jak i przy rezerwacjach na całodniowe wycieczki, wynajem samochodów czy czarter jachtów.

Idosell Booking jest pierwszym systemem rezerwacji w Polsce, który został zintegrowany z porównywarką HomeToGo. Integrację z HomeToGo wykonaliśmy w dość nietypowy sposób. Zamiast API, wysyłamy informacje o ofercie, ale rezerwacja odbywa się przez nasz kalendarz rezerwacji (widget). Dzięki temu rozwiązaniu system IdoSell Booking oferuję pełną funkcjonalność, ograniczając jednocześnie do minimum ryzyko wystąpienia overbookingu. Cały proces rezerwacji jest zgodny z polityką serwisu HomeToGo. W ramach technologii IdoSell Booking Partner, każdy obiekt zawiera umowę jednym kliknięciem za naszym pośrednictwem, bez konieczności podpisywania umowy z HomeToGo. Wszystkie opłaty i prowizje doliczone są do faktury wystawianej przez IdoSell Booking. Z integracji może korzystać każdy obiekt wykorzystujący system rezerwacji online IdoSell Booking.” – wyjaśnia Łukasz Moroza, Marketing Manager w IAI S.A.

W ramach integracji IdoSell Booking z HomeToGo, oferta Twojego obiektu  będzie widoczna w wynikach wyszukiwania, docierając do jeszcze szerszego grona potencjalnych klientów. Sam proces rezerwacji odbywa się  przez  kalendarz rezerwacji (widget). W ramach usługi IdoSell Booking każdy obiekt noclegowy ma możliwość włączenia integracji w kilka chwil bez podpisywania jakichkolwiek umów.

 

 

Sytuacja w Korei Północnej wydaje się być dosyć napięta. Dziś rano Kim Jong Un przeprowadził jeden z najbardziej udanych testów rakietowych. Rakieta leciała przez ponad 37 minut, zanim wylądowała około 200 mil od wybrzeża Japonii. Prezydent Trump szybko zareagował dwoma tweetami, wzywając Chiny do „podjęcia kroków”, aby „zakończyć te absurd raz na zawsze”. Jednak odpowiedź Chin wydawała się nieco bardziej spokojna. Chińska Republika Ludowa planuje kontynuować swoją obecną strategię i rozmawiać z Kim Jong Unem.

Jest to bardzo gorący temat, ponieważ światowi przywódcy zbierają się w piątek, by przez cały weekend debatować na spotkaniu G20 w Hamburgu. Podczas kongresu zostało zaplanowane, wyczekiwane i (prawdopodobnie) pierwsze, spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Prezydent Xi Jinping spotka się dziś z Putinem w Moskwie, przypuszczalnie, aby omówić stosunki chińsko-rosyjskie przed tym wielkim wydarzeniem. Relacje pomiędzy Chinami i Rosją nigdy nie były lepsze, a stosunki z administracją Trumpa powoli się pogarszają.

Wczoraj w nocy Nasdaq przypadkowo wysłał błędne wyceny akcji niektórych firm. Akcje Apple, Google, Amazon, Netflix, eBay, Zynga i wielu innych były wyświetlane na poziomie dokładnie 123.47 dolarów. Dla niektórych z tych firm ten ruch to ponad 3000% zysku, dla innych poważna strata. Te akcje były już pod naciskiem i pomimo tego, że takie błędy mogą się zdarzyć każdemu, nie zwiększają zaufania do rynków, które wiele osób i tak już nazywa zbyt wysoko wycenianymi. Zaledwie wczoraj legendarny inwestor Merrilll Lynch opublikował post, w którym podkreślił, że szansa każdego inwestora leży w rozpaczy, desperacji i depresji.

Jeszcze jeden ogromny ruch warty wspomnienia został zanotowany na dolarze australijskim, który ostatniej nocy przebył długą drogę. Nikt nie spodziewał się, że Bank Rezerwy Australii podniesie stopy procentowe na swoim wczorajszym spotkaniu, spodziewano się raczej, że podążą za resztą światowych banków centralnych. W ciągu ostatnich kilku tygodni widzieliśmy ogromne poparcie ze strony Europejskiego Banku Centralnego, Banku Anglii, Rezerwy Federalnej i innych, aby zmniejszyć ilość pieniądza i podnieść stopy procentowe. Wydawać by się mogło, że te instytucje wydrukowały wystarczająco dużo pieniędzy od 2009 roku, aby wystarczyło nam ich na dłuższy czas. Teraz nadeszła pora, aby zatrzymać drukowanie i powrócić do normalnej polityki gospodarczej.

Bank Rezerwy Australii wydaje się nie mieć żadnego z powyżej wymienionych elementów. Chociaż nieco się ostatnio zmienili, nadal ostrożnie błądzą i chcą zwiększyć zarobki przed zaciśnięciem pasa. Para walutowa AUD/USD zwiększyła swoją wartość przed spotkaniem, a następnie gwałtownie spadła. Dla inwestujących w walutach obcych i carry-traderów, jest to znaczne wycofanie na wysokodochodowym składniku aktywów.

 

Autor: Mati Greenspan, Starszy Analityk Rynków eToro

Kradzieże towarów zdarzają się w prawie każdym sklepie. Niezależnie od rodzaju asortymentu: butik, sklep spożywczy czy  drogerie, każdy z nich w równym stopniu narażony jest na nieuczciwe działania ze strony  klientów. W sytuacjach kradzieży trzeba reagować szybko. Jeśli złodziej opuści sklep, na odzyskanie towaru jest małe prawdopodobieństwo. Profesjonalne agencje ochrony np. Konsalnet, znają metody działań złodziei i potrafią bardzo dobrze ze zabezpieczyć obiekt handlowy.

Placówki handlowe także nocą narażone są na kradzieże. Niezależnie gdzie się znajdują, czy w galerii handlowej, czy są oddalone od siedzib ludzkich, trzeba zapewnić bezpieczeństwo po zamknięciu. Firma ochroniarska Konsalnet działa w branży security nieprzerwanie od 1994 roku. Wieloletnie, bogate doświadczenie oraz najwyższe standardy obsługi pozwalają zapewnić zarówno zabezpieczenie przed kradzieżami ze strony klientów, jak i kradzieżami pracowniczymi, rozbojami i innymi incydentami, które mogą wydarzyć się w obiektach handlowych zarówno w dzień jak i w nocy. Zespół ochrony Konsalnet złożony jest z osób o najwyższych kompetencjach – pracownicy wykonujący służbę przechodzą dodatkowe szkolenia związane ze specyfika pracy w sklepach – od szkoleń dotyczących nowych technik kradzieży, po szkolenia z zakresu pomocy przedmedycznej czy obsługi Klienta.

Każdy obiekt handlowy ponosi straty: towar uległ zniszczeniu albo właśnie wpadł w ręce złodziei. Żeby prowadzony biznes miał sens, a straty z kradzieży nie były dotkliwe,  ważne jest zapewnienie ochrony. Dzięki odpowiedniej firmie ochroniarskiej możemy spać spokojnie.

Ochrona obiektów handlowych to jedna ze specjalności Grupy Konsalnet. Jako największa firma ochroniarska w Polsce, zapewnia bezpieczeństwo powierzchniom handlowym na terenie całego kraju m. in. galeriom handlowym, super- i hipermarketom, księgarniom, drogeriom, sklepom odzieżowym i przemysłowym, sklepom spożywczym i mniejszym placówkom.

Mimo wyczerpania się środków na dopłaty w MdM zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi nie słabnie.

Drugi w tym roku szturm na banki po kredyty z dopłatą w programie Mieszkanie dla młodych, które nakręcały dotąd rynek hipotek, miał miejsce w początkach kwietnia. Środki zostały wyczerpane po kilku dniach. Pomimo to, zainteresowanie kredytami na zakup mieszkań w maju nie tylko nie spadło, ale nawet wzrosło.

Wartość udzielonych kredytów na mieszkania w maju br. była większa o ponad 10 proc. w porównaniu z rezultatem ubiegłorocznym. Wzrost nie miał w tym przypadku już związku z MdM, bo środki przyznawane w tym roku z puli przeznaczonej na 2018 rok rozdysponowane zostały wcześniej.

Notowane w tym roku wskaźniki bardzo wyraźnie odzwierciedlają wzrost zainteresowania bankowym finansowaniem zakupu nieruchomości. Od początku 2017 roku możemy obserwować dodatnie odczyty indeksu popytu na kredyty mieszkaniowe. Po pięciu miesiącach ich średnia wartość okazała się lepsza od zeszłorocznej o ponad 13 proc.

20 proc. skok liczby udzielanych kredytów

Największy wzrost akcji kredytowej w segmencie mieszkaniowym został odnotowany w pierwszym kwartale br. Po trzech miesiącach banki sprzedały ponad 50 tys. kredytów mieszkaniowych (w tym prawie 14,9 tys. w MdM) i polepszyły wynik w porównaniu do poprzedniego kwartału o niemal 20 proc., a wartość przyznanych kredytów wzrosła o 12,6 proc. Instytucje finansowe od dawna nie pożyczyły na mieszkania tak dużo, tym bardziej, że pierwsze miesiące na rynku kredytowym są zwykle słabsze.

Z tak wielkim skokiem liczby udzielonych kredytów mieliśmy ostatnio do czynienia w czasie boomu w latach 2006-2008 i w 2010 roku, kiedy rynek odreagowywał po kryzysie.

Ostatnie, spektakularne wyniki w segmencie kredytów mieszkaniowych to w dużej mierze zasługa programu MdM, ale widoczny w maju wzrost wskazuje już na niezależne od dopłat przełożenie panującej na rynku nieruchomości hossy na rynek kredytowy.

Rekordowo wysoka zdolność kredytowa

Coraz więcej osób może sobie pozwolić na mieszkanie, bo obecna zdolność kredytowa utrzymuje się niemal na historycznie najwyższym poziomie, dzięki  rekordowo niskim stopom procentowym. Trzyosobowa rodzina, w której dwie osoby mają zarobki na poziomie średniej krajowej, może dostać dziś około 490 tys. zł w trzydziestoletnim kredycie.

Zdolność kredytowa jest wysoka, ale żeby uzyskać finansowanie w banku trzeba mieć zaoszczędzone 20 proc. ceny mieszkania na pokrycie wkładu własnego do kredytu. Gdyby nie istniał taki wymóg, przy obecnym niskim poziomie oprocentowania hipotek w przedziale 4-4,5 proc., dynamika akcji kredytowej byłaby jeszcze większa.

Można jednak znaleźć substytut wkładu, choćby w postaci dopłaty w programie MdM. Jeszcze w tym roku, prawdopodobnie w sierpniu zostanie rozdzielone 5 proc. odmrożonych środków rezerwy przeznaczonych na ten rok. A w początkach przyszłego roku uruchomiona zostanie druga połowa z puli przeznaczonej na rok 2018. Poza tym, jeśli kredytobiorca deklaruje sprzedaż starego mieszkania, część jego ceny banki uwzględniają jako wkład własny.

Zyski z wynajmu

Wysokie wymagania dotyczące wkładu własnego są barierą dla sporej części, szczególnie młodych osób, ostatecznie trafiających na rynek najmu, który teraz ma się także bardzo dobrze. Ceny wynajmu mieszkań w największych aglomeracjach w kraju utrzymują się na wysokim poziomie, a w niektórych  miastach rosną, jak na przykład w Warszawie. Osoby lokujące posiadane fundusze w zakup mieszkań na wynajem mają wiec podstawy, by traktować inwestycje w nieruchomości jako bezpieczne zaplecze finansowe na przyszłość.

Tomasz Sadłocha z firmy Ochnik Development, która prowadzi projekty Dzielna 64 i Studio Centrum na warszawskim Muranowie, potwierdza, że mieszkania są postrzegane jako dobry i pozbawiony ryzyka produkt inwestycyjny. – Dla klientów, którzy kupują w naszych inwestycjach mieszkania z przeznaczeniem na wynajem jest to nie tylko atrakcyjna forma zarobkowania, ale także jeden ze sposobów zabezpieczenia emerytalnego – twierdzi.

Jak ocenia Tomasz Sadłocha, na wynajmie w Warszawie można zyskać około 6 proc. wartości nieruchomości w skali roku. – Przy najbardziej optymalnym zestawieniu kosztów zakupu z możliwymi do osiągnięcia przychodami z najmu, zwrot z inwestycji może być jeszcze wyższy – przyznaje.

Przedstawiciel Ochnik Development zauważa, że inwestorzy, którzy kupują mieszkania w projektach firmy prawie zawsze finansują transakcje ze środków własnych. – Dotyczy to zarówno klientów inwestycyjnych decydujących się na apartamenty przy Dzielnej 64, jak i kupujących mikro-lokale w budynku przy Pawiej – informuje Tomasz Sadłocha.

Zakupy za gotówkę i boom w mieszkaniówce

Niezależnie od wzrostu zainteresowania kredytami hipotecznymi rośnie także liczba osób kupujących mieszkania za gotówkę. Według szacunków NBP w 2016 roku w sześciu największych miastach w Polsce tylko gotówkowe wydatki na zakup nowych mieszkań wyniosły ponad 14 mld zł. Za około 60 proc. mieszkań deweloperskich nabywcy zapłacili ze środków własnych, bez wsparcia kredytowego.

W tym roku grupa inwestorów jest jeszcze większa, a na rynek mieszkaniowy gotówka napływa jeszcze szerszym strumieniem. Dane mówią już o prawie 70 proc. nabywców gotówkowych. Choć zdarza się, że bardziej doświadczeni inwestorzy, którzy kupują kolejne nieruchomości na wynajem, częściowo wspierają się kredytami, w odróżnieniu od tych początkujących.

Masowe inwestowanie w nieruchomości powoduje, że na rynku mieszkaniowym mamy dziś boom. Firmy budujące osiedla mogą cieszyć się kolejnym udanym rokiem pod względem sprzedaży. Jednocześnie rośnie oferta deweloperów, nie tylko w segmencie popularnym, ale także premium. Rynek kwitnie i zanosi się na kolejny rekordowy rok. Branża nie zwalnia tempa. Najdobitniej odzwierciedla to rekordowa liczba uzyskanych w ostatnich miesiącach przez deweloperów pozwoleń na budowę.

 

Autor: Ochnik Development

 Jak wynika z badań Ipsos dla Kapitalni.org, stabilna przyszłość i pomoc rodzinie to najczęściej wskazywane przez ankietowanych powody do poszerzania wiedzy o finansach. Co ciekawe, słabo mobilizują nas problemy finansowe. Jedynie, co czwarty respondent deklaruje, że jest to bodziec aktywizujący go do zwiększenia wiedzy w tym zakresie.

Biuro Informacji Kredytowej podaje, że już ponad 2,3 mln Polek i Polaków ma problem z regularną spłatą zaciągniętych zobowiązań, zarówno kredytowych, jak i poza kredytowych. Łączna wartość takich zagrożonych zobowiązań wynosi  53,69 mld zł! Te dane ilustrują, jak dużym problemem są dla wielu z nas rozważne decyzje finansowe. Kredytobiorcom trudno ocenić, jakim obciążeniom są w stanie podołać. – Tak wysoka liczba osób mających problem z regularnym dokonywaniem spłat kredytu to znak, że powinniśmy jako społeczeństwo jak najszybciej uzupełnić podstawowe braki w zakresie wiedzy finansowej – mówi Agnieszka Szczepanik, kierownik projektu Kapitalni.org.

Co zachęciłoby Polaków do poszerzania swoich finansowych horyzontów?

Motywacja Polaków do nauki

Dla ponad 40 proc. ankietowanych dobrą motywacją do poszerzenia swoich finansowych horyzontów byłaby chęć zaoszczędzenia na przyszłość, a także poprawa sytuacji materialnej własnej i rodziny. Na kolejnym miejscu respondenci wskazywali problemy finansowe oraz konieczność wzięcia kredytu lub pożyczki. Te odpowiedzi zaznaczył, co czwarty ankietowany.

– Badanie pokazuje, że często Polacy interesują się finansami dopiero, gdy znajdują się w sytuacji kryzysowej lub mają zamiar ubiegać się np. o kredyt. To zła postawa. Wiedzę o finansach powinniśmy zdobywać aktywnie, przez całe życie. Najlepiej zacząć jak najwcześniej. Dzięki temu możemy uniknąć nietrafionych decyzji w dorosłym życiu. Odpowiednia edukacja w zakresie finansów procentuje. Świadomi konsumenci wybierają lepsze oferty i są w stanie sprawniej dysponować swoim budżetem – mówi Agnieszka Szczepanik.

Jak wynika z badania Ipsos dla Kapitalni.org, niewiele ponad 15 proc. Polaków deklaruje, że dobrym czynnikiem aktywizującym ich do poszerzenia wiedzy o finansach, byłaby chęć przekazania dziecku wiedzy na ten temat. Co ciekawe, badania wskazują również, że niechętnie bierzemy przykład z innych. Jedynie 7 proc. respondentów motywuje postawa innych osób, które samodzielnie starają się opanować sferę finansów i pogłębiają wiedzę na ten temat.

Mężczyzn aktywizują kłopoty

Badanie pokazało też, że finansowe problemy bardziej motywują do nauki mężczyzn niż kobiety (27 proc. mężczyzn vs. 22 proc. kobiet). Co czwarty Polak deklaruje, że czynnikiem aktywizującym byłaby chęć zaciągnięcia kredytu bądź pożyczki. W przypadku pań odpowiedziała tak co piąta ankietowana. W całej populacji badanych problemy finansowe były bodźcem do poszerzania wiedzy wskazywanym przez co czwartą osobę.

Co ciekawe, badanie pokazuje, że to mężczyźni częściej niż kobiety za dobrą motywację do nauki uważają chęć przekazania dzieciom wiedzy o finansach – odpowiedziało tak 19 proc. ankietowanych mężczyzn w porównaniu do 16 proc. kobiet. Wynik ten może wskazywać, że to panowie częściej myślą praktycznie o tym, jak ułatwić start w dorosłe życie swoim dzieciom. Z kolei panie mobilizuje chęć poprawy sytuacji materialnej własnej i rodziny (odpowiedziało tak 43 proc. kobiet vs 40 proc. mężczyzn). Potrzeba przekazania podstawowej wiedzy finansowej swoim dzieciom najczęściej motywuje osoby w wieku 35-44. Tę odpowiedź wskazał blisko co czwarty ankietowany z tej grupy.

Młodych motywuje lepsza przyszłość

Około 43 proc. badanych deklaruje, że dobrą zachętą do pogłębienia wiedzy na tematy finansowe jest chęć oszczędzania na przyszłość lub „czarną godzinę”. Chęć oszczędzania na ten cel lub na przyszłość jako motywacja do poszerzania wiedzy o finansach, jest najwyższa wśród najmłodszych badanych – wskazało na nią 48 proc. respondentów z grupy wiekowej 20-24 lat. W przypadku badanych w wieku 45-55 odsetek ten wyniósł 37 proc. A co motywuje najstarsze pokolenie? Jak pokazało badanie – zamiar poprawienia swojej sytuacji materialnej. Tę odpowiedź wskazała prawie połowa ankietowanych dojrzałych Polaków. To może wiązać się z faktem, że obawiają się oni, że po zakończeniu kariery zawodowej nie będą mieli wystarczających funduszy, aby żyć na dotychczasowym poziomie.

– Dla młodego pokolenia oszczędzanie pieniędzy to główny czynnik motywujący do pogłębiania swojej wiedzy finansowej. Świadczy to o tym, że ta grupa Polaków, która dopiero wkracza w dorosłe życie, jest świadoma, że sama musi zadbać o swoje bezpieczeństwo finansowe.  Młodzi wiedzą, że jest to niezbędne, aby w przyszłości nie martwić się sprawami finansowymi – mówi Agnieszka Szczepanik.

 

Źródło: Kapitalni.org

Każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą, musi pamiętać nie tylko o regularnym płaceniu podatków, ale także o terminowym odprowadzaniu składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Unikanie lub zaniedbywanie tego obowiązku, tak jak w przypadku nierozliczenia się z fiskusem, może skutkować przykrymi konsekwencjami dla przedsiębiorcy. Można ich uniknąć, jeżeli już na etapie zakładania własnej firmy poznamy zasady regulowania płatności dla ZUS-u.

Zasada 1: opłacanie składek jest obowiązkowe, ale nie wszystkich!

Każdy, kto prowadzi pozarolniczą działalność gospodarczą, podlega ubezpieczeniom. W związku z tym, musi regularnie odprowadzać do ZUS-u składki na ubezpieczenia społeczne (emerytalne, rentowne, wypadkowe) i zdrowotne. Z kolei opłacanie składki na ubezpieczenie chorobowe jest dobrowolne. – W takim przypadku przedsiębiorca nie musi ponosić kosztu związanego z opłacaniem składek na to ubezpieczenie, ale pamiętajmy, że gwarantuje ono wypłatę świadczeń w postaci zasiłku chorobowego, macierzyńskiego i opiekuńczego. Koszt ubezpieczenia chorobowego, w porównaniu do konsekwencji jego nieposiadania, jest niewielki– mówi Dorota Burchard, z kaliskiego Biuro Rachunkowego „DaKaDor”, Partner Tax Care.

Zasada 2: „mały ZUS”, czyli „nowi” płacą mniej

Jeżeli zakładamy własną firmę, przez dwa lata od momentu rozpoczęcia działalności gospodarczej, możemy skorzystać z płacenia obniżonych składek na ubezpieczenia społeczne. – Ta ulga jest wsparciem dla osób stawiających pierwsze kroki w biznesie, będących „na dorobku”, którzy szukają sposobów na obniżenie kosztów prowadzonego interesu. Przedsiębiorcy powinni jednak pamiętać o tym, że płacąc składki na preferencyjnych zasadach, w przyszłości będą otrzymywać niższe świadczenia emerytalne czy rentowe, niż w przypadku, gdyby przez cały okres opłacania ZUS-u, odprowadzali składki w pełnej wysokości – wyjaśnia Dorota Burchard, Partner Tax Care.

Warto pamiętać, że nie będziemy mogli jednak skorzystać z tej ulgi, jeżeli w ramach naszej firmy dla byłego pracodawcy świadczymy te same usługi, które wykonywaliśmy przez dwa lata przed startem własnej działalności. – W praktyce oznacza to, że, przykładowo – grafik, który był dotychczas zatrudniony w firmie X, postanawia zacząć pracować na własny rachunek, ale chce otrzymywać zlecenia od byłego pracodawcy, zgodnie z prawem, nie może skorzystać z płacenia niższych składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne – zaznacza Dorota Burchard, Partner Tax CareZasady „małego ZUS-u” będą jednak dotyczyć tych przedsiębiorców, którzy chcą działać na rzecz byłego pracodawcy, ale w obecnym i poprzednim roku podatkowym nie byli przez niego zatrudnieni, z wyjątkiem, gdyby przez ten okres charakter wykonywanych usług dla ówczesnego przełożonego był odmienny od tego realizowanego obecnie – Ograniczenie w  korzystaniu z możliwości płacenia mniejszych składek istnieje także w przypadku początkujących przedsiębiorców, którzy wcześniej prowadzili jakąkolwiek firmę, np. jednoosobową działalność gospodarczą i nie minęło przez 5 lat od jej zamknięcia – dodaje Burchard.

Zasada 3: te kwoty trzeba znać, czyli dowiedz się, ile wynoszą składki

Jeżeli obejmują nas zasady „małego ZUS-u, będziemy płacić składki w wysokości 190,62 zł (wraz z dobrowolnym ubezpieczeniem chorobowym). Z kolei aktualna składka na ubezpieczenie zdrowotne wynosi 297,28 zł. Wynika z tego, że przedsiębiorca płacący składki na preferencyjnych  zasadach przekazuje do ZUS-u blisko 488 zł każdego miesiąca.

Po dwóch latach od rozpoczęcia działalności, kończy się „okres ochronny” dla nowych przedsiębiorców i w związku z tym wysokość wszystkich składek (łącznie z tą na ubezpieczenie chorobowe) wzrasta do sumy 1172,56 zł miesięcznie, w którą wlicza się także obowiązkowe składki na rzecz Funduszu Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. – Płatnik, który korzysta z preferencyjnych zasad opłacania składek, nie musi wnosić opłat za Fundusz Pracy. Składek tych nie opłacają także przedsiębiorcy, którzy skończyli 55 lat, w przypadku kobiet i 60 lat, w przypadku mężczyzn. Środki z Funduszu Pracy w głównej mierze przeznaczone są na aktywizację zawodową bezrobotnych i łagodzenie skutków bezrobocia – zaznacza Dorota Burchard, Partner Tax Care.

Zasada 4: przedsiębiorco, zgłoś się do ZUS-u

Obowiązek opłacania składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych powstaje od dnia rozpoczęcia działalności, często jest to dzień, gdy dokonujemy rejestracji  naszej firmy, czyli chodzi o moment złożenia wniosku o wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Następnie wniosek wraz z kopią wpisu do CEIDG automatycznie jest przesyłany do ZUS-u, a Zakład wypełnienia za nas druk ZUS ZFA, czyli dokonuje zgłoszenia płatnika składek.  – Nie jest to jednak równoznaczne z faktem, że zostajemy objęci ubezpieczeniem,  ponieważ  samodzielnie musimy zgłosić się do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego. Jeżeli chcemy podlegać wyłącznie temu drugiemu, wypełniamy druk ZUS ZZA. Z kolei, jeżeli chcemy się jednocześnie zgłosić do ubezpieczeń społecznych i zdrowotnego, odnotowujemy ten fakt na formularzu ZUS ZUA. W obu przypadkach jako przedsiębiorcy mamy na to 7 dni od rozpoczęcia działalności – zaznacza Dorota Burchard, Partner Tax Care.

Zasada 5: pamiętaj o terminach płatności

Gdy prowadzimy jednoosobową działalność gospodarczą, jesteśmy zobowiązani do opłacana składek do 10 dnia następnego miesiąca na konta wskazane przez ZUS. Jeśli spóźnimy się z płatnością lub zapomnimy uregulować należność, mogą nas czekać przykre konsekwencje. Te nie są tylko związane z naliczaniem karnych odsetek, zapłaceniem kary pieniężnej czy nawet ze wpisaniem do Rejestru Dłużników Niewypłacalnych, ale przede wszystkim skutkują ustaniem ochrony wynikającej z ubezpieczenia. – Pamiętajmy, że ta zasada obowiązuje także w przypadku dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego. Jeżeli nie zostanie opłacone w terminie lub w niepełnej wysokości, ubezpieczenie wygasa od pierwszego dnia kalendarzowego tego miesiąca, w którym składka nie została opłacona. Wtedy płatnikowi nie przysługuje prawo do zasiłku chorobowego, macierzyńskiego, opiekuńczego i świadczeń rehabilitacyjnych – zaznacza Dorota Burchard, Parter Tax Care.

Nie zapominajmy także, że terminowe opłacanie składek, to nie jedyny obowiązek przedsiębiorcy względem ZUS-u. – Jeżeli odprowadzamy składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne, musimy regularnie wypełniać deklarację rozliczeniową ZUS DRA, którą składa się do 10 dnia każdego miesiąca za miesiąc poprzedni. Należy jednak pamiętać o tym, że kiedy rozpoczynamy działalność gospodarczą, powinniśmy dostarczyć ZUS-owi deklarację ZUS DRA za obecny miesiąc oraz miesiąc kolejny – podpowiada Dorota Burchard, Partner Tax Care.

 

Źródło: Lightcape

W związku z rosnącą liczbą inwestycji, w II kwartale br. co piąty przedsiębiorca z sektora MŚP oczekiwał, że będzie więcej korzystać z finansowania zewnętrznego – wynika z „Barometru EFL”. „Barometr EFL” jest syntetycznym wskaźnikiem informującym o skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu.
Najpopularniejszym instrumentem finansowym, podobnie jak w poprzednim kwartale, pozostaje leasing – wybiera go 58% firm. Biorąc pod lupę branże, z leasingu najchętniej korzystają firmy budowlane (73,8%), transportowe (73,8%) i produkcyjne (73%).

Podstawowym źródłem finansowania inwestycji zarówno w mikro, małych jak i średnich firmach pozostają niezmiennie środki własne. Korzysta z nich 9 na 10 zapytanych przedsiębiorstw. Biorąc pod uwagę zewnętrzne wsparcie, po raz kolejny leasing dominuje nad kredytem bankowym (58,1% vs. 54,4%). Co szósta firma korzysta z ubezpieczenia majtku firmy (17,4%), a co dziesiąta z faktoringu.

Najmniejsze firmy sięgają do portfeli, większe stawiają na leasing

Podobnie jak w poprzednich kwartałach, widać wyraźną tendencję w korzystaniu z instrumentów finansowych spoglądając na wielkość podmiotów. Im firma zatrudnia więcej pracowników, tym częściej korzysta z leasingu. Podczas gdy wśród mikro firm 45,5% zarządzających bazuje na leasingu, to wśród małych ten odsetek wynosi 61,4%, a wśród średnich podmiotów aż 71,7% przedsiębiorców finansuje swoją działalność leasingiem. Podobną zależność mamy również w przypadku ubezpieczenia majątku oraz faktoringu.

Jak podkreśla Radosław Kuczyński, prezes EFL, takie wyniki z jednej strony korespondują z największym optymizmem wśród „średniaków” dotyczącym planów inwestycyjnych w II kwartale br. – Średnie przedsiębiorstwa najczęściej zgłaszali wzrost planowanych inwestycji, małe i mikro zdecydowanie mniej. Z drugiej zaś, w przypadku tych najmniejszych firm możemy mówić o mniejszej skłonności do ryzyka finansowego, czego konsekwencją jest korzystanie przede wszystkim ze zgromadzonej gotówki – podkreśla Radosław Kuczyński, prezes EFL.

Firmy budowlane, transportowe i produkcyjne leasingują najczęściej

Na tle sześciu badanych branż, wyróżniają się trzy, których przedstawiciele najczęściej do finansowania swoich inwestycji wykorzystują leasing. Są to branża budowlana (73,8%), transportowa (73,8%) oraz produkcyjna (73%).Wyraźnie większe znaczenie środków własnych, a mniejsze leasingu i kredytu bankowego, widać natomiast w branży handlowej – aż 92,4% stawia na gotówkę, 49,2% na kredyt, a 48,3% na leasing. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w usługach, gdzie tylko 46% stawia na kredyt, a 40,3% na leasing.

 

Źródło: Europejski Fundusz Leasingowy SA

Eksperci

Rozbicki: Czy polska gospodarka łapie zadyszkę?

Wbrew zapowiedziom agencja Moody’s we wrześniu nie opublikowała aktualizacji ratingu kredytowego dla...

Przasnyski: W inwestycjach lokalne przejaśnienia

Oczekiwane od dawna ożywienie inwestycji wciąż nie nabiera zadowalającego tempa, a sygnały są nadal ...

Lipka: “Opioidowa epidemia” dusi rynek pracy w USA

Mimo silnego popytu na pracę aktywność zawodowa Amerykanów jest niezwykle niska. W niektórych grupac...

Izdebski: Koreańskie ryzyko przyciąga kapitał do Polski

Chociaż pierwszy dzwonek w szkołach już wybrzmiał, wielu inwestorów nie wróciło jeszcze z wakacji. Ś...

Rupiński: Luksus w wydaniu on-line

Polski rynek dóbr luksusowych jest stosunkowo młody, jednak już możemy obserwować zachodzące na nim ...

WIADOMOŚCI

Polacy oczekują cyfrowego urzędu

Czterech na pięciu interesantów, by skorzystać z usług administracji publicznej, musi udać się do ur...

Pracodawcy niezadowoleni z budżetu Funduszu Pracy

Nie można zaakceptować archaicznej, niedostosowanej do wyzwań rynku pracy, formuły wykorzystania śro...

Pytania dotyczące kredytu studenckiego

Tylko do 20 października studenci, doktoranci, a także osoby ubiegające się o przyjęcie na studia mo...

Pracodawcy chcą przekazywać dane elektronicznie, ale mają własne propozycje

Najlepszym rozwiązaniem byłoby przejście do systemu elektronicznego przekazywania danych do Urzędu K...

Rząd zapowiada nowy podatek

Ryczałtowy podatek w wysokości około 300 zł miesięcznie za zatrudnienie pracownika sezonowego - taki...