wtorek, Grudzień 12, 2017
Home Archiwa 2017 Czerwiec 9

Dzienne archiwaCze 9, 2017

Mazda, po raz czwarty z rzędu, okazała się najlepiej ocenianą marką samochodów w 10. jubileuszowej edycji badania DCG Dealer Consulting oraz firmy doradczej EY. Wyniki raportu: „Badanie satysfakcji dealerów samochodowych”, zaprezentowane zostały podczas 8. Ogólnopolskiego Kongresu Dealerów Samochodów, który odbył się w dniach 6-7 czerwca.

Ocena dealerów obejmowała trzy kluczowe obszary współpracy z importerem. Największy wpływ na końcowy wynik ma ocena polityki importera, jako przedstawiciela międzynarodowego koncernu. W tym przypadku badana jest atrakcyjność umowy dealerskiej, ocena dochodowości prowadzenia salonu, konkurencyjność strategii rynkowej czy nastawienie pro-biznesowe. Drugim kryterium jest ocena produktów oferowanych przez importera, zaś trzecim – ocena importera, jego  polityki handlowej i marketingowej oraz kultury organizacyjnej.

Stabilność ocen odzwierciedla fakt, że aż trzy czwarte badanych stwierdziło, że powtórzyłoby swoją decyzję o współpracy z importerem, sprzedawanej przez siebie marki. Ankietowani zostali także zapytani o to, dealerem jakiej dowolnej marki chcieliby zostać, gdyby znowu mogli podjąć taką decyzję. Po raz drugi z rzędu za najbardziej pożądaną markę uznano Mazdę.

„Zwycięstwo Mazdy w badaniu satysfakcji dealerów jest efektem konsekwentnie prowadzonej strategii, której fundamentem jest partnerskie podejście oraz szukanie rozwiązań korzystnych dla obu stron. Planując nowe projekty zawsze angażujemy sieć dealerską, naszych najważniejszych partnerów. Bliska współpraca buduje zaufanie, daje satysfakcję, a przede wszystkim pozwala stale podnosić jakość obsługi naszych klientów w salonach i serwisach – podkreślił Łukasz Paździor, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.

***

O badaniu:

„Badanie satysfakcji dealerów samochodowych” prowadzone jest przez DCG Dealer Consulting oraz firmę doradczą EY od 2007 r. Tegoroczna, 10. edycja została przeprowadzona w kwietniu i maju 2017 r. Badaniem zostali objęci dealerzy samochodów osobowych, a także samochodów dostawczych do 3,5 t. Wzięli w nim udział właściciele, a także osoby zarządzające stacjami dealerskimi.

X, Y, Z – różne pokolenia, potrzeby i oczekiwania, ale też odmienna kultura pracy i style zarządzania. Podczas gdy „iksy” powoli odchodzą ze stanowisk menedżerskich, ustępując miejsca millenialsom, najmłodsi pracownicy śmiałym krokiem wkraczają na rynek pracy. Pierwsze „zetki” zawitały do świata biznesu już w 2015 roku. Według ekspertów do 2020 będą stanowić 20% dojrzałej siły roboczej. Igreki zaś aż 75%.

Okazuje się, że przedstawiciele obu generacji są otwarci na współdziałanie, dostrzegają i doceniają wzajemne zalety oraz deklarują chęć budowania zawodowych relacji.Największe wyzwanie stoi przed pracodawcami. Bo jak zapewnić najlepsze rozwiązania technologiczne dla tych najmłodszych, pogodzić styl pracy i zarządzania trzydziestolatków oraz spełnić oczekiwania jednych i drugich względem przestrzeni biurowej? Alfabet tych zmian nie kończy się na x, y, z.

Wyniki najnowszych badań i raportów wskazują, jak bardzo i w jakim zakresie różne pokolenia będą doceniać swoje kompetencje. Ze względów zarówno społecznych, jak i biznesowych, jest to niezwykle cenne. Jednak dostrzeżenie różnic, nie tylko w sposobie realizowania zadań służbowych, ale też priorytetów i preferowanego modelu działania, jest kluczowe. Dlaczego? By lepiej zrozumieć potrzebę wdrażania zmian w przyszłości w organizacji pracy, jak i funkcjonowania samego biura – mówi Zuzanna Mikołajczyk, Dyrektor ds. Handlu i Marketingu, Członek Zarządu Mikomax Smart Office.

E-mail czy face to face?

Najnowsze badanie „The Deloitte Milennial Survey 2017” potwierdza spostrzeżenia ekspertów HR, że reprezentanci pokolenia Y, którzy powoli zaczynają kierować dużymi zespołami projektowymi i podejmować samodzielne decyzje, są otwarci na współpracę. Lubią komunikować się via e-mail. Wykorzystują w codziennej pracy technologie w celu wykonywania obowiązków służbowych jak najlepiej i jak najszybciej, przy czym największym upodobaniem obdarzyli właśnie pocztę elektroniczną. – E-mail to dla millenialsów najczęstsza i najbardziej lubiana forma komunikacji ze współpracownikami. Nowe technologie, ale też nowe pokolenie pracowników, wprowadzają nieco inne zasady do kultury organizacji i zwyczajowych zachowań. Popularne maile ograniczane są na rzecz rozmów telefonicznych, video chatów oraz, co najważniejsze, rozmów face to face – mówi Zuzanna Mikołajczyk, Mikomax Smart Office. Okazuje się, że współpraca z igrekami opiera się przede wszystkim na wysyłaniu wiadomości. Dla nich taka korespondencja jest najbardziej efektywna, gdyż potrafią odpowiadać w ciągu dwóch minut, również e-mailem. Młode „zetki” wolą zaś rozmawiać. Cyfrowe dzieci, urodzone i dorastające w świecie online, są nastawienie na szybki feedback, ale oparty na bezpośrednich spotkaniach z przełożonym. Wolą zadać pytania, dzielić się spostrzeżeniami osobiście.

Pewien menedżer dużej francuskiej firmy IT oszacował kiedyś, że jego pracownicy otrzymują średnio 200 e-maili dziennie, które okazują się być bezużyteczne. Około 18% to spam. Dlatego całkowicie wyeliminował wewnętrzne wysyłanie wiadomości elektronicznych, wprowadzając live chat. Takie rozwiązania są coraz częściej stosowane w firmach międzynarodowych. Po dominacji maili na nowo docenione zostają rozmowy telefoniczne, telekonferencje oraz krótkie spotkania dwu-, trzyosobowe. W odpowiedzi na trendy w zakresie zarządzania i przywództwa, powstały między innymi rozwiązania
z rodziny #Hush, czyli miejsca do pracy w skupieniu, jak #Hush Closed, do szybkiego spotkania osobiście lub online, a także tradycyjnych rozmów telefonicznych, jak #Hush Phone. Te systemy znakomicie sprawdzają się w nowoczesnych aranżacjach biur zarówno korporacji, jak i mniejszych przedsiębiorstw. To numer jeden wśród rozwiązań dobrze zaprojektowanych przestrzeni typu open space –
komentuje Zuzanna Mikołajczyk, Mikomax Smart Office.

Open space czy open mind?

Mimo iż „zetki” mają podobno szczególne zdolności do adaptowania się, szybkiego przystosowania do sytuacji oraz zmian, wprowadzają nowe, swoje, zasady funkcjonowania biura. Millenialsi ugruntowali pozycję open space jako optymalnego modelu do produktywnej pracy różnego typu. Co więcej przestrzeń ta coraz częściej w sposób mądry i przemyślany dzielona jest na strefy do realizacji zadań o różnej dynamice – obszary idealne do spotkań, koncentracji czy po prostu stworzone z myślą o odpoczynku. Tendencja jest taka, by łączyć ludzi, dawać poczucie wspólnoty, otwierać się na relacje.

Już Steve Jobs wprowadził filozofię ścisłej współpracy w firmie Pixar. W jednym miejscu usytuował speców IT, projektantów, grafików, animatorów oraz menedżerów, budując zespół ludzi o odmiennych obowiązkach, temperamentach, stylach pracy oraz poglądach. Dzięki temu łatwiej mogli oni rozwiązywać problemy, dzielić się pomysłami, motywować. To przykład biura open space zaprojektowanego tak, by nie było jedynie przestrzenią otwartą, która nie sprzyja koncentracji, a miejscem zderzania się różnych idei. Obecnie menedżerowie na całym świecie, obserwując potrzeby generacji Y i Z, tworzą miejsca do pracy, które będą odpowiadały jednym i drugim. Skoro igreki lubią pracę o różnej dynamice, idealnym rozwiązaniem są dla nich na przykład stanowiska
sit and stand, jak choćby biurko Stand Up. Doceniają również możliwość pracy w wygodnych strefach relaksu. „Zetki” zaś, które najlepiej widziałyby siebie w biurze raz lub dwa razy w tygodniu, stawiając na pracę zdalną, będą preferować tzw. hot deski, ale też kabiny typu #Hush do pracy w skupieniu
czy spotkań z team leaderem. Z kolei rozwiązania takie jak Packman, komfortowe fotele z wysokimi zagłówkami, które izolują nie tylko od rozpraszających bodźców dźwiękowych, ale też wzrokowych, wybierane często jako miejsce do szybkiej pracy twórczej –
komentuje Zuzanna Mikołajczyk, Mikomax Smart Office.

W momencie, gdy w jednej firmie spotykają się dwa, a nawet trzy pokolenia pracowników, każde z innym doświadczeniem, a także potrzebami i oczekiwaniami względem biura, menedżerowie z obszaru HR oraz osoby zarządzające organizacją, muszą sprostać wyzwaniu aranżacji przestrzeni tak, by każdy pracownik, niezależnie od wieku i ilości godzin spędzanych w miejscu pracy, wykonywał swoje obowiązki efektywnie, ale też podchodził kreatywnie i entuzjastycznie do podejmowania nowych zadań. Dlatego idealne biuro „iksów” z wydzielonymi, przypisanymi miejscami i hołdem oddawanym salom konferencyjnym zmieniło się pod wpływem wkraczających na rynek pracy „igreków”. Powstały open space-y z ciekawymi i inspirującymi do działania strefami. „Zetki” zaś, z umiłowaniem do pracy zdalnej oraz preferowaniem rozmów telefonicznych, szybkich video chatów lub po prostu osobistych rozmów z szefem, doceniają wszelkie rozwiązania – np. tak zwane kabiny lub budki telefoniczne.

Work-life balance czy work-life integration?

Nowe pokolenie menedżerów ceni sobie w szczególności swobodę i partnerskie relacje. Eksperci podkreślają, że obejmowanie przez nich stanowisk kierowniczych będzie skutkować zmniejszeniem znaczenia hierarchiczności w organizacji, ale też wzmocnieniem znaczenia pracy w duchu work-life balance. Dla millenialsów równowaga między życiem zawodowym i prywatnym jest niezwykle istotna, wymieniana przez przedstawicieli tego pokolenia jako jedna z podstawowych wartości.„Zetki” również chcą zachować odpowiednią relację między work i life, ale raczej na zasadach integracji.
Work life integration to idea, w myśl której wszystkie działania wykonywane w ciągu dnia można w odpowiedni, efektywny i przyjemny, sposób zintegrować ze sobą. Dlatego stawiają na nowe technologie, pracę zdalną, telekonferencje oraz elastyczną pracę. Są gotowi pracować sumiennie, ale niekoniecznie w rozkładzie dnia 9:00 – 17:00 oraz przy przypisanych stanowiskach. To model pracy w duchu smart working, który zakłada koncentrację na efektach, a nie godzinach spędzonych w biurze. Liczy się rezultat, nie zaś sposób i miejsce realizowania zadań – wyjaśnia Zuzanna Mikołajczyk, Mikomax Smart Office.

Z najnowszego opracowania na temat tego modelu biznesowego „Smart Working Guidebook for Poland 2017” wynika, że centra usług w Polsce powoli wdrażają model pracy, który zakłada elastyczność, różnorodność i innowacyjność, dając pracownikom swobodę i większy wybór w dobieraniu narzędzi i miejsca wykonywania obowiązków służbowych. Menedżerowie biorący udział w projekcie badawczym, przyznają, że wpływa to pozytywnie na rozwój kompetencji, jakość, ale też satysfakcję i zaangażowanie. A to i dla „igreków” i dla „zetek” nadal niezwykle ważne. Muszą czuć, że ich praca ma sens.

 

Źródło: Mikomax Smart Office

 

 Przy zmianie pracy Polacy niejednokrotnie zapominają o swoich oszczędnościach zgromadzonych w pracowniczych programach emerytalnych. Co się dzieje z pieniędzmi pozostawionymi w programie, który prowadzi były pracodawca? Jak je odzyskać?

Pracownicze programy emerytalne (PPE) są formą grupowego oszczędzania na emeryturę. Tworzą je pracodawcy przy udziale pracowników. Podobnie jak IKE (indywidualne konta emerytalne) i IKZE (indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego) – pracownicze programy emerytalne są dobrowolne. Z tego powodu objęci są nimi pracownicy firm, które zdecydowały się na uruchomienie takiego dodatkowego programu. Z benefitem w postaci PPE najczęściej można się spotkać w większych firmach, ale nie jest to regułą.

Warto odzyskać pieniądze z PPE i czerpać z nich zyski

Przy zmianie pracy łatwo zapomnieć o oszczędnościach zgromadzonych w firmowym programie emerytalnym. – To całkiem naturalne. Pracowniczy program emerytalny nie jest angażujący dla pracownika – wypełnia on tylko odpowiednią deklarację. O regularne odprowadzanie składek dba pracodawca – mówi Grzegorz Drybała, Ekspert ds. Kluczowych Klientów w Union Investment TFI.

Co zrobić, jeśli dopiero teraz przypomnieliśmy sobie, że nasza poprzednia firma opłacała nam składki na fundusz emerytalny, a po zmianie miejsca pracy nie podjęliśmy żadnych kroków, aby je przenieść lub wypłacić?

Zarówno ustawodawca, jak i pracodawca dbają o to, aby każdy uczestnik pracowniczego programu emerytalnego był dobrze poinformowany o warunkach, na jakich może wystąpić z programu. Szczegółowe zasady wypłat oraz zwrotów pieniędzy zgromadzonych na rachunku osoby należącej do PPE reguluje zawsze umowa zakładowa pomiędzy pracodawcą a pracownikami. Aby jednak być pewnym właściwego przygotowania dokumentów do takiej zmiany, warto jak najszybciej skontaktować się ze specjalistami, którzy pomogą w odzyskaniu oszczędności – radzi Grzegorz Drybała.

Najkorzystniejsze jest zazwyczaj dokonanie tzw. wypłaty transferowej. Pieniądze leżące na rachunku PPE u byłego pracodawcy można przenieść do programu działającego w nowym miejscu pracy – oczywiście o ile nowy pracodawca prowadzi taki program. Jeżeli nie – wtedy najlepiej zgromadzone środki przenieść na nasze IKE, czyli indywidualne konto emerytalne.

O PPE nie warto zapominać

Jeśli pracownik nie dopełni formalności związanych z PPE, jego oszczędności pozostaną w programie emerytalnym prowadzonym przez poprzedniego pracodawcę. Na jak długo?

– Zgodnie z zapisami ustawy o pracowniczych programach emerytalnych z 20 kwietnia 2004 r., pracownik otrzyma zgromadzone środki dopiero po ukończeniu 70 lat, o ile wcześniej nie złoży wniosku o ich transfer lub wypłatę. Oszczędności zostaną wówczas przekazane na rachunek bankowy podany pracodawcy w momencie przystąpienia do programu – mówi Grzegorz Drybała.

Oszczędności zgromadzone w PPE pracownik otrzyma automatycznie również w sytuacji, gdy były pracodawca postanowi zlikwidować program emerytalny. – Nie warto jednak czekać, ponieważ w przypadku takiego zwrotu dużo się traci – podkreśla ekspert z Union Investment TFI. Likwidacja PPE skutkuje naliczeniem 19% podatku od zysków kapitałowych, a ponadto koniecznością zwrotu na rachunek ZUS równowartości 30% sumy składek podstawowych.

 

Źródło: Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.

 

Partie polityczne pracują nad specjalnymi dodatkami dla emerytów licząc na pozyskanie głosów tej coraz liczniejszej grupy społecznej.  Tego rodzaju dodatki oznaczają zwiększenie opodatkowania osób pracujących i jednocześnie zmniejszają motywację do pracy i oszczędzania, ponieważ ubezpieczeni mają nadzieję, że w przyszłości mogą liczyć na pomoc państwa. Osłabiają motywację do oszczędzania na starość, a to oznacza  ograniczenie możliwości finansowania inwestycji niezbędnych dla modernizowania gospodarki. Wolniejszy będzie więc wzrost  wynagrodzeń i emerytur w przyszłości. Złamanie zasady, że emerytura jest proporcjonalna do wpłaconych składek jest sprzeczne z programem budowania oszczędności emerytalnych promowanym przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego.  Osłabiają również motywację  do opóźnienia przejścia na emeryturę, pogarszając relację liczby osób pracujących do liczby emerytów, spowalniając wzrost gospodarczy i pogłębiając nierównowagę systemu emerytalnego. Emerytury mogą być albo wyższe, albo wcześniejsze, nie mogą być wcześniejsze i wyższe jednocześnie.

Komentarz Jeremiego Mordasewicza, doradcy zarządu Konfederacji Lewiatan

Zabawa w sklep – to jedna z ulubionych zabaw dzieci i jednocześnie pierwsza okazja do nauki zarządzania pieniędzmi. Kolejne pojawiają się podczas prawdziwych zakupów czy w późniejszych latach, podczas zakładania pierwszego konta młodzieżowego. Warto odrobić z dziećmi lekcje z finansów, aby uniknęły losu dłużnika – mówi Jolanta Mróz z Kredyt Inkaso.

Statystyki zadłużenia wśród młodych są niepokojące. W grudniu 2016 r. przeciętne nieopłacone na czas zobowiązania m.in. pożyczki gotówkowe, rachunki za telefon, w grupie od 18 do 24 lat wynosiły 2 840 zł – wynika z danych BIG InfoMonitor. W końcówce roku kłopoty z płynnością finansową miało ponad 115,6 tys. osób w tej grupie wiekowej.

Niestety, ale edukacja finansowa, którą należy zacząć już w najmłodszych latach, w Polsce praktycznie nie istnieje. Wprawdzie w szkołach prowadzone są czasem warsztaty zarządzania pieniędzmi, ale to pojedyncze inicjatywy. Tym bardziej edukację finansową dzieci muszą otrzymać w domu. Oto zasady, które sprawią, że dziecko uniknie losu dłużnika.

Zasady, które warto wpoić dzieciom w wieku od 3 do 5 lat

  1. Bankomat (ot tak) pieniędzy nie daje

Już trzylatki doskonale opanowały sztukę naciągania nas na zabawki i słodycze. W zasadzie robią to jednym, konsekwentnie powtarzanym zdaniem: „Mamo, tato, kup mi…”. Jeśli słyszą, że nie mamy pieniędzy, rezolutnie pokazując na bankomat, mówią: „tu są”. Skoro bankomat daje pieniądze, kiedy mama lub tata do niego podchodzą, to dlaczego nie mogą robić tego częściej? – myślą dzieci, tocząc  nierzadko batalie w okolicach bankomatów. Nie warto pozostawiać dzieci bez wiedzy o tym, skąd biorą się pieniądze. Należy wytłumaczyć kilkulatkowi, że bankomat (ot tak) pieniędzy nie daje, i że mama i tata ciężko na nie pracują, gdy maluch jest w przedszkolu. Taka lekcja to pierwszy ważny etap zarządzania pieniędzmi.

  1. Niektóre rzeczy są za drogie

Od kilku dni, przy kasie w Biedronce, piętrzą się zestawy Lego. Wystarczy spędzić kilka minut w kolejce, aby zobaczyć dantejskie sceny rozgrywające się pomiędzy dziećmi a rodzicami z udziałem mniejszych lub większych zestawów klocków. Jeden z rodziców, zamiast mówić „nie kupię, nie kupię”, pokusił się o ciekawe wyjaśnienie mechanizmu finansowego, które – ku zdziwieniu stojących w kolejce – zadziałało na malca. Mama pokazała dziecku cenę jogurtu i powiedziała, że tu jest tylko napisana „jedynka”, a potem wyliczyła dziecku ciąg cyfr na cenie Lego – 6485. Dodała, że to bardzo dużo. Maluch pomyślał i odłożył pudełko.

  1. Bawimy się w sklep, ale pieniądze to nie zabawka

Dzieci bardzo chętnie bawią się w sklep i nieświadomie uczą się zarządzania pieniędzmi. Czasem wyjmują do zabawy prawdziwe pieniądze ze skarbonek, a czasem wyprodukowane do zabawy banknoty. Niezależnie od waluty, po zabawie pieniądze powinny znaleźć się w skarbonce. Monety nie powinny być rozrzucone po całym domu. Warto uczyć dzieci, że pieniądze należy szanować.

Zasady, które powinny poznać dzieci w wieku od 6 do 12 lat

  1. Każdy dom ma swój budżet, czyli uczymy dziecko zarządzania pieniędzmi

W życiu większości rodziców, wcześniej czy później nadchodzi moment, w którym zostają oni posądzeni o skąpstwo. Powód? Rodzice koleżanki z klasy kupują córce modne (i drogie) ubrania, buty albo zabrali ją na super wczasy, a my tylko liczymy każdy grosz. W takiej chwili nie należy się obrażać i udawać, że nie ma tematu, ale usiąść z dzieckiem i wyjaśnić, że po zrobieniu niezbędnych opłat, w każdym domu pozostaje pula pieniędzy „na życie”. Dopiero na końcu pozostają pieniądze na przyjemności. Można zobrazować dziecku, że np. w naszym domu możemy pozwolić sobie na 1-2 przyjemności w miesiącu, chociażby wspólne wyjście do kina. Dziecko z jednej strony zrozumie, że rodzice mają dużo wydatków, a z drugiej – nauczy się zarządzania pieniędzmi, a z trzeciej – dowie się, na jakie przyjemności stać rodzinę. Określenie zasad i poczucie bezpieczeństwa to bardzo ważne elementy wychowania… także finansowego.

  1. Kieszonkowe, czyli warto oszczędzać

Dziecko lepiej zrozumie dorosłych i istotę pieniądza, gdy zacznie samodzielnie poznawać zasady zarządzania pieniędzmi. I tu pojawia się wielka rola, jaką odgrywa kieszonkowe. Warto umówić się z dzieckiem, że raz w miesiącu otrzyma kwotę kieszonkowego w kwocie X. Możemy przy tej okazji opowiedzieć dziecku o oszczędzaniu. Najlepiej obrazowo. „Jeśli przez 3 miesiące nie wydasz kieszonkowego i będziesz oszczędzał, kupisz sobie wymarzoną zabawkę”. Dzieci lubią wyzwania, więc jest duża szansa, że je podejmą. Kiedy zaś uda im się kupić wymarzoną rzecz za pieniądze z kieszonkowego, polubią oszczędzanie.

  1. Wspólne zakupy, nauka mądrego zarządzania pieniędzmi w praktyce

Dziecko musi mieć dobry przykład. Jeśli podczas zakupów wrzucamy do koszyka najdroższe produkty, nie porównujemy cen i nie szukamy promocji, kilkulatek też będzie tak robił. Dlatego warto wybierać się na wspólne zakupy z listą i szukać wspólnie atrakcyjnie cenowo produktów. Dziecko będzie szczęśliwe, gdy uda mu się złowić okazję. Poza tym nauczy się rozsądnego zarządzania pieniędzmi.

Zasady dla nastolatków

  1. Konto bankowe, czyli wirtualne pieniądze muszą istnieć naprawdę

Ważnym momentem dla dziecka jest ten, w którym rodzice zakładają mu pierwsze konto w banku dla młodzieży. Dziecko bardzo szybko zacznie odczuwać, że jeśli w realnym życiu nie pracujemy lub nie wpłacamy do banku kieszonkowego, to pieniądze same się na koncie nie znajdą. Chociażby dla tej lekcji zarządzania pieniędzmi warto założyć dziecku konto bankowe.

  1. Bank pod kontrolą rodzica, czyli rozmowa o konsekwencjach zadłużeń

Wcześniej czy później z ust dziecka, które marzy o drogiej rzeczy, padnie zdanie: „Może weźcie kredyt”. To doskonały moment, aby odbyć rozmowę o tym, że kredyt wiąże się z regularną wielomiesięczną spłatą. Można zapytać nastolatka, czy jest gotowy rozstać się na rok z kieszonkowym, aby mieć na spłatę rat. W trakcie rozmów najskuteczniejsze jest obrazowanie konsekwencji decyzji finansowych.

  1. Wydatki warto planować

Naturalną konsekwencją tematu zadłużania powinna być rozmowa poświęcona planowaniu wydatków i gromadzeniu budżetu. Jeśli dziecko marzy o kupnie deski windsurfingowej na obóz letni, powinno zacząć planować zakup takiego wydatku już wcześniej. Można też zachęcać nastolatka do oszczędzania deklarując, że gdy uzbiera np. 30 proc. – 50 proc. (w zależności od tego, jak drogi jest planowany zakup), dołożymy mu pozostałą kwotę. To bardzo ważna lekcja, gdyż wielu dłużników popada w kłopoty finansowe z powodu braku planu finansowego.

Zasada niezależna od wieku

  1. Najważniejszym źródłem dochodu jest praca

Na każdym z etapów warto wpajać dziecku zasadę, że na pieniądze należy zapracować. Poczucie, że pieniądze można zawsze zdobyć (z bankomatu, od dziadków, z pożyczki) jest złudne i prowadzi do kłopotów w dorosłym życiu. O pieniądzach i mądrym zarządzaniu należy rozmawiać zarówno w domu, na zakupach czy w trakcie zabaw. Dzięki edukacji finansowej dziecko będzie odpowiednio wyposażone w wiedzę i inaczej rozpocznie etap samodzielnego zarządzania pieniędzmi.

Źródło: Fundacja Zaradni

Po częściowym otwarciu rynku pocztowego w styczniu 2013 roku przywracana jest obecnie monopolistyczna pozycja Poczty Polskiej i ograniczana jest konkurencja na rynku przesyłek listowych. Jednocześnie odwracany jest trend pozytywnych, choć powolnych zmian w działalności Poczty Polskiej. Pod wpływem konkurencji, Poczta Polska podniosła jakość usług, co było widoczne chociażby we wzroście odsetka uwzględnianych reklamacji w latach 2013-2015.

Głównym celem nowelizacji ustawy Prawo pocztowe przedstawionej przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa w lutym br. jest przyznanie operatorowi wyznaczonemu wyłączności na dostarczenie przesyłek w postępowaniu sądowym i administracyjnym. Tym samym Poczta Polska, będąc operatorem wyznaczonym do końca 2025 roku, nie będzie w tym obszarze poddana presji konkurencji rynkowej. Z powodu tej nowelizacji koszty ponoszone przez sądy i urzędy mają wzrosnąć według samego projektodawcy o niemal miliard złotych do 2019 roku.

Według ostrożnych szacunków w 2019 roku 39% przychodów z rynku przesyłek listowych pochodzić będzie z zastrzeżonych dla Poczty Polskiej przesyłek sądowych i administracyjnych. Ponieważ rynek przesyłek listowych jest rynkiem schyłkowym, może to oznaczać, że tym samym zostanie pogrzebana ostatnia szansa na rozwinięcie na nim konkurencji. W takiej sytuacji osłabnie presja na spadek cen (albo ograniczanie ich wzrostu) w obszarze innych usług świadczonych przez Pocztę Polską, o czym niedawno przekonały się samorządy – do wielu przetargów nikt poza Pocztą Polską się nie zgłosił, w wyniku czego państwowy operator byłw stanie ustanowić ceny nawet o 87% wyższe niż wcześniej.

W kwietniu br. wiceminister infrastruktury i budownictwa potwierdził to, że Poczta Polska – wbrew planom sprzed kilku lat – nie wejdzie na giełdę i pozostanie stuprocentową własnością Skarbu Państwa. Badania pokazują, że sprywatyzowani operatorzy pocztowi w Holandii, Niemczech, Austrii i Belgii zaczęli, po prywatyzacji, modernizować swoją działalność, szukać nowych obszarów działalności, zmniejszać zatrudnienie i zwiększać rentowność. Ponadto nawet sprzedaż mniejszościowego pakietu akcji Poczty Polskiej przez Skarb Państwa i wejście operatora na giełdę zwiększyłoby jego transparentność.

 

Źródło: for.org.pl

Eksperci

Sawicki: Inflacja bazowa obojętna na pędzącą gospodarkę

W listopadzie dynamika inflacji bazowej podniosła się z 0,8 do 0,9 proc. r/r. To wartość minimalnie ...

Lipka: Jak w Polsce marnotrawiony jest kapitał ludzki

Co sprawia, że znakomite wyniki polskiej młodzieży w badaniach kapitału ludzkiego nie przekładają si...

Baczewski: Firmy mogłyby bardziej zwiększyć zatrudnienie, ale boją się nowych przepisów

Do 42% wzrósł w stosunku do poprzedniego kwartału odsetek przedsiębiorców, którzy planują podwyżki -...

Bugaj: Małe spółki – reaktywacja

Powoli zbliżamy się do końca roku, który na krajowym parkiecie zapisze się jako okres dużych kontras...

Przasnyski: Gospodarka pędzi, inwestycje kroczą

Dynamika PKB w trzecim kwartale wyniosła 4,9 proc. i okazała się wyższa niż oczekiwane przez ekonomi...

AKTUALNOŚCI

NBP i KNF stworzyło stronę ostrzegającą przed kryptowalutami

Miesiąc temu Prezes NBP stwierdził, że kryptowaluty to jazda bez trzymanki oraz przestrzegał przed l...

Europarlament wydał oświadczenie w sprawie kebabów

W związku z pojawiającymi się w mediach nieprawdziwymi informacjami o planowanym ograniczeniu produk...

Dłużej poczekamy na odpowiedź mailową z banku

Liderem najnowszego rankingu infolinii bankowych jest Bank Pekao SA, który okazał się najlepszy zaró...

Nowe wymagania dla transportu odpadów wchodzą w życie w dniu 24 stycznia 2018 roku

Rozporządzenie to określa szczegółowe wymagania dla transportu odpadów, w tym dla środków transportu...

Żywność i paliwa podbiły inflację

Potwierdziły się wstępne szacunki GUS, mówiące o 2,5 proc. wzroście cen towarów i usług konsumpcyjny...