sobota, Październik 21, 2017
Home Archiwa 2017 Kwiecień 11

Dzienne archiwaKwi 11, 2017

Nowa kampania Mazdy pod hasłem Drive Together przypomina o emocjach towarzyszących prowadzeniu samochodu w czasach, kiedy wiele innych marek marginalizuje rolę kierowcy.

Odwołując się do antropocentrycznego fundamentu marki, kampania koncentruje się na tym, jak jazda samochodem pobudza ludzkie zmysły. Dla opisania więzi istniejącej między samochodem a kierowcą Mazda używa japońskiego określenia Jinba Ittai, które pierwotnie odnosiło się do idealnej harmonii między konnym łucznikiem a jego wierzchowcem.

Tomasz Nagot, dyrektor marketingu Mazda Polska, tak komentuje nową reklamę: „Kiedy inne marki ograniczają udział kierowcy w prowadzeniu samochodu poprzez stosowanie zmian technologicznych, naszą rolą jest tworzenie samochodów, które pozwalają kierowcy poczuć bliskość z autem. Nasi projektanci i inżynierowie starają się opanować tę sztukę do perfekcji. Uważamy, że sprawna komunikacja między kierowcą i samochodem nie tylko zwiększa bezpieczeństwo jazdy, ale także powoduje, że dostarcza ona większej satysfakcji i przyjemności. Chcemy, aby ludzie byli kierowcami naszych samochodów, a nie tylko ich pasażerami. Kampania Drive Together podkreśla jedność kierowcy z samochodem”.

Pierwsza reklama telewizyjna przedstawia skojarzenia między ludzkimi zmysłami a różnymi podzespołami i funkcjami samochodu, którym jest nowa Mazda MX‑5 RF — najnowsza wersja najlepiej sprzedającego się na świecie sportowego roadstera.

Kampania Drive Together będzie prowadzona we wszystkich kanałach wykorzystywanych przez Mazdę, w tym w telewizji, i internecie oraz na nośnikach reklamy zewnętrznej. Pierwszą emisję spotu reklamowego zaplanowano na 3 kwietnia 2017. Za adaptację kampanii na rynku polskim odpowiada agencja J. Walter Thompson Warsaw oraz dom mediowy Mindshare.

Zachęcamy do obejrzenia spotu: https://youtu.be/GIZSyNxdAlI

 

 

 

Wśród firm korzystających z usług firm ochroniarskich rosnącą popularnością cieszą się zautomatyzowane systemy alarmowe oraz monitoring. Firma Konsalnet wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom i oferuje pakiet bogatych rozwiązań iCCTV. System pozwala na dodawanie nowych funkcjonalności do już wykorzystywanych przez klienta rozwiązań i urządzeń do ochrony obiektu. Jakie konkretnie funkcjonalności oferuje?

Przede wszystkim iCCTV to monitoring wideo, weryfikacja sygnałów i zdarzeń alarmowych z danego obiektu oraz inteligentna analityka wideo. System wideo monitoringu składa się z kilku funkcji z możliwością analityki wideo za pomocą jednej kamery. Najbardziej popularną funkcją analityki wideo jest „wykrywanie intruza”. System może np. reagować na pojawienie się człowieka na chodniku w określonym czasie pod warunkiem, że będzie tam przez dłużej niż 3 sekundy. Inteligentne rozwiązanie pozwala ignorować inne będące w ruchu obiekty, jak zwierzęta czy samochody.

Zaawansowany moduł kompresji i transmisji strumienia wideo pozwala na płynniejszy podgląd obrazu z kamer w czasie rzeczywistym. Dzięki „transkodowaniu obrazu” w iCCTV możliwe jest ograniczenie kosztów wielopasmowych łączy internetowych oraz objęcie monitoringiem obiektów gdzie nie ma do takich łączy dostępu. Kolejną usługą monitoringu proponowaną przez firmę Konsalnet jest „wideo obchód”, czyli zdalna weryfikacja obrazu z wybranych kamer iCCTV w określonych interwałach czasowych. Elastyczność usługi pozwala zdefiniować, które kamery mają być weryfikowane, w jakich porach dnia i nocy oraz co jaki czas. Osoby postronne nie wiedzą kiedy jest wykonywany wideo obchód.

Dzięki funkcji „znikający obiekt” możesz w dyskretny sposób zabezpieczyć wartościowy przedmiot lub obiekt, np. paletę z towarem czy samochód z towarem na placu. Zniknięcie zdefiniowanego przedmiotu – w zależności od wybranego wariantu obsługi – może automatycznie zaalarmować Stację Monitorowania Alarmu, klienta i ochronę fizyczną danego obiektu. Funkcja ta może być również wykorzystywana do optymalizacji dostaw w przedsiębiorstwach.

Jak w prosty sposób natychmiast zidentyfikować zagrożenie i poznać okoliczności wywołania alarmu? Przydatna będzie funkcja „pojawiającego się obiektu” z usługi iCCTV. Sama wykryje nowy przedmiot lub obiekt, który pojawi się w obszarze monitoringu. Podczas zabezpieczenia mienia i udaremniania kradzieży wykorzystamy funkcję „rozpoznawania twarzy” czy „automatycznego monitoringu poruszającego się obiektu”. W oparciu o bazę użytkownika systemu iCCTV można m.in. wykryć osobę, która dokonała kradzieży w jednym ze sklepów i pojawiała się w kolejnym punkcie usługowym na terenie tego samego obiektu. Funkcjonalność pozwala również na uszczelnianie kontroli dostępu, zapobieganie stratom poprzez wykrycie osób nieuprawnionych do przebywania na terenie obiektu.

Rozbudowane funkcje iCCTV mogą posłużyć do zoptymalizowania monitoringu budynku, weryfikacji zdarzeń alarmowych, analizy ruchu osobowego na terenie obiektu bez konieczności inwestowania w dodatkowe urządzenia czy systemy, zwiększenia bezpieczeństwa BHP czy generowania danych statystycznych.

Ciężar ubezpieczeń coraz częściej przesuwa się w kierunku ryzyk, które jeszcze niedawno były niedoceniane lub po prostu nieznane. Od polisy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej członków władz spółek kapitałowych po ubezpieczenie skutków ataków hakerów. Na rynku ubezpieczeniowym istnieją jednak produkty, które wydają się zapomniane lub niedoceniane. Jednym z nich jest zabezpieczenie biznesu przed wymuszoną przerwą w działalności gospodarczej – ubezpieczenie utraty zysków, które często może uchronić przedsiębiorstwo przed bankructwem.

27 lipca 2015 r. to jeden z najczarniejszych dni w historii łódzkiej firmy Coko – Werk. Ich zakład produkcyjny zajął pożar, którego nie udało się opanować i fabryka spłonęła w całości. Budynek przestał istnieć już po około godzinie od zdarzenia i to pomimo przyjazdu wielu jednostek gaśniczych. Kompletnej destrukcji uległa część produkcyjno-magazynowa zakładu, zajmująca powierzchnię 6700 m2. Choć zdarzenie było koszmarem dla spółki i mogło doprowadzić ją do bankructwa, to następstwa były odmienne. Zarząd spółki ubezpieczył mienie firmy. Dzięki czemu Coko – Werk otrzymała jedno z największych odszkodowań w historii polskiego rynku ubezpieczeniowego – ponad 100 mln zł – i z powodzeniem działa dalej. Odbudowana fabryka wznowiła działanie w marcu br. Jednak to nie koniec historii. Spółka była ubezpieczona kompleksowo, także od utraconego zysku, dlatego otrzyma również ekwiwalent za jego utratę.

Ubezpieczenie utraconego zysku

Ubezpieczenie utraty zysku to bardzo mocny instrument w rękach zarządzających. To prewencja chroniąca przyszłe zyski spółki. Taki rodzaj polisy jest bardzo doceniany na zachodnich rynkach. Według badań przeprowadzanych na początku XXI w. aż 70 proc. niemieckich przedsiębiorstw zdecydowało się na takie rozwiązanie.

Przydatność ubezpieczenia utraconego zysku jest doceniana podczas nieprzewidzianych zdarzeń losowych, które mogą prowadzić nawet do bankructwa firmy. Szkoda majątkowa w przedsiębiorstwie w wielu przypadkach działa bowiem jak efekt domina, tzn. powoduje kolejne straty. Spalona fabryka nie osiągnie takiego samego poziomu zamówień, po okresie odbudowy.

Według Łukasza Cichowskiego, Managera Departamentu Ubezpieczeń Majątkowych, OC i Finansowych z GrECo JLT Polska Sp. z o.o., partnerzy biznesowi spółki dotkniętej szkodą, aby  realizować swoją produkcję często zmuszeni są szukać ratunku u nowych dostawców, u których z reguły już zostają. – Zakład, który wznawia swoją działalność po dłuższej przerwie traci dwukrotnie. Po pierwsze, w trakcie odbudowy nie realizuje zamówień i nie osiąga zysku, a po drugie traci kontrahentów, którzy przyzwyczaili się do alternatywnego dostawcy. Ubezpieczenie utraconego zysku ma rekompensować więc poszkodowanemu korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby zdarzenie szkodowe nie miało miejsca. A bywa, że wartość utraconych na skutek przestoju przychodów wielokrotnie przekracza wartość szkody materialnej  – podkreśla Łukasz Cichowski.

Jak działa takie ubezpieczenie?

Ubezpieczenie utraty zysku jest uzupełnieniem polisy majątkowej. Możliwość jej zawarcia  uwarunkowana jest zawarciem bazowej umowy ubezpieczenia mienia. Przedmiotem ubezpieczenia jest ubezpieczeniowy zysk brutto, na który składają się koszty stałe oraz zysk netto.

Suma powinna odpowiadać wartości zysku brutto w okresie odszkodowawczym, tak długo, jak skutki zdarzenia wywierają negatywny wpływ na sytuację firmy. Nie dłużej jednak niż maksymalny okres odszkodowawczy określony w dokumencie ubezpieczenia.

Dopasowanie ubezpieczenia to większa pewność prowadzenia biznesu

Aby polisa w pełni chroniła  utracony zysk przedsiębiorstwa, można ją dodatkowo uzupełnić o stosowne postanowienia. Jak zaznacza Łukasz Cichowski, najlepszym rozwiązaniem jest wzbogacenie ochrony o określone klauzule dodatkowe.

– Najczęściej spotykane to: klauzula dostawców i odbiorców oraz klauzula dostawców mediów. Pierwsza reguluje pokrycie strat ubezpieczającego, wynikających ze szkód w mieniu jego dostawców i odbiorców. Druga pozwala pokryć utratę zysku wynikłą ze szkód w mieniu dostawców mediów (np.: gaz, prąd) świadczących usługi na rzecz ubezpieczającego, jeżeli szkoda ta będzie miała negatywny wpływ na jego działalność – wylicza Łukasz Cichowski.

Polisa może być również uzupełniona o klauzulę braku dostępu. Rozszerza ona ochronę ubezpieczeniową o ryzyko utraty zysku, będącej rezultatem ograniczonego dostępu, jego braku lub niemożności opuszczenia ubezpieczonej lokalizacji wskutek zajścia ubezpieczonego zdarzenia.

 

Źródło: Alfa Omega Solutions Sp. z o.o

W pierwszym kwartale br. statystyki sprzedażowe na pierwotnym rynku mieszkaniowym uległy kolejnej fazie eskalacji. Takie wnioski nasuwa publikacja wolumenów sprzedaży mieszkań przez spółki deweloperskie notowane na warszawskiej GPW. Już dziś można bez większego ryzyka pomyłki zapowiedzieć kolejny rekordowy rok przed deweloperami mieszkaniowymi.

Następny rozdział deweloperskiej „księgi rekordów”

Już po raz kolejny mamy powtórkę z najnowszej historii pierwotnego rynku mieszkaniowego, czyli mocne wybicie statystyk sprzedażowych nowych mieszkań w pierwszym kwartale, które niejako ustawia koniunkturę na pozostałą część roku. Już od 2014 roku wyniki sprzedaży z trzech pierwszych miesięcy roku okazują się niezawodnym czynnikiem prognostycznym na kolejne kwartały. Raczej trudno przypuszczać, aby tym razem miało być inaczej – tłumaczy Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Zaprezentowane właśnie raporty deweloperów mieszkaniowych notowanych na GPW za pierwszy kwartał br., jednoznacznie sugerują, że sprzedażowa prosperity mieszkań z pierwszej ręki nie tylko wciąż ma się bardzo dobrze, ale wręcz przybiera na sile pomimo już blisko 4-letniej swojej historii. W ten sposób dopisywane są kolejne rozdziały deweloperskiej „księgi rekordów”, której końca póki co nie widać.

Cała branża na fali

Ewolucja statystyk sprzedażowych pierwszego kwartału tego roku mocno utrudnia wyróżnienie szczególnych osiągnięć wybranych firm, ponieważ za takowe można uznać większość zaprezentowanych wyników. Oczywiście w oczy przede wszystkim rzuca się dominacja rynkowego tercetu absolutnych liderów w składzie: Robyg, Murapol i Dom Development, z kwartalną sprzedażą na zapierających dech w piersiach poziomach od 800 do ponad 900 lokali.

Jednak bardzo szybko rosnący potencjał prezentują spółki, których sprzedaż rok do roku wzrosła najbardziej, a więc  Victoria Dom, Archicom, Echo Investment i Atal. Zresztą jak widać w zaprezentowanym zestawieniu, tylko w jednym przypadku sprzedaż okazała się mniejsza niż w analogicznym okresie ub. roku, a w trzech progres r/r był procentowo jednocyfrowy. Cała reszta to już swoista demonstracja deweloperskiej siły.

W sumie prezentowana osiemnastka spółek deweloperskich znalazła w pierwszym kwartale tego roku amatorów na 6926 wybudowanych przez siebie lokali mieszkalnych, co oznacza wynik porównywalny licząc kw./kw., jednak lepszy od zanotowanego w trzech pierwszych miesiącach ub. roku o ponad jedną czwartą.

Z kolei na siedmiu największych rynkach mieszkaniowych kraju (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Trójmiasto, Łódź, Katowice) deweloperzy sprzedali od stycznia do marca br. w sumie 20,5 tys. lokali, czyli aż o jedną trzecią więcej niż w trzech pierwszych miesiącach ub. roku – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Oznacza to rekordowy kwartalny wynik sprzedaży mieszkań deweloperskich w Polsce.

Rynkowy paradoks znakiem czasów

W sumie ostatnie kwartalne wyniki sprzedażowe deweloperów mieszkaniowych można określić jako kolejną dużego kalibru pozytywną niespodziankę. Nie jest nią bynajmniej sam fakt kolejnego kwartalnego rekordu, do czego deweloperzy już zdążyli przyzwyczaić rodzimą opinię publiczną, ale sama skala zakomunikowanego progresu.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że ten rewelacyjny jak na początek roku wynik sprzedażowy deweloperzy uzyskali dokładnie w tym samym kwartale, w którym docelowy, 20-procentowy poziom osiągnął wkład własny kredytów mieszkaniowych. Jeszcze 3 lata temu bardzo powszechna była obawa o groźbę załamania sprzedaży nowych mieszkań w tym właśnie terminie. Tymczasem mamy sytuację dokładnie odwrotną, czyli sprzedaż szybującą na historycznie rekordowych poziomach.

Tego typu swoisty paradoks świadczy o absolutnej wyjątkowości aktualnej sytuacji rynkowej, polegającej na bezprecedensowej w historii krajowej mieszkaniówki determinacji popytu na nowe mieszkania, z czego gros przypada na popyt gotówkowo – inwestycyjny. Jego udział wg. opinii samych deweloperów wynosi niezmiennie od dłuższego już czasu od 30 do 40 procent, przy braku jakichkolwiek, nawet chwilowych, symptomów słabnięcia. Taka sytuacja może utrzymać się jeszcze przez długie kwartały, a wszelkie próby prognozowania zakończenia sprzedażowego boomu lokali mieszkalnych z pierwszej ręki nie dysponują w tej chwili zbyt wieloma racjonalnymi argumentami.

 

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Od 1 stycznia 2017 r. obowiązuje nowy wzór świadectwa pracy. Zmiany związane są z wprowadzeniem uprawnień dla rodziców, a także koniecznością przekazywania kolejnym pracodawcom informacji o wykorzystanych urlopach wychowawczych. Jakie dane pracodawca zobowiązany jest umieścić w nowym świadectwie pracy?

Na mocy rozporządzenia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 30 grudnia 2016 r. pracodawcy zobowiązani są wystawiać nowe świadectwa pracy. Zasadnicza treść tego dokumentu nie uległa zmianie, jednak obecnie dokument trzeba uzupełniać o informacje, dostosowujące zakres danych do  nowych uprawnień  rodzicielskich, które weszły w życie 2 stycznia 2016 r. Umożliwienie pracownikowi korzystania w częściach z urlopów związanych z wychowywaniem dziecka  oraz z okresu ochronnego wymusiło wprowadzenie komunikacji między pracodawcami w zakresie uprawnień przysługujących pracownikowi u kolejnego pracodawcy. I temu przede wszystkim ma służyć nowy wzór świadectwa pracy.

Nowe dane – uprawnienia urlopowe na świadectwie

Świadectwo pracy to dokument, który pracownik dostarcza kolejnemu pracodawcy. Zawarte są w nim informacje, które mają wpływ na przebieg zatrudnienia w kolejnym miejscu pracy.

Do informacji tych należą m.in. dane o wykorzystaniu urlopów związanych z rodzicielstwem:

  • urlopu ojcowskiego, który może być wykorzystany w 2 częściach do ukończenia przez dziecko 2 roku życia,
  • urlopu rodzicielskiego, który może być wykorzystany w 4 częściach do ukończenia przez dziecko 6 roku życia,
  • urlopu wychowawczego, który może być wykorzystany maksymalnie w 5 częściach do ukończenia przez dziecko 6 roku życia.

Ochrona stosunku pracy, strona wypowiadająca i pozostałe nowe informacje Jednym z istotnych dodatkowych wymogów jest też informacja o wykorzystaniu przez pracownika ochrony stosunku pracy przysługującej w związku z urlopem wychowawczym. Pracownik ma prawo do obniżenia wymiaru czasu pracy w okresie, w którym mógłby korzystać z urlopu wychowawczego, i podlega w tym okresie ochronie – jednak nie dłużej niż przez 12 miesięcy. Kolejny pracodawca powinien zatem wiedzieć, czy pracownik wykorzystał już 12-miesięczny okres ochrony, jeśli w nowej firmie również chciałby skorzystać z obniżonego wymiaru czasu pracy.

Na świadectwie dodano też informację o okresach zatrudnienia i rodzaju wykonywanej pracy. Pracodawca został zwolniony z obowiązku wystawiania świadectwa pracy, gdy zamierza podpisać umowę z tą samą osobą w ciągu 7 dni od dnia rozwiązania lub wygaśnięcia poprzedniej umowy. Zmniejszenie częstotliwości wydawania świadectw przy kolejnych umowach będzie obligowało pracodawcę do wykazania wszystkich okresów zatrudnienia na jednym zbiorczym świadectwie pracy.

Jedną z nowości jest także wprowadzenie zapisu o konieczności przedstawienia na świadectwie strony stosunku pracy, która dokonała wypowiedzenia. Dodatkowo, na żądanie pracownika świadectwo powinno być uzupełnione o informacje o wysokości i składnikach wynagrodzenia oraz uzyskanych przez pracownika kwalifikacjach.

Czy wprowadzona zmiana jest dla pracodawców ułatwieniem?

Doprecyzowanie informacji przekazywanych przez poprzedniego pracodawcę bez wątpienia ułatwia ustalenie uprawnień pracowniczych w kolejnym miejscu pracy. Nie bez znaczenia jest również to, że do rozporządzenia dołączono pomocniczy wzór świadectwa pracy wraz z objaśnieniem oraz fakt, że zlikwidowano niepotrzebny obowiązek wystawiania świadectw pracy po zakończeniu umowy, jeżeli ten sam pracodawca zawrze z pracownikiem kolejną umowę” – powiedziała Renata Kotecka, Legal Product Owner Sage w Polsce.

Nowe zasady prostowania i uzupełniania treści

Nowością jest również wprowadzenie 3-dniowego terminu na uzupełnienie świadectwa pracy o informacje o orzeczeniu o przywróceniu do pracy. Taki sam termin obowiązuje pracownika w przypadku, gdy pracodawca chce zamieścić na świadectwie pracy informacje o orzeczeniu o odszkodowaniu z powodu nieuzasadnionego rozwiązania umowy bez wypowiedzenia.  Pracownik jest zobowiązany przedstawić świadectwo do poprawy w terminie 3 dni od uprawomocnienia się takiego orzeczenia, jednak nie później niż 3 dni od dnia wezwania przez pracodawcę. Termin ten jest liczony od dnia przedłożenia świadectwa pracy przez pracownika.

Wprowadzenie dodatkowych informacji dotyczących uprawnień zrealizowanych przez pracownika to korzystna zmiana dla pracodawców przyjmujących nowozatrudnionych. Jednak w mojej opinii obecny poziom szczegółowości świadectwa pracy jest nadmierny. Nie wszystkie dane zawierane w dokumencie będą przydatne w nowym miejscu pracy, a ich umieszczanie jest przecież dodatkowym obciążeniem dla firm, które rozstają się z pracownikami. Być może ustawodawca udoskonali świadectwa przy okazji planowanej nowelizacji przepisów” – dodaje Renata Kotecka.

Kolejne zmiany w Prawie Pracy już w 2018 roku

Już od września zeszłego roku trwają prace nad stworzeniem nowych kodeksów pracy. Termin przedstawienia projektu zaplanowano na marzec 2018 r. Według wstępnych informacji Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy planuje stworzyć nowy Kodeks Pracy i Kodeks zbiorowego prawa pracy. Powstaną nowe akty prawne, które mają odpowiadać na zmiany na rynku pracy i służyć poprawie otoczenia prawnego przedsiębiorców.

Wprowadzone i zapowiadane zmiany w Prawie Pracy są elementem pakietu ułatwień dla przedsiębiorców. Będzie więc możliwość przeprowadzenia audytu odnośnie nowo wprowadzonych przepisów i wnioskowania o ujęcie dodatkowych ulepszeń lub zmian w projektowanych kodeksach, jeśli wprowadzone rozwiązania w praktyce nie zdadzą egzaminu.

 

Źródło: Sage

 

Polskim firmom pozostało niewiele czasu, żeby założyć pracowniczy program emerytalny na dotychczasowych zasadach. Pracodawcy, którzy nie utworzą PPE jeszcze w tym roku, najprawdopodobniej już w 2018 roku będą musieli założyć Pracowniczy Plan Kapitałowy. Według zapowiedzi rządu, obowiązek ten dotknie wszystkich przedsiębiorstw – także tych kilkuosobowych.

Pracownicze programy emerytalne (PPE) działają w Polsce od 1999 r. i stanowią część dobrowolnego, III filaru emerytalnego. PPE oferują oczywiste korzyści dla pracownika (dodatkowa, prywatna emerytura), ale ich konstrukcja jest atrakcyjna również dla pracodawców.

W przypadku PPE to pracodawca określa wysokość składki na rzecz pracowników. Od przekazanych środków nie płaci składek na ubezpieczenie społeczne i co ważniejsze – może je zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu. Firmy często decydują się na PPE, ponieważ są one najtańszą opcją podwyżki lub dodatkowym benefitem, który pracodawca może zaoferować, by przyciągnąć do siebie najbardziej utalentowanych pracowników – mówi Paweł Suwała, dyrektor działu klienta instytucjonalnego w Union Investment TFI.

Według najnowszych danych Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, polskie firmy zarejestrowały 1494 pracownicze programy emerytalne, z czego obecnie aktywne są 1042 programy. Łączna wartość aktywów zgromadzonych w PPE wynosi 13,3 mld zł. To oznacza, że programy emerytalne prowadzone przez pracodawców stanowią najmocniejszą część III filaru emerytalnego. Dla porównania, na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE) Polacy zgromadzili 6,6 mld zł, a na indywidualnych kontach zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) ok. 1,1 mld zł.

Szykuje się wzmożony popyt na PPE

Paweł Suwała zwraca uwagę, że w przeszłości najwięcej nowych PPE powstawało bezpośrednio przy okazji zmian w systemie emerytalnym. – Przez pierwsze lata funkcjonowania PPE, w Polsce powstało zaledwie ok. 200 programów, które objęły ok. 80 tys. pracowników. Prawdziwy boom na PPE zaczął się w 2004 roku, kiedy ówczesny rząd znowelizował ustawę o PPE. Uproszczenie biurokratycznych procedur spowodowało, że w ciągu zaledwie półtora roku powstało ponad 700 nowych programów. Na koniec 2005 r. na rynku istniało już 906 programów, do których zapisało się ponad 260 tys. Polaków – przypomina ekspert Union Investment TFI.

Później, w latach 2006-2009 powstawało średnio 70 nowych programów rocznie. W latach 2010-2015 już tylko ok. 30. Zdaniem Pawła Suwały, planowana na najbliższe miesiące reforma emerytalna może zmobilizować wielu pracodawców do utworzenia PPE – zanim zaczną obowiązywać nowe reguły.

Nowymi pracowniczymi planami kapitałowymi przez pierwsze dwa lata ma zarządzać państwowy fundusz. A jeszcze w tym roku pracodawca ma możliwość założenia PPE w dowolnie wybranej, prywatnej instytucji finansowej. W kontekście doświadczeń ze środkami zgromadzonymi w OFE, dla wielu prezesów jest to wystarczająco przekonujący argument, by wziąć sprawy w swoje ręce – mówi Paweł Suwała.

Czy KNF zdąży zaakceptować wszystkie wnioski o rejestrację PPE?

Z obowiązku tworzenia PPK mają być zwolnione firmy, które już posiadają PPE – taki zapis znajduje się w Programie Budowy Kapitału przygotowanym przez Ministerstwo Rozwoju. To kolejny argument za tym, że w najbliższych miesiącach możliwy jest dynamiczny wzrost liczby wniosków o utworzenie pracowniczych programów emerytalnych na starych zasadach.

W całej tej sytuacji największe wyzwanie stoi przed… Komisją Nadzoru Finansowego. Obecnie każdy nowy program musi zostać zarejestrowany, tj. wpisany do rejestru pracowniczych programów emerytalnych prowadzonego przez KNF. Cała procedura trwa nawet kilka miesięcy.

Skoro już teraz zarejestrowanie pracowniczego programu emerytalnego trwa tyle czasu, to przy wzroście liczby składanych wniosków można się spodziewać, że będzie to jeszcze dłuższy proces – ocenia Paweł Suwała. – Dużym ułatwieniem, i dla przedsiębiorstw i dla nadzorcy, byłaby zmiana procedury rejestrowania PPE. Tak, by wystarczyło nowy program zgłosić, bez konieczności oczekiwania na akceptację KNF – dodaje.

Wypowiedź: Paweł Suwała, dyrektor działu klienta instytucjonalnego w Union Investment TFI

 

Jeśli na imienny bilet komunikacji podmiejskiej podatnik wydawał w zeszłym roku ponad 139 zł miesięcznie, może zaoszczędzić na rocznym PIT w Warszawie 153 zł, a w Poznaniu 129 zł – przypomina Tax Care w ramach cyklu „PIT Last Minute”. Na ulgę nie mogą liczyć dojeżdżający do pracy rowerem.

W kolejnym materiale cyklu „PIT Last Minute” Tax Care przypomina o przywileju dla dojeżdżających do pracy komunikacją miejską i podmiejską. W rocznej deklaracji podatkowej mogą wykazać wyższe koszty uzyskania przychodu, niż wynika to z otrzymanego od pracodawcy PIT-11. W stosunku do ubiegłych lat wysokość podstawowych kosztów uzyskania przychodu nie uległa zmianie, natomiast w niektórych miastach ceny biletów komunikacji poszły w górę, co w prawdzie wiąże się z wyższymi kosztami ponoszonymi w trakcie roku, ale i też z większą oszczędnością na podatku dochodowym.

Koszty ujęte w PIT-11 a faktyczna cena dojazdu do pracy

W trakcie roku podatkowego pracodawca co miesiąc obniża przychód pracownika m.in. o ustalone sztywno tzw. zryczałtowane koszty uzyskania przychodów. Ich wysokość wynika z ustawy i zależy od odległości, jaka dzieli miejsce zamieszkania pracownika, a miejsce jego pracy oraz od ilości wykonywanych umów o pracę. Zastosowane koszty pracodawca wykazuje na formularzu PIT-11.

Nierzadko jednak faktycznie poniesione w ciągu roku przez pracownika wydatki na dojazd do biura przekraczają powyższe. Warto pamiętać, że w takim wypadku ma on prawo „upomnieć” się o uwzględnienie tej nadwyżki w rocznym rozliczeniu podatkowym (art. 20 ust. 11 ustawy o PIT). Dzięki temu może obniżyć przychód do opodatkowania, czyli w efekcie zapłacić niższy podatek. Te faktyczne wydatki muszą jednak spełniać łącznie pewne warunki.

Po pierwsze muszą być udokumentowane wyłącznie imiennymi biletami okresowymi. Po drugie muszą dotyczyć przejazdów autobusami, koleją, promem lub komunikacją miejską (m.in. tramwajami, metrem, ale nie taksówkami czy rowerem). Wreszcie prawa do podwyższenia kosztów uzyskania przychodów nie mają ci, którym szef zwrócił koszty dłuższego dojazdu do miejsca pracy.

Najwyższe oszczędności w Warszawie

Z zestawienia aktualnych cen biletów transportu publicznego wynika, że nadal – podobnie jak Tax Care opisywał to w latach ubiegłych – najwięcej na rocznym PIT mogą zaoszczędzić dojeżdżający z terenów podmiejskich.

Biorąc pod uwagę 5 dużych polskich miast, największa różnica między zryczałtowanymi kosztami dojazdu a faktycznymi cenami biletów dotyczy mieszkańca stolicy przemieszczający się do pracy przez cały rok w obrębie dwóch stref aglomeracyjnych. Wynosi ona 851,28 zł w skali roku (210 zł*12 – 1 668,72 zł), co pozwala mu obniżyć podatek o ok. 153 zł. Trochę mniej zaoszczędzą pracownicy dojeżdżający liniami podmiejskimi w Poznaniu i w Krakowie. Faktycznie zapłacą rocznie odpowiednio o 719,28 zł (199 zł*12 – 1 668,72 zł) oraz  o 59,28 zł (144 zł*12 – 1 668,72 zł) więcej niż przewiduje to zryczałtowane rozliczenie. W portfelu Poznaniaka zostanie ok. 129 zł, a Krakowiaka ok. 10 zł.

 

Autor: Katarzyna Miazek, Tax Care

 

Prawie co trzeci Polak planuje w tym roku przeznaczyć na organizację Świąt Wielkiej Nocy od 300 do 500 zł. Niewiele mniej, bo 1/5 respondentów wyda na ten cel od 500 do 800 zł. Tylko 5 proc. badanych planuje zakupy powyżej 1000 zł. Z badania Grupy KRUK „Świąteczne wydatki Polaków” wynika, że zdecydowana większość rodzin pokryje koszty zakupów świątecznych z bieżących dochodów.

Aż 4/5 respondentów planuje spędzić nadchodzące Święta w towarzystwie rodziny lub znajomych. Tak najczęściej odpowiadali 50-latkowie (82 proc.). Młodsze pokolenia również mają takie plany, ale tu osoby w wieku do 24 lat zadeklarowały, że świąteczny czas będzie okazją do wyjazdu i wiosennego wypoczynku (ponad 7 proc.).

Na wielkanocnych stołach pojawią się przede wszystkim wyroby wędliniarskie, takie jak kiełbasy i wędliny (79 proc.), pieczywo (76 proc.), jaja (74 proc.), wyroby cukiernicze (62 proc.) oraz alkohol (35 proc.). Co czwarty Polak planuje również zakup artykułów dekoracyjnych. Prawie 1/3 badanych myśli również o wydatkach na prezenty dla rodziny i znajomych.

Z wyników badania przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie Grupy KRUK wynika, że tylko 14 proc. Polaków wybierze się na zakupy świąteczne z zaoszczędzonymi pieniędzmi. Z takiej możliwości skorzystają przede wszystkim osoby, których dochody przekraczają 5 000 zł netto miesięcznie (1/5 badanych). Jedynie 4 proc. myśli natomiast o złożeniu wniosku o kredyt lub pożyczkę na organizację świąt.

– Wielkanoc, podobnie jak Boże Narodzenie, to szczególny czas. Wtedy też jesteśmy skłonni wydawać więcej, niż zwykle. Jednak nie da się ukryć, że są to zapewne mniejsze wydatki, niż na Boże Narodzenie. Pomimo tego, że większość z nas pokryje wydatki z bieżących dochodów, to są też osoby, które zamierzają wziąć niewielki kredyt lub pożyczkę – mówi Agnieszka Salach z Grupy KRUK. – Szczególnie nasi ankietowani w wieku 50+ planują wziąć pożyczkę w wysokości od 300 do 500 zł (prawie 66 proc.). Podobnie odpowiedzieli respondenci w wieku pomiędzy 35 a 49 lat (niemal 39 proc.). Młodsze osoby zamierzają zadłużyć się bardziej. Nasi ankietowani pomiędzy 25 a 34 rokiem życia zadeklarowali, że chcą skorzystać z pożyczki w wysokości od 500 do 800 zł (ponad 36 proc). Trzeba pamiętać, że w ciągu kolejnych miesięcy trzeba będzie te pieniądze spłacić. Dlatego warto zrobić to z rozwagą i dokładnie zaplanować swój domowy budżet – dodaje Agnieszka Salach.

Okazuje się, że mężczyźni są skłonni do zaciągania wyższych pożyczek lub kredytów. Blisko 13 proc. panów wzięłoby pożyczkę na kwotę wyższą niż 1000 zł. Taką kwotę planowałoby  zaciągnąć jedynie niespełna 3 proc. kobiet.

Świąteczny czas okazją do wypoczynku poza domem

Część Polaków planuje wykorzystać świąteczny czas na wypoczynkowy wyjazd w Polsce lub zagranicą. Aż 43 proc. osób odpowiedziało, że największym wydatkiem będą koszty przejazdu. Z kolei niewiele mniej, bo 40 proc. ankietowanych planuje wydać pieniądze na  rozrywkę, a po 39 proc. na jedzenie
i zakwaterowanie. 1/5 Polaków przeznaczy na taki świąteczny wyjazd  od 300 do 500 zł, a prawie 1/3 od 500 do 800 zł.

 

Źródło: KRUK S.A

Eksperci

Bugajski: „Problematyczny” wzrost gospodarczy

Przez kilka ostatnich pokryzysowych lat wiele ekonomistów narzekało na stan globalnej koniunktury i ...

Grejner: Znów wzrosły płace w Polsce. A kiedy dogonimy Niemców?

4473 zł - tyle, wg opublikowanych we wtorek danych GUS, Polacy zarabiali we wrześniu br. Średnia pen...

Kalata: Część firm straci prawo do udzielania ulg

Zmiana ustawy z dnia 29 września 2017 roku o zmianie ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej o...

Gontarek: Pracodawcy coraz częściej zatrudniają starszych pracowników

We wrześniu br. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było wyższe o 4,5% r/r. Natomiast...

Przasnyski: Żywność drożeje najmocniej od pięciu lat

We wrześniu ceny żywności były wyższe niż rok wcześniej aż o 5 proc. To najmocniejszy wzrost od pięc...

AKTUALNOŚCI

Wybieramy płatności elektroniczne zamiast gotówki

Większość Polaków wybiera płatności elektroniczne zamiast gotówki. Cenione są za innowacyjność, wygo...

Spotkanie MŚP rozpoczęte

35 tys. m2 – właśnie tyle przestrzeni potrzeba, aby ponad 6 tys. uczestników z ponad 30 krajów mogło...

Emigrujemy do Norwegii – mieszka tam już 85 tys. Polaków

W ubiegłym roku z Polski wyemigrowało prawie 120 tys. osób. Na koniec 2016 r. poza granicami przebyw...

Najszybciej rozwijającym się regionem w UE jest Mazowsze

Mazowsze było w latach 2007-2015 jednym z czterech najszybciej rozwijających się regionów w Unii Eur...

Sprawdź rzetelność informacji w Internecie

Ogrom informacji pojawiających się w sieci każdego dnia negatywnie wpływa na ich jakość. W takich wa...