Home Archiwa 2017 Kwiecień 3

Dzienne archiwaKwi 3, 2017

Fabryczny kierowca Audi, Lucas di Grassi, po raz pierwszy w tym sezonie zwyciężył w wyścigu Formuły E rozgrywanym w Mexico City. Wygrana pozwoliła mu zmniejszyć stratę do prowadzącego w tabeli Sébastiena Buemi do pięciu punktów. Jego kolega
z zespołu, Daniel Abt, mijając linię mety jako siódmy, zgromadził kolejne punkty.

Czwarty wyścig sezonu, a jedyny rozgrywany na profesjonalnym torze wyścigowym, był najlepszą reklamą serii wyścigów pojazdów napędzanych wyłącznie elektrycznie. Główną rolę podczas imprezy na torze Autódromo Hermanos Rodríguez w Mexico City odgrywał kierowca Audi, Lucas di Grassi. Brazylijczyk startował z miejsca piętnastego. Już na początku stał się „ofiarą” wypadku spowodowanego przez bolidy rywali i po zaledwie dwóch okrążeniach, podczas pierwszej przerwy bezpieczeństwa,  musiał zjechać do pit-stopu, by wymienić tylny spojler. Ten niespodziewany wypadek sprawił, że di Grassi spadł na ostatnie miejsce. W związku z tym, inżynierowie zespołu musieli podjąć ogromnie ryzyko i zarządzili kolejny zjazd do pit-stopu na osiemnastym z 45 okrążeń, podczas drugiej przerwy bezpieczeństwa. Di Grassi musiał nie tylko mocno oszczędzać energię elektryczną, by przejechać więcej niż normalnie przewidziana połowa dystansu wyścigu, ale musiał też mieć nadzieję, że ścigający go kierowcy będą tracić czas w licznych pojedynkach. Strategia okazała się trafna. Po 45 okrążeniach, di Grassi minął linię mety z przewagą 1,966 sekundy nad kolejnym rywalem. W akumulatorze zostało mu tylko 2% energii, co jednak wystarczyło na wykonanie zwycięskich kółek przed główną trybuną.

Dla jego kolegi z zespołu, Daniela Abta, dzień wyścigu rozpoczął się sensacyjnie. Niemiec zdobył swoje drugie w wyścigach Formuły E pole position. Niestety stracił je, gdy podczas późniejszej kontroli stwierdzono zbyt niskie ciśnienie powietrza w oponach jego bolidu. Karnie przeniesiony na pozycję osiemnastą, Abt postawił wszystko na jedną kartę, co również się opłaciło, bo wyścig zakończył na miejscu siódmym, zdobywając kolejne sześć punktów. Po czterech z dwunasty wyścigów szeonu, ABT Schaeffler Audi Sport zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji zespołowej.

Kolejny wyścig Formuły E odbędzie się 13 maja w Monako.

Źródło:Volkswagen Group Polska sp. z o.o.

Lokaty trzymiesięczne i roczne są najniżej oprocentowane w historii – wynika z najświeższych danych NBP. Tylko najwyżej oprocentowane oferty depozytów i kont oszczędnościowych pozwalają liczyć na zyski. Niestety w przypadku przeciętnego produktu inflacja szybciej pochłania wartość kapitału niż banki zdążają dopisywać odsetki – wynika z szacunków Open Finance.

0,4% – tyle po uwzględnieniu inflacji i podatku można stracić na rocznej lokacie założonej w lutym – wynika z szacunków Open Finance opartych o najświeższe dane NBP. Nie jest oczywiście tak, że oprocentowanie proponowane przez banki jest ujemne, ale po uwzględnieniu podatku i prognoz dotyczących inflacji trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – banki naliczają dziś odsetki wolniej niż inflacja pochłania wartość zdeponowanego w banku kapitału.

Przykład? Przeciętna roczna lokata założona w lutym oprocentowana była na 1,62%. Przy depozycie na 10 000 zł oznacza to odsetki w kwocie 162 zł. Niestety nie cała ta kwota trafi na konto deponenta. Najpierw po 19% z tego zysku rękę wyciągnie fiskus zostawiając deponentowi skromne 131,22 zł. Problem w tym, że prognozy inflacji sugerują, że w lutym 2018 roku poziom cen będzie o około 1,7% wyższy niż rok wcześniej. Tym samym deponent zanotuje realną stratę w wysokości prawie 0,4%. W rozważanym przykładzie i w przeliczeniu na złotówki oznacza to utratę wartości posiadanego kapitału o około 38 zł. Nie jest to ani pierwsza ani ostatnia zła informacja dla posiadaczy lokat. Jeszcze przez wiele miesięcy trzeba się liczyć ze stratami na lokatach. Pewnym pocieszeniem może być fakt, że okresy realnych strat i zysków na bankowych depozytach przeplatają się. Te pierwsze nie trwają przeważnie dłużej niż rok czy dwa.

Trzymiesięczne są najlepsze

W dłuższym terminie najlepiej oprocentowane są produkty trzymiesięczne. Ta reguła nie pokrywa się jednak z danymi NBP o warunkach nowych lokat zakładanych w lutym br. Najwyżej oprocentowanymi depozytami okazały się te ponad roczne z wynikiem na poziomie 1,68%. Dla porównania depozyty nie dłuższe niż roczne (ponad 6 miesięcy, ale do 12 miesięcy) oprocentowane były na 1,62%, a trzymiesięczne (ponad 1 miesiąc ale do 3 miesięcy) na 1,65%. Były to najniższe wyniki w historii.

Tyle mówią średnie. Całe szczęście na rynku znaleźć można też oferty pozwalające zarobić więcej niż statystyczna lokata. Taka szuka możliwa jest głównie dzięki ofertom promocyjnym – przeznaczonych dla nowych klientów lub dla ich nowych środków. Korzystając z promocji można ulokować oszczędności na 3 – 4%, a niekiedy nawet ponad 5%. Należy jednak dokładnie czytać umowy. Bank oferując nam lepsze warunki depozytu może wymagać posiadania konta, karty czy innych produktów, które mogą okazać się płatne lub przynajmniej bezpłatne tylko wtedy, gdy aktywnie będziemy z nich korzystali. Warto też zwrócić uwagę na to czy pieniądze podlegają ochronie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Ten jeszcze nigdy nie zawiódł deponentów. Nawet w przypadku upadłości banku czy SKOK-u klienci otrzymywali gwarantowane kwoty (dziś limit to równowartość 100 tys. euro).

Autor:Bartosz Turek, analityk Open Finance

Podpisany w grudniu przez Prezydenta pakiet ustaw, ma za zadanie poprawić ściągalność podatków i utrudnić ich wyłudzenia. Czy taki efekt udało się osiągnąć, jeszcze za wcześnie oceniać, jednak już widać inne efekty, niestety negatywne. Nowe przepisy utrudniają funkcjonowanie, szczególnie małym przedsiębiorcom i pogarszają ich konkurencyjność.

Do grudnia 25-dniowy terminu zwrotu różnicy podatku VAT był dostępny dla większości przedsiębiorców. Obecnie jest możliwy dla podatników zarejestrowanych do celów VAT od co najmniej 1 roku przy zastrzeżeniu, że za każdy miesięczny okres rozliczeniowy składali deklaracje. Szybszy zwrot będzie więc osiągalny, choć znacznie trudniejszy do uzyskania – będzie miał miejsce o ile kwota nierozliczona w poprzednich okresach i przenoszona na bieżący okres nie przekroczy 3 000 zł.

– Wydłużenie terminu zwrotu VATu wpływa na zachowanie płynności finansowej przedsiębiorców. Już teraz otrzymujemy sporo zapytań od klientów dotkniętych wprowadzonymi zmianami, w tym również takich, którzy wprost poszukują dodatkowego finansowania na zasypanie powstałej w ten sposób dziury – mówi Piotr Gąsiorowski – Prezes Zarządu eFaktor S. A.

Wsparcie się przedsiębiorców oczekujących na zwrot VATu faktoringiem jest możliwe, przy czym udzielający finansowania z pewnością przeanalizuje aktualną sytuację i historię podmiotu. Jeśli ocena jakości należności oraz portfela odbiorców wypadnie pozytywnie finansowanie może zostać udzielone.

Vatem w budowlańców

Najwięcej zmian i niedogodności związanych z nowymi przepisami pojawia się w usługach budowlanych. W przypadku niektórych podmiotów zastosowanie ma tzw. odwrotne obciążenie. Przed wprowadzeniem zmian wszyscy zaangażowani w inwestycję – inwestor, wykonawca i podwykonawcy – wystawiali faktury VATowskie, więc możliwe było odliczenie podatku od zakupów. To powodowało, że do urzędu skarbowego przelewano tylko różnicę między VATem do zapłaty a VATem do odliczenia. Obecnie podwykonawcy wystawiają faktury bez VAT, zatem nie będą go otrzymywać od wykonawców, nie będą go odprowadzać do budżetu, ale z drugiej strony muszą zapłacić VAT za materiały budowlane.

Podwykonawcy mają więc VAT do odliczenia, a nie mają VATu do zapłaty do budżetu, stąd cały czas będą kwoty do zwrotu. Wg szacunków ekspertów chodzi o kwoty w przedziale 8-9 mld zł rocznie. Swoiste pożyczki dla budżetu wydłużą się na ponad trzy miesiące. To w wielu przypadkach zagrozi płynności finansowej, żeby jej nie stracić, pieniądze będzie trzeba pozyskać z pożyczek lub korzystając z faktoringu.

– W sytuacji mocnej konkurencji na rynku budowlanym niektóre podmioty operują na niewielkich marżach. Dłuższe terminy zwrotu Vatu spowodują, że wiele z nich będzie miało spore kłopoty bez dodatkowego finansowania. To może być dla nich kłopot, bo podmioty z branży budowlanej mają często trudności w pozyskaniu kredytów i pożyczek. Łatwiej może być w przypadku faktoringu, my nie przekreślamy tego typu podmiotów, staramy się podchodzić elastycznie do analizy każdego przypadku. Przy faktoringu także branże z trudnościami mają szansę na wsparcie. Nie zamykamy się na nie, pod warunkiem, że pozytywnie wypadnie ocena jakości należności oraz rzetelności odbiorców – wyjaśnia Piotr Gąsiorowski z eFaktor.

Sytuacja nie jest jednoznaczna, bo nie wiadomo, kto ma nowe zasady stosować (nie ma definicji podwykonawcy). Przedsiębiorcy pytają też jakie usługi będą podlegały odwrotnemu obciążeniu. Z pewnością to dla nich trudny moment. Muszą trzymać rękę na pulsie, a bez zewnętrznego wsparcia finansowego niektórym może być trudno przetrwać.

Źródło: Brandscope

Zbliżająca się Wielkanoc i okres wiosenno-letni zachęcają do podróży i weekendowych wypadów. Każdy kierowca wie, że po zimie wypada przynajmniej zmienić opony na letnie. Co jeszcze warto zrobić, aby podróż była miłym początkiem urlopu, a nie koszmarem?

Statystyczny polski kierowca przejeżdża rocznie do 20 tys. km – wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Santander Consumer Bank i opublikowanych w raporcie „Polak za kierownicą – wydatki kierowców”. Największa grupa, bo prawie jedna trzecia kierowców pokonuje między 10 a 20 tys. km. Tylko co dziesiąty kierowca pokonuje więcej, niż 50 tys. km. Najbardziej mobilni są mieszkańcy dużych miast. Natomiast najkrótsze dystanse pokonują mieszkańcy wsi.

Nieważne czy krótsza czy dłuższa – bezpieczna podróż zaczyna się już w domu, od upewnienia się, że nasz samochód jest w odpowiednim stanie technicznym. Przed dłuższą wyprawą, zwłaszcza, jeśli będziemy jeździć za granicą, warto też sprawdzić jaki jest zakres naszego ubezpieczenia.
Pakiet assistance, zapewniający wsparcie w razie wypadku lub awarii, mają najczęściej posiadacze ubezpieczenia autocasco, ale mogą też z  niego korzystać np. posiadacze ubezpieczeń turystycznych czy niektórych kart kredytowych. Ubezpieczenie takie może obejmować pomoc w przypadku awarii, kradzieży samochodu, czy braku paliwa, a nawet nocleg w trasie czy opiekę nad dziećmi. Tak jest przykładowo w przypadku karty kredytowej Visa TurboKARTA, wydawanej przez Santander Consumer Bank.

Poniżej przypominamy 5 podstawowych elementów profilaktyki awarii, jakie warto podjąć przed dłuższą podróżą.

Stan opon

Opona styka się z jezdnią na powierzchni zbliżonej do wielkości kartki pocztowej. Niewiele, prawda? Dlatego zadbaj by ten kontakt był jak najwyższej jakości. Na przyczepność pojazdu do szosy wpływ ma stan i wiek opony. Czy wiesz, ile lat mają opony na których jeździsz? Nawet głęboki bieżnik niewiele da, kiedy guma stwardnieje i popęka od starości i złych warunków przechowywania.

Przyjmuje się, że graniczny wiek przydatności opon do użytkowania to około osiem lat. Jednak jeśli guma była często na słońcu, lub  narażona była na kontakt z płynami i olejami, to jej rzeczywisty wiek drastycznie się skraca. Datę produkcji znajdziesz na boku opony. Cztery cyfry w owalnej obwódce
to oznaczenie tygodnia i roku. Na przykład cyfry 2115 oznaczają, że opona powstała w 21. tygodniu 2015 roku, a więc stosunkowo niedawno. Jeśli Twoja opona ma oznaczenie 0109, czyli została wyprodukowana w styczniu 2009 roku – najwyższy czas na wymianę na nowszy egzemplarz.

Stan opony koniecznie trzeba monitorować niezależnie od jej wieku. Pierwsza sprawa to stan bieżnika. Zgodnie z przepisami jego głębokość musi być większa niż 1,6 mm. W praktyce lepiej nie schodzić poniżej 3 mm. W przeciwnym razie bieżnik nie odprowadza nadmiaru wody, co drastycznie zwiększa ryzyko poślizgu.

Kolejna kwestia to wygląd opony. Jeśli widać na niej pęknięcia, a z boku wybrzuszenia, to oponę powinieneś wymienić. Pamiętaj, żeby opony zawsze zmieniać parami, nigdy pojedynczo. Jeśli masz wątpliwości, czy potrafisz sam prawidłowo ocenić stan opony, poradź się specjalisty w zakładzie wulkanizacyjnym. Dobrą okazją do takiej rozmowy będzie wymiana opon na letnie.

Jeśli nie robisz tego regularnie, przed podróżą koniecznie sprawdź poziom ciśnienia w oponach. Większość kierowców o tym zapomina, a tymczasem niewłaściwe ciśnienie w oponach pogarsza komfort prowadzenia samochodu, zwiększa zużycie paliwa i może doprowadzić do przegrzania ogumienia podczas szybkiej jazdy. Jadąc w pełni załadowanym autem, musisz odpowiednio zwiększyć ciśnienie. Jak bardzo, powie ci instrukcja. Pamiętaj też o kole zapasowym (jeśli takowe posiadasz). Skontroluj jego stan i uzupełnij ciśnienie. Upewnij się też, czy masz na pokładzie podnośnik i klucze
do kół.

Przegląd samochodu

Jeśli przed tobą długa trasa, lepiej nie ryzykować, że coś pójdzie nie tak z powodu zaniedbania podstawowych kwestii eksploatacyjnych. Skontroluj poziom płynów – oleju silnikowego, płynu chłodniczego, hamulcowego i wspomagania kierownicy. Uzupełnij płyn do spryskiwaczy. Jeśli chcesz oszczędzić jeżdżąc za granicą kup zapas – nie będziesz musiał narażać się na niepotrzebne koszty. Zaopatrując się w podstawowe materiały eksploatacyjne na stacjach benzynowych w Polsce możesz skorzystać dodatkowo z programu lojalnościowego (jeśli jesteś jego członkiem) albo, jeśli płacisz kartą kredytową z funkcją moneyback, odzyskać część wydanych pieniędzy. Przykładowo, wspomniana już wcześniej Visa TurboKARTA pozwala odzyskać w ciągu roku nawet do 360 zł.

Możesz tego mini – przeglądu dokonać samodzielnie, albo skorzystać z usługi serwisu. Wtedy oprócz sprawdzenia poziomu i ewentualnej wymiany płynów koniecznie zleć kontrolę stanu hamulców, zawieszenia, amortyzatorów i ustawienia świateł. W okresie przedurlopowym wiele warsztatów oferuje przystępne cenowo pakiety przeglądów, które pozwolą sprawdzić to co najważniejsze pod kątem bezpieczeństwa.

Wyposażenie samochodu

Zgodnie z przepisami, w samochodzie musisz mieć jedynie ważną (!) gaśnicę oraz trójkąt ostrzegawczy. Warto jednak wyposażyć się w kompletną apteczkę, zapas żarówek i bezpieczników, a także kamizelki odblaskowe, koniecznie przewożone w kabinie, a nie w bagażniku.

Przyda się także sprawna latarka, rękawice robocze, okulary słoneczne z filtrem polaryzacyjnym oraz zapasowa ładowarka do telefonu, kiedy na odludziu trzeba będzie wezwać pomoc. Niektóre z tych akcesoriów można nabyć na stacjach benzynowych.  Jak pokazało badanie wykonane na zlecenie Santander Consumer Bank przez IBRIS w materiały eksploatacyjne na stacjach benzynowych zaopatruje się już więcej niż co piąty kierowca.  Co ciekawe, kobiety robią to prawie dwa razy częściej niż mężczyźni (31 proc. vs 17 proc.).

Pakowanie samochodu

Staraj się zabrać tylko to, co będzie ci niezbędne. Bagażnik auta nie jest z gumy, a każdy dodatkowy kilogram nie tylko zabiera miejsce, ale i obciąża samochód, pogarszając jego prowadzenie, hamowanie czy zużycie paliwa.

Pakując bagażnik rozkładaj najcięższe przedmioty jak najniżej i jak najbliżej oparć kanapy, najlepiej przed tylną osią. Jeśli czegoś nie zmieścisz, użyj boksu dachowego, ale pakuj tam wyłącznie lekkie przedmioty. W przeciwnym razie środek ciężkości znacznie się podniesie, co może pogorszyć sterowność auta.

Trasa, tankowanie, jedzenie

Zaplanuj trasę przed wyjazdem pamiętając, że najkrócej niekoniecznie oznacza najszybciej. Czasem warto nałożyć trochę drogi jadąc autostradami, niż męczyć się na drogach krajowych, z ograniczeniami prędkości, ciężarówkami i kontrolami policji. Zaopatrz się w nawigację z aktualnymi mapami, ale zabierz też papierowy atlas drogowy.

Tankując, wybieraj pewne stacje, znanych koncernów. Wcześniej sprawdź ceny w krajach, przez które przejeżdżasz. Czasem różnice są znaczące, więc warto zatankować na przykład tuż przed lub tuż za granicą. Pamiętaj też, że ceny na stacjach autostradowych są znacznie wyższe od tych w mniejszych miejscowościach na trasie. Trzeba do nich zjechać z autostrady, ale różnica np. 1 euro na litrze to już coś, prawda?

Chcesz zjeść na trasie? Unikaj ciężkostrawnych, obfitych i tłustych dań, które powodują senność. Restauracje czy zajazdy wybieraj kierując się liczbą zaparkowanych przed nimi aut, zwłaszcza ciężarowych. Zawodowi kierowcy nie mogą pozwolić sobie na problemy gastryczne, dlatego wybierają bezpieczne miejsca na posiłek w trasie.

W czasie jazdy pij głównie wodę i rób przerwy co każde 2-3 godziny. Jeśli poczujesz senność, zrób sobie 15-minutową regeneracyjną drzemkę, która przywróci siły na kolejny etap podróży. Z myślą o bezpieczeństwie Twoim i pasażerów unikaj jazdy po całym dniu pracy, stresów i pakowania samochodu. Miej też świadomość, że załadowany samochód wymaga zwiększonej ostrożności i przemyślanych manewrów, a hamowanie trwa o wiele dłużej niż na co dzień. Wreszcie, nie ścigaj się z czasem, który pokazuje nawigacja. Lepiej, żebyś dotarł na miejsce o jedną czy dwie godziny dłużej, niż wcale…

Źródło: Clear Communication Group

Większość przedsiębiorców kupując samochód korzysta z leasingu. Nie zawsze jednak jest to najlepsze rozwiązanie. W niektórych wypadkach warto postawić na kredyt. O tym, w których jest to lepsze rozwiązanie opowiada Bogusław Kruczek, ekspert i prezes Kapitałowego Funduszu Pożyczkowego.

Najpopularniejszą dla firm formą finansowania samochodu jest leasing – nie bez powodu, ma wiele zalet.  Oferty leasingowe są bardziej elastyczne niż banki i zazwyczaj, nie czyniąc większych problemów, sfinansują nowy samochód. Mają proste procedury i oferują usługi dodatkowe, takie jak serwis i przeglądy. Wspomniana elastyczność przy udzielaniu finansowania, ustępuje wraz z rozpoczęciem właściwego leasingu.

Umowa leasingu musi trwać co najmniej dwa lata i praktycznie nie można zakończyć jej przed czasem. Ten sposób finansowania dotyczy również tylko samochodów nowych. Przez cały okres trwania leasingu czekają nas również opłaty dodatkowe przewidziane w umowie. I tak, jeśli zdarzy nam się zapomnieć o zapłacie raty na czas możemy liczyć na to, że dostaniemy dodatkowo płatny monit. Opłata będzie również naliczona w razie uwiecznienia niefrasobliwego kierowcy przez fotoradar – wskazanie kierującego przez leasingodawcę jest zazwyczaj dodatkowo płatne.

Dla niektórych problem może również stanowić to, że w przypadku leasingu podatek VAT możemy odliczyć tylko od każdorazowej raty, a nie od wartości przy kupnie. Samochód nie może być też środkiem zabezpieczenia i do czasu pełnej spłaty nie stanowi majątku firmy. Jednocześnie to do osoby leasingującej należy obowiązek ubezpieczenia samochodu, przy czym zazwyczaj leasingodawca wskazuje ubezpieczycieli, spośród których trzeba dokonać wyboru. Częstą praktyką jest również to, że w wypadku wystąpienia szkody to leasingodawca wskazuje serwis, w którym mają zostać naprawione uszkodzenia.

Dla tych, których przytłaczają wady leasingu, a nie posiadają wystarczających środków na samodzielny zakup pojazdu, dobrym rozwiązaniem będzie kredyt. Korzystając z tej metody finansowania podatek VAT można rozliczyć od razu po zakupie. Jeśli płynność finansowa na to pozwoli to kredyt możemy również spłacić wcześniej i uwolnić się od zobowiązania. W większości wypadków wcześniejsze spłacenie długu może być dodatkowo płatne, jednak są na rynku firmy, które nie tylko nie pobierają za to dodatkowych środków, a wręcz premiują przedterminową spłatę. Samochód będzie częścią majątku przedsiębiorcy, więc księgowość może zająć się również wydatkami eksploatacyjnymi oraz dokonywać odpisów amortyzacyjnych.

Kredyt będzie też korzystniejszy, jeśli chcemy zakupić samochód używany – większość firm leasingowych oferuje finansowanie tylko nowych pojazdów. Ponadto, kredyt można rozłożyć zwykle na dłuższy okres spłaty niż w przypadku leasingu, a użytkownik ma większą swobodę przy wyborze ubezpieczyciela czy zakładu serwisowego, niż w wypadku gdy pojazd jest leasingowany.

Dokonując wyboru finansowania zakupu samochodu na potrzeby firmy musimy jasno określić swoje potrzeby. Warto skonsultować zakup z księgowością, która pomoże również określić, który sposób jest korzystniejszy dla przedsiębiorstwa pod względem optymalizacji podatkowej.

Źródło: Kapitałowy Fundusz Pożyczkowy

Marzec przyniósł kolejny niewielki spadek wskaźnika PMI dla polskiego przemysłu. Po styczniowym skoku do najwyższego od prawie dwóch lat poziomu 54,8 punktu, w lutym zszedł on do 54,2 punktu, a w marcu do 54,5 punktu. Ekonomiści spodziewali się jego wzrostu do 54,6 punktu. Nadal jednak sygnalizuje on poprawę koniunktury, choć tendencja ta nie jest jeszcze tak bardzo dynamiczna, jak można się było spodziewać po wynikach z przełomu roku. Średnia dla całego pierwszego kwartału była na poziomie najwyższym od dwóch lat. Na tej podstawie można jednak liczyć, że w pierwszych trzech miesiącach roku tempo wzrostu gospodarczego było zbliżone do 3 proc., co oznaczałoby niezły punkt startowy na kolejne kwartały.

W marcu nadal obserwowany był wzrost wielkości produkcji, nowych zamówień i zatrudnienia, jednak dynamika tej tendencji była wyraźnie niższa niż w kilku poprzednich miesiącach. Wraz ze zwiększającą się liczbą zamówień, rośnie wielkość zakupów i obniża się poziom zapasów. Wyższy popyt na materiały i surowce powoduje wzrost ich cen, który przedsiębiorcy starają się kompensować wzrostem cen wyrobów gotowych. Presja inflacyjna powinna więc utrzymywać się w kolejnych miesiącach i w coraz większym stopniu wpływać także na inflację bazową, czyli wskaźnik nie uwzględniający cen żywności i energii. Jego dalszy wzrost będzie skłaniał do podwyższenia oczekiwań w kwestii podwyżki stóp procentowych. Nie powinno jednak do niej dojść, dopóki nie zbliży się on do 1 proc., co nastąpi prawdopodobnie dopiero pod koniec roku.

Autor: Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER

Energa uruchomiła w Gdańsku usługę wynajmu samochodów, w której dostępne są jedynie auta elektryczne. To pierwsza taka usługa w Polsce. Cena za wypożyczenie „elektryka” zależy od modelu i waha się od  27 do 35 zł za godzinę – bez limitu przejechanych kilometrów. Energa zapowiada, że w ciągu dwóch lat otworzy jeszcze cztery takie carsharingowe HUB-y.

Jednym z celów Grupy Energa jest rozwój i popularyzacja elektromobilności.  W ostatnich latach firma uruchomiła w Trójmieście sieć ładowania, obejmującą obecnie siedem stacji i jako pierwsza w Polsce przeprowadziła kompleksowe badania polskich użytkowników aut elektrycznych. Uruchomienie carsharingu to następny krok, który umożliwi trójmiejskim kierowcom przetestowanie aut elektrycznych. Przełoży się to na wzrost ich popularności, a firmie pozwoli zebrać nowe dane, aby oferować w przyszłości  produkty i usługi dopasowane do rzeczywistych potrzeb użytkowników elektromobilności.

Krótkoterminowy wynajem aut elektrycznych Energi (carsharing) to usługa  skierowana do klientów biznesowych i instytucjonalnych. Z wynajmu mogą korzystać pracownicy firm, które podpiszą umowę z należącą do Grupy Energa spółką Enspirion (czyli operatorem tej usługi). Rozliczenia odbywać się będą pomiędzy operatorem usługi a firmami-klientami usługi. Natomiast każdy klient sam zdecyduje o formule w jakiej udostępniać będzie auto swoim pracownikom. Carsharing Energi jest obecnie dostępny dla firm – rezydentów kompleksu biurowego Olivia Business Centre, mieszczącym około 200 firm zatrudniających ponad 5 tysięcy  osób.  Do końca tego roku powstaną jeszcze dwa kolejne HUB-y, a do końca 2018 będzie ich w sumie pięć.

Startujemy w Olivia Business Centre, gdzie mieści się nasza siedziba, ale chcemy żeby już niedługo z naszego carsharingu mogła korzystać każda zainteresowana firma w Trójmieście. Nasza usługa działa podobnie do służbowego telefonu komórkowego. Każda firma może ją udostępnić swoim pracownikom i ustalić własne zasady korzystania z niej – mówi Tomasz Bogucki ze spółki Enspirion, która w Grupie Energa zajmuje się elektromobilnością oraz innowacjami.

Prostota i ekologia

Interfejs wypożyczenia auta jest intuicyjny w obsłudze. Użytkownikom wystarczą trzy kliknięcia, aby wybrać model auta i określić preferowany czas jego wypożyczenia. Samochody można wypożyczać na godziny, w dni powszednie od 8 do 16. Jest też opcja wypożyczenia samochodu na resztę doby oraz na cały weekend. Cena będzie zależna od modelu oraz pory dnia i tygodnia.

Za godzinę jazdy Volkswagenem e-UP pomiędzy godz. 8 a 16 zapłacimy 27 zł. Jego wypożyczenie na resztę doby (16 godzin) kosztować będzie 96 zł, a wynajem auta na weekend to koszt 192 zł. Elektryczny Renault Zoe będzie kosztował odpowiednio 30 zł za godzinę, 108 zł za 16 godzin popołudnia i nocy oraz 208 zł za weekend. Natomiast auta klasy C Premium, czyli VW e-Golf i Nissan Leaf to koszt odpowiednio 35 / 128 / 256 zł.

Wypożyczający nie będą obciążani żadnymi dodatkowymi kosztami. Ładowanie aut w terminalach należących do Energi jest darmowe. W Trójmieście firma ma obecnie siedem terminali ładowania.

Elektromobilność w Trójmieście i oferta dla gmin

Jeszcze w tym roku Energa uruchomi w Trójmieście dwie kolejne lokalizacje z usługą carsharingu, a do końca 2018 roku będzie ich w sumie pięć. Kolejne HUB-y usługi będą zlokalizowane w centrach handlowych i biznesowych. Auto będzie można wypożyczyć i oddać w każdym z nich, a cała operacja docelowo będzie bezobsługowa (obecnie auto wydaje i odbiera consierge w Olivia Business Centre). W miarę rozszerzania carsharingu na kolejne lokalizacje, do usługi będzie mogła przystąpić każda zainteresowana firma. Dzięki temu z carsharingu korzystać będą mogli kolejni mieszkańcy Trójmiasta.

Energa przygotowała także specjalne rozwiązanie dla jednostek samorządowych, które stoją przed wyzwaniem wdrożenia transportu niskoemisyjnego. Firma oferuje gminom wypożyczenie na określony czas małej floty pojazdów elektrycznych oraz montaż stacji ładowania i możliwość bezpłatnego ładowania energii elektrycznej. To pozwoli im sprawdzić w praktyce, jak wygląda użytkowanie takich aut. Oprócz tego Energa chce się podzielić zebranym w ostatnich latach doświadczeniem, oferując gminom konsulting dotyczący wdrożenia transportu opartego o pojazdy elektryczne.

Natomiast już od maja, każdy klient Energi będzie mógł postawić własną stację ładowania we wskazanym przez siebie miejscu. Dotyczy to zarówno małych punktów ładowania na indywidualny użytek, jak i komercyjnych stacji ładowania, np. przy hotelach czy restauracjach.

Źródło: Energa

Wygodne życie, niezależność, fascynacja technologiami, szukanie adrenaliny. Zarazem mieszkanie na kredyt i obawa o utratę statusu. Oto Henryk lub Henryka (z ang. Henry: High Earner Not Rich Yet), przedstawiciele grupy społecznej, rosnącej w siłę światopoglądowo i konsumencko. Na Zachodzie znanej od lat, w Polsce zbadanej przez GfK Polonia i Clue PR po raz pierwszy. Czym charakteryzuje się grupa, która za chwilę może stać się tak wyczekiwaną w Polsce wyższą klasą średnią?

Pomiędzy Generacją Z, Y i Millenialsami wyrosła w Polsce silna grupa konsumentów: Henryków, żyjących wygodnie, niekiedy z rozmachem, ale nie rozrzutnie, wynika z najnowszego badania GfK Polonia i Clue PR. To pokolenie zbadane na Zachodzie, w Polsce dotąd nie brane pod lupę. Istotne pod względem przychodów i wydatków na technologie, produkty finansowe, odzież i motoryzację. Liderzy opinii w swoich środowiskach, ciekawi świata, ale mocno skupieni na sobie. Autorzy raportu „Pokolenie Henry” zbadali portfele i światopogląd Henryków, zajrzeli do ich szaf, zapytali, czym dla nich jest luksus i czego się obawiają. Jak ich obraz wypada na tle przeciętnych Polaków?

Bogactwo, nie tylko duchowe. „Pieniądze szczęścia nie dają” – z tą maksymą typowy Henryk by się nie zgodził. 45% Henryków, czyli o 7% więcej niż przeciętnych Polaków, uważa, że bez odpowiednich pieniędzy nie można być szczęśliwym, jednak samo ich posiadanie nie jest gwarancją szczęścia dla 29% Henryków. W strefie powiększania zasobów to grupa wytrwała: 61% Henryków, jeśli pragnie jakiegoś przedmiotu, jest w stanie dłużej na niego odkładać, aby go zdobyć. Zarazem, nieco ponad połowa Henryków (51%) nie chce być definiowana przez pryzmat tego, co posiada, a to znacząco mniej niż w przypadku przeciętnego Polaka (61%). Henryk nie chce posiadać marek aspiracyjnych dla większości. Inaczej też dysponuje pieniędzmi niż przeciętny Polak. 44% Henryków uważa, że pieniądze warto oszczędzać, a przeciętny Polak jest do tego znacznie bardziej skłonny (68%). Henrykowie łączą sprzeczności: bezpieczeństwo materialne to dla nich podstawa spokoju, ale pieniądze są ich zdaniem do wydawania (29% Henryków vs. 18% przeciętnych Polaków).

Życie na kredyt, ale z rozmachem. Sporo, bo 42% Henryków deklaruje, że lepiej unikać kredytów i pożyczek, a zarazem prawie tyle samo, bo 44% takowy kredyt posiada (o 10% więcej od przeciętnych Polaków). Jeśli chodzi o kontrolę finansów, Henrykowie nie mają do tego nabożnego stosunku: 57% Henryków deklaruje, że zarządza swoimi finansami, co znacząco odróżnia ich od 75% przeciętych Polaków. Podobnie jest z oszczędzaniem: 44% Henryków uważa, że pieniądze warto oszczędzać, a przeciętny Polak jest do tego znacznie bardziej skłonny (68%).

Henrykowie są skłonni zaufać markom ze świata finansów, które podzielają ich myślenie i podejście do świata. To grupa ludzi o otwartych umysłach, do której można docierać obietnicą doznań, realizowanych przez nowe doświadczenia niematerialne czy też namacalne dobra, raczej z półki bardziej prestiżowych. Jest to grupa z potencjałem, podatna na obietnice marketingowe, ale też o wyrobionej opinii i silnych przekonaniach, nie naiwna – komentuje Marta Bierca, Team Manager w GfK Polonia, współautorka badania.

Przyszłość pod kontrolą. Henryk jest mocno zorientowany na sukces – dla 42% przedstawicieli tej grupy sukces jest ważny. Co ciekawe tylko 34% Henryków uważa, że sukcesy są wynikiem ciężkiej pracy.  Ponad 1/3 (36%) Henryków uważa, ze przyszłość jest do przewidzenia, prawie połowa (47%) jest przekonana, że jeśli coś sobie założy, to plan zrealizuje. Zarazem brak obaw o przyszłość to synonim luksusu dla 30% Henryków i 40% przeciętnych i ma to dla nich większe znaczenie niż czas dla siebie i najbliższych. Dla 59% Henryków ważne jest życie w zgodzie ze sobą, znacznie ważniejsze niż aprobata otoczenia – 31% Henryków vs. 42% przeciętnych Polaków uznaje aprobatę większości za wartość. – Henrykowie są ciekawi świata, chociaż krajową polityką zajmują się mniej niż przeciętni Polacy. Mocno skupieni na sobie, cenią sobie niezależność, mniej zależy im na spokoju (35% vs. 47% Polaków), a bardziej na emocjach, ciekawym życiu i kolekcjonowaniu przeżyć – komentuje Alicja Wysocka-Świtała, Partner Zarządzająca w Clue PR, współautorka badania.

Technologie to otwarty umysł. 54% Henryków lubi gadżety technologiczne, podczas gdy 30% przeciętnych Polaków uważa posiadanie gadżetów technologicznych za próbę „zabłyśnięcia”. 66% Henryków jest raczej przekonanych, że gadżety technologiczne ułatwiają życie. Zdaniem 39% Henryków gadżety technologiczne są raczej synonimem wiedzy otwartego umysłu. A to są wartości dla Henryków podstawowe, gdyż od nich zależy niezależność i pozostawanie w zgodzie ze sobą, a nie schlebianie gustom większości.

Źródło: Gfk

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w marcu 2017 r. o 2,0 proc. r/r, ale w stosunku do lutego br. spady o 0,1 proc. – podał GUS prezentując szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych.

Po silnym, jak na ostatnie ponad dwuletnie doświadczenia, wzroście cen towarów i usług konsumpcyjnych w lutym 2017 r. (o 2,2 proc. r/r), w marcu inflacja była nieco niższa (2,0 proc. r/r).

Na informacje o źródłach inflacji w marcu br. musimy poczekać na pełną publikację GUS. Można jednak zakładać, że w tym miesiącu nieznacznie wyhamował wzrost cen żywności, który był  bardzo silny miesiąc wcześniej (4,3 proc. r/r). Producenci i sprzedający produkty żywnościowe podnieśli w styczniu i lutym 2017 r. ceny żywności (średnio w ciągu 2 miesięcy o 3,9 proc.) do poziomu, który jest już odczuwalny przez konsumentów i prawdopodobnie są ostrożni. Ale przed nami sezon nowalijek (maj-czerwiec) i wtedy zapewne zobaczymy kolejne silniejsze wzrosty cen żywności.

Prawdopodobnie nieznacznie spadła także dynamika wzrostu cen paliwa. W lutym podniosły one ogólny wskaźnik cen o 0,93 pp. Należy zatem uważnie przyglądać się nie tylko zmianom cen żywności, ale także cen paliwa.

Najważniejsza informacja, która płynie ze wzrostu cen w 1. kwartale 2017 r. jest jednak taka, że nominalny wzrost wynagrodzeń na poziomie 4 proc. (po 2. miesiącach br.), realnie wyniósł nieco ponad 2 proc. Gospodarstwa domowe nie mają się zatem z czego cieszyć. Przedsiębiorcy mogą się cieszyć umiarkowanie, a w pełni cieszyć się może budżet państwa, który znacząco zasilony zostanie  wpływami z VAT i akcyzy.

Autor: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

System obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej średniego zasięgu Wisła ma kosztować nie więcej niż 30 mld zł; zmodyfikowane zapytanie ofertowe dotyczy zestawów z nowym systemem zarządzania polem walki i nowym radarem – poinformował w piątek szef MON Antoni Macierewicz.

„Zakończyliśmy bardzo ważny etap rozmów związanych z pozyskiwaniem rakiet średniego zasięgu, systemu antyrakietowego, który ma zagwarantować Polsce bezpieczeństwo. Liczymy, że od momentu przekazania zapytania ofertowego, które po zaktualizowaniu zawiera nasze bieżące warunki (…) mniej więcej w końcu tego roku zostanie podpisana umowa na pozyskanie sytemu systemu antyrakietowego Patriot” – powiedział minister.

Zaznaczył, że warunkiem podpisania umowy jest spełnienie wszystkich wymagań strony polskiej. Jak powiedział Macierewicz jednym z podstawowych warunków najnowszego zapytania ofertowego jest wyposażenie zestawów – począwszy od pierwszego – w sieciocentryczny system kierowania i dowodzenia polem walki ICBS. „Ta rzecz została rozstrzygnięta po długich rozmowach, po długich pracach” – mówił Macierewicz.

„Letter of request (LOR, czyli zapytanie ofertowe – PAP) zakłada, że Polska wyda nie więcej niż 30 miliardów złotych na całe zamówienie” – powiedział minister, nawiązując do podawanych wcześniej kwot sięgających 50 mld zł. „Nie byłem specjalnie usatysfakcjonowany podawaniem pełnych wymagań strony amerykańskiej, bo uważałem je za nierealne i dla nas niedopuszczalne” – dodał.

„Zakładamy także, że pierwszy zestaw dotrze do Polski dwa lata po podpisaniu umowy, będzie zawierać system ICBS, a radar dookólny będzie dostarczony począwszy od trzecie baterii, łącznie zamawiamy osiem baterii” – mówił minister. W trakcie dostaw kolejnych zestawów dwa pierwsze mają zostać zmodernizowane, tak by ostatecznie wszystkie baterie dysponowały radarami o polu obserwacji 360 stopni.

Macierewicz przyznał, że rozmowy były trudne, odbywały się „nie zawsze w atmosferze pełnego zrozumienia i pełnej przyjaźni”, ale przyniosły oczekiwany skutek i „obie strony są zadowolone z uzyskanych warunków”. Zastrzegł, że kluczowe dla podpisania kontraktu będzie spełnienie wymagań offsetowych. „My nie kończymy negocjacji, ale podstawowe warunki zostały sformułowane tak, że są zgodne z polską racją stanu i pozwalają nam zagwarantować bezpieczeństwo państwu polskiemu”. „Sytuacja międzynarodowa jest trudna. To, co się stało ostatnio w Łucku, pokazuje, jak bardzo musimy się liczyć z narastającą agresją i narastającym zagrożeniem ze wschodu” – powiedział, nawiązując do ostrzelania polskiego konsulatu.

„W tej perspektywie pozyskanie systemu antyrakietowego jest dla nas szczególnie istotne, ale to nie może zwolnić ministerstwa obrony od tego, żeby system odpowiadał w jak najlepszym stopniu naszym potrzebom, by był najnowocześniejszy ze wszystkich, jakie są dostępne. Ten system, który zamawiamy, będzie najnowocześniejszy” – zapewnił.

Wiceminister Bartosz Kownacki poinformował, że nowe LOR zostało wystosowane w piątek, dzień wcześniej została wydana decyzja pozwalająca na jego aktualizację. Podkreślił, że Polska uzyskała zgodę na wprowadzanie – równolegle z wojskami lądowymi USA – nowo opracowanego systemu IBCS. „To pokazuje, że partnerstwo polsko-amerykańskie jest bardzo zaawansowane” – uznał.

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Dzięki programowi Rodzina 500 plus, podniesionej pensji minimalnej i spadkowi bezrobocia, zwiększyła się siła nabywcza Polaków. To również sprzyja podwyższaniu cen towarów. Przedświąteczna sprzedaż może być wyższa o kilka procent w porównaniu z ub. rokiem. Ale zdania na temat tego, który format zyska najwięcej, są dość podzielone.

Według analiz, sporządzanych corocznie przez instytut badawczy ABR SESTA, dwa lata temu najtańsze zakupy wielkanocne można było zrobić w Auchan. Co ciekawe, w tamtym rankingu Biedronka zajęła dopiero 11. pozycję. Natomiast rok później oferowała już produkty w najniższych cenach. Auchan znalazł się wówczas na 2. miejscu, a Kaufland – na 3. Wyniki, osiągnięte w 2016 roku przez lidera polskiego rynku dyskontowego, mogą jednoznacznie wskazywać na to, że wyciągnął on wnioski i odpowiednio zadbał o swój wizerunek cenowy.

– Sieciom zależy na tym, aby zwyciężać w rankingach cenowych, dzięki najtańszym ofertom na rynku. Są tylko dwa okresy w roku, przed Wielkanocą i Bożym Narodzeniem, gdy tych zestawień powstaje najwięcej. Dlatego, promocje, które wtedy się pojawiają, dosyć trwale kształtują opinie konsumentów na temat konkretnych sklepów. Wizerunek cenowy jest niezwykle ważny dla marketów. Często budują go przez lata, m.in. poszerzając asortyment marek własnych. Stosują też komunikację marketingową, która przedstawia sieć jako tanią – wyjaśnia Marcin Dobek, wiceprezes instytutu badawczego ABR SESTA.

Liczy się cena i jakość

Jednak dr Maria Andrzej Faliński, niezależny ekspert rynku detalicznego, uważa, że opracowanie najtańszej oferty na rynku nie jest już najważniejsze dla sieci handlowych. Od kilku lat coraz bardziej liczy się bowiem atrakcyjna cena towaru, który jest wysokiej jakości, zgodnie z zasadą „price pro value”. Dlatego, specjalista przewiduje, że w tym roku aż do samej Wielkanocy markety będą podkreślały przede wszystkim wyjątkowość swoich produktów.

– Z analizy danych, jakie przez ostatnie lata zebrał instytut badawczy ABR SESTA, wyraźnie widać, że dyskonty bardzo szybko dostosowały się do realiów rynkowych. W 2015 roku żaden z nich nie był nawet w pierwszej 10-ce sklepów z najtańszym koszykiem, a rok później, za Biedronką, na 5. miejscu, znalazł się Lidl i na 7. – Netto. Analizując tę tendencję, można prognozować, że tym razem w ścisłej czołówce będą dwa dyskonty – przewiduje Michał Rosiak, Sales Director w Grupie AdRetail.

Tymczasem, dr Faliński przyznaje, że sieć handlowa zazwyczaj chce uchodzić za najtańszą. Jednak jeszcze bardziej zależy jej na tym, aby kojarzyć się konsumentom z oferowaniem produktów dobrej jakości. Jeśli zaś chodzi o artykuły najdroższe, to zwyciężają zasady szerzej znane w psychologii sprzedaży. Jak wyjaśnia ekspert, kupując coś droższego, ale zarazem tańszego, niż w innym sklepie, klient nabiera przekonania, że skorzystał z tzw. „dobrej okazji”. Oczywiście nie wszyscy sięgają po kosztowne czy luksusowe towary, więc są wyjątki od tej reguły.

– Trzeba zauważyć, że Polacy stają się coraz bardziej świadomymi konsumentami. Dosyć często porównują ze sobą składy podobnych do siebie produktów. Jeśli artykuły i ich zamienniki okazują się niemal identyczne, to zazwyczaj klienci nie zamierzają przepłacać ani złotówki. Natomiast, jeżeli dostrzegają różnice w jakości towarów, to z reguły są gotowi zapłacić więcej – zwraca uwagę Marcin Dobek.

Będą „żniwa”?

Jak podkreśla Michał Rosiak, program Rodzina 500 plus niewątpliwe przynosi większą zdolność nabywczą polskich rodzin. Dzięki temu, wielu rodaków będzie obchodzić Wielkanoc przy bogato zastawionym stole lub pozwoli sobie na zakup produktów premium, na które wcześniej nie było ich stać. Ekspert przewiduje, że sprzedaż przedświąteczna będzie wyższa o ok. 4-5%, niż rok temu, kiedy jeszcze nie było rządowego wsparcia. Uzasadnieniem dla takiej prognozy jest zapowiadany przez ekonomistów na ten kwartał wzrost konsumpcji i wydatków na poziomie 3,6%, właśnie dzięki programowi Rodzina 500 plus. W opinii specjalisty z Grupy AdRetail, zyski z handlu przed Wielkanocą powinny rozłożyć się pomiędzy dyskonty oraz hipermarkety, które oferują najszerszy asortyment.

Z kolei, dr Faliński informuje, że w lutym br. sprzedaż w handlu detalicznym podniosła się o 7,3%, w zestawieniu z ub. rokiem. Jego zdaniem, sytuacja, w której Polacy mają więcej pieniędzy, będzie sprzyjała podwyższaniu cen w sklepach przed Wielkanocą. Ekspert oczekuje wzrostu sprzedaży przedświątecznej, w porównaniu do zeszłego roku, o ok. 5%, po uwzględnieniu 2,5% inflacji. Sieci handlowe powinny wykorzystać tę okazję, zwłaszcza że nadpodaż stanowi dla nich stałe zagrożenie. Jeśli bowiem załamie się eksport w danej kategorii, wówczas może nastąpić gwałtowny spadek cen jej produktów w naszym kraju.

– Z uwagi na to, że te święta wypadają w tym roku w kwietniu, a poprzednio były w marcu, sieciom handlowym trudno będzie porównać wyniki sprzedażowe. Natomiast, warto pamiętać o tym, że w przypadku hipermarketów nie ma tak dużych wzrostów obrotów przed Wielkanocą, jak przed Bożym Narodzeniem, choćby dlatego, że klienci nie kupują prezentów i tego typu asortymentu. Pik zakupowy dotyczy więc mniejszej liczby kategorii, głównie spożywczych oraz chemicznych, związanych z domowymi porządkami – stwierdza Marcin Dobek.

Natomiast, ekspert z Grupy AdRetail dodaje, że kwietniowa Wielkanoc jest zdecydowanie korzystniejsza dla sieci handlowych, niż święta wypadające w marcu. Po pierwsze, konsumenci zdążyli już „napełnić” swoje portfele, po wydatkach poczynionych przy okazji Bożego Narodzenia. Po drugie, wyższa temperatura powietrza, niż w miesiącu poprzedzającym, dużo bardziej sprzyja wypoczynkowi na łonie natury. W ciepłe dni, a tak ma być w tym roku, część Polaków zapewne będzie celebrować święta na zewnątrz z grillem i w tym celu zacznie nabywać odpowiednie produkty. Ponadto, widoczna za oknami wiosna zdecydowanie sprzyja zakupom większej ilości owoców, warzyw, ciętych kwiatów i sadzonek. To z pewnością nie pozostanie bez wpływu na obroty sieci handlowych.

Źródło: mondaynews.pl

Wraz z rozwojem kariery zawodowej i zbieraniem nowych, wartościowych doświadczeń, każdy profesjonalista patrzy na swoje początki z rozrzewnieniem, zawstydzeniem, ale także życiową mądrością. Często decyzje i działania, które z perspektywy młodego człowieka wydawały się słuszne, w oczach doświadczonego specjalisty wydają się błędem. Jednak początki kariery to ciągła nauka, a wszystkie doświadczenia – dobre czy złe – przyczyniły się do dalszego rozwoju i w ostateczności ukształtowały nasz charakter. Ekspert Hays radzi, jakie rady powinni wziąć do serca młodzi ludzie rozpoczynający karierę.

Żadna kariera zawodowa nie przebiega bez potknięć i złych decyzji. Jest to nieodzowny element rozwoju zawodowego i w obliczu przeszkód nikt nie powinien traktować ich jako osobistej porażki. Każde negatywne doświadczenie oraz jego implikacje są niezwykle cenne – nie tylko stanowią fundament dla dalszego rozwoju i doskonalenia siebie jako profesjonalisty na rynku pracy, ale także skłaniają do spojrzenia na swoje działania z innej perspektywy. W rezultacie młody pracownik zyskuje wiedzę – teoretyczną, praktyczną, ale także życiową – i rozwija swoje kompetencje miękkie.

Jak uważa Grzegorz Opala, menedżer dywizji Hays Response w Hays Poland, wiele młodych osób dopiero wkraczających na ścieżkę kariery ma bardzo sprecyzowane i ambitne plany zawodowe. To bardzo obiecujący trend. Zauważamy, że młodzi ludzie coraz częściej nie zostawiają rozważań na temat kariery na okres po zakończeniu edukacji i już w trakcie studiów zdobywają pierwsze doświadczenia zawodowe. W rezultacie młodzi absolwenci bardzo często mają już jasno określone plany zawodowe, które chcą zrealizować jak najszybciej – komentuje Grzegorz Opala. Niestety ambitne plany to również dodatkowa presja. Młodzi ludzie wiedzą, co chcą osiągnąć, lecz czasem nie mają pomysłu, jak zrealizować swoje cele. Nie mają bogatego doświadczenia, więc nie wiedzą jakimi zasadami kierować się w karierze. O czym powinni więc pamiętać stawiając pierwsze zawodowe kroki?

BĄDŹ SOBĄ

Pozytywne wyróżnienie się na tle innych bywa trudne na początku kariery. Jednak nie warto robić dobrego wrażenia za wszelką cenę i udawać kogoś zgoła innego. Warto być sobą, aby zrozumieć swoje wady, rozpocząć nad nimi pracę i w dalszej perspektywie zwiększyć swoją pewność siebie. Pamiętaj, że pracodawca zdecydował się dać Ci szansę, ponieważ zauważył w Tobie coś wartościowego. Dlatego nie musisz się zmieniać, aby zrobić dobre wrażenie. Natomiast zawsze warto pracować nad swoimi wadami, które potencjalnie mogą hamować dalszy rozwój – radzi ekspert Hays.

KTO PYTA, NIE BŁĄDZI

Zadawanie pytań w trakcie spotkania bywa peszące, zwłaszcza na początku kariery, gdy młody człowiek nie posiada jeszcze pewności siebie w sytuacjach zawodowych. Należy jednak pamiętać, że pytania nie są przejawem słabości lub niekompetencji. Bez względu na poziom zajmowanego stanowiska, sukces zawsze jest uzależniony od posiadania kompletnych informacji i zrozumienia kluczowych założeń. Najbardziej efektywni i skrupulatni pracownicy nie boją się zadawać pytań, nawet jeśli dotyczą one podstawowych zagadnień. Stąd też lepiej jest dopytać o szczegóły, jeśli nie jest się ich pewnym, niż źle wykonać zadanie.

NA DZIELENIU SIĘ WIEDZĄ MOŻNA TYLKO ZYSKAĆ

Czasem informacje są traktowane jak środek do zdobycia przewagi nad innymi. Niestety zatrzymywanie ciekawych pomysłów dla siebie może negatywnie rzutować na rozwój zawodowy. W toku pracy pojawia się wiele możliwości wyrażania swoich opinii oraz przekazywania zdobytej wiedzy i zdaniem Grzegorza Opali – warto z nich korzystać. Dzielenie się pomysłami i osobistymi spostrzeżeniami w trakcie spotkań, pracy zespołowej lub szkoleń może doprowadzić do sukcesu całego zespołu lub firmy. Jednak warto pamiętać, że pomysłodawca również zyska na swojej proaktywnej postawie, nawet jeśli zaproponowane przez niego rozwiązanie nie zostanie ostatecznie wprowadzone w życie – twierdzi ekspert Hays.

PRACUJ MĄDRZEJ, NIE DŁUŻEJ

Oczywiście w karierze prędzej czy później zdarzają się wyjątkowe sytuacje, kiedy do pracy trzeba przyjść wcześniej lub zostać w biurze po godzinach. Warto jednak już na początku zadbać o równowagę pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym. Zostawanie w pracy dłużej, aby zrobić dobre wrażenie na przełożonym lub współpracownikach nie jest dobrą praktyką. Ten cel łatwiej jest osiągnąć wysoką efektywnością pracy i umiejętnością planowania zadań w czasie. Wypoczęty pracownik nierzadko osiąga lepsze wyniki, proponuje ciekawsze rozwiązania i odznacza się kreatywnym myśleniem. Dlatego o wiele rozsądniej jest unikać nadgodzin i w stu procentach wykorzystywać godziny pracy.

Wszystkie zasady sprowadzają się do jednego – pozostawania sobą. Nie warto udawać kogoś innego w celu zdobycia uznania przełożonego. Młodzi profesjonaliści powinni skoncentrować się na obszarach, w których brakuje im kompetencji lub umiejętności i stale dążyć do perfekcji. Nie bój się pokazać własnych słabości i odważnie komunikuj własne pomysły – radzi Grzegorz Opala i dodaje: Przełożeni docenią Twoje starania, a Ty będziesz kontynuować swój zawodowy rozwój.

Źródło: fashionbiznes.pl

Moda na wybiegach to fantastyczny spektakl, który ogląda się z ogromną przyjemnością. Projektantom nie chodzi jednak tylko o aplauz i przekazanie swej wizji, ale też o jej akceptację i potencjał sprzedażowy. Na fashion weekach prezentowana jest cała masa nowych propozycji, jednak które z nich staną się trendem?

Zdaniem WGSN.com sezon jesień-zima 2017 zdominowany zostanie przez… kobiety.
W dobie współczesnego krajobrazu politycznego, branża modowa podjęła się wyzwania zdefiniowania nowej „kobiecości” – porzucając stereotypowe wyobrażenie o różu lub falbanach.

  1. Abstrakcja

Geometryczne wzory, kolaże, printy – wszystko to – w mniej lub bardziej, odważnych zestawieniach.

  1. Sport po miejsku

Na szczęście również w sezonie jesień-zima nie przyjdzie nam zrezygnować z ultranowoczesnego i wygodnego sportowego stylu. Na bluzy z kapturem i dresy wciąż znajdzie się miejsce.

  1. Power dressing

Jeśli uwielbiasz podkreślać swoją pozycję poprzez ubranie – ten trend zdecydowanie jest dla ciebie. Profesjonalizm, władza, wiedza – teraz to wszystko można ukazać za pomocą stroju nawet po godzinach pracy.

  1. Czerwień

To kolor stworzony dla wszystkich kobiet. Nie tylko dla tych w stylu wampa lub Lolity, ale też dla pań, które cenią sobie wyrafinowany styl.

  1. Przyszłość

Kryształy, srebro, błysk – to prawdopodobnie najgorętszy trend tego sezonu. Lista oczekujących na zakup srebrnych kozaków Saint Laurent jest gigantycznie długa!

Źródło: fashionbiznes.pl

Eksperci

Rozbicki: W oczekiwaniu na drugą turę wyborów we Francji – scenariusz jest tylko jeden

Choć już od dawna inwestorzy liczyli się z ryzykiem politycznym we Francji, ostatnimi czasy rynek wy...

Straszak: Europa atrakcyjniejsza niż USA. Pomimo Francji

Obecnie wielu inwestorów zadaje sobie pytanie, czy lepiej zainwestować na rynku akcji w USA, czy w E...

Bocian: Polowanie na zyski z najmu

Statystyki dotyczące rynku nieruchomości od kilkunastu miesięcy sygnalizują wysoką dynamikę wszystki...

Przasnyski: Rośnie apetyt na obligacje

Poszukujący zysków posiadacze oszczędności coraz wyraźniej kierują swoje zainteresowanie na rynek ob...

Rusak: Francja na wyborczym półmetku. Rynki rosną

Po ogłoszeniu wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji, na rynkach finansowych można ...

WIADOMOŚCI

Na zakazie handlu w niedzielę skorzystają dzieci

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele ma szansę wejść w życie z początkiem 2018 roku. Wprawdzie n...

Polityka senioralna to jeden z priorytetów rządu

Jeżeli prognozy demograficzne się nie zmienią, do 2050 r. ponad 40 proc. Polaków będzie miało powyże...

W obiegu moneta przedstawiająca Mikołaja Kopernika

W poniedziałek Narodowy Bank Polski wprowadzi do obiegu monetę upamiętniającą Mikołaja Kopernika. Sr...

Polski rynek pracy wymaga reformy

Polski rynek pracy wymaga reformy; przeciętny Polak po stracie pracy szuka zatrudnienia ponad rok, p...

Bezrobocie w Polsce

W minionej dekadzie na 380 polskich powiatów i miast na prawach powiatu tylko w jednym (tatrzańskim)...